<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397</id><updated>2012-01-24T02:06:52.358-08:00</updated><category term='fotografia'/><category term='poezja'/><category term='recenzja'/><category term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><category term='muzyka'/><category term='teoria komunikacji'/><category term='literatura'/><category term='teoria mediów'/><category term='varia'/><category term='sztuka'/><category term='imprezy'/><category term='komiks'/><category term='ASP'/><category term='Powidok'/><category term='my'/><category term='Zapętlenie'/><category term='film'/><category term='ego'/><category term='filozofia'/><category term='impreza'/><title type='text'>PUB POD PICADOREM</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>146</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-614877562936383011</id><published>2012-01-23T10:43:00.000-08:00</published><updated>2012-01-23T10:43:05.645-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='teoria komunikacji'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><title type='text'>Antyestetyzm polski jako jeden z najintensywniejszych ruchów artystycznych we współczesnej Europie Środkowej - wstęp do studium</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozmawialiśmy wczoraj z Olgą o systemie edukacji w Polsce i w Australii. Mówiłem: U nas było zrównywanie - gdy omawialiśmy w klasie lekturę, ludzi inteligentniejszych sadzano z tymi, którym łączenie faktów szło oporniej. Olga westchnęła i powiedziała: w Polsce też tak było, co kończyło się tym, że ona musiała siedzieć w domu i pisać przez tydzień wypracowanie, bo wiadomo, że głupsza koleżanka nic nie doda, a będzie tylko przeszkadzała. No tak, mówię ja, tylko że w Australii wyglądało to trochę inaczej - tam gdzie mieliśmy rozwinąć skrzydła, to pracowaliśmy sami (np. wypracowania o geografii lub historii, które robiłem w postaci kilkustronicowych komiksów) albo w dobranych przez siebie grupkach (kiedy kręciliśmy krótkie formy filmowe - tak w ogóle, to piszę w tej chwili o szkole podstawowej, bo tylko do niej chodziłem "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=MeG-hNXXy6I"&gt;Down Under&lt;/a&gt;"). To sadzanie przeciwieństw odbywało się w klasie, przy nauczycielu, gdzie np. ja mogłem rozwijać umiejętność tłumaczenia trudnych kwestii w zrozumiały sposób, a kolega mógł ćwiczyć się w pokonywaniu lęku przed dopytywaniem się o niezrozumiałe dlań sprawy. Z podobnych założeń szkoła wychodziła, dając każdemu szóstoklasiście zerówkowicza, którym ten miał się opiekować. Były wspólne zajęcia organizowane przez nauczycieli, ale wytwarzała się też więź "międzypokoleniowa" i poczucie odpowiedzialności u szóstoklasistów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W całym tym wstępie najistotniejsze są hasła "równość" i "wspieranie się". Równość zdrowo pojmowana. Przykładem egalitaryzmu źle pojmowanego jest - nie lubię używać klisz i stereotypów, lecz muszę jakoś, nawet abstrakcyjnie, ogarnąć temat - więc przykładem takim jest Polska. Już nie będę skupiał się na edukacji ani polityce, a na tym, co mi jest bliskie - estetyce.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polska upodobała sobie antyestetyzm kryjący się pod maską aestetyzmu. Jaka w tym różnica? Że przykładowo za projektowanie domów w małych miejscowościach biorą się nie mający żadnej edukacji estetycznej ludzie, którzy chcą postawić dom, zasadzić przy nim drzewo i spłodzić dziecko do kompletu. I to jest neutralne i aestetyczne. Lecz nagromadzenie różnorodnych pomysłów, bez jakiejkolwiek odgórnej (bo o oddolnej w takich warunkach nie może być mowy) kontroli, stwarza nową jakość - antyestetyczną.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Stworzono monumenty, ba, całe miasta będące pomnikiem antyestetyzmu polskiego, bo uważam, że można by to podpiąć pod ruch w architekturze - największe jego nasilenie w latach 1990 - 2000, choć teraz już trwa w status quo i nie musi się rozwijać. Wystarczy,&amp;nbsp; że trwa. By nie być gołosłownym - zapraszam do takiego miasta-pomnika, &lt;a href="http://www.minsk-maz.pl/"&gt;Mińska Mazowieckiego.&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Antyestetyzm polski nie ogranicza się do oblepionych najkolorowszymi reklamami brzydkich biurowców z przed dekady lub dwóch. Teraz przeżywa boom w grafice użytkowej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kilka tygodni temu śmialiśmy się ze znajomymi na Fejsbóku z wspaniałego pomysłu &lt;a href="http://www.ikp.uw.edu.pl/"&gt;Instytutu Kultury Polskiej &lt;/a&gt;Uniwersytetu Warszawskiego, by to sami studenci zaprojektowali swoje logo. &lt;a href="https://www.facebook.com/media/set/?set=a.212214038862978.53354.117951018289281&amp;amp;type=3"&gt;Galerię prac można oceniać na wspomnianym FB&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gWe1HR3WsIM/Tx2lzkOBc4I/AAAAAAAAB2M/PtkQHhEz3NA/s1600/logo_instytut_kultury_polskiej_konkurs.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="252" src="http://1.bp.blogspot.com/-gWe1HR3WsIM/Tx2lzkOBc4I/AAAAAAAAB2M/PtkQHhEz3NA/s400/logo_instytut_kultury_polskiej_konkurs.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Powyżej prezentuję moją ulubioną mdłą i bezpomysłową pracę - subtelną a zarazem dosadną - czystą, bo bez trójwymiarowych wybuchów w tle, jednocześnie czytelną - doskonały przykładu aestetyzmu, który w zetknięciu z pozostałymi logotypami w galerii tworzy jedno, zlewające się i przelewające antyestetyczne monstrum.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziś komentowane głośno jest&lt;a href="http://www.blogger.com/goog_1422164717"&gt; logo Roku Korczak&lt;/a&gt;&lt;a href="http://wyborcza.pl/1,75478,11007479,Kontrowersyjny_logotyp_Roku_Korczaka.html"&gt;a.&lt;/a&gt; Bo brzydkie, mówią graficy. A co na to internauci?&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hannes_k pisze:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Bez przesady - logo wcale nie jest złe !!    Czyżby komuś nie dano zarobić ciężkich pieniędzy na doborze czcionki i teraz ten ktoś podnosi wrzask?&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wtóruje jej Kirdan 1:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Jasne jak słońce! "Prawdziwi" artyści-graficy z pięcioma glejtami i  ośmioma certyfikatami nie mogą po prostu ścierpieć, że nikt się do nich  nie zgłosił proponując pół bański za logo. A kysz!&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Koloratura dodaje:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;i&gt;Też tak uważam, a jego &lt;/i&gt;dziecinność&lt;i&gt; jest - w tym wypadku - zaletą.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja już nie będę dalej słownie komentował samego projektu. Podzielę się tylko obrazem, jaki ja widzę, gdy patrzę na twarz poczciwego Pandoktora:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/--4LvfNtMdvQ/Tx2mJsrsVoI/AAAAAAAAB2U/Qt-ddRqmFHQ/s1600/Korczak_me_gusta.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="383" src="http://3.bp.blogspot.com/--4LvfNtMdvQ/Tx2mJsrsVoI/AAAAAAAAB2U/Qt-ddRqmFHQ/s400/Korczak_me_gusta.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ok, ja rozumiem, że dzieci wybrały Korczaka, i że to miło dać studentom decydować o pewnych aspektach uczelni. Ale ja, jako absolwent ASP, czyli nie ukrywajmy - intelektualna niedołęga - nie idę ze swoją pracą magisterską do IKaPu i nie wygłaszam jej w auli przed studentami, bo jest naukowo wątpliwa, błaha, oczywista i merytorycznie się rozłazi. Była przeznaczona dla studentów ASP, a wrzucona tutaj w ramach ciekawostki. Tak samo władze UW, które wpadły na świetny pomysł galerii, nie powinny robić z Instytutu pośmiewiska. I wracam do wstępu tego eseju - równość w sensie, że każdy ma prawo do robienia tego samego, powinna być korygowana przez kontrolę kompetencji.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Studenci UW chcą zrobić swoje loga? Super! Ale niech zostanie zorganizowana międzyuczelniana komórka do takich spraw. Studenci ASP mogliby ćwiczyć jak to jest pracować ze zleceniodawcą, który ma jakieś oczekiwania, oni byliby oceniani przez swoich profesorów przy "projektowaniu na zamówienie", a potem z tej puli studenci IKP, którzy zapisali się uprzednio do grupy "zleceniodawców", wybraliby ostateczne np. 5 logotypów, które to ostatecznie byłyby pokazywane na Fesjbóku do oceny. A w następnym roku inny wydział UW z następnym rocznikiem studentów Akademii by to samo przerabiał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podobnie mogłaby wyglądać sytuacja z logo Roku Korczaka. Można by zaprosić młode studio graficzne (w sensie dosłownym - młodych ludzi), które by poprowadziło zajęcia dla dzieci, efektem czego powstałoby kontrolowane przez specjalistów, wybrane przez najmłodszych, logo. Takie zajęcia nie powinny być prowadzone po polsku, czyli:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Lekcja 1.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Ktoś ze studia graficznego - Dzień dobry, dzieci.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzieci - Dzień. Dob.Ry!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ktoś ze studia graficznego - Widzicie to? To jest Comic Sans. Comic Sans jest do dupy! Jeśli użyjecie kiedykolwiek Comic Sans to nie przyjdzie do Was Mikołaj, a wasza świnka morska umrze na gangrenę.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzieci &lt;i&gt;Głośny płacz i trauma do końca życia&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zamiast tego dzieci mogły by się uczyć o zależnościach formalnych w sposób dla nich odpowiedni. I niech nikt mi nie wyskakuje z tym, że to za trudne, bo my (Australijczycy) jako dwunastolatkowie uczyliśmy się montażu filmów i układania spójnych fabuł z początkiem, rozwinięciem i końcem.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I na tym też dziś zakończę. Dziękuję za uwagę.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-614877562936383011?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/614877562936383011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=614877562936383011' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/614877562936383011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/614877562936383011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2012/01/antyestetyzm-polski-jako-jeden-z.html' title='Antyestetyzm polski jako jeden z najintensywniejszych ruchów artystycznych we współczesnej Europie Środkowej - wstęp do studium'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-gWe1HR3WsIM/Tx2lzkOBc4I/AAAAAAAAB2M/PtkQHhEz3NA/s72-c/logo_instytut_kultury_polskiej_konkurs.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-7850493741879607881</id><published>2012-01-20T10:01:00.000-08:00</published><updated>2012-01-20T10:06:36.715-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część XII - ostatnia</title><content type='html'>&lt;div dir="ltr" style="text-align: left;" trbidi="on"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Linki do poprzednich części: &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;pierwszej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;drugiej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;trzeciej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html"&gt;czwartej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;piątej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_20.html"&gt;szóstej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;siódmej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;ósmej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/04/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;dziewiątej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/06/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;dziesiątej&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/07/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;jedenastej&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jakoś zostawiłem ostatnią część magisterki na tak długo, że pewnie już nikt nie doczyta. Przynajmniej będę miał dzięki poniższemu blokowi tekstu niezły zbiór nowych "key-wordów" dla wyszukiwarek.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rozdział DIY miał być bardziej spektakularny, oparty na wielu wywiadach wśród autorów komiksów i plastyków akademickich. Niestety zajęty byłem pracą nad &lt;i&gt;Zapętleniem&lt;/i&gt; (które przecież było moją praktyczną pracą dyplomową) i zaliczaniem technologii malarskich, których nie potrafiłem zdać przez 4 lata, bo odechciewało mi się mieszać pigmenty w żółtku po kilku godzinach i przestawałem przychodzić na zajęcia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Więc jest to, co jest.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie wiem kiedy znów wrócę na blogu do pasjonującej mnie niezwykle kwestii czasu i jego percepcji, dlatego pozwolę sobie, nim oddam w Wasze monitory końcówkę pracy, podzielić się zdjęciem jednego z najbardziej przejmujących wyznań naściennych, jakie kiedykolwiek w życiu zobaczyłem.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-5wQQaDoGPCg/TxmrRvAgIrI/AAAAAAAAB08/ZtTHm3BNrbg/s1600/kinga_zabralas_mi_lato_i_co_teraz.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-5wQQaDoGPCg/TxmrRvAgIrI/AAAAAAAAB08/ZtTHm3BNrbg/s320/kinga_zabralas_mi_lato_i_co_teraz.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;kliknij, żeby powiększyć.&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przechodzę obok prawie codziennie i za każdym razem treść mną wstrząsa - i oczywiście nie chodzi tu o relacje damsko męskie, a o relatywizm czasu i jakim ogromnym wycinkiem życia takie stracone lato jest dla młodej osoby.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;2.5.&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; DIY&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;DIY, czyli „Do it yourself” kojarzy nam się głównie z kontrkulturą – nagrywanymi w&amp;nbsp;garażu demówkami zespołów punkowych lub niskonakładowymi gazetkami robionymi metodą „klej i nożyczki” i powielanymi na starych kserokopiarkach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowy pejzaż kulturowy stawia tę kojarzoną z małymi niszami etykę i estetykę, jako dominujące, bo najbardziej powszechne i najbardziej wpływowe. Muzykę można tworzyć lub miksować na komputerze za pomocą profesjonalnego lecz intuicyjnego oprogramowania (będące niedostrzegalnym ułamkiem kosztów stworzenia studia nagraniowego). Tak samo łatwo jest złożyć profesjonalny magazyn lub zmontować i okrasić efektami specjalnymi film. Ceny urządzeń technicznych również są bardziej przystępne, a i technologia coraz lepsza, co owocuje tym, że prawie każdy student multimediów odczuwający potrzebę, może zakupić kamerę video i&amp;nbsp;przygotować film na wysokim poziomie jakościowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jednak najważniejsze, mamy teraz nieograniczone możliwości w udostępnianiu naszej twórczości widzom / słuchaczom / czytelnikom na całym świecie. I faktycznie, wielu twórców (profesjonalnych lub nie – rozróżnienie już ledwo dostrzegalne), woli samemu wyjść do ludzi, niż grzęznąć w pertraktacjach z wydawcami i producentami, kłócić się o ostateczny kształt pracy i wreszcie tracić pieniądze, które wydawcy i producenci, jako pośrednicy, biorą dla siebie. Nowe media pozwalają również na niebywałą kontrolę nad własną twórczością i własnym wizerunkiem. Pisząc bloga, można w każdej chwili wrócić do tekstu, poprawić go. Niniejsza praca, wydrukowana na papierze, oddana jako coś finalnego, zastyga w niedoskonałym kształcie. Na blogu z kolei byłaby punktem do dyskusji (w komentarzach) i w każdej chwili mogłaby zostać właściwie rozbudowana, będąc cały czas w tym samym miejscu (pod tym samym adresem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz bardziej popularna staje się koncepcja wirtualnej galerii. Oczywiście jakość prezentowanych na ekranie monitora prac jest nieporównywalnie gorsza od oryginałów (zwłaszcza w przypadku prac malarskich operujących fakturą, rozmiarem, umiejscowieniem w&amp;nbsp;przestrzeni), ale są one powszechnie dostępne. Nie trzeba nabywać książek z ich reprodukcjami lub jechać na drugi kraniec świata, by je zobaczyć. Obok typowych witryn prezentujących prace jak w typowej publikacji (61) (choć też nie do końca, bo zazwyczaj możemy powiększyć dany obraz, przyjrzeć się szczegółom niedostępnym na papierowej reprodukcji formatu A4), istnieją galerie trójwymiarowe, po których poruszamy się jak w grze komputerowej. Platforma Second Life pozwala nam stworzyć własną przestrzeń wystawienniczą i zawiesić na jej ścianach cyfrowe wersje obrazów. Wystarczy następnie podać współrzędne na mapie platformy, i&amp;nbsp;każdy zainteresowany może się zarejestrować i odwiedzić wystawę. Kolejną zaleta jest nieograniczony czas jej trwania – co jest niemożliwe w realnej przestrzeni galeryjnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młody polski twórca, Jakub Wróblewski, swoją pracę dyplomową, zbiór krótkich impresji filmowych, również umieścił w sieci (62). O ile impresje te puszczane w trakcie dyplomu były zwartą całością nagraną na jednej płycie jako jeden film, w sieci są one osobnymi fragmentami. To widz wybiera w jakiej kolejności chce je oglądać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciekawe jest również przedsięwzięcie innej absolwentki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych – Jaśminy Wójcik. W realnej przestrzeni zorganizowała wystawę o snach. Najistotniejszym elementem wystawy była interaktywność. Odwiedzający mogli nagrać swoje wspomnienia ze snów na rejestratorze dźwięku, a wspomnienia te były dodawane do już wcześniej nagranych i puszczanych. Projekt będzie kontynuowany w Internecie. Na stronie projektu będzie można nagrać się i odsłuchać nagrane wcześniej materiały – co powoduje, że praca Jaśminy staje się żywym organizmem współtworzonym przez wiele anonimowych osób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet laicy albo osoby nie dysponujący finansami, by wykupić miejsce na serwerze i&amp;nbsp;zapłacić programiście za stworzenie strony, mogą&amp;nbsp; zaistnieć, dzięki wielu darmowym platformom i serwisom. Piętno bloga, jako ekshibicjonistycznego dziennika pensjonariuszki, powoli odchodzi w niebyt i blog staje się synonimem silnika programowego – medium – dla dowolnych treści. Wiele małych wydawnictw (63), magazynów (64) lub serwisów (65) korzysta z silnika blogowego, nie widząc w tym ujmy. Istnieje niezliczona liczba portali i platform związanych z&amp;nbsp;plastyką (66) lub muzyką (67). Często takie rozwiązania okazują się bardziej korzystne niż autorskie strony, bo będąc podpięte pod sieć podobnych stron-profili, pozwalają na proste reklamowanie się nawzajem, na komentarze i wiele innych rodzajów interakcji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kwestie te są niezwykle istotne przy procesie decydowania o publikacji, zwłaszcza w&amp;nbsp;sytuacji gdy w świecie analogowym można udostępnić gdzieś swój artykuł, komiks, fotografie, etc. w ramach przysłowiowego „promowania siebie” lub za drobną sumę, nieadekwatną do włożonej pracy. Czy w takim razie nie lepiej opublikować to w sieci? Mój autorski album komiksowy został wydany w nakładzie 500 egzemplarzy (gdyż w sektorze komiksowym w&amp;nbsp;Polsce nakłady polskich autorów wahają się w granicy 200 – 1000 egzemplarzy). Mimo to, że&amp;nbsp;zazwyczaj papierowa wersja komiksu, książki, magazynu, krąży wśród znajomych nabywcy, wiele egzemplarzy jakichkolwiek nakładów leży latami w magazynach lub są niszczone na ekspozycjach w Empikach. Z kolei gdy fragment mojego komiksu wrzuciłem na serwis należący do wp.pl – Komiksomanię, w ciągu dwóch, trzech tygodni zobaczyło go 7 tysięcy osób. Wynik mówi sam za siebie, choć i tak jest słaby, gdyby go porównać z innymi pracami umieszczonymi na wspomnianym serwisie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak sprawa nie jest aż tak prosta, jak się wydaje. Papier, płyta, ogólnie rzecz biorąc – artefakt – wciąż ogromnie wiele znaczy w dzisiejszych czasach. I bynajmniej nie chodzi o to, że&amp;nbsp;będzie popyt na dany artefakt, lecz o to, że wciąż wśród ogromnych rzeszy wyższy jest status człowieka z wydaną płytą muzyczną, niż kogoś z większą liczbą słuchaczy, ale działającego w&amp;nbsp;sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy znajdują w takiej sytuacji drogę pośrednią. Zespół Radiohead, po odejściu z&amp;nbsp;firmy fonograficznej, postanowił sam wydać swój album „In rainbows”. Precedens, przynajmniej na taką skalę, polegał na fakcie, że przez pierwszy okres promocji album był do ściągnięcia z ich oficjalnej strony za „co łaska”. Dosłownie, bo ściągając trzeba było podać kwotę, jaką jest się gotowym zapłacić za album, od jednego pensa do stu funtów. Nie podano nigdzie oficjalnych zysków, ale oświadczono, że operacja okazała się sukcesem (68). Płyta w&amp;nbsp;postaci fizycznej trafiła do sklepów, gdy opisana akcja dobiegła końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Billy Corgan, lider znanego i wpływowego zespołu Smashing Pumpkins, stwierdził niedawno, że zmieniają się rytmy w słuchaniu wywołane zmianami technologicznymi (69). Obecnie większość albumów słuchanych jest wybiórczo w programach muzycznych, gdzie można samemu ustalić sobie playlistę (złożoną z różnych wykonawców i piosenek). Nawet jeśli kupujemy pełny album (choć w internetowych sklepach muzycznych można kupować pojedyncze utwory), to przesłuchujemy go w całości raz lub dwa, a następnie wybieramy ulubione piosenki, które trafiają na nasze playlisty. Dlatego też Billy Corgan postanowił porzucić koncepcję wydawania co kilka lat pełnometrażowego albumu i co jakiś czas udostępniać w sieci kolejne utwory. Dopiero po jakimś czasie i weryfikacji publiczności, niektóre z nich będą trafiały na realne artefakty – czyli płyty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trent Reznor, lider zespołu Nine Inch Nails, próbował już wielu metod promocji przez internet. Fragmenty instrumentalnego albumu „Ghosts” są do ściągnięcia za darmo z oficjalnej podstrony zespołu (70). Dopiero jeśli chciało się kupić całość, trzeba było zapłacić. Album „With Teeth” puszczany był w całości na serwisie Myspace.com, by potencjalny nabywca mógł zdecydować przed kupnem, czy chce wesprzeć projekt. W ramach podzięki i prezentu dla fanów, Reznor wypuścił album „The Slip” za darmo, również w postaci cyfrowej (71). W spakowanym pliku znajdowała się również wysokiej jakości książeczka do samodzielnego wydrukowania, zatem album ten, przy odrobinie własnego wysiłku, nie będzie odróżniał się od pozostałych na półce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie trzeba jednak patrzeć tak wysoko i daleko, by zobaczyć jak etyka DIY sprzężona z&amp;nbsp;możliwościami danymi przez internet wpływa na współczesny obraz kultury. Na przykładzie polskiej komiksiarki i jej kolejnych sukcesów chciałbym pokazać, jak prosto i efektywnie jest teraz wypromować się i trafić do swoich czytelników.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olga Wróbel, na co dzień sekretarka, od kilku lat tworzy komiksy autobiograficzne. Choć tworzone są analogowo, autorka skanuje je w pracy i wrzuca do sieci. Wpierw zamieszczała je na serwisie Digart.pl (72), platformie służącej do pokazywania swoich prac, ale i do komentowania swojej twórczości nawzajem i do wszelkich dyskusji związanych z polem aktywności i&amp;nbsp;zainteresowań. Tam, przeglądając różne galerie, natrafiła na innych polskich komiksiarzy, co zaowocowało znajomością z kilkoma z nich na żywo. Olga została zaproszona do jednego z&amp;nbsp;polskich magazynów komiksowych (73), którego redaktorem był właśnie jeden z nowopoznanych znajomych. Podczas akcji promocyjnej Olga poznała kolejnych komiksiarzy, którzy z kolei dowiedzieli się o jej twórczości. Wkrótce potem autorka założyła bloga (74), gdzie zaczęła publikować nowe komiksy. Jednocześnie nie zaniedbała Digartu, bo tam byli jej stali czytelnicy. W ramach promocji bloga, zaczęła na Digarcie wrzucać tylko fragment komiksu, linkując adres swojego bloga, gdzie był ciąg dalszy. Następnie założyła konta na Facebook.com i Twitter.com. Tam zamieszcza za każdym razem notkę o aktualizacji bloga, żeby znajomi nie przeoczyli kolejnego wpisu. Oczywiście wśród znajomych na Facebooku ma wszystkich kolejno spotykanych na imprezach na żywo komiksiarzy, dzięki czemu jest już pełnoprawną częścią środowiska, rozpoznawalną autorką. To z kolei owocuje tym, że gdy podczas kolejnego festiwalu komiksowego w Poznaniu organizowana jest wystawa kobiecego komiksu i gdzie sprzedawany jest okolicznościowy kalendarz z pracami autorek z Europy Środkowej, to ona zostaje reprezentantką Polski. Później, zadowolony ze współpracy i interesujący się jej twórczością organizator festiwalu zaoferuje się zostać wydawcą jej papierowego debiutu, wydając album od razu po polsku i angielsku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olga nie ma ani plastycznego wykształcenia, ani mentorów. Przy właściwym połączeniu własnej ciężkiej pracy i talentu, życia towarzyskiego w realnym świecie i odpowiednich działań w świecie wirtualnym, została w ciągu niespełna dwóch lat jednym z najważniejszych kobiecych twórców komiksu w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Postępująca demokratyzacja zburzyła starą władzę. Nie instytucje decydują o tym, kto jest profesjonalnym twórcą, a własna przedsiębiorczość połączona z właściwą reakcją niszy, do której się trafia, przy czym nie jest się ograniczonym do rodzimego podwórka. Jeśli ktoś ma właściwy horyzont sieci, może trafiać do swojej niszy na różnych krańcach globu (przykładowo, niektórzy publikujący swoje prace na digart.pl umieszczają swoje prace również na deviantart.com, największej zagranicznej platformie plastycznej, dzięki czemu pokazują się nie tylko potencjalnym zleceniodawcom umiejącym obsłużyć aplikację w języku polskim, ale też i tym ze znajomością języka angielskiego).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielu studentów ASP narzeka, że informatycy, którzy opanowali programy graficzne, zabierają im miejsca pracy. Jest to kolejny dowód na dezinstytucjonalizację. Internetowa encyklopedia – Wikipedia jest najlepszym obrazem nowej kultury, gdzie każdy czytelnik, każda jednostka, ma wpływ na kształt kultury. Z jednej strony trzeba przyznać Debordowi i&amp;nbsp;Baudrillardowi, że żyjemy w świecie spektaklu i symulacji; z drugiej strony sytuacja wymaga od nas aktywności i autentyczności. Że ta autentyczność jest tak widocznie sprzężona z bodźcami płynącymi od innych, że my, jak u Gombrowicza, wciąż walczymy o formę, nie wydaje mi się czymś gorszym. Przyjrzeliśmy się w rozdziale o strukturalizowaniu czasu, że niezależnie od czasu historycznego, jesteśmy sprzężeni z innymi i każdy nasz wybór ma dla nas nieodwracalne skutki. Aktor grający postać na scenie staje się amalgamatem swojej przeszłej osoby i postaci, w&amp;nbsp;jaką się wcielił. Widzowie też widzą ten amalgamat. Gdy aktor zejdzie ze sceny, jest już skontaminowany przez ten amalgamat, jakim był na scenie – nie może wrócić już do postaci przeszłej, czystej. Wciąż staje się, niezależnie od tego jak postrzega czas, linearnie staje się. Uważam, że nowa, semipubliczna tożsamość, eksponowana i wchłaniające bodźce ze wszystkich stron, jak za czasów kultury audialnej i idące za nią uznanie bądź jego brak, są bardziej autentyczne i realne, niż postulowane przez Deborda uznanie antyspektakularne (75), polegające na skrywaniu się przed publicznym okiem. Zwłaszcza, że postawa Deborda również istniała względem społeczeństwa i wreszcie została wchłonięta przez Spektakl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przypisy dla DIY:&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;61) Olga’s Galery, &lt;a href="http://www.abcgallery.com/"&gt;http://www.abcgallery.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;62) Ager Incertus, &lt;a href="http://www.agerincertus.com/"&gt;http://www.agerincertus.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;63) Wydawnictwo CKH, &lt;a href="http://ckh-wydawnictwo.blogspot.com/"&gt;http://ckh-wydawnictwo.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;64) Ziniol, &lt;a href="http://ziniol.blogspot.com/"&gt;http://ziniol.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;65) Kolorowe Zeszyty,&amp;nbsp; &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/"&gt;http://kolorowezeszyty.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;66) DeviantArt, op. cit. &lt;br /&gt;67) MySpace, &lt;a href="http://www.myspace.com/"&gt;http://www.myspace.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;68)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://web.archive.org/web/20080208234628/http://www.billboard.com/bbcom/news/article_display.jsp?vnu_content_id=1003660154"&gt;http://web.archive.org/web/20080208234628/http://www.billboard.com/bbcom/news/article_display.jsp?vnu_content_id=1003660154&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;69) &lt;a href="http://leisureblogs.chicagotribune.com/turn_it_up/2008/12/billy-corgan-di.html"&gt;http://leisureblogs.chicagotribune.com/turn_it_up/2008/12/billy-corgan-di.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;70) Strona z albumem &lt;i&gt;Ghosts&lt;/i&gt;, &lt;a href="http://ghosts.nin.com/"&gt;http://ghosts.nin.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;71) Strona z albumem &lt;i&gt;The Slip&lt;/i&gt;, &lt;a href="http://theslip.nin.com/"&gt;http://theslip.nin.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;72) &lt;a href="http://kitchenbizmo.digart.pl/"&gt;http://kitchenbizmo.digart.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;73) Olga Wróbel, &lt;i&gt;Zaznaczam: Mogę się mylić&lt;/i&gt; [w:] &lt;i&gt;Jeju 8&lt;/i&gt;, Warszawa 2009, s. 3.&lt;br /&gt;74) Odmiany Masochizmu, &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;http://odmianymasochizmu.blogspot.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;75)&amp;nbsp; Guy Debord, op. cit., s. 27&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;ZAKOŃCZENIE&lt;/b&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;W jakim kierunku zmierzamy? Jak będziemy postrzegać siebie za kilkanaście, kilkadziesiąt lat i jak wtedy będziemy pojmowali czas? Nikt tego nie jest w stanie przewidzieć. Może loty na Marsa zmienią nasz sposób rozumienia świata jeszcze bardziej, a może będą wyłącznie ciągiem dalszym znanym od stuleci kolonializmu, łatwe do objęcia pojęciowo za pomocą starych casusów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że praca ta unaocznia pewne paralele między tym, jak cywilizacja rozwijała się od pradziejów z tym, jak rozwija się od przejęcia czasu przez Spektakl. Wydaje mi się, że wkraczamy w bardzo podobną sytuację, w jakiej znajdowały się pierwsze cywilizacje i&amp;nbsp;napotykamy podobne problemy. Młode pokolenia, coraz mniej skażone przez naszą doczesną pamięć i przekazywane przez obecne pokolenia wartości, będą traktowały nowy, spektakularny czas, jako coś coraz bardziej naturalnego i transcendentnego, aż wreszcie przestaną zauważać fakt, iż to my go stworzyliśmy. Rozłam na świat realny i wirtualny zostanie ostatecznie zasklepiony, im intensywniejszy będzie mariaż online i offline. Wreszcie puentylistyczna czasoprzestrzeń zacznie być postrzegana w ramach teologicznych i nałożona na wcześniejsze doktryny kościołów, tak jak czas chrześcijański był nakładany na wcześniej ustalone porządki. Pewnie za kilka wieków następny odpowiednik Kościoła i kapitalizmu zostanie wytworzony, i on przejmie władzę nad czasem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba pamiętać, że powyższy akapit, rodem z science-fiction, nie odnosi się do prostych, widocznych gołym okiem procesów, jak pojawienie się witryny YouTube, albo pendrive’ów (przenośnej pamięci). Procesy, o jakich mowa, trwają całymi wiekami, korelują, sprzęgają się, wchodzą w mariaż. Jak się jednak spojrzy na nie z odpowiedniego dystansu, można wyłapać pewne rytmy i próbować przewidzieć co może w najbliższej (kilkadziesiąt, kilkaset następnych lat) przyszłości nastąpić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym wszystkim największą stałą jest człowiek i to jego zachowania najłatwiej przewidzieć. Piramida Maslowa wyczerpuje pole naszych działań i nawet wskazuje w jakiej kolejności je wykonamy, byleby przetrwać (wpierw na płaszczyźnie biologicznej, następnie statusu społecznego, wreszcie w samorealizowaniu się). Oczywiście zdanie to jest już zbytnim strywializowaniem sprawy, ale wcale daleko od faktycznego stanu rzeczy nie odbiega.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niezależnie od wszelkich dywagacji i prognoz, wierzę, że praca ta daje wgląd w obecny pejzaż kulturalny i pomaga choć trochę lepiej się w nim odnaleźć, niezależnie w jakiej formie uczestniczmy w kulturze, a volens nolens, wszyscy w niej uczestniczymy.&lt;b&gt;&amp;nbsp;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;BIBLIOGRAFIA&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Antropologia Kultury, Wyd. UW, Warszawa, 2005.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Berne Eric, W co grają ludzie – psychologia stosunków międzyludzkich, tłum. Paweł Izdebski, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 2008.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debord Guy, Społeczeństwo spektaklu oraz Rozważania o społeczeństwie spektaklu, tłum. Mateusz Kwaterko, PIW, Warszawa, 2006.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gombrowicz Witold, Ferdydurke, PIW, Warszawa, 1956.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gombrowicz Witold, Kosmos, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 1994. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeju 8, pod redakcją Tomasza Pastuszki, Warszawa, 2009.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Le Goff Jacques, Od czasu średniowiecznego do czasu nowożytnego [w:] Czas w kulturze, tłum. Bohdan Chwedeńczuk, PIW, Warszawa, 1988.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Leunig Michael, Ramming the shears, Dynamo Press, Melbourne, 1985&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lloyd Geoffrey Ernest Richard, Czas w myśli greckiej [w:] Czas w kulturze, tłum. Bohdan Chwedeńczuk, PIW, Warszawa, 1988.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;McLuhan Marshall, Wybór tekstów, tłum. Ewa Różalska i Jacek M. Stokłosa, Zysk i S-ka, Poznań, 2001. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młodzi i Media, (do ściągnięcia pod adresem: http://wyborcza.pl/0,104532.html), pod redakcją Mirosława Filipiaka, Michała Danielewicza, Mateusza Halawy, Pawła Mazurka, Agaty Nowotny, Warszawa, 2010.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nietzsche Fryderyk, To rzekł Zaratustra: książka dla wszystkich i dla nikogo, tłum. Sława Lisiecka, Zdzisław Jaskuła, PIW, Warszawa, 1999. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowe media w komunikacji społecznej w XX wieku. Antologia, Oficyna Naukowa, Warszawa, 2002&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ortega y Gasset José, Bunt mas, tłum. Piotr Niklewicz, Muza, seria „Spektrum”, Warszawa, 1995. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Różewicz Tadeusz, Czytanie [w:] Tadeusz Różewicz, Proza, tom III, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 2004.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sartre Jean Paul, Egzystencjalizm jest humanizmem, tłum. Janusz Krajewski, Muza, seria „Spektrum”, Warszawa, 1998. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sloterdijk Peter, Pogarda mas, tłum. Bogdan Baran, Czytelnik, Warszawa, 2003.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tatarkiewicz Władysław, Dzieje sześciu pojęć, PIW, Warszawa, 1982. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludwig Wittgenstein, Tractatus logico-philosophicus, tłum. Bogusław Wolniewicz, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 1970.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Strony internetowe&lt;/b&gt;(stan na 15 maja 2010: aktywne)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olga’s Gallery, &lt;a href="http://www.abcgallery.com/"&gt;http://www.abcgallery.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ager Incertus, &lt;a href="http://www.agerincertus.com/"&gt;http://www.agerincertus.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bash, &lt;a href="http://bash.org.pl/latest/"&gt;http://bash.org.pl/latest/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawnictwo CKH, &lt;a href="http://ckh-wydawnictwo.blogspot.com/"&gt;http://ckh-wydawnictwo.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;DeviantArt, &lt;a href="http://www.deviantart.com/"&gt;http://www.deviantart.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wikipedia, &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Main_Page"&gt;http://en.wikipedia.org/wiki/Main_Page&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strona z albumem Ghosts, &lt;a href="http://ghosts.nin.com/"&gt;http://ghosts.nin.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolorowe Zeszyty, &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/"&gt;http://kolorowezeszyty.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kominek, &lt;a href="http://kominek.blox.pl/html"&gt;http://kominek.blox.pl/html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blog Kuby Dąbrowskiego, &lt;a href="http://kubadabrowski.blogspot.com/"&gt;http://kubadabrowski.blogspot.com&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;LastFm, &lt;a href="http://www.lastfm.pl/"&gt;http://www.lastfm.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytat Billy’ego Corgana, &lt;a href="http://leisureblogs.chicagotribune.com/turn_it_up/2008/12/billy-corgan-di.html"&gt;http://leisureblogs.chicagotribune.com/turn_it_up/2008/12/billy-corgan-di.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Google Street View, &lt;a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;amp;hl=en&amp;amp;q=&amp;amp;layer=c&amp;amp;cbll=40.758414,-73.985198&amp;amp;cbp=11,42.04,,0,-6.66&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;om=1&amp;amp;panoid=TZZaoRRf6Kv3sDcvcaT5wA&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=40.78886,-74.185181&amp;amp;spn=1.039745,4.235229&amp;amp;z=8"&gt;http://maps.google.com/maps?f=q&amp;amp;hl=en&amp;amp;q=&amp;amp;layer=c&amp;amp;cbll=40.758414,-73.985198&amp;amp;cbp=11,42.04,,0,-6.66&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;om=1&amp;amp;panoid=TZZaoRRf6Kv3sDcvcaT5wA&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=40.78886,-74.185181&amp;amp;spn=1.039745,4.235229&amp;amp;z=8&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MySpace, &lt;a href="http://www.myspace.com/"&gt;http://www.myspace.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pub pod Picadorem, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/"&gt;http://pubpodpicadorem.blogspot.com/ &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The daily meme, &lt;a href="http://thedailymeme.com/what-is-a-meme/"&gt;http://thedailymeme.com/what-is-a-meme/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strona z albumem The Slip, &lt;a href="http://theslip.nin.com/"&gt;http://theslip.nin.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I-god, &lt;a href="http://www.titane.ca/igod/main.html"&gt;http://www.titane.ca/igod/main.html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twitter, &lt;a href="http://twitter.com/"&gt;http://twitter.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;We are from Poland, &lt;a href="http://wearefrompoland.blogspot.com/"&gt;http://wearefrompoland.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytat o sprzedaży albumu “In rainbows”, &lt;a href="http://web.archive.org/web/20080208234628/http://www.billboard.com/bbcom/news/article_display.jsp?vnu_content_id=1003660154"&gt;http://web.archive.org/web/20080208234628/http://www.billboard.com/bbcom/news/article_display.jsp?vnu_content_id=1003660154&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;YouTube, &lt;a href="http://www.youtube.com/"&gt;http://www.youtube.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ziniol, &lt;a href="http://ziniol.blogspot.com/"&gt;http://ziniol.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-7850493741879607881?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/7850493741879607881/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=7850493741879607881' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7850493741879607881'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7850493741879607881'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2012/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część XII - ostatnia'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-5wQQaDoGPCg/TxmrRvAgIrI/AAAAAAAAB08/ZtTHm3BNrbg/s72-c/kinga_zabralas_mi_lato_i_co_teraz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-1121701612208539382</id><published>2012-01-16T13:30:00.000-08:00</published><updated>2012-01-16T13:33:50.888-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><title type='text'>Postępy w pracy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;How low can you go? Właśnie wklejam notkę z facebooka na bloga!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;h6 class="uiStreamMessage" data-ft="{&amp;quot;type&amp;quot;:1}" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-weight: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="messageBody" data-ft="{&amp;quot;type&amp;quot;:3}"&gt;Nareszcie  nowa sekwencja do Zapętlenia skończona (przynajmniej rysunek, jeszcze  skan i obróbka). "Sekwencja zegarowa", opowiadałem o niej na &lt;a href="http://www.bfk.hanami.pl/program.php"&gt;ostatnim BFK&lt;/a&gt; podczas  swojego wykładu, a pracowałem nad nią od kwietnia 2011 r. Miała mieć 4  strony ma 25, co ostatecznie oznacza, że Z. będzie miało około 400  stron. Praca nad kolejną sekwencją powinna pójść dość szybko i w ten  sposób dobrnę do pierwszej setki stron.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h6&gt;&lt;h6 class="uiStreamMessage" data-ft="{&amp;quot;type&amp;quot;:1}" style="font-family: Arial,Helvetica,sans-serif; font-weight: normal; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="messageBody" data-ft="{&amp;quot;type&amp;quot;:3}"&gt;I żeby nie było, że nie ma nowego kontentu w porównaniu z fejsem, oto mały "sneak preview". Nie miałem dziś ochoty tego kończyć, ale Chino Moreno i jego nowy project - &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=EdMpp2QE3TY&amp;amp;feature=related"&gt;Crosses&lt;/a&gt;, dał siłę i inspirację.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h6&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-PeayaUu6Bqk/TxSV8W0ENEI/AAAAAAAAB0w/h5Z7hFj69IU/s1600/Zapetlenie_Chmielewski_nowe_kadry.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-PeayaUu6Bqk/TxSV8W0ENEI/AAAAAAAAB0w/h5Z7hFj69IU/s1600/Zapetlenie_Chmielewski_nowe_kadry.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;h6 class="uiStreamMessage" data-ft="{&amp;quot;type&amp;quot;:1}" style="font-family: Times,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-weight: normal;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="messageBody" data-ft="{&amp;quot;type&amp;quot;:3}"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/h6&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-1121701612208539382?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/1121701612208539382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=1121701612208539382' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/1121701612208539382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/1121701612208539382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2012/01/postepy-w-pracy.html' title='Postępy w pracy'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-PeayaUu6Bqk/TxSV8W0ENEI/AAAAAAAAB0w/h5Z7hFj69IU/s72-c/Zapetlenie_Chmielewski_nowe_kadry.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-6892670201165429665</id><published>2011-12-04T04:11:00.000-08:00</published><updated>2011-12-04T04:11:17.103-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Dlaczego Świnki Glińskiego ssą nie tylko... (spoilery)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie chce mi się bawić w pełnoprawne recenzje, więc rzucę kilka obserwacji. Obejrzeliśmy wczoraj z &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Żoną&lt;/a&gt; w ramach utrzymania minimalnej styczności ze współczesnym polskim kinem i po raz kolejny jestem zawiedziony.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W sensie ładnie to się oglądało, ładnie nakręcone i podobała mi się gra aktorska, tym bardziej, gdy dowiedziałem się dziś, &lt;a href="http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=56520"&gt;że to naturszczycy&lt;/a&gt;.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak im dłużej wpatrywałem się w ekran, tym bardziej odnosiłem wrażenie, że Robert Gliński ma non stop erekcję w spodniach, gdy pisze, a potem kręci swoje filmy o młodocianych bohaterach. Sposób w jaki nakręcono ujęcie, gdy (nieletni) brat podgląda ubierającą się (nieletnią) siostrę mnie, ateistę, przyprawił o grzeszne myśli.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inna sprawa - mamy głównego bohatera, który z jednej strony staje się "księciem" wśród prostytuujących się chłopców w miasteczku, z drugiej strony widzimy wyłącznie sceny, gdy jest absolutnie obrzydzony i przerażony przy klientach. Rozumiem, że moralne wybory i tak dalej, ale to jest według mnie tanie granie na emocjach. Zwlaszcza, gdy pod koniec filmu Tomek staje się nowym hersztem, powinniśmy mieć wgląd w jego "ciemną stronę" budzącą się podczas zagłębiania się w ten okropnie niemoralny świat, przed którym tak się broni.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie mówię od razu, że trzeba pokazywać absolutnie naturalistyczne sceny wsadzania penisów w usta piętnastolatków (symboliczna scena, w której Tomek bierze łyk z piersiówki z pierwszym klientem jest zarazem subtelna i dosadna), ale nie można ograniczać się wyłącznie w takich tematach do subtelności.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Przypomniał mi się właśnie polski film, zapomniałem tytułu, który subtelność doprowadził do absurdu. Ukrainka pracująca na Stadionie i nie mająca pieniędzy na wyżywienie córki zostaje prostytutką, i spotyka się z klientami w Pałacu Kultury, jeśli się nie mylę, bo od razu staje się super ekskluzywną call-girl. I cały film to zestaw następujących po sobie scen, gdzie spotyka się a to z karłem, a to z inwalidą i uprawia z nimi seks w tak wysmakowanych sceneriach, że aż widz marzy o takiej karierze, jak jej.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No i oczywiście zakończenie - wcale nie identyczne, jak w &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=JMTTHRen0HI"&gt;&lt;i&gt;Cześć Tereska&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, czyli emocje biorą górę i dzieciak zabija dorosłego (jest oczywiście subtelna różnica - Tomek zabija klienta, reprezentujące zło świata, a Tereska zabija inwalidę, żeby odreagować frustrację). Zakończenia te wcale nie są pójściem na łatwiznę. My w podstawówce i w liceum non stop zabijaliśmy dorosłych, gdy coś nam w życiu nie poszło.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Uważam, że świetnym narzędziem jest pokazanie, jak "ofiara wchodzi w rolę kata", absolutnym majstersztykiem jest tu film &lt;a href="http://www.filmweb.pl/Wiatr.Buszujacy.W.Jeczmieniu"&gt;&lt;i&gt;Wiatr buszujący w jęczmieniu&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;, jednak tak jak już pisano w innych recenzjach - Gliński popełnił zbyt wiele błędów i poszedł na zbyt duże skróty.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Skoro już jestem przy polskim kinie i narzekaniu - ostatnio obejrzeliśmy też &lt;a href="http://www.salasamobojcow.com.pl/"&gt;&lt;i&gt;Salę samobójców&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. Jak na polskie warunki nawet niezłe, wyobrażam sobie, że gdybym był o 10-15 lat młodszy, mogłoby to do mnie z moim emo-usposobieniem trafić. Zresztą przy okazji polecę film nakręcony kilka ładnych lat wcześniej, bardzo podobny miejscami, a o kilka klas lepszy, bo formalnie ciekawszy, i głębszy psychologicznie - a mianowice &lt;i&gt;All about Lili Chou-Chou&lt;/i&gt; Shunjiego Iwai. Japoński reżyser też kręci filmy o patologii wśród młodzieży, ma zawsze dobranych idealnie aktorów i do tego bardzo ciekawe i wielowymiarowe scenariusze. Objrzyjcie koniecznie, tu dla zachęty trailer.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;object width="320" height="266" class="BLOGGER-youtube-video" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0" data-thumbnail-src="http://3.gvt0.com/vi/CDr1scwNC78/0.jpg"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/CDr1scwNC78&amp;fs=1&amp;source=uds" /&gt;&lt;param name="bgcolor" value="#FFFFFF" /&gt;&lt;embed width="320" height="266"  src="http://www.youtube.com/v/CDr1scwNC78&amp;fs=1&amp;source=uds" type="application/x-shockwave-flash"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A ja wracam teraz do kolejnych odcinków &lt;a href="http://www.imdb.com/title/tt0080196/"&gt;&lt;i&gt;Berlin Alexanderplatz&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; Fassbindera. A Państwu życzę miłej reszty weekendu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-6892670201165429665?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/6892670201165429665/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=6892670201165429665' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6892670201165429665'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6892670201165429665'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/12/dlaczego-swinki-glinskiego-ssa-nie.html' title='Dlaczego Świnki Glińskiego ssą nie tylko... (spoilery)'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-392357362519420818</id><published>2011-12-03T05:04:00.000-08:00</published><updated>2011-12-03T06:04:51.230-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>Aptekara: Witkowski / Chmielewski</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli nie dowiadujecie się o moich poczynaniach z Fejsbóka chwalę się, że właśnie wziąłem udział w bardzo ciekawym projekcie organizowanym przez korporację ha!art - &lt;i&gt;Wielki Atlas Ciot Polskich&lt;/i&gt;, gdzie komiksiarze i ilustratorzy interpretują kolejne postaci z książki &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Lubiewo_%28powie%C5%9B%C4%87%29"&gt;&lt;i&gt;Lubiewo&lt;/i&gt;&lt;/a&gt; Michała Witkowskiego. Dotychczas udział wzięli m. in Agnieszka Piksa, znany mi dotychczas tylko z Kwejka &lt;a href="http://penpen.jogger.pl/"&gt;Jacek Stefanowicz&lt;/a&gt;, który wysmażył bardzo dowcipny i pomysłowy komiks, a właściwie kilku-elementową wycinankę, no i jeden z moich ulubionych komiksowych twórców w kraju, &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Wywiad-z-Jakubem-Woynarowskim-c18740"&gt;Kuba Woynarowski&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jako fan Michela Houellebecqa (jego &lt;a href="http://www.wab.com.pl/?ECProduct=1168"&gt;ostatnią książkę&lt;/a&gt; stawiam obok &lt;i&gt;Poszerzonego Pola Walki &lt;/i&gt;na szczycie jego dokonań na moim mentalnym podium) postanowiłem zrównoważyć rozbuchany gombrowiczowski styl wypowiedzi Witkowskiego zupełnym technicznym chłodem, zresztą wydaje mi się, pasującym do bohaterki.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-DnYr2guKEbM/TtoV5QfjvcI/AAAAAAAABzE/jKGLwpCLpJE/s1600/26_Aptekara_Witkowski_Chmielewski.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-DnYr2guKEbM/TtoV5QfjvcI/AAAAAAAABzE/jKGLwpCLpJE/s1600/26_Aptekara_Witkowski_Chmielewski.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Owoce mojej pracy możecie ocenić &lt;a href="http://www.ha.art.pl/prezentacje/38-wielki-atlas-ciot-polskich/2139-daniel-chmielewski-aptekara-wielki-atlas-ciot-polskich-odcinek-9.html"&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;b&gt;TU&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z innych wieści. Czytam teraz książkę, którą kupiłem na wyprzedaży dzielnicowej biblioteki w Australii jakoś w 1994 r. I tak leżała i leżała, aż wreszcie, po tym jak od dwóch lat słuchamy sobie co kilka tygodni pamiętnego &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wNf9rEPoc8Q"&gt;albumu zespołu Queen&lt;/a&gt;, postanowiłem przeczytać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mowa o pierwszej książce z serii dla dojrzałych czytelników z lat 70., Flash Gordon, na podstawie komiksu Alexa Raymonda.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-BJRar1Mp20w/TtobpNXbJnI/AAAAAAAABzQ/OUSIZ9cOgMI/s1600/Flash_Gordon_Lion_Men_of_Mongo.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-BJRar1Mp20w/TtobpNXbJnI/AAAAAAAABzQ/OUSIZ9cOgMI/s1600/Flash_Gordon_Lion_Men_of_Mongo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Niech reklamą tej prawdziwie pulpowej pozycji będzie tekst na tylnej okładce:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="color: #666666; text-align: justify;"&gt;The spaceship plummeted downwards... With characteristic daring, Flash struggled with the controls - to no avail. He was irretrievably drawn towards the mysterious planet of Mongo... There he, Dale and Dr Zarkov would be pitted in a heroic battle for survival against the malevolent forces of its emperor, the merciless monomaniac Ming...&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie żadne postmodernizmy i zabawy konwencją, tutaj wszyscy faceci są silni, kobiety delikatne i zakochane w głównym bohaterze, a źli są źli do szpiku kości, ale łatwo ich pokonać, gdy się jest Flashem Gordonem. Jeśli ktoś będzie chciał pożyczyć, z chęcią udostępnię.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Co ciekawe, faktycznym autorem serii jest Ron Goulart, który ma na koncie książkę pt. tytułem &lt;i&gt;The hardboiled dicks&lt;/i&gt;, co idealnie pasuje do pierwszej połowy tej notki, a dokładnie do treści &lt;i&gt;Aptekary&lt;/i&gt;. Niestety podtytuł &lt;i&gt;Harboiled...&lt;/i&gt; wyjaśnia o co chodzi (można &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ron_Goulart"&gt;sprawdzić w Wikipedii&lt;/a&gt;), ale i tak mnie to rozbawiło. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-392357362519420818?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/392357362519420818/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=392357362519420818' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/392357362519420818'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/392357362519420818'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/12/aptekara-witkowski-chmielewski.html' title='Aptekara: Witkowski / Chmielewski'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-DnYr2guKEbM/TtoV5QfjvcI/AAAAAAAABzE/jKGLwpCLpJE/s72-c/26_Aptekara_Witkowski_Chmielewski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-2303538991781912956</id><published>2011-11-15T13:27:00.000-08:00</published><updated>2011-11-16T04:23:04.574-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>... Bolek Świdnicki!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://img215.imageshack.us/img215/986/ukrytezyciebolkas01dani.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://img215.imageshack.us/img215/986/ukrytezyciebolkas01dani.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-2303538991781912956?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/2303538991781912956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=2303538991781912956' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2303538991781912956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2303538991781912956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/11/bolek-swidnicki.html' title='... Bolek Świdnicki!'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-2715926256296735515</id><published>2011-10-31T15:43:00.000-07:00</published><updated>2011-10-31T15:43:36.528-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Komunikacja na klatce kwitnie</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rYk5jUa25NU/Tq8kSc0f7AI/AAAAAAAABu4/7MqeG4Qr2Rc/s1600/komunikacja_na_klatce.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-rYk5jUa25NU/Tq8kSc0f7AI/AAAAAAAABu4/7MqeG4Qr2Rc/s1600/komunikacja_na_klatce.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-2715926256296735515?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/2715926256296735515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=2715926256296735515' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2715926256296735515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2715926256296735515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/10/komunikacja-na-klatce-kwitnie.html' title='Komunikacja na klatce kwitnie'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rYk5jUa25NU/Tq8kSc0f7AI/AAAAAAAABu4/7MqeG4Qr2Rc/s72-c/komunikacja_na_klatce.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-6717135905131868113</id><published>2011-09-25T10:15:00.000-07:00</published><updated>2011-09-25T13:03:55.184-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='sztuka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>W hołdzie dla Poety</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Urządziliśmy wczoraj z Olgą spóźnioną o jakieś 5 miesięcy parapetówę i jednocześnie o jakieś 4 miesiące spóźnione spotkanie "weselne" dla uczestników naszego ślubu. Wydarzyło się w naszych skromnych progach coś tak ciekawego, że przerywam wielomiesięczne milczenie, by o tym napisać (a swoją pracę magisterską kiedyś wrzucę do końca, jak przemodeluję do końca swoje życie, które jest w trakcie przemodelowywania od jakichś dwóch miesięcy).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Krótka anegdotka wprowadzająca. Zatytułowaliśmy naszą imprezę jako &lt;i&gt;Pożegnanie jesieni: Niech żyje jesień&lt;/i&gt;. Olga wpadła na tytuł &lt;i&gt;Pożegnanie jesieni&lt;/i&gt; i wydawał mi się dość zabawny, bo niby lato w tym roku było takie jesienne, a że się kończy, no to pożegnajmy je należycie. Ale przecież &lt;i&gt;de facto&lt;/i&gt; jesień dopiero się zaczyna, więc parafrazując Skazę z Króla Lwa dodałem słowa &lt;i&gt;Niech żyje Jesień&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dopiero kilka dni przed imprezą ja, koneser literatury i sztuki i samozwańczy intelektualista, zostałem uświadomiony przez Olgę, że &lt;i&gt;Pożegnanie...&lt;/i&gt; to tylko &lt;a href="http://www.students.pl/kultura/details/33971/Stanislaw-Ignacy-Witkiewicz-Pozegnanie-jesieni-przeczytaj-fragmenty"&gt;najsłynniejsza powieść&lt;/a&gt; Witkacego. (Z biegiem lat czuję się coraz bardziej jak Adrian Mole, bohater &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Adrian_Mole"&gt;serii książek&lt;/a&gt; Sue Townsend, którą to Olga gorliwie, z nie do końca wiadomych dla mnie przyczyn, kazała mi przeczytać).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Żeby jakoś wszystko miało sens, zawiesiliśmy arkusze brązowego papieru na ścianach i przyszykowaliśmy dla gości pastele, by mogli, w razie poczucia się natchnionymi, coś narysować.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Pomysł niestety nie załapał.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Do czasu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W naszej biblioteczce wyszperano wręczony mi na początku naszej znajomości autorski tomik poezji &lt;a href="http://timof.pl/"&gt;Pawła Timofiejuka&lt;/a&gt; - &lt;a href="http://k.conrada11.pl/okladki/12290795160.jpg"&gt;&lt;i&gt;Czmychnięcie bogów&lt;/i&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tomik zaczął szybko kursować z rąk do rąk i w pewnym momencie krzyknięto, żeby zilustrować tę poezję, skoro mamy ku temu sposobność. Chwycono za pastele i stworzono 5 wyjątkowych ilustracji towarzyszących fragmentom wierszy. Najpierw całościowy ogląd sytuacji - jeden z arkuszy wiszący obok przepięknego linorytu Unki Odyi.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-85RDQm_FVaE/Tn9d3G4fYJI/AAAAAAAABuQ/NA2FwAu44Ms/s1600/unka_odya_bazyliszek.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="265" src="http://4.bp.blogspot.com/-85RDQm_FVaE/Tn9d3G4fYJI/AAAAAAAABuQ/NA2FwAu44Ms/s400/unka_odya_bazyliszek.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;A teraz od ogółu do szczegółu. Pierwsza ilustracja (do wiersza &lt;i&gt;Maj&lt;/i&gt;) jest autorstwa Macieja Łazowskiego (drzewo) i Przemysława Pawełka (ozdoby na drzewie).&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-oGqtHovR2GM/Tn9d1ucHmEI/AAAAAAAABuM/qJmxzmQmWu8/s1600/timof_maj_poezja_pawelek_lazowski.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-oGqtHovR2GM/Tn9d1ucHmEI/AAAAAAAABuM/qJmxzmQmWu8/s1600/timof_maj_poezja_pawelek_lazowski.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ilustracja do wiersza &lt;i&gt;Dzieci są niewinne&lt;/i&gt; (echo tego tytułu można przeczytać na okładce wydanej przez Timofa &lt;a href="http://www.timof.pl/Niewinne,dzieci-komiks-pl-26.html"&gt;antologii komiksów&lt;/a&gt;) jest pracą zbiorową. Kota stworzył mistrz drugiej edycji Ligi Bitew Komiksowych, Mariusz Ciechoński. Z wymiotami mistrzowsko sobie poradził scenarzysta i wydawca, Jan Mazur, choć dopiero po podpowiedzi udzielającej się na łamach Bicepsu i facebookowego profilu Greanpeace Agaty Nawrot nakierowały go na właściwą interpretację słowa "niemoc". [errata: Jak się okazuje, prawowitą właścicielką pomysłu jest Marta Rogalska]&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Zs_WLtmr-YY/Tn9dzOZbOxI/AAAAAAAABuE/KgSY5-jmNkM/s1600/timof_dzieci_sa_niewinne_poezja_ciechonski_mazur_nawrot.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-Zs_WLtmr-YY/Tn9dzOZbOxI/AAAAAAAABuE/KgSY5-jmNkM/s1600/timof_dzieci_sa_niewinne_poezja_ciechonski_mazur_nawrot.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Słabo było widać tekst źródłowy w reprodukcji, więc przyciąłem go na zdjęciu przedstawiającym interpretację &lt;i&gt;Wrzeciona&lt;/i&gt; wykonaną przez Olgę Wróbel.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-uAvA533XvYo/Tn9dyEaQK1I/AAAAAAAABuA/I4aSM6DQrBE/s1600/timof_wrzeciono__olga_wrobel_poezja.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-uAvA533XvYo/Tn9dyEaQK1I/AAAAAAAABuA/I4aSM6DQrBE/s1600/timof_wrzeciono__olga_wrobel_poezja.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tekst pod ilustracją:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;magik czas splata nici&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;w wielobarwny sweter&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mieliśmy wyjątkowe szczęście, że do zabawy dołączyła Gosia Nowak, ilustratorka, z której pracami musicie się koniecznie zapoznać np. &lt;a href="http://doitjustforfun.blogspot.com/"&gt;NA JEJ BLOGU&lt;/a&gt;. Samego fragmentu wiersza w tej chwili nie jesteśmy w stanie znaleźć, a Gosia nie odbiera telefonu.&amp;nbsp; &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Gzvf9jTlCik/Tn9dz-DtuUI/AAAAAAAABuI/ky7LirGGyj8/s1600/timof_poezja_gosia_nowak.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/-Gzvf9jTlCik/Tn9dz-DtuUI/AAAAAAAABuI/ky7LirGGyj8/s1600/timof_poezja_gosia_nowak.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cykl zamykam ja interpretacją fragmentu wiersza &lt;i&gt;Miasto 3&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qPU6XK5JHq0/Tn9dwxZenzI/AAAAAAAABt8/y_nQ6_2IkuE/s1600/timof_miasto+3_poezja_daniel_chmielewski.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-qPU6XK5JHq0/Tn9dwxZenzI/AAAAAAAABt8/y_nQ6_2IkuE/s1600/timof_miasto+3_poezja_daniel_chmielewski.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dziękuję wszystkim przybyłym za świetny wieczór (mam nadzieję, że też się nie nudziliście), dziękuję czytelnikom za uwagę i do zobaczenia za kilka dni na &lt;a href="http://komiksfestiwal.com/strona-glowna/mfkig-2011-program/"&gt;MFKiG&lt;/a&gt;! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-6717135905131868113?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/6717135905131868113/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=6717135905131868113' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6717135905131868113'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6717135905131868113'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/09/w-hodzie-dla-poety.html' title='W hołdzie dla Poety'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-85RDQm_FVaE/Tn9d3G4fYJI/AAAAAAAABuQ/NA2FwAu44Ms/s72-c/unka_odya_bazyliszek.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-3720506836763843051</id><published>2011-07-07T06:30:00.000-07:00</published><updated>2011-07-07T07:58:20.037-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część XI</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Już tylko ten wpis i następny i koniec mojej pracy magisterskiej, zbyt nieregularnie podawanej na blogu, by kogokolwiek to już interesowało. No cóż. Jak zwykle, linki do poprzednich części:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;pierwszej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;drugiej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;trzeciej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html"&gt;czwartej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;piątej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_20.html"&gt;szóstej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;siódmej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;ósmej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/04/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;dziewiątej&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/06/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;dziesiątej&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zrobiłem w tym roku relacji z Bałtyckiego Festiwalu Komiksowego. Olga właściwie &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2011/06/bfk-2011-relacja-subiektywna.html"&gt;wyczerpała temat u siebie&lt;/a&gt;. Jak jesteśmy tak wprzęgnięci w sprawy organizacyjne, opiekę nad goścmi (&lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/tworcy/rongrong-luo"&gt;Rong Rong Luo &lt;/a&gt;i &lt;a href="http://simonbisleygallery.com/"&gt;Simonem Bisley&lt;/a&gt;) i jeszcze prowadzimy własne wykłady i warsztaty, to na zabawę zostaje bardzo mało czasu. A z drugiej strony rozpisywanie się o tym jak z goścmi chodziliśmy po starówce raczej nie będzie interesujące poza dawką już podaną przez żonę mą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym zdaniu - wciąż jestem wielbicielem BFKi, wciąż uwielbiam atmosferę i organizację tej imprezy i żałuję, że było tak mało komiksiarzy na tegorocznej edycji. Choć z drugiej strony, większość znajomych ma już koło trzydziestki, na głowie rodziny i dzieci i całą mase nieprzewidzianych zdarzeń z tymi faktami związanych i faktycznie z roku na rok będziemy się wykruszać, albo wpadać na jeden wybrany przez się festiwal rocznie. Kończy się picie przez trzy dni z rzędu trzy czy cztery razy w roku. Taki lajf.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-eJWENX15fd4/ThXDBg4jW-I/AAAAAAAABXo/2zM2hV8efrA/s1600/DSC00199.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zamiast dowcipnej fotorelacji jedno zdjęcie, nie pomniejszone, by mozna sobie ustawić np. na tapetę. Zrobione podczas niesamowitego fire-show podczas jakieś alternatywnej imprezy na terenie opustoszałych fabryk. &lt;a href="http://komiks.nast.pl/autor/1610/Jakub-Babczynski/"&gt;Jakub Babczyński &lt;/a&gt;jak zawsze wie gdzie się dzieje! Gdyby tylko te niesamowite punkty programu nie były wymyslane na spontana, tylko wcześniej zgrywane z organizatorami festiwalu, byłoby już pysznie. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-QY-9VT16-PU/ThXD-6-DorI/AAAAAAAABXw/h2Tw4jevVUg/s1600/DSC00199.JPG"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 400px; FLOAT: left; HEIGHT: 300px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5626618795218150066" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-QY-9VT16-PU/ThXD-6-DorI/AAAAAAAABXw/h2Tw4jevVUg/s400/DSC00199.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj szukałem informacji o &lt;a href="http://www.jozefszajna.eu/"&gt;Józefie Szajnie &lt;/a&gt;w internecie, ale zapomniałem nazwiska, więc próbując sobie przypomnieć wpisywałem różne kombinacje, m. in. "Szańca" i wyskoczyły mi wpisy dotyczące &lt;a href="http://www.myspace.com/szaniec/blog"&gt;Wilczego Szańca&lt;/a&gt;, w tym strona wydawnictwa &lt;a href="http://nosanctuaryrecords.blogspot.com/2011/01/wszaniec-wideo-mondo.html"&gt;No Sanctuary&lt;/a&gt;. Swego czasu, czyli jakieś dwa lata temu, namiętnie słuchałem piosenek, które udostępnili na swoim &lt;a href="http://www.myspace.com/szaniec"&gt;majspejsie&lt;/a&gt;, po czym dobrowolnie odciąłem się od internetu i straciłem kontakt z ich muzyką. A tu patrzę i okazuje się, że wydali płytę. I to do ściągnięcia z ich strony. Kto tęskni za klimatem muzycznym &lt;a href="http://www.ewabraun.art.pl/"&gt;Ewy Braun &lt;/a&gt;i/lub lubi &lt;a href="http://www.boardsofcanada.com/"&gt;Boards of Canada&lt;/a&gt;, powinien sprawdzić i posłuchać. Plus mają świeną okładkę kojarzącą mi się z cytowaną w mojej pracy magisterskiej książką &lt;a href="http://www.bractwotrojka.pl/component/virtuemart/?product_id=73&amp;amp;page=shop.product_details&amp;amp;category_id=28&amp;amp;flypage=flypage.tpl"&gt;&lt;em&gt;Pogarda mas&lt;/em&gt; &lt;/a&gt;Sloterdijka. Aż sam zacząłem żałować, że oneshot &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SV6acXVcCSI/AAAAAAAAAYE/elcZgvvUU_4/s1600-h/Powidok_Chmielewski_tez_tam.jpg"&gt;&lt;em&gt;Też tam podążasz&lt;/em&gt; &lt;/a&gt;w &lt;em&gt;Powidoku&lt;/em&gt; jest szkicowo rysowany, a nie tak namalowany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz powrót do pracy magisterskiej: &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2.4. Mariaż online z offline &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Jedną z głównych przyczyn stojących za niemożliwością powrotu do życia czysto analogowego jest fakt, że dzisiejsza młodzież jest pierwszym pokoleniem, które nie pamięta świata sprzed Internetu i telefonii komórkowej. Encyklopedia stała się archaizmem, bo nie jest w stanie nadążyć za tyloma informacjami na raz, a selekcja redakcji nie pozwala mieć wglądu w to, co dla wielu ludzi jest akurat najbardziej istotne. Zresztą Wikipedia (58) jest idealnym przykładem nowego pejzażu kulturowego, gdzie czytelnicy są jednocześnie redaktorami, korektorami, pomysłodawcami nowych haseł i weryfikatorami informacji. Nie miejsce tu na dyskusję o wadach i zaletach takiego systemu. Istotna jest reprezentatywność tego przykładu i jego przystosowanie do obecnych realiów. Żadna jedna konkretna nisza nie hierarchizuje informacji. Jednocześnie sam proces korzystania z Wikipedii jest (potencjalnym) aktem społecznym.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;To, co mnie zaciekawiło, gdy zacząłem zagłębiać się w opisywaną tu problematykę, to fakt, że często młodzież woli skorzystać z forów dyskusyjnych, niż samemu dotrzeć do sprawdzonych informacji. Potrzeba weryfikacji zdobytej wiedzy z żywym człowiekiem lub radzenie się go przed etapem zbierania wiedzy książkowej jest symptomatyczne i potwierdza obserwację o „mediach jako procesach społecznych”. Jak piszą autorzy raportu „Młodzi i media”, "Dla młodych „najpełniejszą i najbardziej wartościową formą spotkania jest kontakt twarzą-w-twarz. Warto to jeszcze raz podkreślić, bo nasi rozmówcy wielokrotnie deklarowali pewien dystans do kontaktu ekran-w-ekran, który wynikał ze świadomości ograniczeń tej formy komunikacji, a niekiedy był wręcz wyrazem pewnej nieufności (szczególnie jeśli chodzi o poznawanie nowych osób). Warto to powtórzyć także dlatego, że wśród rodziców, nauczycieli i dziennikarzy często można usłyszeć obawę o to, że nowe media są protezami kontaktów bezpośrednich, że „młodzież, zamiast spędzać czas na powietrzu, siedzi przed komputerem”.(59)”&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Aktywność społeczna sprzężona jest z mediami i podział na życie online i offline przestał mieć rację bytu. Ostracyzm w klasie może polegać na tym, że nikt nie będzie komentował zdjęć z imprezy w galerii osoby, która nie jest w danej klasie lubiana. Ten wirtualny znak odbija się na realnych relacjach i jasnym zaznaczenia ról w grupie. „Internetowe samobójstwo” – skasowanie wszystkich blogów, galerii, profili na portalach społecznościowych jest ściśle sprzężone z funkcjonowaniem w realnym świecie (i służy zazwyczaj temu samemu, co realna próba samobójstwa – zwrócenie na siebie uwagi, sprawdzenie komu z bliskich naprawdę zależy). Zaciera się coraz bardziej estetyczne pojmowanie świata realnego i wirtualnego. Często widok za oknem wygląda dla mnie prawie perfekcyjnie – trzeba by tylko poprawić saturację, jak w programach graficznych. Gdy wracałem kiedyś do Warszawy pociągiem, spojrzałem przez okna na widok miasta na tle niesamowitego koloru nieba i pomyślałem: „Prawie jak w ‘Half Life 2’”. Rzeczywistość była prawie tak zachwycająca jak gra komputerowa. Większość moich znajomych dzieli się podobnymi refleksjami. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dzięki kolejnym rewolucjom w mapowaniu świata coraz trudniej zhierarchizować online, jako podległe funkcjonalnie i estetycznie offline. Firma Google dzięki opcji „Street View” (60) na swojej platformie map świata pozwala nam poruszać się po sfotografowanych ulicach świata, widząc je z perspektywy przechodnia. „Street View” nie jest jednak statyczną galerią zdjęć, ale prawie że grą komputerową, w której możemy obracać kamerę na wszystkie strony i dosłownie wchodzić w dowolne ulice i uliczki, poruszając pionkiem na mapie, a następnie oglądając świat z miejsca, w którym stoi. Tak mogłem, bez ruszania się z przed biurka w Polsce, wrócić do Australii, gdzie spędziłem dzieciństwo, i zrobić sobie spacer z domu do szkoły, wspominając stare miejsca i rejestrując zmiany, jakie zaszły w ciągu ostatnich 14 lat.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;W ostatnim rozdziale zobaczymy, jak wszystko, co dotychczas opisaliśmy – puentylistyczna czasoprzestrzeń, mariaż życia online i offline i sposoby kształtowania własnej tożsamości i roli społecznej w sprzężeniu z recepcją naszych działań przez innych – działa w praktyce.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;58) Wikipedia, http://en.wikipedia.org/wiki/Main_Page&lt;br /&gt;59) &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, op. cit., s. 28.&lt;br /&gt;60) Google Street View, http://maps.google.com/maps?f=q&amp;amp;hl=en&amp;amp;q=&amp;amp;layer=c&amp;amp;cbll=40.758414,-73.985198&amp;amp;cbp=11,42.04,,0,-6.66&amp;amp;ie=UTF8&amp;amp;om=1&amp;amp;panoid=TZZaoRRf6Kv3sDcvcaT5wA&amp;amp;t=h&amp;amp;ll=40.78886,-74.185181&amp;amp;spn=1.039745,4.235229&amp;amp;z=8 &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-3720506836763843051?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/3720506836763843051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=3720506836763843051' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/3720506836763843051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/3720506836763843051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/07/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część XI'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-QY-9VT16-PU/ThXD-6-DorI/AAAAAAAABXw/h2Tw4jevVUg/s72-c/DSC00199.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-7292886239625232139</id><published>2011-06-20T07:43:00.000-07:00</published><updated>2011-07-07T08:01:40.337-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część X</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Witam Was po kolejnej długiej przerwie. Czas wrócić do tej niefortunnie urwanej pracy magisterskiej (poprzednie odcinki pod odpowiednimi cyrami: &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;1&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;2&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;3&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html"&gt;4&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;5&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_20.html"&gt;6&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;7&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;8&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/04/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;9&lt;/a&gt;). Zatem kończmy powoli tę zabawę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako, że pewnie następny wpis pojawi się pod koniec czerwca, chciałbym w tej chwili gorąco zaprosić na tegoroczny &lt;a href="http://www.bfk.hanami.pl/"&gt;&lt;strong&gt;Bałtycki Festiwal Komiksowy&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. O moich wrażeniach z poprzednich można przeczytać &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/06/jesli-juz-zdazyliscie-przeklac-sie-za.html"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/06/batycki-festiwal-komiksowy-2010-w.html"&gt;tu&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym roku dość megalomańsko poprowadzę wykład głównie o swojej twórczości, z naciskiem na to, jak wykorzystuje fotografię i inne obrazy w swoich komiksach. Poopowiadam, jak można wyciągnąć jak najwięcej z kalkowania, kopiowania i wklejania zdjęć do historii obrazkowych. W katalogu pojawi się pewnie tekst o części warsztatowej, na którą raczej nie będzie ani czasu, ani miejsca, choć sam wykład będzie bardzo "praktyczny", przynajmniej mam nadzieję, że pojawi się na nim kilka pomysłów, które chętni będą mogli poćwiczyć w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli też przygotowuję nowy projekt, który niedługo (jeśli się uda, to za 2 tygodnie) ujrzy światło dzienne w sieci i jest w założeniu moim antidotum na mozolnie tworzone i ciężkie Zapętlenie. Jednocześnie pewnie zamknę bloga &lt;em&gt;&lt;a href="http://atelierdc.blogspot.com/"&gt;Atelier Daniela Chmielewskiego&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Co ciekawsze wpisy skopiuję do &lt;em&gt;Pubu pod Picadorem&lt;/em&gt;. Od kiedy założyłem &lt;em&gt;Atelier&lt;/em&gt; narysowałem dosłownie garść autonomicznych rysunków, a nie mam czasu wygrzebywać starych i opisywać ich w jakichś regularnych odstępach czasu. Zresztą wątpię, by było to aż tak interesujące, bym musiał zaśmiecać tym sieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w ogóle, jeśli zastanawiacie gdzie jechać na wakacje, polecam bardzo Korfu. O wrażeniach z naszej podróży poślubnej &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;pisze (i rysuje)&lt;/a&gt; Olga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz, do rzeczy:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2.3. Obecny pejzaż kulturalny&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Co właściwie znajduje się w naszej bazie danych i jak wpływa to na nasze zachowania związane ze sferą kultury? Dlaczego i czy w ogóle warto wyodrębnić sferę kultury i poświęcić jej osobny rozdział w niniejszej pracy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczestnictwo w kulturze, chyba bardziej niż jakakolwiek inna dziedzina aktywności, zmienia się pod wpływem nowych mediów. Stary porządek został w pełni obalony. Rola instytucji – szkoły, uczelni, przybytków kultury jako punktów odniesienia dla tego, co powinno się oglądać, czego słuchać i co robić – jest coraz bardziej spychana na margines. Jak pisze Peter Sloterdijk: „We współczesnym systemie sztuki – tak jak w ogóle w zaawansowanej demokracji – chodzi o to, by wyeliminować dziedzictwo feudalnej uczuciowości, zwłaszcza skłonność do poddaństwa i fałszywą uniżoność [„Nie mogę zrozumieć, jak zachwyca, jeśli nie zachwyca” (52) – DC], ale tak, by przy tym uczucia wertykalne, poczucie góry i dołu, wartości większej i mniejszej zostały w pewnym nieformalnym polu dyskretnie zregenerowane i przy stałej otwartości na nowość wiarygodnie na nowo wcielone” (53). Narzucone wertykalne różnice (odkryte) zostały zastąpione różnicami tworzonymi dzięki modelowi demokratycznemu, w czym, jeśli chodzi o kulturę, pomógł powszechny dostęp do samej informacji o kulturze, jak i narzędzi wytwarzania jej przejawów. Różnice tworzone są niestałe – zależne od wygłaszającej je niszy i ciągłej weryfikacji czasu, o czym mowa była w poprzednim rozdziale. To wszystko powoduje, że instytucje stają się ułamkiem naszej aktywności kulturowej, a ich autorytet staje się wyłącznie kolejną racją wśród wielu symulacji wertykalnych różnic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„W procesie remediacji pytanie o „uczestnictwo w kulturze” stało się mniej produktywne analitycznie i politycznie niż pytania o formy współpracy w produkcji treści kulturowych, kompetencje estetyczne, hermeneutyczne czy społeczne związane z poruszaniem się w zalewie informacji, obrazów i narracji, czy tworzenie warunków dla powstawania sieciowych zbiorowości wokół praktyk kulturowych lub tekstów kultury” (54). Choć wciąż funkcjonują i będą funkcjonować słowa „sztuka”, „artysta”, „tworzyć”, to ich znaczenie uzależnione jest od statusu tych terminów w konkretnej niszy. Rysownik samouk, nie mający nigdy szansy na przynależność do akademickiego systemu uznania i wystaw, może być uznawany przez szerokie rzesze w sieci za wyznaczającego nowe trendy „artystę”. Pod płaszczem terminologicznym w rzeczywistości wracamy do czasów starożytnych Greków. „Grecy nie mieli terminów, które odpowiadałyby terminowi "tworzyć" i "twórca", i rzec można - nie były im potrzebne. Wystarczał im wyraz "robić" (poiein)” (55). Powyższe pojęcia są nam potrzebne do tworzenia wertykalnych różnic, do uzasadniania sobie i swoim odbiorcom (należącym do naszej niszy), że nasze działania mają sens. Nie musi się to równać (i rzadko się równa) faktycznemu wpływowi, jaki mamy na otoczenie bliższe i dalsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niektórzy proponują zresztą, żeby media przestać rozumieć jako teksty albo struktury produkcji, a jako praktyki społeczne (56). Inni media jako praktyki społeczne badają lub nad nimi pracują. Henry Jenkins opracowuje obecnie koncepcję „rozprzestrzenialnych mediów”. Tak pisze o swoim projekcie: „Koncentruję się na drobnych, podejmowanych lokalnie decyzjach związanych z tym, czy jeden użytkownik przekaże treść drugiemu, opatrując ją zazwyczaj tylko prostymi tagami lub dołączając krótką wiadomość. Takie indywidualne wybory dotyczące cyrkulacji treści wywierają jednak sumarycznie ogromny wpływ na współczesny krajobraz medialny – pewne materiały stają się widoczne, inne tracą uwagę użytkowników, a to wszystko wynik właśnie tych drobnych przejawów uczestnictwa” (57). Dzięki takim praktykom nie tylko wspomniany hipotetyczny rysownik samouk, ale i nagrywający w domu muzyk lub po prostu zarejestrowana śmieszna wypowiedź stają się fenomenami ogólnoświatowymi. A że jest tego taki ogrom, każda nisza może dobierać sobie dane do swojej bazy zależnie od upodobań intelektualnych i potrzeb społecznych. Każdy może jednocześnie samym komentarzem, naciśnięciem guzika „Lubię” lub „Nie lubię”, przesłaniem łącza do ciekawej strony do kilkudziesięciu znajomych mieć wpływ na obecny pejzaż kulturalny, nie jako widz, ale aktywny członek kultury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele omawianych tu sytuacji i pojęć dla starszego czytelnika może wydawać się marginesem życia społecznego i nie znaczącym wiele ułamkiem ludzkiej aktywności. Co znamienne – takie traktowanie sprawy zakłada, że życie w sieci jest czymś, co można od czasu do czasu podjąć, jak grę w tenisa, pod czym wrócić do „normalnego życia”. Tak dla współczesnej młodzieży i dorosłych żyjących według warunków nowego krajobrazu medialnego nie jest. Gdy opracowywałem plan niniejszej pracy, egzystowałem w sieci, podłączony. W wyniku przeprowadzki do mieszkania, w którym nie mam dostępu do Internetu, piszę pracę właściwą w warunkach nie tyle odmiennych, co tych samych, lecz wybrakowanych. Nie przestałem być podłączony, choć straciłem w dużej mierze władzę nad sobą, niczym inwalida, którego ktoś musi karmić i wspomagać przy chodzeniu. W sieci istnieje mój blog, ciągle pojawiają się nowe informacje o mojej działalności twórczej – nie w postaci suchych informacji, ale skomplikowanej sieci interpersonalnej, wciąż dostaję nowe wiadomości na skrzynkę poczty elektronicznej i na Facebooku. Zostaje mi telefon, choć jest mało ekonomiczny i dający tylko fragmentaryczny wgląd w to, co się dzieje u moich znajomych. Potem w realnych rozmowach muszę nadrabiać, bo wszyscy podłączeni wiedzą o tym, co się u kogoś wydarzyło, bo oznajmił to na blogu i rozmawiają systemem znaków – aluzji do obejrzanych, przeczytanych i usłyszanych danych z sieci, które wśród nich bezustannie cyrkulują. Niemożliwością zatem jest powrót do życia analogowego, w pełni odłączonego, z powodów obiektywnych i subiektywnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;52) Por. Witold Gombrowicz, &lt;em&gt;Ferdydurke&lt;/em&gt;, Warszawa 1956.&lt;br /&gt;53) Peter Sloterdijk, &lt;em&gt;Pogarda mas&lt;/em&gt;, Warszawa 2003, s. 78&lt;br /&gt;54) Młodzi i media, op. cit., s. 8.&lt;br /&gt;55) Por. Władysław Tatarkiewicz, op. cit.&lt;br /&gt;56) Nick Couldry, &lt;em&gt;Theorising media as practice&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, Warszawa 2010, s. 20.&lt;br /&gt;57) &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, op. cit., s. 137. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-7292886239625232139?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/7292886239625232139/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=7292886239625232139' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7292886239625232139'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7292886239625232139'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/06/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część X'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-5095345345048462474</id><published>2011-05-17T13:34:00.000-07:00</published><updated>2011-05-17T15:06:14.757-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>Relacja z imprezy, na której nie byłem. Komiksowa Warszawa 2011</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy usłyszałem, że tegoroczna &lt;a href="http://www.komiksowawarszawa.pl/"&gt;edycja festiwalu&lt;/a&gt; będzie w Pałacu Kultury i Nauki, tym szpecącym miasto relikcie po Związku Radzieckim, postanowiłem zbojkotować imprezę. Nie po to mój ojciec i dziadek siedzieli w więzieniu podczas stanu wojennego, by takie rzeczy się wyprawiały!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Nie miałem jednak oporów, by odwiedzić okołofestiwalowe atrakcje, gdzie mogłem się polansować i wypić trochę piwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piątek był mecz koszykówki Wydawcy kontra Reszta Świata. Wraz z kilkoma osobami zajęliśmy lożę vipowską. Po trzech minutach przestaliśmy śledzić wyniki, po czym jeden z mych towarzyszy wyciągnął alkohol.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Habq6P2jxJ8/TdLl4ADT0kI/AAAAAAAABXU/Xd-ByYGIeyg/s1600/01_na_%2Bnielegalu.P1090390.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Habq6P2jxJ8/TdLl4ADT0kI/AAAAAAAABXU/Xd-ByYGIeyg/s400/01_na_%2Bnielegalu.P1090390.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607797236279005762" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym wiadomo - burdy, wyzwiska, rzucanie krzesełkami i interwencja policji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Podolec nie był zadowolony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Hi06LAR9Heo/TdLku-qKYWI/AAAAAAAABXM/H6slXluhJsk/s1600/02_Marcin_Podolec.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Hi06LAR9Heo/TdLku-qKYWI/AAAAAAAABXM/H6slXluhJsk/s400/02_Marcin_Podolec.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607795981774643554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy wypuścili nas z aresztu mogliśmy udać się na after. Najbardziej warszafski był łodzianin &lt;a href="http://www.glosywmojejglowie.pl/"&gt;Maciej Łazowski&lt;/a&gt;, widziany tu w towarzystwie &lt;a href="http://operacjaplastyczna.blogspot.com/"&gt;Agaty Wawryniuk&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://nowas.nazwa.pl/occulta/"&gt;Roberta Sienickiego&lt;/a&gt; i Anny Lorek, która zgodnie z modą panującą w stolycy, odbiera telefon na imprezie, by kłócić się przy znajomych o dedlajny. Nie masz dedlajnu, towarzysko jesteś &lt;span style="font-style: italic;"&gt;dead&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-r-uCA1SYLqA/TdLjT_mwOlI/AAAAAAAABXA/FML9-bqpFWA/s1600/03_Hipsterzy.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-r-uCA1SYLqA/TdLjT_mwOlI/AAAAAAAABXA/FML9-bqpFWA/s400/03_Hipsterzy.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607794418660686418" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafiliśmy w jakieś mętne okolice, gdzie wesolutka połowicznie obnażona sześćdziesięcioletnia pani lekkich obyczajów opowiadała nam, jak w bramie przy której staliśmy kręcono sceny do Czasu Honoru. Większość towarzystwa była zdezorientowana, wchodząc do zdezolowanego małego lokum wyglądającego na opuszczony w pośpiechu squat. Jedynie stoisko z pompami piwnymi sugerowało, że ma tu być impreza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Ad7vSmlqViQ/TdLio5i07wI/AAAAAAAABW4/gk1zDZod8yk/s1600/04_smutni_i_weseli.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Ad7vSmlqViQ/TdLio5i07wI/AAAAAAAABW4/gk1zDZod8yk/s400/04_smutni_i_weseli.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607793678299229954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże gdy towarzystwo zebrało się, &lt;a href="http://2guys1.blogspot.com/2011/01/co-nas-smuci-co-nas-podnieca.html"&gt;Janek Mazur&lt;/a&gt;, organizator przedsięwzięcia, powiedział że piwo jest, niczym &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-kCKob1YKOU"&gt;przedostatni&lt;/a&gt; album Radiohead bezpłatny, chyba że chcemy sami z siebie wrzucić uznaną przez nas za stosowną kwotę do stojącej na środku sali skarbonki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-8JC7o1BOct0/TdLiamB3Z4I/AAAAAAAABWw/I-rkiQq-PIE/s1600/05_wiesc_Janka.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-8JC7o1BOct0/TdLiamB3Z4I/AAAAAAAABWw/I-rkiQq-PIE/s400/05_wiesc_Janka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607793432542537602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Towarzystwo było w szoku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-vaLTQGmdA8Y/TdLhvZ_zjoI/AAAAAAAABWo/yOWLvsOc9GI/s1600/06_niedowierzanie.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-vaLTQGmdA8Y/TdLhvZ_zjoI/AAAAAAAABWo/yOWLvsOc9GI/s400/06_niedowierzanie.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607792690578296450" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A to mój nowy osobisty meme, znaleziony posród jakichś rysunkowych koszmarków w rogu sali. Nie wiem w jakich sytuacjach go jeszcze wykorzystywać, ale na pewno znajdzie się zastosowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-O6uPV7uPlfo/TdLhRXufV0I/AAAAAAAABWg/7vWmiIjlTx8/s1600/07_Daj_kamienia_Daniel_Chmielewski.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 533px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-O6uPV7uPlfo/TdLhRXufV0I/AAAAAAAABWg/7vWmiIjlTx8/s400/07_Daj_kamienia_Daniel_Chmielewski.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607792174572721986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Robert Sienicki czule żegna się z O&lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2011/05/gdybyscie-chcieli-wzbogacic-swoja.html"&gt;lgą przed jej wyjazdem&lt;/a&gt; do Tel Awiwu. Tak naprawdę lamentuje, że to nie on został wybrany by wygłosić referat o polskim komiksie w słonecznym Izraelu, spotkać się z komiksowymi szychami i wypić kawkę po godzinach z &lt;a href="http://modan.blogs.nytimes.com/"&gt;Rutu Modan&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-fStNr9RqAyE/TdLhCvDHYqI/AAAAAAAABWY/Blrfhlc6G3I/s1600/08_Pozegnanie.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-fStNr9RqAyE/TdLhCvDHYqI/AAAAAAAABWY/Blrfhlc6G3I/s400/08_Pozegnanie.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607791923135210146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zjawiłem się następnego dnia oczywiście znów wyłącznie na after. Słyszałem, że było wielu oburzonych na płatny wstęp na imprezę, zbyt ciasny klub, niemiłą obsługę; ogólnie rzecz biorąc mówiono, że jest źle. Potem słyszałem, że większe kluby w ostatniej chwili wycofały się ze współpracy i trzeba było znaleźć &lt;a href="http://www.planbe.pl/"&gt;Plan B&lt;/a&gt; w ramach planu awaryjnego. Nie wiem, nie obchodzi mnie to, ja w tym czasie zajęty byłem fotografowaniem plakatów wokół wejścia do klubu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-fP23pbaQXwE/TdLg4-gf8II/AAAAAAAABWQ/CXBWYFlQBas/s1600/09_skandal.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 533px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-fP23pbaQXwE/TdLg4-gf8II/AAAAAAAABWQ/CXBWYFlQBas/s400/09_skandal.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607791755486294146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bitwę komiksową prowadzili &lt;a href="http://przemekp.blogspot.com/"&gt;Batma&lt;/a&gt;&lt;a href="http://przemekp.blogspot.com/"&gt;n&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://blenderfinger.blogspot.com/"&gt;Rondel&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-H0qohIdmR4Q/TdLgsRI9pLI/AAAAAAAABWI/QJEnpoaRD0w/s1600/10_Batman_Robin.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-H0qohIdmR4Q/TdLgsRI9pLI/AAAAAAAABWI/QJEnpoaRD0w/s400/10_Batman_Robin.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607791537149551794" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prace były na wyjątkowo wysokim poziomie, a puenty inteligentne i śmieszne. Poniżej moja ulubiona para rysunków, wraz z niezapomnianym slapstockowym gagiem prowadzących.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-yeQohiPXfDc/TdLgaMfgZII/AAAAAAAABWA/htIX5FRQpuI/s1600/11_Tlum_w_plan_b.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-yeQohiPXfDc/TdLgaMfgZII/AAAAAAAABWA/htIX5FRQpuI/s400/11_Tlum_w_plan_b.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607791226664281218" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy udało nam się przecisnąć przez ten tłok na zewnątrz, kupując po drodze piwo, przykucnął się do mnie &lt;a href="http://kaj-man.blogspot.com/"&gt;Kajetan Wykurz&lt;/a&gt; i poprosił o wspólne zdjęcie. Jakież było moje zdziwienie, gdy ocknąłem się po fleszu, a moje piwo... Zresztą sami widzicie dowód zbrodni i twarz winnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-xojC13EIf3s/TdLgOcZL6EI/AAAAAAAABV4/6tnWdVkTOmc/s1600/12_Podstep.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-xojC13EIf3s/TdLgOcZL6EI/AAAAAAAABV4/6tnWdVkTOmc/s400/12_Podstep.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607791024774309954" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak naprawdę głównie wybrałem się na KaWowe imprezy, by chwalić się swoimi &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/05/zaliczam-zgon.html"&gt;najnowszymi komiksami&lt;/a&gt;. Płaciłem ludziom po piątaku, by pozowali mi do zdjęć jak to poniżej i udawali totalne rozbawienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ULnGspvUxsw/TdLfxRK5mzI/AAAAAAAABVw/saLRe6IJgDM/s1600/13_Daniel_Chmielewski_kupuje_fanow.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ULnGspvUxsw/TdLfxRK5mzI/AAAAAAAABVw/saLRe6IJgDM/s400/13_Daniel_Chmielewski_kupuje_fanow.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607790523545393970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdegustowane kiszeniem się w komiksowym sosie towarzystwo ruszyło w środku nocy z Planu B do podziemi Placu na Rozdrożu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-lqU1Ph6LtjY/TdLfgxgZgXI/AAAAAAAABVo/MKQxFoPNS1M/s1600/14_Plac_na_rozdrozu_podziemia.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-lqU1Ph6LtjY/TdLfgxgZgXI/AAAAAAAABVo/MKQxFoPNS1M/s400/14_Plac_na_rozdrozu_podziemia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607790240167723378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...by podziwiać prawdziwą współczesną polską sztukę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-8RVq7MeajGw/TdLfLVbbLoI/AAAAAAAABVg/uBhDnsik-eI/s1600/15_polska_piekna_sztuka_wspolczesna.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-8RVq7MeajGw/TdLfLVbbLoI/AAAAAAAABVg/uBhDnsik-eI/s400/15_polska_piekna_sztuka_wspolczesna.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607789871853416066" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;THE END&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;EPILOG&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeglądając statystyki swojego bloga, odkryłem, że zależnie od pory roku mam dwa najpopularniejsze hasła. W okolicy wszelkich egzaminów semestralnych na uczelniach plastycznych, ludzie trafiają do Pubu pod Picadorem przez gógla najczęściej dzięki frazie &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2008/06/tratwa-meduzy-gricaulta-jej-miejsce-w.html"&gt;"Tratwa meduzy", ewentualnie "Gericault".&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez resztę roku słowo, które gwarantuje mi około sto wejść dziennie, nawet gdy od tygodni nic nie napisałem, to&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;DUPA&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wielka jest korelacja tego słowa, a popularności mojego bloga można sprawdzić samemu. Wejdźcie do zakładki &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;GRAFIK&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A&lt;/span&gt; w góglu i &lt;a href="http://www.google.pl/search?q=dupa&amp;amp;oe=utf-8&amp;amp;rls=org.mozilla:pl:official&amp;amp;client=firefox-a&amp;amp;um=1&amp;amp;ie=UTF-8&amp;amp;tbm=isch&amp;amp;source=og&amp;amp;sa=N&amp;amp;hl=pl&amp;amp;tab=wi&amp;amp;biw=1280&amp;amp;bih=861"&gt;wpiszcie tylko to jedno słowo&lt;/a&gt;. Link do mojego bloga, jak i zdjęcie, które zagwarantowało mi sławę znajduje się aktualnie w drugim rzędzie obrazków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak pewnie zdążyliście już zauważyć, jestem egocentryczną &lt;span style="font-style: italic;"&gt;attention whore&lt;/span&gt;, która zrobi wszystko, by nabić sobie kilka punktów w oglądalności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego też, Drodzy Państwo, ogłaszam konkurs.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas KW, jak podczas &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/06/jesli-juz-zdazyliscie-przeklac-sie-za.html"&gt;zeszłorocznej BFKi&lt;/a&gt;, został mi na chwilę skradziony aparat. Gdy znalazłem go ponownie w kieszeni swojej kurtki, zawierał zdjęcie, do którego powstania się nie przyczyniłem. Kto odpowie na konkursowe pytanie, dostanie egzemplarz zinu HURRA z rysunkową dedykacją ode mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;W konkursie nie mogą brać udziału twórca niniejszego bloga, twórca konkursowego zdjęcia i ich rodziny, jak również mieszkańcy miasta Słupsk.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gotowi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CZYJA TO JEST DUPA? &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(edycja druga)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-FRiwA7DL-vI/TdLeS3pgAgI/AAAAAAAABVQ/A89Lk04Jp9w/s1600/16_Dupa_artysty_2.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-FRiwA7DL-vI/TdLeS3pgAgI/AAAAAAAABVQ/A89Lk04Jp9w/s400/16_Dupa_artysty_2.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5607788901786714626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-5095345345048462474?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/5095345345048462474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=5095345345048462474' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5095345345048462474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5095345345048462474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/05/relacja-z-imprezy-na-ktorej-nie-byem.html' title='Relacja z imprezy, na której nie byłem. Komiksowa Warszawa 2011'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Habq6P2jxJ8/TdLl4ADT0kI/AAAAAAAABXU/Xd-ByYGIeyg/s72-c/01_na_%2Bnielegalu.P1090390.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-5718089274363719273</id><published>2011-05-15T09:55:00.000-07:00</published><updated>2011-05-17T14:46:02.285-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Powidok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Zaliczam zgon</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olga&lt;/a&gt; w tej chwili siedzi w Izraelu, przygotowując się do wygłoszenia referatu o genderze w polskim komiksie. Żeby mieć z nią kontakt, mam na te kilka dni przenośny internet w domu (dziękuję bardzo, siostro!). Internet w domu oznacza oczywiście, że  zamiast robić coś pożyteczniejszego siedzę i gógluję się w różnych konfiguracjach. Trafiłem dzięki temu na nową&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://agaczyta.blox.pl/2011/05/Zostawiajac-powidok-wibrujacej-czerni-Daniel.html"&gt;recenzję &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powidoku&lt;/span&gt;.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słusznie autorka mówi o antypatycznej postawie głównej bohaterki, Anny. Zresztą już po dłuższym czasie od wydania komiksu, patrząc na niego z dystansu, dostrzegłem że może być tak odebrany, że Anna jest słabą, niezdecydowaną i niezadowoloną z życia kobietą, która przeciwstawiona jest powiedzmy mentorowi, w tej roli Cynik, i jej cieszącemu się życiem mężowi. Dość to nieładnie z mojej strony. W tej chwili na pewno inaczej bym to wszystko rozpisał. Zresztą w ciągu ostatniego miesiąca pracowałem nad scenariuszem nowego albumu, gdzie role kobiety i mężczyzny są dojrzalej przedstawione. Ale  o tym projekcie napiszę kiedy indziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powidoku&lt;/span&gt;, na swoją obronę mogę powiedzieć, że po pierwsze Cynik jest adwokatem diabła i właściwie wytworem wyobraźni samej Anny. Po drugie zaznaczone korelacje między nią, a mną, mężczyzną, mają sugerować, że charakteryzujący ją eskapizm jest niezależny od płci. Po trzecie, rozpisując jej postać, faktycznie myślałem o kilku konkretnych znajomych kobietach, które posłużyły mi za wzór w kwestii zachowań i oczekiwań, jakie stawiały światu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo się jednak cieszę, że temat ten został wreszcie poruszony w jakiejś recenzji, bo jest bardzo istotny dla mojej twórczości (świadomie już eksponowany mizoginizm, jakim ocieka &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenie&lt;/span&gt;, jest kolejnym na to dowodem). Zatem, Agato, dziękuję za poświęcenie czasu na lekturę i za podzielenie się opinią!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos mojej twórczości, przed chwilą skończyła się &lt;a href="http://www.komiksowawarszawa.pl/"&gt;Komiksowa Warszawa&lt;/a&gt;, podczas której można było nabyć dwie produkcje, do których dorzuciłem swoje pięć groszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza to drugi numer wytworu zinopodobnego - &lt;a href="http://biceps-zin.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Biceps&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Znajduje się tam czterostronicowy komiks właściwie autorstwa Olgi. Ja zająłem się kompozycją plansz i szkicem, Olga scenariuszem i tuszem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-CU82JO1HWg8/TcTw-jW0PCI/AAAAAAAAAII/d7d_Ajhn1Ng/s1600/Biceps2_okladka.png"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 185px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-CU82JO1HWg8/TcTw-jW0PCI/AAAAAAAAAII/d7d_Ajhn1Ng/s1600/Biceps2_okladka.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-4dKbnCEg2ho/TcT0cmnfkxI/AAAAAAAAAIQ/u9RnGuqONL0/s1600/B2_02.png"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 185px; height: 264px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4dKbnCEg2ho/TcT0cmnfkxI/AAAAAAAAAIQ/u9RnGuqONL0/s1600/B2_02.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem bardzo zadowolony z owoców naszej współpracy. Powoli wkraczamy na drogę, gdzie wykorzystujemy nasze narzędzia z myślą o sposobie pracy drugiej osoby. Wciąż są zgrzyty, rozrysowałem na przykład jedną planszę złożoną z kilkunastu małych kadrów pokazujących jedną scenę pod różnymi kątami, co pasowałoby do moich komiksów, ale do Olgi niekoniecznie. Plansza poszła na przemiał. Jeszcze kilka takich produkcji i wypracujemy prawdziwie wspólny styl.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Druga produkcja, do której się przyczyniłem to zin &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hurra&lt;/span&gt;, rozdawany na festiwalu przez Janka Mazura. Proszę się z nim kontaktować na &lt;a href="http://www.facebook.com/mazurmazur"&gt;fejsbóku&lt;/a&gt; lub np. przez &lt;a href="http://www.blogger.com/profile/11227604801660718348"&gt;bloga&lt;/a&gt;, gdybyście chcieli mieć własny egzemplarz. Poczyniłem dla zinu dziewięciostronicowy komiks z patyczakami o zombie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i55.tinypic.com/5jsd1v.png"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 185px; height: 261px;" src="http://i55.tinypic.com/5jsd1v.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-ssWVE8P3FDw/TdAQh6FxkYI/AAAAAAAABVE/Ev2Oh16gA2w/s1600/01_Zaliczyc_zgon_Chmielewski.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 185px; height: 261px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ssWVE8P3FDw/TdAQh6FxkYI/AAAAAAAABVE/Ev2Oh16gA2w/s400/01_Zaliczyc_zgon_Chmielewski.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5606999710791471490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest akcja, miłość i dramat. Zatytułowany jest &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zaliczyć zgon&lt;/span&gt;. Prawdę mówiąc, jestem z niego wyjątkowo dumny. Bawiłem się wyśmienicie, mogłem jak przy komiksie &lt;a href="http://kolektyw.dolnapolka.pl/e-kolektyw/e-kolektyw-04.pdf"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kwadrans Mesjanistyczny&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (dałem link do PDFu całego numeru &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kolektywu&lt;/span&gt;) nie myśleć o drugich i piątych dnach i ambicjach. Za to musiałem naprawdę pogłówkować jak zaprezentować pewne sceny w najprostszej możliwie postaci graficznej. Papieros to kreska. Samochód widziany z przodu to prostokąt z dwoma kreskami u dołu robiącymi za koła i dwoma kółkami za lampy. Nie ma co wyjaśniać. Ale teraz narysuj scenę, w której jeden samochód cofa się przed drugim i uderza w kosz na śmieci, który składa się tylko z jednego trapezu. I w tym momencie zaczyna się główkowanie. Jak pokazać coś dynamicznie, żeby czytelnik nie zastanawiał się ani przez chwilę, a jdnocześnie nie uciekać się do pomocy słownej (dymek z napisem - "Uch, uderzyliśmy autem w kosz"), albo dodawania trzeciego wymiaru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorąco polecam wszystkim komiksiarzom, by spróbowali sobie na kilka stron wymyślić jakąś skomplikowaną scenę lub całą historyjkę, używając wyłącznie dwóch wymiarów i najprostszych kształtów na określenie ludzi i przedmiotów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A samo Hurra jest naprawdę zabawne (są tam też komiksy Janka Mazura, &lt;a href="http://www.blogger.com/profile/10709744623439255157"&gt;Roberta Sienickiego&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://demland.info/dem/"&gt;Dema&lt;/a&gt; i Olgi)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jutro wybieram się na koncert &lt;a href="http://www.muno.pl/imprezy/dj-shadow-w-warszawie-palladium-warszawa-18273/"&gt;DJ Shadowa&lt;/a&gt;, dziś zatem kończę góglowanie Chmielewskiego i postaram się popisać kolejne dialogi do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt;. Po całym szaleństwie niedawnej przeprowadzki i ślubu, życie wraca do normy, więc też wkrótce opublikuję ostatnie rozdziały swojej pracy magisterskiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do następnego!  &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-5718089274363719273?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/5718089274363719273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=5718089274363719273' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5718089274363719273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5718089274363719273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/05/zaliczam-zgon.html' title='Zaliczam zgon'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-CU82JO1HWg8/TcTw-jW0PCI/AAAAAAAAAII/d7d_Ajhn1Ng/s72-c/Biceps2_okladka.png' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-8812720939497508795</id><published>2011-05-07T13:53:00.000-07:00</published><updated>2011-05-07T14:09:27.160-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Will (never) marry</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Piosenkę o tym tytule (bez nawiasu), muszę wyrzucić ze swojej Morrisseyowej playlisty, bo właśnie się zmarryowałem. Stałem się szczęśkiwym mężem Olgi Wróbel, której przez ostatnie dwa lata byłem szczęśliwym wpierw partnerem, a potem narzeczonym.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Ślub udał się wyśmienicie - minimalistyczną oprawę zrównoważyli goście, którzy uczynili nam ten dzień wyjątkowym. Dziękujemy! Dziękujemy również &lt;a href="http://www.surpiko.pl/index.php"&gt;Przemysławowi Surmie&lt;/a&gt;, twórcy naszego pięknego ślubnego zaproszenia. Oto i ono:&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-U8kPUM2Z7FA/TcW02l_Q5MI/AAAAAAAABU4/EBMl5lmLlAc/s1600/olga%2Bi%2Bdaniel%2Brgb%2Bmini%2B.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 281px; FLOAT: left; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5604084161335846082" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/-U8kPUM2Z7FA/TcW02l_Q5MI/AAAAAAAABU4/EBMl5lmLlAc/s400/olga%2Bi%2Bdaniel%2Brgb%2Bmini%2B.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-8812720939497508795?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/8812720939497508795/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=8812720939497508795' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8812720939497508795'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8812720939497508795'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/05/will-never-marry.html' title='Will (never) marry'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-U8kPUM2Z7FA/TcW02l_Q5MI/AAAAAAAABU4/EBMl5lmLlAc/s72-c/olga%2Bi%2Bdaniel%2Brgb%2Bmini%2B.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-4526655658832139817</id><published>2011-04-08T03:00:00.000-07:00</published><updated>2011-04-08T05:36:47.565-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część IX</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Nie mam czasu na napisanie chociaż akapitu ciekawego (lub nie) wstępu, więc żebyście nie czekali zbyt długo na kolejną część mojej pracy (której wcześniejsze części - &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;pierwsza&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;druga&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;trzecia&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html"&gt;czwarta&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;piąta&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_20.html"&gt;szosta&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;siódma&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;ósma&lt;/a&gt; - znajdują się pod podanymi właśnie linkami), kolejna instalacja poniżej. Miłej lektury! &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;A, zapomniałem napisać.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Mam nowy numer telefonu.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;strong&gt;728 519 564&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Od niedzieli (10 kwietnia) stary numer staje się nieaktualny. Wkrótce pojawi się z prawej strony bloga rubryka KONTAKT, gdzie będą wszystkie dane do mnie, na razie nie mam na to czasu, a jakże!&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;strong&gt;2.2. Puentylistyczna czasoprzestrzeń&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;„Czas nie tylko zmienia swoją jakość, ale też się zwielokrotnia: narzędzia, takie jak telefony komórkowe, wysokoprzepustowe łącza i oprogramowanie zachęcające do pracy w kilku oknach, pozwalają robić kilka rzeczy naraz i przetwarzać rzeczywistość wielokanałowo (co jedni nazwą kulturowym ADHD, deficytem uwagi, a inni – jej zwielokrotnieniem)” (49). &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Trudno mówić o linearności czasu, gdy chociaż każda czynność oczywiście musi odbywać się na wektorze (jak montaż równoległy w filmie), pewne procesy odbywają się równolegle. Gdy mamy otwarte kilka okien z rozmowami w komunikatorze Gadu Gadu i czekając na odpowiedź drugiej strony czytamy sobie po kilka zdań na jakimś serwisie, właściwie uczestniczymy w kilku teraźniejszościach na raz. W pierwszej chwili sytuacja ta nie wydaje się odmienna od dyskusji na imprezie, gdzie co chwilę przeskakujemy od rozmówcy do rozmówcy, łapiąc po kilka zdań, niby uczestnicząc w kilku dyskusjach na raz. Jest jednak jedna znacząca różnica. Imprezowa rozmowa jest jednym ciągiem strzępów układających się w ciąg. Rozmowy na komunikatorach są za to zarchiwizowane jako pełnoprawne rozmowy z danymi rozmówcami, z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem (choć nie zawsze, czasem wymiana komunikatorowa ogranicza się do przesłania sobie linku, ale to należałoby rozpatrywać jeszcze inaczej). Można by powiedzieć, że zarchiwizowanie nie powinno tu być brane pod uwagę jako czynnik kształtujący postrzeganie czasu. A właśnie nim jest. „Paradoksalnie, akceleracja doświadczenia i rozszerzenie się teraźniejszości kosztem przyszłości i przeszłości owocuje specyficznie nostalgicznymi formami obrazowania i strukturami odczuwania” (50). &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;W filmie Lecha Majewskiego, „Ogród rozkoszy ziemskich”, główny bohater całe swoje życie filmuje, a w „wolnych chwilach”, odtwarza je. Zapętla się w chwili, która ani nie jest teraźniejszością, ani przeszłością, bo teraźniejszość dopiero może być w pełni przeżyta, gdy jest sfilmowana i może w każdym momencie być odtworzona, refleksyjnie obejrzana, intelektualnie przeanalizowana. Sam przeżyłem taki okres, gdy odwiedzając nowe miejsca, miałem włączoną kamerę i to przez jej ekran widziałem rzeczywistość, gdy wchodziłem np. do nowego pomieszczenia. Musiałem patrzeć na ekran, by zachować właściwą kompozycję kadru, a jednocześnie nie chciałem wchodzić wpierw bez kamery i powtarzać swojego gestu, bo traciłbym na spontaniczności. Ostatecznie rzeczywistość widziałem wpierw przetworzoną, w dużej mierze zachwycając się, że została też uchwycona, że będę mógł wrócić w każdej chwili do danego momentu. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Przytoczone sytuacje nie są oczywiście związane z przemianami technologicznymi występującymi w ciągu ostatniej dekady czy dwóch. Kamery wideo przeznaczone do domowego użytku istnieją od dziesięcioleci, pamiętnikarstwo jako sposób uchwycenia pewnych obiektywnych i subiektywnych danych istnieje całe wieki. Ale teraz, w semipublicznej egzystencji rejestrowanie, przeżywanie minionych scen z życia i ich ciągłe reinterpretowanie przez grupę znajomych i nieznajomych przesuwa punkt ciężkości w pewnych procesach społecznych. „Nowy &lt;em&gt;Lebenszeit&lt;/em&gt; jest, by tak rzec, puentylistyczny: jako że każda z kolejnych prób pogodzenia autentyzmu egzystencji z pokusą / przymusem jej nieustającej przemiany skazana jest na porażkę, dystans między podjęciem a zaniechaniem kolejnych prób kurczy się do rozmiarów punktu (figury, o paradoksie, rozmiarów pozbawionej, jak chce geometria…)” (51). &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Więc z jednej strony mamy praktycznie nieograniczony dostęp do przeszłości (która reinterpretowana włącza się w teraźniejszość) i wgląd w przyszłość (wszelkie symulacje, dostęp do rzeczy jeszcze niedostępnych w świecie analogowym, jak np. wyciek filmu ze studia na etapie postprodukcji), z drugiej strony, egzystencjalny lęk związany z tożsamością, która zakorzeniona w kolektywie i ciągle reinterpretowana nie pozwala na punkty stałe i pewne. Wspomniana nostalgia wiąże się z tym, że im starsi jesteśmy w tych warunkach, tym trudniej nam jest złożyć swoje „ja” w koherentną całość. Wszystko staje się coraz bardziej relatywne. Nie potrafimy zaobserwować procesu dojrzewania na wektorze. Dostępne są nam role dorosłych i dzieci, role twórców, sportowców, władców podziemnych królestw w internetowych grach. Na nic nie musimy czekać – jeśli coś jest na naszym horyzoncie sieci, to możemy to wziąć dla siebie. Równolegle wybieramy różne pakiety tożsamościowe (innym jestem na blogu, innym w grze, innym na czacie). Próbując w tym wszystkim wrócić do swojego ja, przeszukujemy stare foldery ze zdjęciami, notki blogowe, itd, skazując się na ciągłe odnawianie przeszłości i jej reinterpretowanie. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Wydaje mi się, że jest to teraz czas przejściowy. Stare pokolenia mają swoje wartości, autorytety, autentyczne bunty – elementy niedostępne w relatywnym, przebodźcowionym świecie. Wraz z powolnym (trwającym pewnie wiele pokoleń) zanikiem kultu tych elementów, odejdzie też nostalgia, jaką cechuje współczesne formy operowania w społeczeństwie, zwłaszcza wśród młodych. Coraz bieglejsze odnajdywanie się w „bazie danych”, świecie puentylistycznym, pomoże przezwyciężyć obecne lęki. &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;49) &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, op. cit., s. 15 &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;50) &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, op. cit., s. 15 &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;51) Bauman Zygmunt, op. cit., s. 131 &lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-4526655658832139817?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/4526655658832139817/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=4526655658832139817' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/4526655658832139817'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/4526655658832139817'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/04/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część IX'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-7589101226771217270</id><published>2011-03-22T06:53:00.000-07:00</published><updated>2011-03-22T08:07:12.841-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część VIII</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Jako że znów długo milczałem, przypominam że wpis ten jest kontynuacją &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;1&lt;/a&gt;., &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;2&lt;/a&gt;., &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;3&lt;/a&gt;., &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html"&gt;4&lt;/a&gt;., &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;5&lt;/a&gt;., &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_20.html"&gt;6&lt;/a&gt;. i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;7&lt;/a&gt;. części teoretycznej części mojej pracy dyplomowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli miałbym opisać misję, która przyświeca mi w twórczości, na pewno istotnym punktem jest unaocznianie błędnego pojmowania naszej rzeczywistości z podziałem na część wirtualną i realną jako opozycyjne sfery, gdzie wirtualność jest tworem obcym i niebezpiecznym. Wydaje mi się, że dość jasno wyraziłem się na ten temat w końcowym rozdziale pierwszej części tej pracy. Temu też służył komiks &lt;em&gt;&lt;a href="http://www.szymkiewicz.net/index.php?/projects/smith/"&gt;01010011 01101101 01101001 01110100 01101000&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Drugim ważnym punktem jest walka z dziewiętnostowiecznym pojmowaniem tej części kultury zwanej "sztuką". O tym trakują i &lt;em&gt;Zapętlenie&lt;/em&gt;, i ta praca. Dla tych z Was, którzy żyją w sieci, druga część pracy może wydawać się mało (jeśli w ogóle) odkrywcza, bo macie do czynienia z opisywanymi zjawiskami na codzień. Z kolei wielu studentów Akademii broni się przed "nowymi mediami" i woli tkwić w świecie efemerycznych zdarzeń, do których dostęp na tylko 20 osób; wystaw przygotowywanych bez rozgłosu, nieudokumentowanych; woli wierzyć że tworzą rzeczy odkrywcze, trudne i niezwykłe, kiedy pierwszy lepszy internetowy mem poradził sobie z podobną problematyką z większą siłą rażenia już kilka lat wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paradoks tej pracy polega na tym, że umieszczona jest na blogu, który czytają ludzie egzystujący w sieci, a jako dyplom została przeczytana wyłącznie przez mojego pomotora. Studenci będący na obronie znali ją jedynie z tytułu i z krótkiego synopsis.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko mam nadzieję, że dzisiejszy rozdział okaże się dla wszystkich zaglądających tu interesujący. Oparty jest na pracy zbiorowej przygotowanej przez grupę badawczą SWPS - &lt;em&gt;Młodzi i Media&lt;/em&gt;, która powinna stać się lekturą obowiązkową w gimnazjach, jeśli nie podstawówkach. Postanowiłem, czyniąc ją trzonem drugiej części swojej pracy, dołożyć swoje trzy grosze do jej propagowania. I polecam wszystkim &lt;a href="http://www.magdalenaszpunar.com/_dydaktyka/Nowe_media_raport.pdf"&gt;&lt;strong&gt;ściągnięcie pierwowzoru&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, wydrukowanie sobie i poczytanie w wolnych chwilach.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;2.1. Słownik wyrazów obcych&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;/strong&gt;&lt;p align="justify"&gt;Żeby pełniej zrozumieć aktualny obraz świata potrzebny jest nowy aparat pojęciowy. Do użytku powszechnego trafia z każdym rokiem wiele nowych nazw aplikacji internetowych i urządzeń technicznych. Najtrudniej jednak znaleźć pewną bazę pojęć opisujących zjawiska medialne i społeczne. Zwłaszcza, że każdy zainteresowany tą tematyką posługuje się różnymi pojęciami. Czasem jest to kwestia subtelności językowych. Posłużyłem się w tej pracy terminem „przebodźcowienie” do określenia stanu przesytu bodźcami, głównie w kontekście zalewu informacjami związanego z korzystaniem z nowych mediów. Ostatnio jednak trafiłem na tekst naukowca określającego to samo zjawisko jako „przebodźcowanie”. Czas pokaże, która forma się przyjmie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gorzej jest z tworzeniem bardziej skomplikowanych pojęć, często aforystycznych, np. „tożsamość typu insert”. Każdy propaguje swoje pojęcia, mając nadzieję, że wejdą do użytku powszechnego. Co ciekawe, często najbardziej kuriozalne określenia trafiają do powszechnego użycia i do słowników. Przykładem jest „meat-space” – przestrzeń mięsna, określenie oznaczające realny świat, w opozycji do wirtualnego. Z drugiej strony, jest to bardzo ciekawa kwestia, że do „realu” stworzono opozycję w postaci świata wirtualnego, która ostatecznie posłużyła jako punkt wyjściowy do opozycji, jaką jest przestrzeń mięsna. Znamienne to w świecie, w którym coraz bardziej doskwiera w realnych czynnościach brak klawiszy „Ctrl+Z” (klawiszowy skrót do funkcji „cofnij zmiany” w wielu programach komputerowych).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W opublikowanym przez Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej w 2010 roku raporcie „Młodzi i media”, w którym zebrane są dane z trwających wiele miesięcy badań etnograficznych nad polską młodzieżą korzystającą z nowych mediów, pada wiele bardzo interesujących pojęć. Chciałbym w tym miejscu przytoczyć niektóre z nich, przybliżając już własnymi słowami pewne zjawiska, jakie za nimi stoją. Na pewno tylko garstka tych pojęć się przyjmie, niektóre pod innymi nazwami, ale raport SWPS jest bardzo istotnym wkładem w badania nad współczesną kulturą i jak przystało na taki tekst, jest do ściągnięcia darmowo w sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojęcia podane niżej nie są ułożone alfabetycznie. Następują raczej po sobie w ramach luźnej struktury, gdzie jedno pojęcie ułatwi zrozumienie następnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Afordancje&lt;/strong&gt; – użytki, jakie można zrobić z danej technologii lub architektury komunikacyjnej. Inaczej rzecz biorąc, wszystkie możliwe, planowane i nie, zastosowania danego urządzenia lub aplikacji. Przykładowo, telefon komórkowy spełnia też rolę odtwarzacza muzyki, aparatu, kalkulatora, ale i też latarki. Wiele internetowych aplikacji jest odpowiednio skonstruowana, by użytkownicy sami wymyślali nowe zastosowania. Widać to chociażby po blogach, które bazując na konkretnym schemacie (notki wyświetlane od dołu ku górze w ramach aktualizowania) i prostym silniku, stały się zróżnicowane nie tylko tematycznie (dzienniki osobiste, kolumny felietonistyczne), ale i pod względem zastosowań. Mogą być ascetyczną w wyglądzie, pozbawioną słów fotogalerią, jak i forum dyskusyjnym, gdzie blogger w ramach notki podaje pewien temat, a w strefie komentarzy ma miejsce największa aktywność i to ze strony czytelników (którzy stają się tym samym uczestnikami bloga, jego współtwórcami).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Remediacja&lt;/strong&gt; – relacja między starymi a nowymi formami komunikacji. Nie jest to termin ograniczony wyłącznie do obecnych przemian, a do technospołecznych zmian w ogóle, czy wtedy, gdy druk narzucał narracyjne i wizualne postrzeganie świata, czy kiedy nadeszła era radia, a potem telewizji. Remediacja nie jest relacją stałą lub odbywającą się poza ludzkimi działaniami, lecz jest produktywna. W wyniku zaangażowania ludzkiego i odkrywania kolejnych afordancji danych mediów powstają „nowe formy estetyczne, nowe rodzaje wspólnot i nowe rodzaje podmiotowości”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Cyfryzacja&lt;/strong&gt; – stare media remediowane są w formy cyfrowe. Nie chodzi tu wyłącznie o aspekt techniczny (zdjęć cyfrowych zastępujących wydrukowane na papierze, etc.), tylko, a nawet bardziej, o aspekt społeczny. Świat rządzi się teraz logiką mediów cyfrowych. Żeby coś miało wartość, żeby w ogóle szerzej zaistniało, musi być łatwo rozpowszechnialne, łatwo kopiowalne. W cenie jest wypowiedź w formie cyfrowej, którą można skopiować i wkleić (pewne serwisy opierają się na tym procederze). Czytając kiedyś pracę, było się skazanym na przypisy. Ilu ludzi tak naprawdę wykazuje inicjatywę, by szukać, po nitce do kłębka? W tej chwili każdy cytat na blogu lub informacja w Wikipedii odsyła hiperłączem do materiału źródłowego, z którym można zapoznać się natychmiast. A jeśli interesuje nas tylko konkretny fragment, klawiszami ctrl+f otwieramy opcję wyszukiwania fraz. Różewicz opisywał nader często występującą niegdyś sytuację, kiedy to pisarz, szukając właściwego cytatu, grzązł na całe godziny w książkach, bo nie pamiętał na której stronie, lub co gorsza – w której publikacji – znajdowało się potrzebne mu zdanie. Co prawda wielu ludzi wciąż nie korzysta z oferowanych współcześnie zastosowań, ale wracamy tym samym do kwestii horyzontu sieci, który w miarę upływu czasu nie będzie tyle rozszerzany, co przesuwany na inny obszar. Gdy media papierowe zaczną pełnić zupełnie marginalną rolę w kulturze, problem Różewicza zniknie z horyzontu zupełnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Współ-internet&lt;/strong&gt; – wspólny i oswojony przez lokalną grupę wycinek globalnej sieci. Pojęcie podstawowe, bo związane z wnioskiem bardzo innym od wysnuwanych przez wielu badaczy Internetu, zwłaszcza z pierwszego okresu powstawania sieci, kiedy snuto wiele utopijnych lub dystopijnych fantazji na jej temat. Okazuje się, że sieć służy głównie do pogłębiania relacji już istniejących, z osobami znanymi fizycznie. Grupa znajomych wytwarza pewien język zrozumiały tylko dla niej (wybór cytatów z popkultury znany przez wszystkich należących do grupy, pewne wspólne zainteresowania, miejsca, które w sieci odwiedzają lub funkcje, które w grupie pełnią). Widzę to dobrze na przykładzie twórców komiksów w Polsce, rozproszonych po całym kraju. W roku 2008 nastąpił wśród nich boom na blogi. Większość publikujących obecnie twórców ma przynajmniej jednego bloga, dzięki któremu są w ciągłym kontakcie z czytelnikami i na którym umieszczają bieżące informacje o swojej działalności i planach. W roku 2009 z kolei praktycznie wszyscy ci ludzie założyli konta na Facebooku (dodając się nawzajem do znajomych). Wielu również założyło konta na Twitterze (gdzie poza znajomymi wpisy mogą czytać wszyscy zarejestrowani fani danego twórcy). Te trzy platformy są sprzęgnięte ze sobą (napisawszy notkę na blogu, twórca na Twitterze informuje przebywających tam na żywo ludzi z całego kraju, że mogą ją przeczytać), tak samo czyni na Facebooku, z którego dotrą na bloga ci akurat nie przebywający w danej chwili przy komputerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Horyzont sieci&lt;/strong&gt; – zbiór uświadamianych przez daną osobę możliwości korzystania z aplikacji internetowych. Tak jak w świecie realnym, tak i w wirtualnym potrzebna nam jest pewna wiedza i doświadczenie (&lt;strong&gt;Kompetencje&lt;/strong&gt;), które pozwalają nam dotrzeć do zasobów, jakich potrzebujemy i odpowiednio z nich korzystać. W raporcie „Młodzi i media” podany jest przykład chłopca, którego pasją jest szukanie w sieci informacji o Formule Jeden. Gdy jednak badacze zobaczyli na żywo, jak jego pasja realizowana jest w praktyce, okazało się, iż jego „poszukiwania” ograniczają się wyłącznie do regularnego odwiedzania witryny sportowej platformy Onet.pl, gdyż nie wiedział, że istnieją inne portale poświęcone podobnej tematyce. Horyzont sieci nie jest tylko kwestią wiedzy, ale i zrozumienia pewnych obyczajów. Tak samo, jak odwiedzając kraj o całkowicie odmiennej kulturze musimy otworzyć się na nowe doświadczenia, tak często musimy przeobrazić nasze podejście do pewnych zjawisk w Internecie, by móc je w pełni zrozumieć. Tak jest w przypadku blogów. Jeśli jest się do nich uprzedzonym, uważając je za pamiętniki pensjonariuszek, nie uda się trafić na jedną z ważniejszych stron propagujących polską muzykę alternatywną, która korzysta z silnika blogowego (39). A to właśnie takie strony, jak „We are from Poland” kumulują w jednym miejscu informacje o ciekawych zjawiskach, których nie opłaca się promować w szeroko dystrybuowanej prasie lub na stoiskach w Empikach. Prowadzi to do tego, że mając wąski horyzont sieci, a jednocześnie pragnąc znaleźć ciekawą muzykę i odwiedzając w tym celu Empik, jest się niezadowolonym, że „w dzisiejszych czasach nie ma czego słuchać”. Dlaczego młodym zespołom bardziej miała by się opłacać promocja w zakamarkach Internetu, niż próba dotarcia na widoczne dla wszystkich stoiska Empiku? Szerzej się temu przyjrzymy w rozdziale „DIY”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Korzystanie zapośredniczone&lt;/strong&gt;. Nie musimy sami być podłączeni do sieci, by w niej być. Pośrednio w nowej sytuacji medialno-kulturowej uczestniczą osoby, którym znajomi ściągają filmy lub ktoś sprawdza w Internecie rozkład autobusów. Istotne w tym są nowe wzorce zachowań, a nie bezpośredni dostęp do mediów. Proszenie kogoś o ściąganie ulubionego serialu i oglądanie go, kiedy nam będzie wygodnie, niezależnie od ramówki telewizyjnej, wpasowuje się we wzór nowych zachowań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Semipubliczność&lt;/strong&gt; – obecny pejzaż społeczny, jak nigdy wcześniej, wyciąga ludzi na widok publiczny. Korzystając z przenośnych telefonów, wpięci w sieć, stajemy się &lt;strong&gt;teledostępni&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;teleobecni&lt;/strong&gt; (obecni i dostępni na odległość). „Dla młodszego pokolenia teleobecność i teledostępność jako podstawowe wymiary egzystencji są równie oczywiste jak dla wcześniejszych generacji identyfikacyjna doniosłość spojrzeń innych, odbicia w lustrze czy rozległości towarzyskich sieci” (40). Włączeni w sieć stają się omnipotentni (mają dostęp do wszystkiego i wszystkich w sieci zgodnie z horyzontem sieci), ale i znajdują się w sytuacji nieustannej ekspozycji (41). Odsłonięcie to nie jest jednak w pełni publiczne. Jesteśmy pochowani w różnych zakamarkach sieci. Do mojego bloga docierają ci wiedzący coś o mnie (moi znajomi i czytelnicy) lub szukający słów kluczy, które pojawiają się w moich tekstach (wąska grupa interesująca się komiksem, filozofią, komunikacja międzyludzką). Jednocześnie to ja mam kontrolę nad swoim wizerunkiem – odsłaniam tyle, ile uważam za stosowne (czasem jest to poczucie złudne, bo można odsłonić więcej niż się chce i narazić się bliskim lub co gorsza, obcym szukającym taniej sensacji). Pomijając te kwestie, dla wielu natrafiających na dane o nas w sieci, jesteśmy w potoku ludzi tam się znajdujących albo zbyt hermetyczni (to co piszemy i pokazujemy zrozumiałe jest wyłącznie dla pewnej grupy znajomych lub zaznajomionych z tematyką tego, co zamieszczamy), albo po prostu nieinteresujący (szukając artykułów na dany temat mogę trafić przez wyszukiwarkę na czyjąś stronę, ale po szybkich, często kilkusekundowych oględzinach, uznać ją za nie odpowiadającą mi i wyjść z niej, nie rejestrując kto jest za nią odpowiedzialny).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Hipertowarzyskość&lt;/strong&gt; to w raporcie „Młodzi i media” pojęcie oznaczające ciągłe przebywanie wśród ludzi dzięki komunikatorom, portalom społecznościowym, etc, ale i teza, że w takim stanie przebywa obecnie coraz większy odsetek ludzi (zwłaszcza młodych). Związane jest to z inną tezą stawianą w raporcie – z &lt;strong&gt;dezindywidualizacją&lt;/strong&gt;. Istnienie w lokalnych wspólnotach sieciowych, wytwarzanie bardzo konkretnych, hermetycznych systemów znaków, które trzeba znać, by w danej grupie być, coraz więcej aplikacji wymagających grupowej aktywności, doprowadza do tego, że z jednej strony młodzi mają coraz większe możliwości w realizowaniu swoich pasji, niezależnie od narzuconych przez instytucje ról społecznych (co z kolei pociąga za sobą &lt;strong&gt;dezinstytucjonalizację&lt;/strong&gt;), z drugiej – docierając do podobnych do siebie jednostek, sprzęgają się z nimi w twór zamazujący dawne granice ja/my, moje/nasze, prywatne/wspólne. W tym samym czasie wyostrzają się granice nasze/ich, my/oni. Internet i realny świat idą w kierunku wytwarzania małych plemion i nisz, urzeczywistniając hasło „globalnej wioski”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Prezent.&lt;/strong&gt; Mówi się, że „liczy się pamięć”. Nigdy słowa te nie były prawdziwsze, niż teraz, gdy zdecydowana większość prezentów, jakie się daje, albo nie istnieje w postaci fizycznej, albo są zupełnie darmowe i dostępne każdemu. Wklejone w trakcie rozmowy w komunikatorze hiperłącze do teledysku na serwisie YouTube (42) lub podarunek w grze online (znaleziony w komnatach lochu drogocenny miecz, który się oferuje komuś z drużyny graczy) są dowodem właściwego odczytania gustu muzycznego w pierwszym przypadku, a dowodem uznania dla innego gracza albo przykładem własnej umiejętności gry zespołowej w przypadku drugim. Komentarz na czyimś blogu lub kliknięcie na opcję „Lubię to zdjęcie” w czyjeś galerii na Facebooku są dowodem zainteresowania. Zazwyczaj liczą się prezenty dawane przez bliskich (fizycznie znanych osób lub przynajmniej dobrze znanych z Internetu), choć dla niektórych uznanie anonimowych tłumów dla ich filmu na YouTube świadczy o ich powodzeniu, statusie lub wartości ich twórczości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Otwartość&lt;/strong&gt; – obniżenie progu dla ekspresji twórczej. Nowe media pozwalają każdemu wypowiedzieć się w danej kwestii albo za pomocą twórczości w klasycznym tego słowa znaczeniu (za pomocą obrazu, piosenki), albo w ramach dyskusji. Każdy ślad działalności w sieci zostaje zarejestrowany – każdy komentarz pod pracą w galerii albo wypowiedź na forum dyskusyjnym. Na platformach typu Deviantart (43) zarejestrowani są użytkownicy, którzy nie pokazują żadnych prac plastycznych, a wyłącznie komentują prace innych. Niektórzy swoją ciężka pracą na tym polu zostają uznanymi przez innych użytkowników platformy krytykami, których uwag warto słuchać, albo których gusta warto śledzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Refleksyjność&lt;/strong&gt; – wbrew obawom o coraz niższy poziom intelektualny młodzieży, ich coraz większemu materializmowi i braku pasji, z raportu „Młodzi i media” płynie wniosek, że rozwija się dzięki sprzęgnięciu ludzi i mediów silne poczucie refleksyjności. Jesteśmy w swoich grupach znajomych odsłonięci na przekazy związane z „ja” innych i sami się tymi przekazami dzielimy. Piszemy w opisach na Gadu-Gadu, Facebooku lub w krótkich tekstach na Twitterze jak się obecnie czujemy lub co robimy. Czytając podobne opisy reagujemy na nie działaniem (piszemy do danej osoby, np. z pocieszeniem) albo wewnętrznie (cieszymy się, że nie tylko my mamy takie, a nie inne przeżycia). Dzielimy się ze znajomymi zdjęciami, wracając ciągle do wspomnień, komentując je, poznając z różnych stron (pod zdjęciami w galeriach na Facebooku powstają często długie dyskusje związane z dana sytuacją – kto tam był, co się właściwie wydarzyło, kogo nie było i dlaczego). Nowe technologie pozwalają na uzewnętrznienie gustu nie tylko dzięki subiektywnym opisom, ale też dzięki algorytmom. Serwis Last.fm (44), który zapisuje dane o piosenkach, jakich słuchamy na naszym komputerze, podaje statystyki tego jakich wykonawców słuchamy, jakie gatunki lubimy i co może nam się spodobać. Statystyki te, ogólnodostępne, pozwalają na poznawanie innych o podobnych gustach i powrót z algorytmu do wymiany interpersonalnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wizualność&lt;/strong&gt; – kultura nowych mediów to według raportu „Młodzi i media” kultura wizualna. Wniosek ten płynie głównie z faktu, że interfejs monitora i telefonu działa na zasadzie obrazu. Jednakże nie do końca się z tym wnioskiem zgadzam i przychylam się bardziej do obserwacji McLuhana, że powracamy do &lt;strong&gt;kultury audialnej&lt;/strong&gt; (45), jak to było w początkach cywilizacji i wciąż jest wśród społeczeństw zimnych , zastygłych w czasie (46). Jak powiedzieliśmy w pierwszej części pracy, w kulturze audialnej wszystkie bodźce dochodzą na raz, nie ma wartościowania planów i układania narracji. Mimo, że faktycznie większość przekazów obecnie funkcjonuje na zasadzie tekstu i obrazu, bardzo często połączone jest to z muzyką lub słowem mówionym (wszelkie audycje, programy informacyjne, seriale, etc.). W następnym rozdziale będzie mowa o puentylistycznej czasoprzestrzeni, jaka według Zygmunta Baumana obecnie funkcjonuje (47). Świat zmienia się w bazę danych. Teraźniejszość może być prawie że dowolnym punktem z przeszłości, a czasem nawet przyszłości ze względu na to, że mamy nieograniczony dostęp do archiwów wiedzy, którymi możemy manipulować. Jedną z głównych jednostek informacyjnych w dzisiejszym świecie jest &lt;strong&gt;meme&lt;/strong&gt; (48), rozprzestrzeniający się jak wirus pakiet danych (memem były np. żarty o Chucku Norrisie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Należałoby znaleźć właściwe określenie odpowiadające temu stanowi rzeczy – światowi odchodzącemu od linearności, narracyjności na rzecz kawalkady bodźców, wizualnych i audialnych, a pewnie niedługo i dotykowych. Skupmy się na razie nie na nazewnictwie, a na doświadczalnej formie, jaką przybiera świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;34) Blog Kuby Dąbrowskiego, &lt;a href="http://kubadabrowski.blogspot.com/"&gt;http://kubadabrowski.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;35) Kominek, &lt;a href="http://kominek.blox.pl/html"&gt;http://kominek.blox.pl/html&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;36) &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, Warszawa 2010, s. 6.&lt;br /&gt;37) Bash, &lt;a href="http://bash.org.pl/latest/"&gt;http://bash.org.pl/latest/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;38) Tadeusz Różewicz, &lt;em&gt;Czytanie&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Tadeusz Różewicz, Proza, tom III&lt;/em&gt;, Wrocław 2004, s. 257.&lt;br /&gt;39) We are from Poland, &lt;a href="http://www.wearefrompoland.blogspot.com/"&gt;http://www.wearefrompoland.blogspot.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;40) &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, Warszawa 2010, s. 36.&lt;br /&gt;41) &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, op. cit., s. 36&lt;br /&gt;42) YouTube, &lt;a href="http://www.youtube.com/"&gt;http://www.youtube.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;43) DeviantArt, &lt;a href="http://www.deviantart.com/"&gt;http://www.deviantart.com/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;44) Last Fm, &lt;a href="http://www.lastfm.pl/"&gt;http://www.lastfm.pl/&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;45) Por. Marshall McLuhan, op. cit.&lt;br /&gt;46) Claude Lévi-Strauss, &lt;em&gt;Rozmowy z Claude Lévi-Straussem&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Społeczeństwo spektaklu i Rozważania nad społeczeństwem spektaklu&lt;/em&gt;, Warszawa 2006, s. 237.&lt;br /&gt;47) Bauman Zygmunt, &lt;em&gt;Mal du Siècle?&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Młodzi i media&lt;/em&gt;, Warszawa 2010, s. 131&lt;br /&gt;48) The daily meme, &lt;a href="http://thedailymeme.com/what-is-a-meme/"&gt;http://thedailymeme.com/what-is-a-meme/&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-7589101226771217270?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/7589101226771217270/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=7589101226771217270' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7589101226771217270'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7589101226771217270'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część VIII'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-1532028314982288271</id><published>2011-03-03T23:45:00.000-08:00</published><updated>2011-03-04T00:34:09.101-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część VII</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Kto ma ochotę sobie przypomnieć o co tu chodzi może przeczytać wpisy: &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;pierwszy&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;drugi&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;trzeci&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html"&gt;czwarty&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;piąty&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_20.html"&gt;szósty&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam mało czasu, dziś dosłownie dwa zdania wstępu. Poniżej zaczyna się druga część pracy, już nie historyczna, a badająca obszary życia współczesnego. Postanowiłem rozpocząć od hołdu dla &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Michael_Leunig"&gt;Michaela Leuniga&lt;/a&gt;, który jest takim australijskim Raczkowskim i który, jak pewnie nieraz zaznaczałem, miał ogromne znaczenie w ukształtoaniu mnie jako twórcy. Znajdźcie sobie na jakimś e-bayu czy gdzieś książkę &lt;em&gt;&lt;a href="http://www.penguin.com.au/products/9780140158014/ramming-shears"&gt;Ramming the shears&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, z której jest poniższy pasek, a nie pożałujecie.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;No, to były trzy zdania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do przeczytania w następnym tygodniu!&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;CZĘŚĆ II&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;Tu i teraz&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;2.0 Wprowadzenie&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/strong&gt;W roku 1985 australijski rysownik, Michael Leunig, dał w poniższym pasku komiksowym (30) dowcipną i dość trafną prognozę tego, jak świat będzie współcześnie wyglądał: &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-XALDQcjAzL0/TXCg4gV3BtI/AAAAAAAABUo/veMHh5ZlboA/s1600/Leunig_There_will_come_a_time.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 397px; FLOAT: left; HEIGHT: 332px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5580136830926784210" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/-XALDQcjAzL0/TXCg4gV3BtI/AAAAAAAABUo/veMHh5ZlboA/s400/Leunig_There_will_come_a_time.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele z punktów zawartych w komiksie Leuniga ma swoje potwierdzenie w nowych formach życia społecznego, jakie się ciągle wytwarzają dzięki kolejnym wynalazkom. Pierwsza dekada XXI wieku upływa pod znakiem łączenia się cybersfery z życiem realnym w jedną spójną całość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może nie sięgamy do komputera jak do wszystkowiedzącego robota, tak jak ma to miejsce w pierwszym kadrze komiksu (choć są proste, stworzone raczej do zabawy, aplikacje polegające np. na rozmowie z Bogiem w czasie rzeczywistym na zasadzie czatu) (31), ale z drugiej strony, nasz monitor stał się oknem na świat i możemy przez to okno zobaczyć, co się dzieje na świecie, jaka jest pogoda (serwisy informacyjne) lub sprawdzić kto z naszych znajomych idzie na imprezę danego dnia (Facebook) (32) i w jakim są nastroju (Twitter, opisy na Gadu Gadu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi kadr odzwierciedla współczesną sytuację młodych dorosłych, dla których stałe mieszkanie jest czymś luksusowym (wielu ludzi, nawet jeśli dostają w spadku mieszkanie własnościowe, woli je wynajmować i samemu mieszkać w wynajmowanym, bo jest to bardziej opłacalne). Niezależnie od kwestii finansowych, stałe miejsce zamieszkania nie jest tym, czym było kilkadziesiąt lub więcej lat temu. Coraz trudniej zaobserwować mieszkańców bloku, którzy tworzą zamkniętą komórkę społeczną. Zwłaszcza, gdy dzięki nowym technologiom można nie ruszając się z mieszkania komunikować się z ludźmi, z którymi faktycznie ma się ochotę na kontakt i nie jest się skazanym na daną przez miejsce zamieszkania grupę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W trzecim kadrze widzimy coraz większą specjalizację przedsiębiorstw. Internet pozwala na proste założenie własnego sklepu albo sprzedaż przez portale aukcyjne. Często zysk nie kryje się w stworzeniu i rozwinięciu dużej firmy, a w znalezieniu własnej niszy i odpowiednim wypromowaniu się w wyszukiwarkach internetowych. Teraz wygodniej jest wpisać nazwę poszukiwanego produktu do wyszukiwarki niż szukać go po sklepach z nadzieją, że mają ten produkt na półce lub w magazynie. W pierwszym wypadku dostanie się listę setek sklepów z ogromną ofertą. W drugim jest się narażonym na sytuację, że danego towaru w fizycznym sklepie nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla naszych rozważań kadry czwarty i piąty są kluczowe. Przez nie prześwituje szereg nowych lęków i chorób cywilizacyjnych, odpowiednik tych, przed którymi stanęła Europa czasu Reformacji. Czas obecnie zmienia swoją strukturę i staje się puentylistyczny, przestrzeń tymczasem – mozaikowa. Świat staje się bazą danych (33) pełną punktów, dla których kolejność i sens układu przestają być istotne. Wiele tych punktów nakłada się na siebie, co dla pokoleń wychowanych przed Internetem, przywykłych do linearności i narracji, wydaje się przyspieszeniem. Świat im ucieka. Duża część takich ludzi woli stać w miejscu, przez co powstaje ogromna wyrwa komunikacyjna między pokoleniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz to w szóstym kadrze kryje się tajemnica, o tyle banalna, co przeoczana. Powtórzę raz jeszcze dwa zdania, którymi rozpocząłem wstęp pierwszej części pracy: Pomimo coraz to nowych odkryć naukowych, coraz głębszego zrozumienia praw rządzących światem, sama istota relacji międzyludzkich wydaje się nam wymykać. Chodzi głównie o to, że człowiek przez te wszystkie tysiące lat praktycznie w ogóle się nie zmienił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mając w pamięci wszystko, co mówiliśmy o strukturalizowaniu czasu i odrzucając wszelkie dyskusje o tym, czy świat chyli się ku upadkowi, czy postępuje ku lepszemu, widzimy, że naszym największym problemem teraz jest nienadążanie świadomości za zmianami technologicznymi, co z kolei odpowiada za powstawanie wielu szkodliwych przeświadczeń dotyczących aktualnego stanu rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;30) Michael Leunig, &lt;em&gt;Ramming the shears&lt;/em&gt;, Melbourne 1985, s. 23.&lt;br /&gt;31) I-god, http://www.titane.ca/igod/main.html&lt;br /&gt;32) Facebook, http://www.facebook.com&lt;br /&gt;33) Lev Manovich, &lt;em&gt;Język nowych mediów&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Młodzi i Media&lt;/em&gt;, 2009, s. 129 &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-1532028314982288271?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/1532028314982288271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=1532028314982288271' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/1532028314982288271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/1532028314982288271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/03/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część VII'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-XALDQcjAzL0/TXCg4gV3BtI/AAAAAAAABUo/veMHh5ZlboA/s72-c/Leunig_There_will_come_a_time.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-5489736458150108710</id><published>2011-02-23T00:31:00.000-08:00</published><updated>2011-11-16T04:16:25.330-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Therapy?</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Rozpocząłem terapię.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Popadłwszy w zbytni perfekcjonizm, zacząłem przypominać pisarza z &lt;i&gt;Dżumy&lt;/i&gt;, który przez całe lata pisał jedno zdanie tekstu. Ilośc poprawek i wersji &lt;i&gt;Zapętlenia&lt;/i&gt; jest nieproporcjonalna do ostatecznych wyników pracy. Większość perfekcjonizmu bierze się z lęku przed niewidzialnym wrogiem, który zarzuci mi, że komiks jest miałki, rysunki słabe, a scenariusz zbyt pretensjonalny.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Dlatego też za radą Olgi zacząłem sobie szkicować w tramwajach i dla zabawy (zapomniałem już o słowie "zabawa") zacząłem malować akwarelą.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W ramach terapii &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olga&lt;/a&gt; zaprosiła mnie również do skomponowania plansz i zrobienia szkicu do jej nowego, czterostronicowego komiksu, który ukaże się w nowym &lt;i&gt;&lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/fanziny/biceps/1"&gt;Bicepsie&lt;/a&gt;&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-rB6mWq9NB4Q/TWTL36BCGXI/AAAAAAAABUc/ctz5Cbzecgc/s1600/Opening_scene_01_Wrobel_Chmielewski.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5576806399918348658" src="http://4.bp.blogspot.com/-rB6mWq9NB4Q/TWTL36BCGXI/AAAAAAAABUc/ctz5Cbzecgc/s400/Opening_scene_01_Wrobel_Chmielewski.jpg" style="cursor: hand; float: left; height: 467px; margin: 0px 10px 10px 0px; width: 397px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I tak, tytuł jest parafrazą piosenki Radiohead.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I również tak, tytuł wpisu nawiązuje do irlandzkiego zespołu.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-5489736458150108710?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/5489736458150108710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=5489736458150108710' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5489736458150108710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5489736458150108710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/therapy.html' title='Therapy?'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-rB6mWq9NB4Q/TWTL36BCGXI/AAAAAAAABUc/ctz5Cbzecgc/s72-c/Opening_scene_01_Wrobel_Chmielewski.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-2094354771825222972</id><published>2011-02-20T22:44:00.000-08:00</published><updated>2011-02-21T04:36:35.804-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część VI</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Jak zawsze, linki do części poprzednich: &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;pierwszej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;drugiej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;trzeciej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html"&gt;czwartej&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;piątej&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trafiłem ostatnio na tylną okładkę najnowszej książki Jakuba Żulczyka (do samej książki nie zajrzałem), a na okładce taki oto tekst:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;em&gt;Jakub Żulczyk bawi się konwencjami. &lt;/em&gt;Zmorojewo&lt;em&gt; to powieść fantastyczno-przygodowa i jednocześnie horror. Są tu istoty jak z kart Strauba, Barkera czy Kinga. Jest Lustro Twardowskiego i Kwiat Paproci, są tajemnicze Klucze i wiele innych symboli. Tak, w &lt;/em&gt;Zmorojewie&lt;em&gt; Żulczyk bawi się znakomicie. Ale co ważniejsze, zadbał o to, by świetnie bawili się czytelnicy.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;Jakub Winiarski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;I wszystko ładnie, nie moge się do samego tekstu przyczepić. Za to przyczepiam się do zachwytu, jakim ludzie wciąż darzą "zabawę knowencjami". Widać to zwłaszcza na scenie komiksowej. Jak trafi się w komiksie kilka cytatów i parafraz, to ludzie są zachwyceni, jakby stworzono nową jakość. Konwencje rozbierano na drobne kawałki w modernizmie na przełomie wieków XIX i XX, a bawiono się tymi konwencjami już na wszelkie możliwe sposoby od lat 50. XX wieku. Mieszanie konwencji jest już taką normą w popkulturze i tzw. kulturze wysokiej, że nie rozumiem, po co wciąż zwraca się na to uwagę. To już lepiej spojrzeć na to, czy faktycznie coś się kryje za tą zabawą. Chociaż może za dużo wymagam. Właśnie chyba o samą, nieskrępowaną zabawę chodzi. Z powyższego tekstu Winiarskiego wynika, że celem danej książki, ba! - kultury, jest bawienie. I albo coś bawi, albo nie. A ta książka bawi. I nie trzeba się martwić, czy się ją zrozumie, albo czy warto się z nią afiszować przed znajomymi, bo to jest zabawa. Aż zabawa i tylko zabawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przynajmniej powyższy opis daje klarowną informację. O opisach z tyłów książke można by napisać osobne dzieło. Np. najbardziej kuriozalnym hasłem promującym komiks to ten zamieszczony w materiałach prasowych (i chyba też na okładce) &lt;em&gt;&lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/space-dog/1"&gt;Space Dog&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Brzmi on: &lt;em&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Spacedog – 64-stronowa nowela graficzna Hendrika Dorgathena jest najlepszą rzeczą jaka powstała w Niemczech od czasu Volkswagena.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;Nie powinienem się jednak dziwić ani denerwować. Bo skończę jak trzej cytowani w dzisiejszym odcinku mojej pracy magisterskiej filozofowie - w opozycji do realnego świata. Można go nie lubić, ale walka ze światem kończy się jedynie zapełnioną narzekaniem cyberprzestrzenią lub co gorzej - papierową książką, zajmującą realną przestrzeń i pewnie opatrzoną kolejnym kuriozalnym opisem na tylnej okładce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1.5. Czas spektakularny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość z nas z grubsza zna historię ostatnich stu, dwustu lat i bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z odkryć, jakie dokonano na polu nauki i z wynalazków, jakie weszły do powszechnego użycia. Dlatego też nie będziemy, jak we wcześniejszych rozdziałach, zastanawiać się nad implikacjami samochodu, telewizora i lądowania na księżycu. Podejdziemy do tematu bardziej abstrakcyjnie, wchodząc w dialog z kilkoma tekstami. Ich autorzy to filozofowie o poglądach skrajnie negatywnych wobec zjawisk, jakie mają miejsce głównie na bazie mass-mediów i mass-kultury, a które wpływają najsilniej na nasze postrzeganie czasu i miejsca w świecie. To co łączy Deborda, Sloterdijka i Baudrillarda to ich przynależność do niesprecyzowanego tworu, jakim jest Inteligencja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inteligencja uznawana była i wciąż przez niektórych jest, jako klasa, rozwijająca się właściwie od Odrodzenia. Jednakże nie można traktować jej w kategoriach ekonomicznych, bo wystarczy prześledzić życiorysy filozofów, czy pisarzy, by zobaczyć pełne spektrum sytuacji życiowych, od biedoty po najwyższy luksus. Jest to raczej kwestia statusu roszczonego sobie przez pewne nisze posiadające właściwą edukację i uczestniczących w nauce lub kulturze. O uczestnictwie w kulturze będziemy w dalszej części pracy pisać szerzej i stanie się jasne, że kategorie, w jakich ta forma aktywności była pojmowana w XIX i XX wieku zdezaktualizowały się. Zresztą przytoczyłem kiedyś na blogu &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/01/ju-za-dwa-dni-koniec-konkursu-blog-roku.html"&gt;fragment tekstu &lt;/a&gt;(24) Ortegi y Gasseta dotyczącego różnicy między Masą, a Inteligencją. Podsumowałem wpis blogowy pytaniem, czy Inteligencja wciąż istnieje. Wywiązała się ciekawa dyskusja, ale to, co było znamienne to fakt, iż ja i osoby dyskutujące, którym dałoby się przypiąć łatkę Inteligencji, według opisu Ortegi y Gasseta byliśmy najjaskrawszymi reprezentantami Masy. Znamienne jest, że wielu ludzi uważających się za przedstawicieli Inteligencji uważa, że ma monopol na wiedzę, albo przynajmniej powinno mieć. Świat widzą normatywnie i ubolewają nad procesami, które według nich spłycają świat, czynią go sztucznym, dezindywidualizują społeczeństwo. Dobrym tego przykładem jest fragment eseju Petera Sloterdijka:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Tylko dlatego mogliśmy w ciągu minionego półwiecza przemienić się z czarnej atomicznej masy w barwną cząsteczkową. Barwna masa to taka, która wie, dokąd można się posunąć – aż do progu rozróżnienia wertykalnego (sztucznie wytworzonej różnicy hierarchicznej – przyp. DC). Ponieważ w egalitarnej przestrzeni obiektywnie nie stanowimy wyzwania dla siebie nawzajem, podczas naszych prób uczynienia się interesującymi przyglądamy się sobie z mniejszym lub większym rozbawieniem czy z mniejszą lub większą pogardliwością. Kultura masy zakłada niepowodzenie wszelkiego czynienia się interesującym, to znaczy lepszym niż inni. Czyni to zasadnie, bo jej dogmat brzmi, że odróżniamy się od siebie tylko przy założeniu, iż nasze różnice nie robią różnicy. Masa zobowiązuje.(25)”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według Sloterdijka istnieje wąska grupa, do jakiej zapewne on należy, która z etnograficznego dystansu może przyglądać się procesom dziejącym się na świecie. Ja z kolei optuję za opcją, że jesteśmy w oku cyklonu, jesteśmy niszą starającą się przyjrzeć temu, w czym jesteśmy. I nie robi różnicy, czy wertykalna różnica była naturalna (jak w średniowieczu, zależna od stanu urodzenia i roli społecznej), czy jest sztuczna (potrzebna do nadawania rangi naszej aktywności, która w samym swym rdzeniu jest wyłącznie sposobem na strukturalizowanie czasu, jaki mamy do czasu śmierci). Zmieniają się tryby postrzegania i zmieniają się ośrodki władzy, ale rozróżnianie między naturalnością a sztucznością wydaje się bezpodstawne. Zawsze będziemy zależni od czegoś wyższego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym czymś wyższym od momentu sekularyzacji czasu i rozwoju industrializacji jest Spektakl, który przejął schedę nad czasem. I tu tkwi cały problem, bo to przejęcie inicjuje epokę rozłamu świata na prawdziwy i wirtualny. Choć ten wirtualny istniał od pradziejów w postaci zaświatów, były one traktowane transcendentnie i naturalnie. Współczesny świat wirtualny jest immanentny, jest namacalnym tworem człowieka, który zaczął żyć własnym życiem i podporządkował sobie swoich twórców. Wydaje mi się, iż to właśnie dzięki temu, że technologia (archiwizowanie wiedzy) pozwoliła nam dokładnie uczestniczyć w tym procesie narodzin nowej władzy – kapitalizmu jako samodzielnego bytu – w przeciwieństwie do wyłącznie spekulatywnych badań nad pradziejami, kiedy rodziła się władza pierwsza – duchowa – czujemy rozdźwięk i sztuczność. Baudrillard pisze: „Kiedy rzeczywistość przestaje być tym, czym drzewiej bywała, pełnię praw zyskuje nostalgia. Idą w górę mity założycielskie i realne świadectwa. Idzie w górę prawda, obiektywność i autentyczność z drugiej ręki.(26)” O pogłębiającej się nostalgii wspomni również Zygmunt Bauman we fragmencie przytoczonym w drugiej części pracy, opisując proces zasygnalizowany przez Baudrillarda w swej bardziej rozwiniętej postaci, kiedy namacalność Sztucznego jest już ewidentna (siedzimy przed fabrycznie wyprodukowanym monitorem, piszemy w programach działających na zasadzie algorytmów, słuchamy muzyki w postaci elektronicznych danych, etc.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wynik pracy Newtona i jego rozpowszechnienie stworzyły w naszej świadomości jednostajne, nierozróżnialne odcinki czasowe – gotowe pakiety z przypiętą ceną, która z kolei jest wynikiem procesów, jakie zaczęły się podczas zmian w systemie cechowym. Jedyną faktyczną rzeczywistością tego czasu, konstatuje Debord, jest wymienialność (27). Wyrwanie się spod władzy Kapitału równa się ostracyzmowi społecznemu, utratą pracy, statusu i pieniędzy (czyli środków do życia). To z kolei jest spuścizną po przemianach, jakie nastąpiły w wyniku Reformacji. Czas rządzony przez Spektakl Debord nazywa &lt;em&gt;pseudocyklicznym&lt;/em&gt;. Przedrostek w tym terminie zgodny jest z dysonansem, któremu się przed chwilą przyglądaliśmy. Cykliczność tego czasu bierze się z jego nierozróżnialności i z nowych rytualnych punktów powrotu (np. weekend). Można wymieniać te homogeniczne odcinki na pozornie zindywidualizowane, będące jednak sfabrykowanymi – przygotowany przez stację telewizyjną program, zaplanowana przez biuro podróży wycieczka w egzotyczne miejsce, albo nawet jakaś dyscyplina sportu, odpowiednio wzmacniana medialnie, by była popularna, a co za tym idzie, żeby sprzedawały się związane z nią narzędzia, przedmioty, gadżety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debord uzasadnia spektakularność nowego czasu dwoma argumentami. Jest to &lt;em&gt;czas konsumpcji obrazów&lt;/em&gt; i jest to &lt;em&gt;obraz konsumpcji czasu&lt;/em&gt;. Pierwszy argument odwołuje się do konsumowania prefabrykowanych pakietów aktywności, drugi oznacza przykłady konsumpcji, jakie są nam udostępniane, chociażby w formie reklam. Obiecują nam one to, czego nigdy nie mogą spełnić, przez co dalej brniemy w gąszcz obrazów, szukając spełnienia. Działa ten sam paradoks, jak przy doktrynie Kalwina. Skoro nie mamy prawdziwego (według swoich odczuć) wpływu na nasze życie, możemy oddać się nihilizmowi, albo wręcz przeciwnie, gorączkowo starać się znaleźć jakiś punkt zaczepienia, dzięki któremu poczujemy, że jednak prawdziwe życie (oderwane od pseudocykliczności) jest nam dane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mass-media zwiększają rolę przeżycia nieprzeżytego. Nie musimy jechać na drugi kraniec świat, by zobaczyć peruwiańską świątynię, bo widzimy ją w telewizji. Nie jesteśmy ograniczeni do słuchania opowiastek sąsiadek, bo mamy gazety informujące nas o wypadkach z całego kraju (znamienna jest popularność tabloidów, w których nie liczy się informacja, a zastąpienie lub przedłużenie funkcji podglądania i komentowania czyichś zachowań za ich plecami). Filmy historyczne pozwalają nam uczestniczyć w historii, do której nie mamy namacalnego dostępu. Tak samo sprawa się ma z reprodukcjami dawnych przedmiotów i miejsc. Oddziaływanie mass-mediów na nasze emocje z jednej strony daje nam dostęp do świata, z drugiej, przez podkolorowanie rzeczywistości, powoduje, że gdy jedziemy do zobaczonej w telewizji miejscowości, jesteśmy zawiedzeni jej realnością, gorszą od sztucznego obrazu. To samo ma miejsce ze świętami, które rzadko kiedy odpowiadają obrazom z reklam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baudrillard wyodrębnił kolejne fazy obrazu (świata) (28). Pierwsza jest odbiciem głębszej rzeczywistości (czyli tej która władała światem przed Spektaklem – rzeczywistości duchowej). Druga faza przesłania i wynaturza głębszą rzeczywistość (był to według naszych rozważań początkowy etap nowożytności i szukania rozejmu między kultem pracy, a obowiązkami duchowymi – np. kupowanie odpustów). W trzeciej fazie głębsza rzeczywistość zanika (przejęcie władzy przez Kapitał), a w czwartej fazie zostaje sam obraz, &lt;em&gt;simulacrum&lt;/em&gt;, oderwany od świata (czego przykłady podaliśmy wyżej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opis Baudrillarda nie odpowiada &lt;em&gt;realnym procesom&lt;/em&gt;, lecz &lt;em&gt;ludzkiemu postrzeganiu&lt;/em&gt;, jakie wytworzyło się w ciągu ostatnich dwustu lat. Debord natomiast szuka wyjścia z tej sytuacji w swoich rozważaniach: „Naturalna podstawa czasu, zmysłowe postrzeganie jego upływu, staje się czymś ludzkim i społecznym, kiedy istnieje &lt;em&gt;dla człowieka&lt;/em&gt;. Dotychczas to skarlałe formy ludzkiej praktyki, poszczególne postacie wyobcowanej pracy, humanizowały i dehumanizowały czas – zarówno czas cykliczny, jak i oderwany, nieodwracalny czas produkcji gospodarczej. Rewolucyjny projekt bezklasowego społeczeństwa i upowszechnionego życia historycznego zakłada zastąpienie społecznych miar czasu ludycznym modelem nieodwracalnego czasu grup i jednostek, a więc równoczesnym występowania &lt;em&gt;autonomicznych, zrzeszonych czasów&lt;/em&gt; (temps indépendants fédérés). Projekt ten zmierza do pełnego urzeczywistnienia – w dziedzinie czasu – komunizmu, wykluczającego ‘wszystko, co niezależne od jednostek’” (29).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fazy Baudrillarda dość dobrze oddają percepcję świata pokoleń pamiętających świat zanim rozpowszechniły się nowe media, zwłaszcza Internet i telefonia komórkowa. Z drugiej strony, młode pokolenie, nie urodzone w świecie, gdzie Internet już był, wydaje się realizować, przynajmniej w pewnych obszarach, wizję Deborda, choć paradoksalnie, ich semipubliczne życie sprzężone z platformami społecznymi, fotogaleriami i blogami wydaje się &lt;em&gt;hiperspektakularne&lt;/em&gt;. Naznaczeni są też wszelkimi postawami, w tym lękiem związanym z podziałem świata na realny i sztuczny, jakie przekazują im pokolenia starsze. Skoro już wiemy &lt;em&gt;skąd przychodzimy&lt;/em&gt;, zamknijmy w tym punkcie rozważania historyczne i skupmy się na tu i teraz, by przekonać się &lt;em&gt;kim jesteśmy&lt;/em&gt; obecnie i &lt;em&gt;dokąd idziemy&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;div align="left"&gt;24) Pub pod Picadorem, http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/01/ju-za-dwa-dni-koniec-konkursu-blog-roku.html&lt;br /&gt;25) Peter Sloterdijk, &lt;em&gt;Pogarda mas&lt;/em&gt;, Warszawa 2003, s. 74.&lt;br /&gt;26) Baudrillard, &lt;em&gt;Precesja Symulakrów&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Nowe media w komunikacji społecznej w XX wieku. Antologia&lt;/em&gt;, Warszawa 2002, s.633&lt;br /&gt;27) Guy Debord, op. cit., s. 110.&lt;br /&gt;28) Baudrillard, op. cit., s. 633&lt;br /&gt;29) Guy Debord, op. cit., s. 116&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-2094354771825222972?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/2094354771825222972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=2094354771825222972' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2094354771825222972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2094354771825222972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_20.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część VI'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-8386289850640495482</id><published>2011-02-04T06:43:00.000-08:00</published><updated>2011-11-16T04:16:49.237-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><title type='text'>Grrrówno</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Ma się czasem taki dzień, kiedy przepełnia człowieka kipiąca nienawiść do wszystkiego i wszystkich, gdzie mówi sie przez zaciśniete zęby w słuchawkę, by nie wylać morza żółci na niewinnych klientów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy człowiek sobie zaczyna klikać po statystykach bloga i trafia po linkach do dawna zapomnianej strony, czyli &lt;b&gt;&lt;a href="http://kubadabrowski.blogspot.com/"&gt;bloga Kuby Dąbrowskiego&lt;/a&gt;&lt;/b&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nagle przeżywa się estetyczną epifanię, która wyzwala etyczną epifanię i człowieka ogarnia miłość do otaczającego go świata, a wyniki w pracy od razu wzrastają o 200% (dosłownie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwielbiam zdjęcia Kuby Dąbrowskiego. Bycie na zdjęciu zrobionym przez niego jest większym marzeniem, niż skończenie mojego komiksowego opus magnum. Kto zna, ten pewnie się zgodzi co do wspaniałości tych prac. Kto nie zna, powinien koniecznie nadrobić stracony czas.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-8386289850640495482?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/8386289850640495482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=8386289850640495482' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8386289850640495482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8386289850640495482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/grrrowno.html' title='Grrrówno'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-8719208304377711830</id><published>2011-02-02T00:37:00.000-08:00</published><updated>2011-02-02T01:10:33.100-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część V</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Dla nowoprzybyłych - linki do części &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;pierwszej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;drugiej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;trzeciej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html"&gt;czwartej&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś bez wstępu, bo sam rozdział jest chyba najdłuższym w całej pracy.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1.4. Zegar, prasa, kapitalizm&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Rozpatrywanie kwestii czasu i tożsamości od końca średniowiecza staje się coraz bardziej skomplikowane, bo wielowymiarowe. Zależnie od sytuacji geopolitycznej w różnych częściach Europy dokonują się różne procesy, które przez całe wieki rozwijają się równolegle, wpływają na siebie, uaktywniają nowe procesy. Od kiedy zaczyna istnieć człowiek jako jednostka, od kiedy nasze wybory i nasza aktywność są w stanie zmienić nasze warunki egzystencji, opis świata przestaje być możliwy do skondensowania w jakiejkolwiek formie pisanej, bo zawsze ominie się jakąś sferę ludzkiej działalności, ograniczonej wyłącznie naszą wyobraźnią. Postarajmy się mimo to bardzo ogólnikowo zarysować kilka wątków potrzebnych do zrozumienia obecnych procesów socjotechnologicznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zegary, o których powstaniu wspomniałem pod koniec poprzedniego rozdziału, nie wzięły się znikąd. Nie były fanaberią społeczeństwa spragnionego nowości, jak to bywa w przypadku współczesnych wynalazków opierających się głownie na zasadzie większego komfortu komunikacyjnego (szeroko rozumianego). Były raczej potrzebnym środkiem represji. Główną gałęzią przemysłu w Europie było włókiennictwo. Cechy włókiennicze (jak i następnie cechy związane z innymi działami produkcji) zamieniały się z egzystujących we względnej biocenozie kilkuosobowych warsztatów w coraz większe firmy, zatrudniające zamiast jednego, dwóch czeladników, po kilku lub kilkunastu. Firmy te musiały konkurować ze sobą, by dalej się rozwijać, a ich rozwój powodował wzbogacanie się przedsiębiorców.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kolei zmiany w systemach monetarnych wpłynęły na coraz niższe płace dla pracowników. Chcąc załagodzić pogarszające się warunki finansowe, wyrabiali coraz dłuższe normy, dzięki czemu więcej zarabiali. Burmistrzowie zezwalali pod naciskiem ruchów robotniczych na pracę nocną, co z kolei nie podobało się pracodawcom, którzy na tym tracili (zwłaszcza, że praktykowano różne oszustwa, by zarobić jak najwięcej) (15). To pracodawcy zaczęli postulować unormowany czas pracy i budowanie zegarów ten czas normujący. Wpierw były to dzwony na wieżach, wybijające o innych godzinach, niż dzwony kościelne. Potem stopniowo były zastępowane zegarami mechanicznymi. Zegar mechaniczny, działający na zasadzie matematycznej, dzielił dobę na dwadzieścia cztery równe fragmenty. Następnie pojawia się wskazówka wyznaczająca kwadranse (zegar w Norymberdze w XVI wieku) i wreszcie minuty. Co prawda dla przeciętnego człowieka ważniejsza od matematycznych reguł zegara będzie przyroda i dyktowane przez nią rytmy, ale dla intelektualistów i teologów nowa technika jest podstawą do rozważań, które następnie będą coraz bardziej wnikały do świadomości społecznej. XIX wiek okaże się punktem styku praktyki i teorii, kiedy, jak już wspomniano, nastąpi ujednolicenie czasu światowego i porzucenie tym samym koncepcji czasu lokalnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym samym czasie, gdy konstruowano pierwsze zegary, pojawił się kolejny rewolucjonizujący świat wynalazek – prasa z ruchomą czcionką. Pozwoliła ona na druk wielonakładowy i powszechny dostęp do słowa pisanego. Coraz większa rola miast i powstające w nich uczelnie zwiększyły znacząco liczbę osób mogących czytać. Dotychczas było to zajęcie dla zakonników, a i zakres tekstów był ograniczony tematyką religijną. Według McLuhana wynalazek Gutenberga jest odpowiedzialny za przejście z kultury audialnej, rozproszonej, do kultury linearnej, narracyjnej (16). Jak widać na podstawie przedstawianych tu procesów społecznych, prasa była tylko drobnym elementem w tej zmianie – jednak dość znaczącym. Ukierunkowała szerokie masy na odbiór wizualny słowa i na poruszanie się po ciągach słów, a potem po ciągach obrazów (czyli filmach). Jak zobaczymy w dalszej części tego rozdziału taki sposób postrzegania świata sprzęgnięty był też z deterministycznym modelem czasu kultywowanym przez Kościół. Wszystkie te elementy działając wspólnie na ludzką świadomość, tak ją ukierunkowały, że w pewnym momencie, jak psy w eksperymentach Pawłowa, śliniące się na dźwięk dzwonka mimo braku jedzenia, zaczęliśmy postrzegać świat bez refleksji &lt;em&gt;nad przyczynami&lt;/em&gt; naszego postrzegania. Pozwoliło to na wytworzenie się nowych form kulturowych, wynalazków i systemów filozoficznych (jak pozytywizm zakładający, że świat dąży ku lepszemu). W kulturze XX wieku wpierw upadek wielu norm i ideałów w wyniku obu wojen światowych, a następnie echo tego upadku w postaci postmodernizmu w kulturze, stały się podwaliną pod nowy model postrzegania świata – mozaikowy, puentylistyczny. Szerzej będzie o tym mowa w drugiej części pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do przełomu średniowiecza i nowożytności – nowa sytuacja ekonomiczna zachwiała starymi wartościami i porządkiem. Z najbardziej przedsiębiorczych mistrzów cechów wytworzyła się klasa bogaczy. Status społeczny tych, którzy starali się wciąż egzystować według starych norm, był wprawdzie wciąż wyższy niż chłopa czy robotnika, ale znacząco gorszy niż ten zagrażających im monopolistów. Rozwarstwienie klasowe przyczyniło się do odkrycia „ja”, jakie znamy dziś. Życie dotychczas upływające w kolektywach upadło na rzecz biegu jednostek do celu, a celem tym było jak najlepsza pozycja życiowa. Własnymi wysiłkami można było wyjść poza przydzielaną na całe życie przez stary porządek społeczno-ekonomiczny rolę. Wcześniej człowiek nie widział muru wokół siebie i swojego miejsca w społeczeństwie, bo miał wszystko czego potrzebował (i na co pozwalała mu pozycja społeczna). Teraz został sam wśród innych samotnych jaźni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda klasa i każda nisza w danej klasie mogła teraz ugrać jak najwięcej lub przepaść próbując. Jedną z takich nisz byli plastycy. Wspominam o nich, bo w drugiej części pracy przyjrzymy się obecnemu pejzażowi kulturowemu, znacznie odbiegającemu od poprzedniego modelu. Warto zatem wiedzieć w którym momencie historii poprzedni model się narodził, bo jego powstanie i rozwój dość jasno tłumaczą jego obecny upadek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plastycy pod koniec średniowiecza byli wciąż uznawani za rzemieślników, lecz w dobie kryzysów ekonomicznych charakteryzujących przełom Średniowiecza i Renesansu, malarstwo i rzeźba zaczęły coraz częściej pełnić rolę lokat kapitałowych. Bezpieczniej było zainwestować w obraz, niż mieć pieniądze w niepewnym obiegu. Poprawiony dzięki temu stan majątkowy i status plastyków wpłynęły na ich ambicje – nie chcieli już być utożsamiani z rzemieślnikami, a  z przedstawicielami sztuk wyzwolonych. I udało im się. Wpierw malarzom, następnie rzeźbiarzom (17). Plastycy oderwali się od rzemieślników i stanęli na poziomie ludzi nauki, jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne i status społeczny. Zgodne to było z uznawaną na początku Odrodzenia, nawiązującą do czasów starożytnej Grecji, koncepcją „sztuki, opierająca ją na &lt;em&gt;poznaniu&lt;/em&gt; praw i reguł” (18). Pod koniec Renesansu postawy takich jednostek jak Michał Anioł, czy Galileusz wpłynęły na rozróżnienie między plastyką, a nauką – na ich różne funkcje i cele. Po Odrodzeniu ostała się handlowa wartość uznanych dzieł i status malarzy i rzeźbiarzy. Później wykształciły się akademie kształcące rzesze ludzi w tych dziedzinach i cały system krytyki sztuki. W XIX wieku ta dobudówka (akademie i krytyka) oderwały się ostatecznie od trzonu, stając się autonomicznym, żywym organizmem, potrzebującym ciągle uzasadniać potrzebę swojego istnienia w świecie. W XX wieku terminy jak „sztuka” i „artysta” wydają się zrozumiałe same przez się (choć każdy ma ich inne koncepcje). Dlatego jednak nie da się ich nigdy sprecyzować, bo postawienie kropki nad „i” spowodowałby ostateczne zagłodzenie systemu, jaki się wytworzył, a nikomu, kto w nim działa, na tym nie zależy. Opis ten może wydawać się spiskiem wyrachowanych grup – tak oczywiście nie jest. Została nam zabrana z przed oczu prawdziwa przyczyna w postaci pierwotnych dążeń plastyków o uznanie i sytuacji ekonomicznej, która pomogła ich wywindować do odpowiedniego statusu społecznego, zostało ślinienie się na dźwięk dzwonku Pawłowa. Cała nomenklatura związana z systemem Sztuki wciąż istnieje w ludzkiej świadomości na przełomie XX i XXI wieku, lecz dezinstytucjonalizacja, demokratyzacja społeczeństwa i technologia zmieniają rzeczywistość i ustalone wcześniej pojęcia przestają podlegać autorytarnym racjom Akademii, galerii i krytyków. Każdy dzięki nowym technologiom może prezentować się ze swoją twórczością i zyskać rozgłos. Akademie, galerie i krytycy stali się kolejną z małych, równorzędnych sobie pod względem wywieranego wpływu nisz społecznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Omawiana sytuacja plastyków u progu Nowożytności jest kolejnym przykładem wyłaniającej się wtedy indywidualności. Zerwanie z systemem społecznym Średniowiecza inaczej oddziałało na różne grupy. U niektórych (np. u plastyków) było przyczyną nowego uczucia, jakim była żądza sławy. „Jeśli sens życia staje się czymś wątpliwym, a stosunek człowieka do innych ludzi i do siebie samego nie zapewnia mu bezpieczeństwa, wtedy sława jest jednym ze środków uciszenia jego wątpliwości. Pełni ona funkcję, którą można porównać do funkcji piramid egipskich albo chrześcijańską wiarą w nieśmiertelność: wynosi życie jednostki ponad jego ograniczenia i niestałość na wyżyny niezniszczalności; jeżeli czyjeś imię znane jest współczesnymi i jeśli można mieć nadzieję, że trwać będzie wieki, wówczas życie tej osoby nabiera znaczenia i wartości choćby tylko dzięki oddźwiękowi, jaki budzi u innych” (19). Ten psychologiczny rys idealnie pasuje do szerokich rzesz podłączonych do sieci obecnie, zwalczających (podświadomie) poczucie alienacji, znikomości swojego istnienia i niepojmowalnego ogromu świata, upubliczniając się w Internecie. Jednakże dla grup nie tak wpływowych jak wzbogacający się dzięki kryzysom ekonomicznym plastycy lub przedsiębiorcy, trzeba było znaleźć inne drogi na zwalczenie lęków egzystencjalnych. Tu z pomocą przyszli Luter i Kalwin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nim zajmiemy się krótkim szkicem ich wpływu na kulturę Europejską, warto wrócić do wynalazku Gutenberga. To dzięki prasie historycy i antropolodzy dopatrują się sukcesu Lutra i Kalwina. Ich idee mogły trafić w drukowanej formie pod strzechy. Istniejący przed prasą ruch Husytów, występujący przeciwko Kościołowi, nie miał jak zyskać odpowiedniego oddźwięku i husyci zostali wyeliminowani, kiedy tylko stali się zbyt niebezpieczni. Widać tedy, jak wszystkie pozornie niezależne od siebie zjawiska tu opisywane, odpowiednio wchodzą w korelację, doprowadzając nas do takiego punktu, w jakim jesteśmy obecnie. Nie trzeba patrzeć na przykład ewolucji biologicznej, by dostrzec prawidła selekcji naturalnej, uzmysłowionej nam przez Darwina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doktryny Marcina Lutra i Johana Kalwina skierowane były głównie do klasy średniej, która była w potrzasku pomiędzy przedsiębiorczymi bogatymi, a biednymi, którzy nie mieli nic do stracenia i potrafili konsolidować się w strajkach i ruchach robotniczych. Klasa średnia chciała spokoju, jaki wciąż jako grupa społeczna pamiętała z czasów średniowiecza. Działający na terenie Niemiec Luter z jednej strony jeszcze bardziej podciął im nogi – z drugiej dał receptę pozwalającą im się odnaleźć. Jego doktryna zakładała, że wiara i zbawienie są subiektywnym doświadczeniem każdej jednostki. Nie mogą być regulowane przez Kościół. To oczywiście jeszcze bardziej pogłębiło poczucie osamotnienia i izolacji – odczuwanie jednostki jako „ja” wrzucone w nieprzychylny świat. Co można było z tym zrobić? Porzucić siebie i swoją tożsamość, nie skupiać się na „ja”, tylko w pełni poddać się Bogu. Tylko pełna poddańczość siłom wyższym mogła ułagodzić lęk. Luter, hołdujący średniowiecznym rozwiązaniom ekonomiczno-społecznym, właściwie cofnął rodzącą się jaźń do czasu, kiedy jej nie było. Jednocześnie nakazując uległość wobec sił wyższych w praktyce przygotował rzeszę ludzi gotowych do oddania się nowemu Bogu – Kapitałowi i jego córce – produktywności gospodarczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kalwin oddziałał w krajach anglosaskich i jeszcze okrutniej obył się z klasą średnią. Bez podawania uzasadnienia przekonał ich, że Bóg dla ukazania własnej potęgi już na samym początku wybrał kto będzie zbawiony, a kto potępiony. Ludzka działalność nie ma wpływu na to, jak się pośmiertne losy jednostki potoczą. Wbrew pozorom nie wyzwoliło to ogólnego nihilizmu. Wręcz przeciwnie. Kalwin podkreślał podział ludzi na lepszych (zbawionych) i gorszych (potępionych). Przypadkiem on i jego wierni mieli być zbawieni. To wyzwalało fanatyczne pragnienie uzasadniania, że ma się prawo być wśród jego wiernych, a jak lepiej to uzasadnić, niż cnotliwym życiem i ciężką pracą? To tu ma zalążek podskórna nienawiść klasy średniej do obyczajów klasy wyższej, jej ciągłe oburzanie się na niemoralność tego, co właściwie jej niedostępne. Tu też ma zalążek kult pracy, który oderwał się potem od religii i został jako wewnętrzny przymus drzemiący w nas po dziś dzień i podawany dalej z pokolenia na pokolenie drogą socjalizacji. Kultura narodzona z nauk Kalwina przeniknęła ducha Stanów Zjednoczonych, które stając się nowym Eldorado współczesnego świata i wzorem do naśladowania, przeniknęły całą Europę kultem pracy (choć są pewne enklawy wciąż na to oporne, jak południowa Hiszpania żyjąca hasłem &lt;em&gt;Mañana&lt;/em&gt; – Zrobię to jutro). „Nie ulega wątpliwości, że kapitalizm nie mógłby się rozwinąć, gdyby przeważająca część energii ludzkiej nie została skierowana ku pracy. W żadnym innym okresie historii ludzie wolni nie zużywali w takim stopniu całej swojej energii dla jednego celu – pracy. Wściekły pęd do pracy stał się jedną z podstawowych sił wytwórczych, nie mniej ważnych dla rozwoju naszego systemu przemysłowego jak para i elektryczność” (20).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doktryny Kalwina wzmocniły propagowany od czasów Augustyna determinizm, jakiemu hołdował kościół chrześcijański. Europa była przesiąknięta wiarą w Boga, w stworzenie i w czas zmierzający do ostatecznego celu, jakim jest zbawienie. Stanowiska odmienne, jak materializm i ateizm propagowane przez francuskiego lekarza, La Mettriego (już w XVIII wieku), były piętnowane. Żeby wszystkie odłamy chrześcijańskiej religii mogły wciąż przemawiać do ludzkiej wyobraźni, trzeba było nadążać z rozwojem techniki i korzystać z niej w przekonywaniu do swych racji. Mechaniczny zegar okazał się najlepszym argumentem na rzecz istnienia Boga. Trzeba zauważyć, że od XIV wieku wzwyż zegary były coraz bardziej misternymi konstrukcjami, ogromnymi maszynami wypełnionymi sprzężonymi ze sobą automatami. Podczas wybijania godzin różne automaty wyjeżdżały z okienek w wieżach, odgrywały scenki biblijne i grały melodie. Tłumy zjeżdżały się z całego kontynentu, by zobaczyć najwspanialsze przykłady technicznej maestrii, jak np. zegar katedry w Strasburgu, którego budowa została zakończona w 1574.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teologowie i naukowcy tworzyli kolejne teorie tłumaczące funkcjonowania świata w oparciu o zegar, aż pod koniec XVII wieku cały wszechświat był przystosowany do tej analogii (21). Polegała ona na tym, że Bóg jest niczym zegarmistrz, który ma w głowie cały plan działania zegara, nim go zbuduje. Następnie wprawia go w ruch, a świat zgodnie z tym planem trwa (niczym automaty, pojawiające się zgodnie z wytyczonymi godzinami na zegarze w Strasburgu). Takie rozumowanie bierze się ze skomplikowanych procesów związanych z sekularyzacją państw i rozwojem nauki – coraz trudniej było przekonywać, że Bóg kroczy wśród nas, zagląda każdemu za ramię. Punkt ciężkości został przesunięty na Plan i na punkt, w którym Bóg świat poruszył: „Lepszym jest ten Artysta, który uczyniwszy zegar puścił w ruch jego Kółka i Sprężyny, tak że zegar sam regularnie wybija każdą Godzinę, niż ten, który uczyniwszy zegar musiałby sam powodować wybijanie każdej godziny” (22).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowe odkrycia w dziedzinach archeologii i geologii, zwłaszcza w XIX wieku, nie przeczyły koncepcji Planu. Przeciwnie – wzmacniały ją. Naukowcy szukali sposobów na przypisanie epok geologicznych wydarzeniom biblijnym, a ogół ludności traktował znajdowane szczątki dinozaurów jako pozostałości po smokach znanych z legend. Wszystko było zgodne z wolą bożą, wszystko miało pojawić się, kiedy On chciał i zostać zastąpione przez coś lepszego, wznioślejszego, bo tak On to wcześniej zaprogramował. Przypadek był wykluczony. Wierzono w rozwój i doskonalenie się wszechświata. Do czasu pojawienia się szokującej opinię publiczną i środowisko naukowe pracy „O powstaniu gatunków” Darwina. Choć atakowana przez wielu mu współczesnych, jej wnioski o selekcji naturalnej kształtującej świat bez jakiegokolwiek planu sił wyższych, były nie do obalenia. Historycy przyjęli stanowisko Darwina, co zaowocowało wykarczowaniem czasu teologicznego z nauki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opracowane pod koniec XVII wieku prawa mechaniki Newtona i jego hipoteza o czasie jednostajnym i sztywnym (niezależnym od subiektywnego przeżywania), były ostatnią częścią układanki, jaka jest nam potrzebna do dalszych rozważań. Wyniki jego badań zostały rozpowszechnione w praktyce dzięki zunifikowaniu czasu europejskiego w XIX wieku. Jak wspomnieliśmy, czas lokalny został przezwyciężony głównie dzięki rozwojowi kolei, gdzie potrzebny był jeden ustalony czas, by poprawnie spełniała swoją funkcję. Einstein w XX wieku podważył system Newtona swoją teorią względności, lecz nie leży to już w polu naszych zainteresowań, gdyż dla nas w życiu codziennym funkcjonuje czas „zdroworozsądkowy” wynikający z matematycznych kalkulacji Newtona (23). Nie do pomyślenia jest obecnie, że można realnie rozciągać i ściskać godzinę zależnie od miejsca, w którym się jest lub zgodnie z subiektywnymi doznaniami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawałoby się, że nie ma co się zastanawiać nad tą kwestią i przyjąć ją „zdroworozsądkowo”. Jednakże w swoich rozważaniach znajdujemy się u progu epoki industrialnej, a przecież obecnie mamy wiek XXI, którym będziemy zajmować się w drugiej części pracy. Musimy przyjrzeć się jeszcze temu co wydarzyło się pomiędzy. Zanim to zrobimy, zreasumujmy w trzech zdaniach przeczytany właśnie rozdział. Nastąpiła sekularyzacja czasu, ale i wzbudzono wewnętrzną potrzebę zapełnienia czasu pracą. Czas został wyrwany spod władzy Kościoła, lecz już inna ponadludzka siła czekała, by ponownie go ludziom zabrać. Tą siłą okazał się Spektakl – świat, którego ramy wyznaczają kapitalizm i potrzeba poddania się jego wytworom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15) Jacques Le Goff, &lt;em&gt;Od czasu średniowiecznego do czasu nowożytnego&lt;/em&gt;, Warszawa 1987, s. 360.&lt;br /&gt;16) Por. Marshall McLuhan, op. cit.&lt;br /&gt;17) Por. Władysław Tatarkiewicz, &lt;em&gt;Dzieje sześciu pojęć&lt;/em&gt;, Warszawa 1982.&lt;br /&gt;18) Por. Władysław Tatarkiewicz, op. cit.&lt;br /&gt;19) Erich Fromm, &lt;em&gt;Ucieczka od wolności&lt;/em&gt;, Warszawa 2004, s. 62.&lt;br /&gt;20) Erich Fromm, op. cit., s. 101.&lt;br /&gt;21) Francis C. Haber, &lt;em&gt;Darwinowska rewolucja w pojęciu czasu&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Czas i kultura&lt;/em&gt;, Warszawa 1987, s. 392.&lt;br /&gt;22) Thomas Burnett, &lt;em&gt;Sacred Theory of the Earth&lt;/em&gt;, cyt. za: Francis C. Haber, &lt;em&gt;Darwinowska rewolucja w pojęciu czasu&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Czas i kultura&lt;/em&gt;, Warszawa 1987, s. 392&lt;br /&gt;23) Paul Davis, &lt;em&gt;Czas Einsteina&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Antropologia Kultury&lt;/em&gt;, Warszawa 2005, s.139 &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-8719208304377711830?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/8719208304377711830/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=8719208304377711830' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8719208304377711830'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8719208304377711830'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/02/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część V'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-7985683712076450535</id><published>2011-01-19T23:09:00.000-08:00</published><updated>2011-01-19T23:45:40.933-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część IV</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Ciąg dalszy. Niewtajemniczonych odsyłam do części &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;pierwszej&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;drugiej&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;trzeciej&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Publikowanie co tydzień mi nie wychodzi. Od kiedy zamieszkałem z Olgą i potem zacząłem pracę na etat, doznałem typowego dla dorosłych przyspieszenia, które, jak rozumiem, będzie towarzyszyło mi do starości (może ostatnie kilka lat życia i powtórne zdziecinnienie wszystko znów spowolni). Mam w poniedziałek przygotować wpis na bloga, a kiedy się za to zabieram, okazuje się, że już jest czwartek. Gdybym nie zaczął prowadzić pamiętnika, a wlaściwie zapisu rzeczy obejrzanych i przeczytanych, w którym czarno na białym mam ukazane czynności wykonane w konkretnych dniach, pomyślałbym że Olga zrobiła mi kawał i zmieniła w zegarkach i kalendarzach daty i godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, na przykład chciałem w poniedziałek podzielić się wieścią, że nareszcie skończyłem "Prolog i wstęp do epilogu" &lt;em&gt;&lt;a href="http://komiksomania.pl/publicystyka/galeria/komiksowe-podsumowanie-2010-roku-najlepszy-album/p/5.html"&gt;Zapętlenia&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Bo to, co zaprezentowałem na dyplomie w maju zeszłego roku, i co niektórzy mieli już okazję przeczytać, było urwane w pół zdania. Nareszcie dokończyłem brakujące dziesięć stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak. Od maja zeszlego roku zrobiłem &lt;strong&gt;AŻ&lt;/strong&gt; dziesięć stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony końcówkę prologu musiałem rozpisać od nowa dwa razy (bo wciąż był zbyt kiepski jak na moje wygórowane standardy) i dopiero trzeci storyboard okazał się podstawą do ostatecznej wersji, która znajdzie się w albumie. Mam też zrobione 20 stron storyboardu pierwszego rozdziału. Też dopiero za drugim podejściem się udało - czyli właściwie od maja przygotowałem 50 stron storyboardu i 10 stron komiksu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plus kilkanaście stron transkrypcji z filmów &lt;a href="http://www.violentstudios.de/"&gt;Adama&lt;/a&gt; &lt;a href="http://www.imdb.com/name/nm3250997/"&gt;Janischa&lt;/a&gt;, który kręcił plener będący podstawą komiksu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc nie jest źle. Teraz pójdzie już szybciej, bo w pierwszym rozdziale opowiadam już o samym plenerze, więc będę bazował na filmach Adama, a nie na setkach zdjęć, do których robienia zmuszałem Olgę przez ostatnie miesiące ("Nie, jak gaszę papierosa, to ma być mniej cienia na małym palcu! (...) No dobrze, ale teraz będę gasił lewą dłonia i zrobię inwersję w fotoszopie, żebym mógł przerysować właściwie.").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle dygresji. Kontynuujemy z moją pracą dyplomową:&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;1.3. Kościół chrześcijański i czas linearny&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Kościół chrześcijański podporządkował sobie na przestrzeni wieków czas i wyznaczył sposoby jego postrzegania. Czas stał się funkcją boską, więc tożsamość człowieka była sprzęgnięta z jego rolą w boskim planie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przysposobiono pogański kalendarz do chrześcijańskiego modelu, zastępując święta pogańskie chrześcijańskimi (14). Klasztorne dzwony dzieliły dobę na godziny. Jednakże nie były to wynikające z astronomicznych obliczeń pierwiastki z ruchu Ziemi dookoła słońca. Dzień (trwający od wschodu do zachodu) i noc były podzielone na godziny o różnej długości. Czas tedy był odbierany audialnie, a nie wizualnie. Poza tym, czas był kwestią lokalną. Każde miasto inaczej liczyło swoje godziny. Czas lokalny będzie znamienną cechą świata jeszcze do XIX wieku, kiedy to budowa kolei nie wymusi ujednolicenia czasu. Ostatnia uwaga – odcinek wydzielany biciem dzwona był najmniejszą jednostką czasu. Nie istniała potrzeba minut i sekund. Dla społeczeństwa wciąż głównie opierającym się na rolnictwie, aktywność wciąż sprzęgnięta była z rytualnym współdziałaniem z naturą. Pewne punkty (dźwięk dzwonów), a nie to, co było między nimi (godziny) wyznaczały zmianę czynności. Inaczej brzmiał dzwon oznaczający czas wypędzenia bydła na pastwisko, inaczej ten oznaczający czas święta, podczas którego jednocześnie chłop oddaje żniwa i płaci czynsz seniorowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istniały też inne formy mierzenia czasu. Mnisi odnajdywali się dzięki liturgiom, władcy często korzystali z wizualnych mierników czasu, np. świec – popularnych jeszcze w XIV wieku. Ale to kultura audialna jest najistotniejsza. Tak jak dźwięki kolektywnie docierały do uszu, tak ludzie żyli kolektywnie, nie odczuwając siebie jako jednostek. Człowiek rodził się do pewnego stanu i miał określoną rolę społeczną, którą miał pełnić do końca życia. Wszystko, co go określało było mu dane w momencie narodzin. Powodowało to poczucie bezpieczeństwa i ładu. Kościół umacniał to poczucie, wyznaczając konkretne terminy na odpoczynek, pracę, spożywanie pokarmów i prokreację. Umacniał tę władzę teoriami czołowych teologów, np. świętego Augustyna, który proklamował czas linearny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia (stworzenia) staje się deterministyczna, a czas (historii kościoła) wektorowy. Nasz świat rozpoczął się od narodzin Adama i jego pierworodnego grzechu. Następnie przybył syn Stwórcy, który zbawił nas od grzechu i przyjdzie raz jeszcze, zamknąć rozdział, jakim jest egzystencja ziemska i rozpocząć rządy w nowym królestwie bożym. Jednocześnie to nie mijanie czasu realnego, a opatrzność boska zdecydują o tym, kiedy nastąpi koniec świata. Do tego, biblijna przeszłość odnawia się wciąż w liturgii; podczas niej stykamy się z pewnymi punktami historycznymi (leżącymi na wektorze) i uczestniczymy w nich duchowo. Tym samym nasza egzystencja staje się podrzędna wektorowi, niezależnemu od wektora faktycznie mijającego czasu i my również stajemy się zależni od wektora boskiego i niezależni od wektora realnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten wygodny dla wszystkich tryb (zwłaszcza dla kościoła, utrzymującego dzięki temu władzę nad ludem) trwa do czasu wykształcenia się rzemieślnictwa i początków klasy mieszczańskiej. Zaczyna instalować się w miastach zegary mechaniczne (wynalazek z XIII wieku, rozpowszechniony w wielu miastach w Europie w XIV i XV w). Dla przedsiębiorcy istotne jest ustalenie czasu funkcjonowania warsztatu – czas nabiera wartości pieniężnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontrola nad czasem zaczyna wymykać się z rąk kleru. Dla nowych, wpływowych grup czas jest nierozerwalnie złączony z bytem (staje się neutralny, niezależny od świadomości, emocji i treści kulturowych. Staje się punktem (teraźniejszością) mknącym po linii, a nie, jak było to wcześniej wspomniane, stykaniem się z już ustaloną historią boską. Doprowadzi to do zachwiania poczucia wewnętrznego bezpieczeństwa, jaki ludzie żywią i do nowego etapu w historii Europy, kiedy człowiek staje się samodzielny i musi podejmować ryzykowne decyzje, jeśli chce przetrwać lub, co jeszcze trudniejsze, wspiąć się po szczeblach drabiny na wyższy stopień egzystencji i społecznego uznania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;14) Aron Guriewicz, &lt;em&gt;“Cóż to jest… czas?”,&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;Antropologia Kultury&lt;/em&gt;, Warszawa 2005, s.111 &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-7985683712076450535?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/7985683712076450535/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=7985683712076450535' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7985683712076450535'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7985683712076450535'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_19.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część IV'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-3502777534201327055</id><published>2011-01-07T01:26:00.000-08:00</published><updated>2011-01-07T02:45:27.731-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część III</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Ciąg dalszy. &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;Tu jest część 1&lt;/a&gt;. A &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html"&gt;tu jest część 2&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym odcinku powołuję się na Guy Deborda, którego najważniejszy tekst, &lt;em&gt;&lt;a href="http://www.piw.pl/fragmenty/debord.htm"&gt;Społeczeństwo spektaklu&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, polecił mi promotor, &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.obf.edu.pl/index2.php?option=com_content&amp;amp;do_pdf=1&amp;amp;id=24"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Aleksander Zbrzezny&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;. Dzięki rozmowom z nim wykalrowało mi się kilka rzeczy związanych z filozoficznym wymiarem &lt;em&gt;Zapętlenia&lt;/em&gt;, a Debord okazał się światopoglądowym mentorem, którego podejście do świata jest mi wyjątkowo bliskie. Pozwolę sobie, zanim przejdziemy do dalszej części mojej pracy dyplomowej, przytoczyc dwa cytaty ze wstępu do polskiej edycji &lt;em&gt;Społeczeństwa spektaklu&lt;/em&gt;, który napisał tłumacz Mateusz Kwaterko:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Zdaniem Deborda konieczny proces "wewnętrznej negacji sztuki jako sfery oddzielonej od życia" był już właściwie ukończony, dalsze przyspieszanie rozkładu poszczególnych dziedzin sztuki byłoby trwonienem sił na powielanie niegdyś radykalnych, ale obecnie zużytych i pozbawionych znaczenia gestów. W "Potlachu" (jego piśmie - przyp. DC) pojawiały się niezliczone inwektywy pod adresem współczesnych artystów i intelektualistów, utożsamianych z taką "koncesjonowaną awangardą".&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;Międzynarodowi letryści ogłosili strajk artystyczny, jednocześnie zaś poszukiwali środków &lt;em&gt;urzeczywistnienia sztuki w życiu&lt;/em&gt;. Hasło to należy rozumieć dosłownie. Nie chodziło o zacieranie granic między sztuką a życiem, o tworzenie sztuki zbliżonej do życia, wymagającej na przykład od widzów mniejszego lub większego zaangażowania w artystyczny spektakl: Deborda nigdy nie interesowały happeningi. Stawką było wyswobodzenie z rezerwatu estetyki twórczego potencjału zarwówno jednostek, jak i szerszych grup społecznych, włączenie kreatywności w dialektyczny ruch przekształcania świata, innymi słowy (zacytujmy &lt;em&gt;Społeczeństwo Spektaklu&lt;/em&gt;, par. 187): "urzeczywistnienie w życiu tej wsplnoty dialogu i gry z czasem, którą twórczość poetycko-artystyczna jedynie &lt;em&gt;przedstawiała&lt;/em&gt;".Spośród prób konkretyzacji tego ogólnikowego programu warto wymienić &lt;em&gt;psychogeografię&lt;/em&gt; oraz jej narzędzie, &lt;em&gt;dryfowanie&lt;/em&gt;. Debord i jego przyjaciele niestrudzenie eksplorowali Paryż, kierując się, w trakcie tych wielogodzinnych, a czasem wielodniowych wędrówek, jedynie "siłą przyciągania miejsc". Z naukową sumiennością rejestrowali swoje wrażenia, starając się odkryć takie formy miejskiej przestrzeni, które budziły nowe pragnienia i sprzyjały ich zaspokajaniu. Wypuszczali się również na teren utopii, opisując fantastyczne miasta "przeznaczone do permanentnego dryfowania".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumacz, Mateusz Kwaterko, znajomy mojego promotora, przyjął sobie lekcje Deborda do serca i w pewnym momencie porzucił filozofię, by założyć szkołę tańca w Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ja z kolei nie jestem aż tak anty estetyzmowi. Dziś na przykład wybieram się z Olgą do galerii Art New Media na Krakowskim Przedmieściu na &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.artnewmedia.pl/pl/archive/exhibitions/xZWmodfLXGmkZ4Zqqqqyq9XHqcddbHqUZ2hhcJtym20"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;wystawę obrazów Sławomira Marca&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;, z którym miałem zajęcia z rysunku przez rok na Akademii. Kto już czytał fragment &lt;em&gt;Zapętlenia&lt;/em&gt; zna go ze stron komiksu. Gorąco polecam (wystawę, rzecz jasna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;1.2. Bez-czas i czas cykliczny&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Społeczeństwa pierwotne drogą ewolucyjnych prób i błędów opanowały technikę wyrabiania narzędzi i przygotowywania jedzenia. Posiadały też języki, dzięki którym akumulowały wiedzę, choć wiedza wciąż była związana głównie z doświadczeniem i przekazywana osobiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Istniały w danych społeczeństwach jednostki służące za żywą pamięć zbiorowości. Mędrcy i szamani posiadali wiedzę o mitach i przeszłych zdarzeniach grupy. Jednakże tak jak teraz, gdy pada komputer i tracimy całą zapisaną wiedzę i dane, które ufnie powierzyliśmy maszynie jednocześnie się tej wiedzy zrzekając (nie zapamiętując danych, do których mamy łatwy dostęp), tak i pierwotne społeczności traciły swoją grupową tożsamość, gdy mędrzec ginął, nim zdołał przekazać wszystko następcy. Zresztą podczas walk plemiennych, to mędrcy byli jednym z głównych celów ataku. Zabijani lub doprowadzani torturami do szaleństwa, zabierali ze swoją świadomością emanującą na całą grupę tożsamość (gdyż opowieści mędrca nie odpowiadały żadnym datom, nie spełniały roli historycznej, a jedynie tożsamościową).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla społeczności pierwotnych istniała wieczna teraźniejszość. Śmierć i prokreacja nie podlegały czasowi (10). Były tylko sygnałami pojawiającymi się i znikającymi tu i teraz i składowane w świadomości jako doświadczenie, &lt;em&gt;casusy&lt;/em&gt; pomagające w dalszym przetrwaniu. Społeczności te przynależały do porządku audialnego – słuchowego (11). Nie oczy były najważniejszym zmysłem, a uszy, do których wszystkie bodźce dźwiękowe docierają na raz. Jeszcze w dwudziestym wieku, gdy próbowano puszczać w Afryce pewnym plemionom należącym do porządku audialnego proste filmy instruktażowe zrobione w Europie, widzowie nie potrafili połączyć ciągu obrazów w konkretną narrację, za to zwracali uwagę na peryferyjne treści, jak kurczak przebiegający na dalszym planie. Nie istniała dla nich hierarchia planów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej pierwotne ludy organizowały się w grupy koczowników, przeprowadzające się na nowe miejsce, gdy stare było już wykorzystane pod względem surowców i gdy klimat stawał się niekorzystny. Powodowało to, że choć grupy te wędrowały, faktycznie przebywały w miejscach podobnych i wciąż wykonywały te same gesty i rytuały. Jest to kolejny powód przyczyniający się do ich istnienia wyłącznie w czasie teraźniejszym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla wielu ludzi we współczesnym świecie, mimo kalendarzy i systemu godzinowego, czas również zamienia się w wieczną teraźniejszość. Po godzinach rutynowej pracy lub nauki osobnicy ci spędzają swój czas w sieci, docierając do punktu przebodźcowienia, kiedy poruszanie się wśród aplikacji internetowych staje się kolejną rutyną określaną bardzo konkretnymi rytuałami (wejść na swojego bloga, sprawdzić statystyki bloga, sprawdzić serwis informacyjny, sprawdzić pocztę elektroniczną, ponownie sprawdzić statystyki bloga, etc.). Przebodźcowienia charakteryzuje się tym, że w pewnym momencie umysł tak przywyka do pewnego natężenia nowości (jak organizm przywyka do dawki leku), że nic nowego nie potrafi wywołać emocjonalnego pobudzenia. Deprywacja sensoryczna w pracy i po pracy doprowadza do niepożądanych skutków, o których była mowa w części o strukturalizowaniu czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile dla ludów pierwotnych nie było alternatywy, o tyle dla nas, współczesnych, taka postawa związana jest z tendencjami eskapistycznymi. Między nami i ludami pierwotnymi stoi czas reformacji, w którym rozwinął się kult pracy, pracy dla samej pracy i odpowiednich oczekiwań społecznych, które w procesie socjalizacji stają się oczekiwaniami naszego superego. Wielu z nas nie chce lub nie potrafi oczekiwaniom tym sprostać. Pod koniec tej części pracy zobaczymy jak rozłam świata na realny i wirtualny wywołał między innymi powyższe niepożądane zjawiska. Na razie przesuńmy się dalej w naszych rozważaniach – do czasu cyklicznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopiero tryb osiadły i kultura agrarna podporządkowana zmiennym porom roku stanowią faktyczną podstawę czasu cyklicznego (12). W tym okresie historycznym praca zaczyna być istotnym czynnikiem życia społecznego. Nie tylko pod względem aktywności, ale i początku podziału społeczeństwa na klasy, co oczywiście ma decydujący wpływ na oblicze dalszych losów Europy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardziej rozbudowane cywilizacje, jak grecka, coraz bardziej świadome i strukturalnie skomplikowane, nie mogą zadowolić się prostą cyklicznością dyktowaną przez naturę. Czas przestaje być zbiorem punktów „tu i teraz”, bo każdy widzi, że życie jednostki odbywa się w prostej linii, od narodzin aż po śmierć. W cywilizacjach tych rozwijają się systemy religijne niwelujące sprzeczność między cyklicznością i linearnością (13). Cykliczność zostaje nałożona na proces życia. Powstaje wiara w reinkarnację, ale też bardziej skomplikowana koncepcja zaświatów, w których po śmierci następuje nowe życie, albo które są właściwym życiem, podczas gdy czas ziemski jest rodzajem snu lub sprawdzianu. Systemy te z jednej strony dają ludziom poczucie sensu i bezpieczeństwa, z drugiej pozwalają utrzymywać ład społeczny dzięki wskazówkom i przykazaniom, które warto lub trzeba przestrzegać, jeśli pragnie się wiecznego szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Grecji powstaje wiele koncepcji czasu w kręgach filozoficznych. Jednakże w pracy tej chciałbym skupić się na praktycznie odczuwanym czasie wynikającym głównie z przemian technospołecznych, a nie na koncepcjach, które dla ludzi nie parającymi się filozofią są abstraktami. Przejdźmy teraz do średniowiecza, kiedy to nastąpił kolejny wielki (acz powolny) przełom – pogański czas cykliczny został wchłonięty przez nową koncepcję chrześcijańską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10) Guy Debord, &lt;em&gt;Społeczeństwo spektaklu&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;Rozważania nad społeczeństwem spektaklu&lt;/em&gt;, Warszawa 2006, s. 98.&lt;br /&gt;11) Por. Marshall McLuhan, &lt;em&gt;Wybór tekstów&lt;/em&gt;, Poznań 2001.&lt;br /&gt;12) Guy Debord, op. cit., s. 98&lt;br /&gt;13) G. E. R. Lloyd, &lt;em&gt;Czas w myśli greckiej&lt;/em&gt;, Warszawa 1998, s. 218. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-3502777534201327055?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/3502777534201327055/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=3502777534201327055' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/3502777534201327055'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/3502777534201327055'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2011/01/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część III'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-9152849533453500098</id><published>2010-12-22T03:23:00.000-08:00</published><updated>2010-12-22T03:32:21.592-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część II</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Ciąg dalszy &lt;/span&gt;&lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;tego wpisu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Na początku chciałbym podziękować wszystkim uczestnikom uroczego happeningu pod poprzednim wpisem, którego prowodyrami byli Olga i Łukasz Mazur.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś prezentuję wprowadzenie do pierwszej części pracy i jej pierwszy rozdział. Jako, że na ASP nie jest wymagana od nas jakakolwiek naukowa metodologia, skoro i tak promotorzy patrzą z przymrużeniem oka na prace często niepiśmiennych i działających wyłącznie na bazie intuicji plastyków, również pozwoliłem sobie pofolgować z pewnymi wnioskami i mającymi czysto populistyczny charakter hiperbolami, choć starałem sie ograniczyć je do minimum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do przypisów na końcu wpisu odsyłają cyfry w nawiasach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba tyle uwag jak na razie. Czas wziąć się za strojenie choinki fantastycznymi filcowymi ozdobami z Ikea, którą wciąż uwielbiam, mimo że coraz częściej produkuje nieskładalne i wybrakowane meble.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym samym życzę wszystkim szczęśliwych świąt (wesołych też, ale przede wszystkim szczęśliwych).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family:arial;font-size:130%;"&gt;CZĘŚĆ I &lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;&lt;strong&gt;Historia czasu i tożsamości w Europie&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;1.0. Wprowadzenie&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Pomimo coraz to nowszych odkryć naukowych i coraz głębszego zrozumienia praw rządzących światem, sama istota relacji międzyludzkich wydaje się nam wymykać. Chodzi głównie o to, że człowiek przez te wszystkie tysiące lat praktycznie w ogóle się nie zmienił pod względem biologicznym i chemicznym. Wciąż działamy na zasadzie tych samych popędów, co dawniej, o czym świadczy choćby fakt, że potrafimy bez problemu zrozumieć psychologiczne przesłanki stojące za wyborami postaci w tragediach Eurypidesa. „Przebyliście drogę od robaka do człowieka, ale wiele w was jeszcze robaka. Niegdyś byliście małpami, a i teraz jeszcze człowiek bardziej jest małpą niżeli jakakolwiek małpa” (1). Wbrew oskarżającej mowie Zaratustry, powyższa wypowiedź jest metaforą prostej konstatacji. Jesteśmy zwierzętami. Z rozwiniętą technologią. I anomalią genetyczną, którą zwiemy świadomością. Wiele zwierząt ma świadomość. Wiele zwierząt ma pamięć. Ale chyba tylko człowiek potrafi po dokonaniu wyboru zastanawiać się czy druga opcja była lepsza. Tylko człowiek, któremu powodzi się w życiu – ma zapewniony dach nad głową, jedzenie, wierną samicę lub samca i szacunek bliskiego otoczenia, może pomyśleć: „A gdybym w pewnym momencie życia wybrał inaczej” – po czym przestać doceniać to, co ma.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;1.1. Strukturalizowanie czasu&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family:arial;font-size:130%;"&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:arial;"&gt;Zanim przejdziemy do opisu zjawisk historycznych, ogólnikowo przedstawiających zmiany percepcyjne w cywilizacji europejskiej, warto przyjrzeć się, na bazie psychologii, jak odczuwanie czasu w kontekście styku jaźni z zewnętrznymi bodźcami działa na płaszczyźnie indywidualnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Egzystencjalizm ateistyczny, według mnie filozofia najbardziej odpowiadająca realnemu obrazowi rzeczy, zakłada, że „człowiek jest projektem” (2) tworzonym w czasie. Bardzo trafnie oddaje to Ortega y Gasset, pisząc, że „życie to przebywanie w pewnych ‘okolicznościach’, czyli w świecie” (3). Świat jest ramą naszych możliwości, a nie czymś obcym, istniejącym poza człowiekiem. Ten sam wniosek wynika również z „Tractatus Logico-Philosophicus” Wittgensteina – „Świat i życie to jedno” (4).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Przebywanie w świecie” to inaczej stykanie się z bodźcami, które interpretujemy i wartościujemy na podstawie już nabudowanych doświadczeń. Żeby „projekt człowiek” rozwijał się, potrzebuje bodźców. Ich brak prowadzi do zaburzeń psychicznych, powikłań chorobowych i wreszcie śmierci (5). To, co Nietzsche ujął w poetyckiej metaforze, że bliżej nam do zwierząt, niż ideałów człowieka, ma swoje potwierdzenie w praktyce. Najkorzystniejsze dla nas są bodźce wynikające z bliskości fizycznej. Jednakże, w wyniku socjalizacji, dochodzi do sublimacji pierwotnych potrzeb – człowiek zaczyna zastępować bliskość fizyczną innymi bodźcami, jakimi są np. uznanie szefa lub uwielbienie fanów. Gombrowicz zwraca na to uwagę w „Kosmosie”, gdy jeden z jego bohaterów mówi o &lt;em&gt;bembergowaniu&lt;/em&gt;, co oznacza oddawanie się małym przyjemnościom w zastępstwie właściwego zaspokojenia potrzeb (6). Choć, co należy zaznaczyć, „każdy stosunek społeczny, bez względu na swój charakter ma biologiczną przewagę nad brakiem stosunku w ogóle” (7).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej w tych rozważaniach interesuje nas wynik przytaczanych obserwacji. Pojedyncze bodźce nam nie wystarczają. Nie wystarczy przywitać się z kimś na ulicy lub zagrać swoją rolę na deskach teatru i zbiec ze sceny nim widownia wyrazi swoją opinię oklaskami. „Po zaspokojeniu głodu bodźców i głodu poznawczego pojawia się głód struktur. (…) Człowiek ma wieczny problem z ustrukturalizowaniem godziny swojego czuwania. W sensie egzystencjalnym funkcja wszystkich istot społecznych polega na wzajemnym użyczaniu sobie wsparcia w drodze do tego celu.” (8).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najdogodniejszym sposobem strukturalizowania czasu jest zajęcie się jakąkolwiek aktywnością lub fantazjowaniem. Następnie można zagospodarować czas wszelkimi rytualnymi wymianami społecznymi, czyli tym, czego uczy się nas w trakcie wykładania &lt;em&gt;dobrych manier&lt;/em&gt; – jak się z kimś pozdrawiać, jak zachować się przy stole, itd. Wreszcie można strukturalizować czas, podejmując świadome decyzje dotyczące swojej roli społecznej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świadome uczestniczenie w relacjach międzyludzkich ma za cel utrzymanie równowagi psychosomatycznej. Z każdej transakcji z drugą osobą chcemy wyciągnąć odpowiednią korzyść, czyli potwierdzenie wewnętrznych przeświadczeń. Korzyść nie musi oznaczać czegoś pozytywnego. Człowiek może specjalnie (choć nieświadomie) źle pracować, co spowoduje, że zgani go szef, co potwierdzi przeświadczenie danej osoby, że świat jest przeciwko niemu, co z kolei będzie wynikało z wcześniejszych doświadczeń, dzięki którym takie, a nie inne przeświadczenie się w nim wyrobiło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy model, podany tu z pewnymi uproszczeniami, wydaje się dość adekwatny do stanu rzeczy. Według Sartre’a, filozofia jest dziełem konkretnego człowieka i tworzona jest po to, by służyć swemu twórcy w zrozumieniu własnej kondycji. Teoria Berne’a relatywizuje nam formy aktywności, odsłaniając stojące za nimi psychologiczne mechanizmy. Jest to o tyle istotne, że w drugiej części pracy będziemy przyglądać się współczesnemu pejzażowi kulturalnemu, praktycznie w pełni zdemokratyzowanemu, gdzie pytania o wyższy sens rzeczy lub wyższość pewnych dziedzin aktywności nad innymi nie mają już racji bytu (jeśli kiedykolwiek miały).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1) Fryderyk Nietzsche, &lt;em&gt;To rzekł Zaratustra&lt;/em&gt;, Warszawa 1999, s. 8.&lt;br /&gt;2) Por. Jean Paul Sartre, &lt;em&gt;Egzystencjalizm jest humanizmem&lt;/em&gt;, Warszawa 1998.&lt;br /&gt;3) Por. José Ortega y Gasset, &lt;em&gt;Bunt mas&lt;/em&gt;, Warszawa 1995.&lt;br /&gt;4) Ludwig Wittgenstein, &lt;em&gt;Tractatus logico-philosophicus&lt;/em&gt;, Warszawa 1970, s. 68.&lt;br /&gt;5) René Spitz, &lt;em&gt;Hospitalism: Genesis of Psychiatric Conditions In Early Childhood&lt;/em&gt; [w:] &lt;em&gt;W co grają ludzie&lt;/em&gt;, Warszawa 2008, s. 7.&lt;br /&gt;6) Por. Witold Gombrowicz, &lt;em&gt;Kosmo&lt;/em&gt;s, Wydawnictwo Literackie 1994.&lt;br /&gt;7) Eric Berne, &lt;em&gt;W co grają ludzie&lt;/em&gt;, Warszawa 2008, s. 9.&lt;br /&gt;8) Eric Berne, op. cit., s. 10.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-9152849533453500098?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/9152849533453500098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=9152849533453500098' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/9152849533453500098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/9152849533453500098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w_22.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część II'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-4122015314076419120</id><published>2010-12-13T05:09:00.000-08:00</published><updated>2010-12-13T05:12:51.605-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego'/><title type='text'>Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część I</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Zgodnie z obietnicą zaczynam od dziś zamieszczać tu swoją teoretyczną pracę dyplomową z Akademii, która musiałem oddać wraz z pracą praktyczną, jaką był początek Zapętlenia. Łącznie czeka Was 14 odcinków, publikowanych co tydzień. Praca została bardzo pozytywnie oceniona i ostatecznie zakończyłem swoją przygodę z ASP z piątką i wyróżnieniem dziekańskim za &lt;em&gt;unaocznienie skali problemów, z jakimi zmaga się Akademia&lt;/em&gt;. Poniższa praca często pisana jest właśnie pod kątem studentów i kadr uczelni plastycznych, odcinających się od nowych technologii i wszystkiego, co się z nimi wiąże. Wolą przygotowywać wystawy w małych okołoakademickich galeryjkach bez promocji i dziwią się potem, że nie ma recenzji, nie ma widzów, nie ma uznania. Na szczęście coraz więcej jest studentów i profesorów zdających sobie sprawę z tego, że samym malowaniem w zamkniętym kokonie uczelni nie da się wiele wskórać. Dla wielu czytelników paca ta będzie epatowała banałami znanymi każdemu mającemu regularną styczność z siecią. Choć mam nadzieję, że i dla nich znajdzie się kilka ciekawych wniosków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę, że traktuję siebie jako twórcę multimedialnego. Mój flirt z wideoartem był krótki, rzeźba mnie przerosła psychicznie swoją trwałością, a malować nie umiem. Posługuję się głównie tekstem i obrazem komiksowym. Równorzędnie. Moje komiksy to artefakty, które głównie sycą moje pragnienie posiadania "prawdziwych publikacji" na koncie. Gdyby nie to, i gdybym publikując je w całości w sieci, nie przekreślał swoich szans na ewentualny dodruk i kolejne połechtanie ego, w ogóle nie myślałbym o papierze. Jednakże żyję w takiej koniunkturze i nie będę traktowany poważnie, jeśli nie będę miał publikacji. Zresztą kiedy niedawno zacząłem pracę w biurze, pierwszym pytaniem ludzi, gdy usłyszeli, że robię komiksy było: A opublikowałeś coś? Dopiero moja odpowiedź stawiała mnie w pozycji profesjonalisty i autorytetu, a nie jakiegoś tam hobbysty, zwłaszcza gdy za moją deklaracją stało dobre pozycjonowanie w góglu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do multimedialności - moja praca teoretyczna jest ściśle sprzężona z tematami, jakie poruszam w swoich komiksach, a one z tym, co od ponad dwóch lat piszę na blogu i ze wszelkimi wystąpieniami, wykładami, warsztatami i głoszonymi na imprezach (w formie mini happeningów) tyradami. Wszystko jest równorzędną pod względem poszczególnych mediów, ciągle rozrastająca się, jednolitą pracą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;Zmiana percepcji czasu i tożsamości&lt;br /&gt;w wyniku nowego przełomu technologicznego&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydział Grafiki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Daniel Chmielewski&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Teoretyczna praca dyplomowa napisana pod kierownictwem mgr. Aleksandra Zbrzeznego w Międzywydziałowej Katedrze Historii i Teorii Sztuki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Opieka merytoryczna: prof. dr hab. Anna Lewicka-Morawska&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warszawa 2010&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;WSTĘP&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Czas i tożsamość. Dwa z wielu pojęć wymykających się konkretnym definicjom. Ich rozumienie zmieniało się z upływem wieków i definiowane jest w różnych teoriach na inne sposoby. Niezależnie od subiektywnego postrzegania i obecnego stanu nauki, istniejemy w czasie. Piszę te litery jedna po drugiej, wcześniej o nich myśląc. Cała nasza aktywność, w tym budowanie tożsamości, w czasie się odbywają. Tożsamość sprzężona jest z naszymi działaniami i zewnętrznymi bodźcami, czyli m. in. z działaniami innych ludzi. To jak my i nasze otoczenie postrzega czas wpływa na nasze działania, co z kolei wpływa na naszą tożsamość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W poniższej pracy chciałbym przyjrzeć się korelacji zachodzącej między czasem, a tożsamością. W tym celu prześledzimy rozwój percepcji czasu i tożsamości w kulturze europejskiej od pradziejów po dzień dzisiejszy. Uczynimy to na tle politycznym, ekonomicznym i zwłaszcza technologicznym, gdyż teraz, na naszych oczach, ma miejsce kolejny percepcyjny przełom w historii ludzkości. Tak zwane nowe media (czyli głównie Internet i telefonia komórkowa) wyrywają nas z czasu linearnego, który wcześniej zastąpił czas cykliczny. Jednocześnie, ze zmianą czasu, następuje zmiana w widzeniu samego siebie przez wszystkich uczestników włączonych w sieć nowych mediów, ale też i tych, którzy postanowili zostać poza siecią. Co to oznacza w kontekście codziennej egzystencji, stosunków społecznych i aktywności twórczej? Będąc w oku cyklonu, nie jesteśmy w stanie czegokolwiek definitywnie stwierdzić. Możemy jednak pozwolić sobie na opisy stanu rzeczy i prognozy w ramach utorowania drogi dla kolejnych badaczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca podzielona jest na dwie części. W pierwszej każdy rozdział poświęcony jest kolejnym epokom historycznym. Analizy zjawisk dawnych są porównywane z przykładami obecnych reperkusji tych zjawisk lub analogii pomagających nam je lepiej zrozumieć. Część ta kończy się rozdziałem przejściowym o bardziej abstrakcyjnym charakterze, gdzie spróbujemy podsumować wpływ wydarzeń i wynalazków poprzednich kilkuset lat na percepcję świata przez współczesnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga część pracy rozpoczyna się słownikiem wyrazów, które dla wielu czytelników będą obce lub których definicje są odmienne od powszechnie znanych. Jest to słownik pojęć dopiero co powstających i problematyki niedawno dostrzeżonej, więc pewnie już za chwilę będzie nieaktualny, ale tym bardziej nieaktualne są stare definicje, niezależnie od ich historycznego znaczenia i wartości, jaką im się przypisuje. Bez tego słownika poruszanie się we współczesnym świecie jest znacznie utrudnione, bo nawet patrząc na coś, nie będziemy tego widzieli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie powrócimy do kwestii czasu i zestawimy starą wiedzę z nowym doświadczeniem w poszukiwaniu najwłaściwszych sposobów określenia naszej czasoprzestrzeni. Wreszcie skupimy się na casusach ilustrujących obecny pejzaż kulturalny (który w dzisiejszych czasach jest właściwie niemożliwy do wyodrębnienia od pejzażu wszelkiej ludzkiej aktywności).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że kończąc lekturę, będziemy mieli lepszy obraz tego, kim obecnie jesteśmy i jak najpełniej wykorzystać obecny stan technospołeczny, by siebie realizować. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-4122015314076419120?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/4122015314076419120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=4122015314076419120' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/4122015314076419120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/4122015314076419120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/zmiana-percepcji-czasu-i-tozsamosci-w.html' title='Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego - część I'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-7385582633141270656</id><published>2010-12-03T06:20:00.000-08:00</published><updated>2011-11-16T04:17:06.976-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Depesze kulturalne</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Nie myślcie, że pożarł mnie korporacyjny Babilon i odwróciłem się plecami do komiksów. Kupiłem ostatnio &lt;a href="http://konstrukt.blog.pl/"&gt;&lt;i&gt;Czarna Materia prezentuje Konstrukt&lt;/i&gt; &lt;/a&gt;i wertując pod warszawską Arkadią kiepskiej jakości papier i wąchając z nostalgią zadrukowane strony poczułem się jak piętnastolatek. Scenariuszowo i rysunkowo również zrobiło to na mnie bardzo dobre wrażenie, choć pamiętam pełne goryczy teksty redaktora TM_Semicowego &lt;i&gt;Batmana&lt;/i&gt; po wspaniałych &lt;i&gt;Machinach&lt;/i&gt; &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ted_McKeever"&gt;Teda McKeevera&lt;/a&gt;, które, delikatnie rzecz ujmując, nie przypadły do gustu polskim czytelnikom serii, a które to mi się przypomniały przy lekturze &lt;i&gt;Konstruktu&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;Nie odwróciłem się plecami również do własnej twórczości. Od kilku tygodni pracuję nad fotograficzną sekwencją &lt;i&gt;Zapętlenia&lt;/i&gt;, której pierwszy kadr możecie zobaczyć właśnie tu:&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TPkAxGfM_RI/AAAAAAAABUI/wFPtqy5dcUU/s1600/Cynik_i_Chmielewski_fot_Olga_Wrobel.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5546465259638553874" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TPkAxGfM_RI/AAAAAAAABUI/wFPtqy5dcUU/s400/Cynik_i_Chmielewski_fot_Olga_Wrobel.jpg" style="cursor: hand; float: left; height: 249px; margin: 0px 10px 10px 0px; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli z Olgą wkraczamy na salony. O naszych zaręczynach poinformował ostatnio &lt;a href="http://www.pudelek.pl/artykul/28798/pozdrawiamy_100_tysiecy_fanow_na_facebooku/"&gt;Pudelek&lt;/a&gt;! Co prawda zrobił to trochę nieświadomie, bo wykorzystał mój ironiczny komiks stworzony po naszych zaręczynach, a odpowiednio zaadaptowany przez &lt;a href="http://www.demoty.pl/bliskosc-uczucie-zwiazek-milosc-13205"&gt;Demoty.pl&lt;/a&gt;. Musiałem niestety wystosować odpowiednie pisma korygujące do obydwu serwisów, bo nie było wspomniane nigdzie, że komiks jest mojego autorstwa (dziękuję w tym miejscu panu K. P. za okazaną pomoc!). Mówię niestety, bo z pewna dozą dumy i zachwytu dowiedziałem się, że tak zacne serwisy chciały rozpowszechniać moją twórczość. Zawsze zazdrościłem znajomym, którym kradziono prace i czuje się zaszczycony, wreszcie mogąc dołączyć do ich grona. Czuję, że wypływam na coraz szersze wody popularności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A propos popularności, smutne było ponownie zobaczyć obrzydliwy odruch źle pojętego chrześcijańskiego współczucia, jakim cechuje się ogromna część populacji naszego kraju. W finale &lt;a href="http://modelki.plejada.pl/"&gt;TapMadl &lt;/a&gt;(uwaga, spoiler!) wygrała Paulina ze Zbąszynka, najbardziej nieadekwatna osoba do roli modelki – nie znająca języków, mająca wstręt do mężczyzn i na skraju załamania nerwowego (choć w finale wydała się przebojowa niczym Anna Mucha – czyżby ukrywała prawdziwą twarz w trakcie całego programu, jak Jarosław Kaczyński podczas wyborów prezydenckich?). Wybrana została głosami telewidzów, którzy widocznie tak wzruszyli się jej łzami i załamaniami, że postanowili w ramach otuchy poklepać ją po plecach swoim dwoma złotymi plus VAT. Gdyby Nietzsche nie kojarzył się wyłącznie z tokiem myśli: nadludzie-faszyzm-Hitler, może więcej ludzi by po niego sięgnęło i nie współczuło w tak głupi sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A żeby nie było tu tak pusto, od następnego tygodnia będę publikował w trzynastu częściach swoją teoretyczną pracę magisterską pt. Zmiana percepcji czasu i tożsamości w wyniku nowego przełomu technologicznego. Powrócą długie i męczące wpisy, za którymi wszyscy tak tęsknicie.&lt;br /&gt;Zatem, do następnego! &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-7385582633141270656?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/7385582633141270656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=7385582633141270656' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7385582633141270656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7385582633141270656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/12/depesze-kulturalne.html' title='Depesze kulturalne'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TPkAxGfM_RI/AAAAAAAABUI/wFPtqy5dcUU/s72-c/Cynik_i_Chmielewski_fot_Olga_Wrobel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-1229249234962370694</id><published>2010-10-25T07:12:00.000-07:00</published><updated>2010-10-25T07:19:17.674-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><title type='text'>Odmiany masochizmu</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Bez przeprosin i gadania, że będzie na tym blogu lepiej. Tak sobie wpadam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Osiągnąlem (widzicie to "L"? Mam w pracy klawiaturę, na której mogę dać polski znak diakrytyczny tej literze tylko, jeśli zastosuję odpowiedni system wciskania szifta, kapsloka i myślenia inwersyjnego) - więc osiągnąlem odpowiedni stan&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;szczęśliwego odizolowania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;które w spolecznym wymiarze równa się z depresją, bo jeśli chodzi o spotykanie się z ludźmi, o odbieranie telefonów i odpisywanie na mejle, po prostu nie chcę, nie mogę, nie widzę sensu i przykro mi, ale nie ma ale. Po prostu.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Z drugiej strony odnajduję się w związku, w pracy, konsumpcji kultury i w tych kilku chwilach przeznaczonych na twórczość, jakie gdzieś się uda wykaraskać raz na kilka dni.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Czułbym się pewnie zirytowany tą calą sytuacją. Jednakże cala frustracja ostatnio zamienia się w silę twórczą, w tego pazura, którego nie czulem od dawna. &lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;A propos pazura, rzeczami, które mnie ostatnio najbardziej bawią to fantastyczne "&lt;a href="http://www.hell-hotel.com/comics/2010/09/23.jpg"&gt;Odpowiedzi na palące pytania&lt;/a&gt;" Macieja Lazowskiego, które wystają ponad poziom polskiego komiksu komediowego, jakim jesteśmy zazwyczaj raczeni i najzabawniejsza książka, jaka mi wpadla w ręce w tym roku – &lt;em&gt;Poszerzenie pola walki&lt;/em&gt; Houellebecqa.&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Tu dwa zabawne fragmenty:&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;"Może się zdarzyć, drogi mój przyjacielu czytelniku, że jesteś kobietą. Nie martw się proszę, takie rzeczy się zdarzają. Zresztą nie zmieni to w niczym tego, co mam do powiedzenia. Ja nie dbam o niuanse."&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;albo&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;"Tak więc zawsze wyczuwałem u kobiet, które otwieraly przede mną swoje krocze, coś w rodzaju lekkiego wachania, w gruncie rzeczy nie byłem dla nich niczym innym jak &lt;em&gt;zlem koniecznym&lt;/em&gt;. Co nie jest, wszyscy się chyba zgodzimy, idealnym punktem wyjścia do stworzenia trwałego związku."&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;Bardzo polecam. Proszę o nie interpretowanie przytoczonych fragmentów w związku z moją biografią, bo jednak jestem w trwałym związku i o niuanse dbam. Również proszę nie dopatrywać się mizoginistycznych fantazji w muralu, który zrobilem, towarzysząc ostatnio Oldze na imprezie, którą opisala u siebie na &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2010/10/poznansko-warszawski-mural-w-1500-m-do.html"&gt;Odmianach Masochizmu&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-1229249234962370694?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/1229249234962370694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=1229249234962370694' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/1229249234962370694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/1229249234962370694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/10/odmiany-masochizmu.html' title='Odmiany masochizmu'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-7380924357010678656</id><published>2010-08-22T06:56:00.000-07:00</published><updated>2010-08-22T06:58:28.155-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Miłość w czasach cybersfery</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img715.imageshack.us/img715/6770/miloscwczasachcybersfer.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 1569px;" src="http://img715.imageshack.us/img715/6770/miloscwczasachcybersfer.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tych, którzy traktują moje komiksy jako rzeczywistość przeniesioną na papier w skali 1:1, mogę uspokoić, że były &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2010/08/zareczyny.html"&gt;kwiaty i krewetki i inne cudowności&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-7380924357010678656?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/7380924357010678656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=7380924357010678656' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7380924357010678656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7380924357010678656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/08/miosc-w-czasach-cybersfery.html' title='Miłość w czasach cybersfery'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-6658891485731588696</id><published>2010-07-26T02:08:00.000-07:00</published><updated>2011-11-16T04:18:21.352-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><title type='text'>Drogi pamiętniczku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Największa wada nie posiadania stałego dostępu do internetu? Że z powodu niemożności ciągłego surfowania po Wikipedii największy fan &lt;a href="http://www.deftones.com/"&gt;Deftonesów&lt;/a&gt; w Polsce (zacząłem ubierać się na czarno i przez wiele lat miałem bródkę pod wpływem teledysku &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=LPW92FVMnFI"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Be quiet and drive&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;) dowiaduje się dopiero teraz, że na wiosnę wydali nowy album! Chyba najbardziej popowa rzecz od czasu &lt;a href="http://www.dailymotion.pl/video/x277bg_deftones-change-in-the-house-of-fli_music"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;White Pony&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, ale i tak genialna. Poguję sobie od godziny przy &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=woR6ohiFeYE"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Rocket Skates&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; po pokoju ku zupełnemu niewzruszeniu psa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatnio gościnnie wystąpiłem w komiksie sieciowym Roberta "Bele" Sienickiego, &lt;a href="http://www.themovie.com.pl/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Movie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; (trzeba cofnąć się o jeden pasek). Skoro nie miałem w swoim komiksowym CV gościnnych występów, to jak Robert zaproponował mi udział, to rzuciłem się na to, jak Hitler na Polskę. Jest to też mój debiut w kolorze. Wciąż raczkuję jeśli chodzi o akwarelę na papierze, ale pierwsze koty za płoty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miesięczne poszukiwania pracy zakończone sukcesem. Będę pracował w dziale obsługi klienta w międzynarodowej renomowanej firmie, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=alQjtnWQlAE"&gt;which is nice&lt;/a&gt;. Rękami i nogami broniłem się przed pójściem do agencji reklamowej, a nie mam tyle samodyscypliny, by jak &lt;a href="http://kaj-man.blogspot.com/"&gt;Kajetan Wykurz&lt;/a&gt; łączyć frilancerstwo z autorską twórczością. Agencje to może dobry pomysł dla tych, którzy chcą się wyżyć twórczo, ale nie mają własnych określonych planów, ale zbyt wiele przykładów mamy w komiksowym grajdołku autorów, którzy poświęcając się pracy zawodowej zrezygnowali z tego, w czym są najlepsi. Dlatego podejście bibliotekarza &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Kalinowski"&gt;Karola Kalinowskiego&lt;/a&gt; i sekretarki &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olgi Wróbel&lt;/a&gt; wydaje mi się najsłuszniejsze. Wychodzę z pracy i nie ma telefonów od szefa, nie ma myślenia o projektach przed snem, nie ma przeciągających się kilka dni dedlajnów. Czysty podział. A tego potrzebuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym bardziej, że choć od dawna o tym nie pisałem, praca nad &lt;a href="http://pubpodpicadorem.blogspot.com/search/label/Zap%C4%99tlenie"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętleniem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; wre. Mam skończony storibord końcówki prologu i pierwszej sceny pierwszego rozdziału, czyli jakieś 20 stron. Gdy je skończę, wraz z materiałem, który przygotowałem na dyplom, będzie tego 59 stron. A potem już z górki. Najbardziej męczyłem się z końcówką prologu, gdzie Herbert, Miłosz, Cynik i ja dywagujemy o paralelach między &lt;a href="http://www.jezuici.pl/%7Ethoma/Teksty_TH/Rozum%20i%20wiara.pdf"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bojaźnią i drżeniem&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Kierkegaarda, a jednostkowym życiem współczesnego człowieka. Po trzykrotnej lekturze książki, kilku godzinach spędzonych na oglądaniu wywiadów z poetami, przeczytaniu &lt;a href="http://zeszytyliterackie.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=view&amp;amp;id=332&amp;amp;Itemid=70"&gt;ich korespondencji&lt;/a&gt; i wwierceniu się do najgłębszych pokładów własnej podświadomości uważam, że napisałem jeden z najlepszych dialogów w swoim życiu. Teraz czas to narysować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem, do następnego! Auf wiedersehen. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-6658891485731588696?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/6658891485731588696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=6658891485731588696' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6658891485731588696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6658891485731588696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/07/drogi-pamietniczku.html' title='Drogi pamiętniczku'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-6629290343930820211</id><published>2010-07-06T00:28:00.000-07:00</published><updated>2011-11-16T04:18:38.827-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><title type='text'>el madafaking ej, ziąąą</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Siedzę sobie w kawiarence internetowej i szukam pracy. Kilka dni temu zadzwonili do mnie z TVNu, żeby poinformować, że zwiastun trzeciej serii serialu 39,5, w którym wystąpiłem (przynajmniej wystąpiła moja głowa i dłonie), i w którym narysowałem komiks, zdobył nagrodę w prestiżowym konkursie &lt;a href="http://www.intersections.tv/2010na/World_Gold_Promo_Mrktg_WINNERS_LIST.pdf"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Promax/BDA Promotion &amp;amp; Marketing World Gold&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; w Los Angeles!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe, zwiastun dostał srebro w kategorii &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Something for nothing&lt;/span&gt;, która przeznaczona jest dla reklam zrobionych przy minimalnych środkach finansowych (nie może kosztować więcej niż 100 bigmaków). No, troszkę więcej niż 700 złotych na tym zarobiłem, ale tak czy siak, finansowo było to napięte, a wyciśnęliśmy z tego 300%. Jak na polskie warunki był to bardzo kontrowersyjny eksperyment, reklamować serial komiksem i do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy pomysł przejdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto jeszcze reklamy nie widział, niech kliknie &lt;a href="http://www.plejada.pl/3,35210,news,1,1,39-i-pol-znow-z-laurami,artykul.html"&gt;&lt;span style="font-size: 180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TU&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Już sobie uaktualniłem CV, a jak ktoś chce zatrudnić nagradzanego zagranicą grafika, to, ekhm, ekhm, no, wiecie. Na razie wracam do wysyłania CV do call centers. O mały włos bym nie został wróżką w dziale ezoterycznym.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-6629290343930820211?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/6629290343930820211/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=6629290343930820211' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6629290343930820211'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6629290343930820211'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/07/el-madafaking-ej-ziaaa.html' title='el madafaking ej, ziąąą'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-6870186492017839758</id><published>2010-06-29T06:39:00.001-07:00</published><updated>2010-06-29T07:05:20.377-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Bałtycki Festiwal Komiksowy 2010 w samych superlatywach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trzecia edycja &lt;a href="http://www.bfk.hanami.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Bałtyckiego Festiwalu Komiksowego&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; za nami i jak w zeszłym roku zostały we mnie wyłącznie pozytywne wspomnienia. Wciąż jest to impreza kameralna, przynajmniej w porównaniu z Łodzią, ale za to z ekipą organizacyjną wyrabiającą 150% normy i z atmosferą, w której panuje wyjątkowa aktywność na wszelkich spotkaniach i panelach. Ale o tym wszystkim jeszcze kilka słów napiszę w dalszej części sprawozdania.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Po mojej zeszłorocznej porażce w organizowaniu noclegu, kiedy to wszyscy musieli na miejscu od nowa załatwiać wszystkie formalności, gdy ja tymczasem spóźniony przyjechałem na gotowe, w tym roku Jacek Jastrzębski wziął na siebie ciężar zebrania ekipy i ustalenia warunków z Just Hostelem. Dziękujemy Ci, Jacku, za troskę i profesjonalne „ogarnięcie kuwety”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym oficjalnym punktem programu (w piątek) był wernisaż wystawy &lt;a href="http://www.jacekfras.com/"&gt;Jacka Frąsia&lt;/a&gt;.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn48RCDIJI/AAAAAAAABTo/wKiQcN70GPg/s1600/02_Glinno_okladka.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 601px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn48RCDIJI/AAAAAAAABTo/wKiQcN70GPg/s400/02_Glinno_okladka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488191335175495826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4-0Q9aOI/AAAAAAAABTw/OoxhftZzUGc/s1600/01_Fras_malarstwo.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4-0Q9aOI/AAAAAAAABTw/OoxhftZzUGc/s400/01_Fras_malarstwo.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488191378993015010" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo spodobało mi się podejście twórcy, który zaprezentował nie tylko plansze komiksowe, ale szerszy kontekst swojej działalności, czyli malarstwo i instalacje, w tym przygotował dwa interaktywne punkty programu i jeszcze zostawił wydruki swoich komiksów, by można sobie wziąć na pamiątkę. Bardzo cenię sobie podejście, kiedy autor zamiast wyłącznie grzać się w blasku chwały robi taki gest wobec gości, dając im choćby drobny upominek, jak wspomniane wydruki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Interaktywność wystawy zawierała się po pierwsze w „Komorze antyrelaksacyjnej”, czyli bębnie, w środku którego wklejony był prosty absurdalny komiks. Zakładało się ochraniacze na uszy i leżąc na plecach z głową w bębnie oglądało komiks, gdy ktoś na zewnątrz naciskając na pedał kopał w bęben (wybaczcie brak właściwej nomenklatury). Drugim interaktywnym elementem był improwizowany komiks. Na jednej ze ścian rozklejone zostały arkusze papieru, na których każdy mógł narysować jakiś rysunek (w teorii miało to być w kadrze), a po całej imprezie Frąś miał pociąć arkusze na osobne rysunki i dorabiając przejścia, połączyć wszystko we wspólną całość. Takie sytuacje są dla mnie okazją do rysowania tego, co lubię, a nie tego, co uważam za słuszne (jak w przypadku moich pretensjonalnie ambitnych komiksów), więc wyszalałem się, przedstawiając Supersadomasomana, postać leżącą na razie na dnie którejś z moich szuflad) ścierającego się z cybernosorożcem. Jeśli kiedyś przebrnę przez &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenie&lt;/span&gt;, to oczekujcie ode mnie komiksów w takich klimatach:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn45HOcUpI/AAAAAAAABTg/KUTGfkKh5XU/s1600/03_Happening_Frasia.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn45HOcUpI/AAAAAAAABTg/KUTGfkKh5XU/s400/03_Happening_Frasia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488191281003516562" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu szerszy ogląd sytuacji, z &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olgą&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://blenderfinger.blogspot.com/"&gt;Mariuszem Ciechońskim&lt;/a&gt; na pierwszym planie, a syrenką wykonaną przez Olgę na trzecim (na drugim &lt;a href="http://strip-tiz.blogspot.com/"&gt;Piotr Nowacki&lt;/a&gt;, Jacek Jastrzębski i Mateusz Trąbiński).&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn42dBmY6I/AAAAAAAABTY/bMKYvjzgQi8/s1600/04_Happening_Frasia.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn42dBmY6I/AAAAAAAABTY/bMKYvjzgQi8/s400/04_Happening_Frasia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488191235315622818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdańsk jest bardzo niebezpiecznym miastem, jak mieliśmy się przekonać w sobotę, ale o tym później. Profilaktycznie wynajęliśmy opancerzony wóz bojowy, którym się przemieszczaliśmy po mieście, robiąc sobie przystanki na papierosa, bo duszno było w tym żelastwie.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4zg2yxmI/AAAAAAAABTQ/XztLp4E-4Qo/s1600/06_Milicja_w_Gdansku.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4zg2yxmI/AAAAAAAABTQ/XztLp4E-4Qo/s400/06_Milicja_w_Gdansku.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488191184804431458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W miejscu przystankowym trafiliśmy na ten oto piękny plakat. Będąc fanem ulicznej twórczości, nawet tej niewybrednej (byleby miała jakiś cel poza zaznaczeniem swojego rewiru lub obrażeniem innej drużyny piłkarskiej w banalnie wulgarny sposób), musiałem dołączyć zdjęcie bilbordu do swojej kolekcji.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4wXuXS5I/AAAAAAAABTI/iXYpcoJKZPQ/s1600/07_Jaroslaw_Kaczynski.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4wXuXS5I/AAAAAAAABTI/iXYpcoJKZPQ/s400/07_Jaroslaw_Kaczynski.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488191130813549458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tuż przy historycznej bramie Stoczni Gdańskiej, na terenie której mieści się &lt;a href="http://www.wyspa.art.pl/"&gt;Instytut Sztuki&lt;/a&gt;, mieszczący z kolei klub &lt;a href="http://www.facebook.com/pages/BUFFET/111350365572981"&gt;Buffet&lt;/a&gt;, trafiłem na kolejny uroczy uliczny żart:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4tqvO6eI/AAAAAAAABTA/cwaB825P330/s1600/08_No_art_inside.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 601px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4tqvO6eI/AAAAAAAABTA/cwaB825P330/s400/08_No_art_inside.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488191084377860578" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co prawda impreza w Buffecie nie była oficjalnym punktem programu, choć zapewne okazała się jednym z najlepiej wspominanych elementów łikendu. Widzowie mogli zetknąć się z ambitną kinematografią w postaci pokazywanej niegdyś na festiwalu Era Nowe Horyzonty &lt;a href="http://www.filmweb.pl/film/Anatomia+piek%C5%82a-2004-110005"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anatomii Piekła&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4qRGd4II/AAAAAAAABS4/1fjQANn5p_k/s1600/09_Anatomia_piekla.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4qRGd4II/AAAAAAAABS4/1fjQANn5p_k/s400/09_Anatomia_piekla.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488191025956380802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tu Olivier Schrauwen, autor wydanego przez Timofa &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/moj-syn/01"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Mojego syna&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, stoi na tle pamiętnej „sceny herbacianej”. Naga kobieta po wyjęciu z siebie zakrwawionego tamponu, wkłada go do szklanki pełnej wody, po czym miksturę tę wypija ubrany mężczyzna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak wieczór ten zapadnie w pamięć wielu komiksiarzom głównie ze względu na to, że po raz pierwszy w życiu mogli zobaczyć na żywo nagie piersi. Okazało się bowiem, że trafiliśmy na imprezę pod hasłem „porno”, a więc i obowiązkowego, lubieżnego striptizu nie mogło zabraknąć, czego dowodem zdjęcie poniżej. Żeby uchronić tożsamość tancerki, postanowiłem wzorem tabloidów przykryć jej oczy czarną kreską (z całym cynicznym wyrachowaniem cechującym ten „szlachetny gest”, na jakie się te gazety porywają).&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4nxhrr7I/AAAAAAAABSw/JOa8YwAlqJ4/s1600/11_Instytut_sztuki_striptiz.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4nxhrr7I/AAAAAAAABSw/JOa8YwAlqJ4/s400/11_Instytut_sztuki_striptiz.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190983120859058" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wspomniałem już o świetnej organizacji festiwalu. W sobotę, kiedy już się pozbieraliśmy, zjedliśmy i dotarliśmy na miejsce z Olivierem Schrauwenem, którym Olga i ja się opiekowaliśmy, Radek Bolałek z wydawnictwa &lt;a href="http://www.wydawnictwo.hanami.pl/"&gt;Hanami&lt;/a&gt; i zarazem współorganizator przedsięwzięcia, poprosił na o zrobienie warsztatu dla komiksiarzy. &lt;a href="http://komiks.bblog.pl/"&gt;Bogdan Ruksztełło-Kowalewski i jego ekipa&lt;/a&gt; w ciągu 30 minut przygotowali nam salę, stoły, materiały i wydruki kierujące na warsztat.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4k-t1GVI/AAAAAAAABSo/FJVBcS1ZZRw/s1600/12_Schrauwen_warsztaty.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4k-t1GVI/AAAAAAAABSo/FJVBcS1ZZRw/s400/12_Schrauwen_warsztaty.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190935121860946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiksiarze zjawili się w niemałej grupie i Olivier zadał nam bardzo ciekawe ćwiczenie, które polecam wszystkim do wykonania w domu. Wpierw przygotowuje się wstęgę Moebiusa (przecinamy 2 kartki A4 na pół, by mieć dwa długie paski, sklejamy je w jeden długi pas, skręcamy ten pas raz i sklejamy przeciwległe końce, tworząc pierścień, który nie ma strony wewnętrznej i zewnętrznej, a jeden ciąg). Następnie rysujemy sekwencję komiksową. Ze względu na właściwości wstęgi komiks nie może mieć początku ani końca. Chodzi o to, by sekwencja miała sens, niezależnie od miejsca, w którym zacznie się ją czytać. Można wykorzystać właściwości wstęgi, jak zrobiła to Olga, wycinając różne kształty. Jej sekwencja polegała na dziewczynie, która opowiada o stanach emocjonalnych. Na jednym rysunku trzyma róże (i są wycięte 3 kroplowate kształty). Jak się czyta tę sekwencję dalej, wreszcie dochodzi się do tego samego miejsca wstęgi, tylko na odwrocie i do góry nogami. Tam z kolei te trzy wycięte krople są łzami. Domyślam się, że trudno to sobie wyobrazić, dlatego raz jeszcze polecam wykonanie tego ćwiczenia samemu.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4iJDFN2I/AAAAAAAABSg/NOMOEXJrEvA/s1600/13_Schrauwen_warsztaty.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4iJDFN2I/AAAAAAAABSg/NOMOEXJrEvA/s400/13_Schrauwen_warsztaty.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190886355744610" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od razu po warsztacie polecieliśmy do głównej sali, gdzie odbyła się rozmowa ze Schrauwenem. Zamknęła się w 35 minutach, ale uważam, że tak było lepiej, niż przeciągać ją do godziny, czy półtorej, nudząc publiczność, która przecież po raz pierwszy stykała się i z autorem i z jego twórczością. W tych 35 minutach udało się jednak poruszyć dużo ciekawych tematów. Olivier mówił między innymi o politycznych i historycznych aluzjach zawartych w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Moim synu&lt;/span&gt;, których polski czytelnik nie miałby szans wyłapać. Widownia dopisała, ja zadawałem pytania, Olga tłumaczyła.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4fk4YjRI/AAAAAAAABSY/xmZMi29C5Ss/s1600/17_Schrauwen_rozmowa.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4fk4YjRI/AAAAAAAABSY/xmZMi29C5Ss/s400/17_Schrauwen_rozmowa.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190842287459602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem było podpisywanie albumów przez Oliviera i przejęcie od Szymona Holcmana autorki świetnych &lt;a href="http://www.sklep.gildia.pl/komiksy/130867-rany-wylotowe"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ran wylotowych&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, Rutu Modan. Wraz z nią i Olivierem przysiedliśmy sobie na piwie i poczułem się jak w jakimś nierealnym śnie (co oddaje zdjęcie z rozmazanym obrazem, jak w brazylijskiej telenoweli). Spędziliśmy sobie prawie dwie godziny na fascynującej rozmowie o naszych życiorysach, o twórczości, o problemach i aspiracjach, gdzie Olga i ja nie byliśmy dwoma opiekunami, ale pełnoprawnymi twórcami, na równi pytającymi i będącymi przepytywani przez Rutu i Oliviera. Rozmowa ta uświadomiła mi jak jednak kisimy się w naszym grajdołku. Wyrobiliśmy sobie jakieś nieuzasadnione przekonanie, że komiksy w Polsce to po godzinach i hobbistycznie i za darmo, albo co najwyżej za 10% ceny okładkowej, jak nas wydadzą, a przecież jest rynek europejski, który naprawdę czeka na to, co mamy do zaoferowania, są granty, są festiwale, gdzie możemy, a wręcz musimy się promować.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4W_9bl0I/AAAAAAAABSA/jvsE4zK7q-M/s1600/18_Schrauwen_Modan_Olga_Wrobel.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4W_9bl0I/AAAAAAAABSA/jvsE4zK7q-M/s400/18_Schrauwen_Modan_Olga_Wrobel.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190694937564994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po wytwornym bankiecie w bibliotece, poszliśmy już z całą festiwalową bracią na afterparty do klubu/mordowni Odlot. Tam odbyły się dwie bitwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza była znana wszystkim potyczką rysunkową przy sztalugach. Ja swoimi hermetycznymi odwołaniami do konstruktywizmu rosyjskiego nic nie wskórałem,&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4ZrnQvHI/AAAAAAAABSI/DUFr9PbAnic/s1600/18_Czerwonym_klinem_uderz_w_bialych.jpg"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4ZrnQvHI/AAAAAAAABSI/DUFr9PbAnic/s400/18_Czerwonym_klinem_uderz_w_bialych.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190741015477362" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;zdjęcie wykonał &lt;a href="http://graphicus.prv.pl/"&gt;Bartek Kuczyński&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mimo to wygrałem dające jak obuch po głowie &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/niedoskonalosci/1"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Niedoskonałości&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Tomine’a. Warto wspomnieć, że na zdjęciu jestem w bluzie Bizona, legendy Produktu, który użyczając mi swego ubioru uratował mnie przed zamarznięciem tego wieczoru (nie było zimno, ale ja tak mam). Dziękuję, Michale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej pojedynek Rutu i Mariusza (tytuł: piwo), który nawiązał do opisywanej, pamiętnej sceny z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Anatomii Piekła&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4chgUodI/AAAAAAAABSQ/KQsAlRomFfQ/s1600/18_Bitwa_komiksowa_BFK_Rutu_Modan_Wonder.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4chgUodI/AAAAAAAABSQ/KQsAlRomFfQ/s400/18_Bitwa_komiksowa_BFK_Rutu_Modan_Wonder.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190789841625554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak już wspomniała Olga &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2010/06/bfk-2010-fotorelacja.html"&gt;w swojej relacji&lt;/a&gt;, formuła bitew się właściwie wyczerpała i należy dużo w niej zmienić. W przypadku BFKi, gdzie startowało kilkunastu zawodników, może każdy powinien był dostać kartkę A4 i narysować coś na jeden zadany temat z jakimś limitem czasowym (nie przy publiczności, tylko normalnie, przy stolikach), po czym prace te zostały by zawieszone na ścianie i publiczność, albo jakieś jury by wybrało tylko 8 zawodników, żeby same bitwy nie trwały tak długo. A główna część, jak zasugerowała Olga, mogłaby być oceniana przez jury składające się z dwóch komiksiarzy i dwóch ludzi wylosowanych z tłumu, z karteczkami z ocenami od 1-9. I Liga Bitew Komiksowych w Warszawie i inne tego typu imprezy powinny zostać zmodyfikowane, zwłaszcza, że bywalcami są głównie ci sami ludzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga bitwa odbyła się na pięści między dresiarzami, którzy wypełnili klub i doszczętnie wypchnęli nas na dziedziniec, gdzie mimo wszystko chyba była o wiele milsza atmosfera, niż w dudniącym od zbyt głośnej muzyki mrocznym wnętrzu. Mój kiepski aparat z opóźnionym zapłonem nie uchwycił nic ciekawego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to pan w białej koszuli z iście mistrzowską gracją zerwał ja jednym gestem i rzucił za siebie, jakby codziennie ten gest ćwiczył na wypadek takiego wieczoru, jak tamten. Niestety obnażenie torsu nic mu nie dało, bo jego adwersarz dał mu z piąchy w oko i uciekł, zostawiając go ledwo słaniającego się na nogach.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4MF-jN0I/AAAAAAAABRg/zlU8ashubCc/s1600/23_Bijatyka_uliczna.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4MF-jN0I/AAAAAAAABRg/zlU8ashubCc/s400/23_Bijatyka_uliczna.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190507574310722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powód zamieszek był niejasny. Może to sam V z &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/v_jak_vendetta/2/rec1"&gt;dzieła Moore’a&lt;/a&gt; próbuje wprowadzić chaos do Gdańska i obalić co tam jest do obalenia.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4RcpYQxI/AAAAAAAABRw/S1wOnAjPSBw/s1600/21_V_jak_vendetta.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4RcpYQxI/AAAAAAAABRw/S1wOnAjPSBw/s400/21_V_jak_vendetta.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190599558873874" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej &lt;a href="http://paski.org/"&gt;Tomek Pastuszka&lt;/a&gt; tuż przed tym, jak wybuchnął ze śmiechu (and all the kings horses and all the kings men couldn’t put Tomek together again).&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4OgNdToI/AAAAAAAABRo/h31hdwYKE8Y/s1600/22_Karton_Pastuszka.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4OgNdToI/AAAAAAAABRo/h31hdwYKE8Y/s400/22_Karton_Pastuszka.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190548975898242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co wywołało te salwy śmiechu? Plany nowego projektu, jaki planuje wypuścić na świat. Najciekawiej zapowiada się dział ciekawostek, do którego najlepiej pasuje wymyślony przez &lt;a href="http://www.hell-hotel.com/"&gt;Maćka Łazowskiego&lt;/a&gt; tytuł: „A w ogóle…”, a dotyczący faktów z wale nieodległej historii Polski. Czekamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedzielę zaczęliśmy moim wykładem o relacjach słowa i obrazu w komiksie. Potrafiąca się zawsze zdobyć na obiektywną krytykę Olga powiedziała, że był interesujący. Jeśli ktoś, kto był, ma jakieś zdanie pozytywne lub negatywne, z chęcią posłucham. Przynajmniej w tym roku nie przeciągnąłem go pół godziny ponad czas, rozwalając tym samym porządek dnia wszystkim innym prelegentom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym był czas na warsztaty. Olga przeprowadziła swój dla dzieci, polegający na dorysowaniu końcówki do historyjki o Kapiszonie. &lt;a href="http://kolec.ownlog.com/"&gt;Marcin Podolec&lt;/a&gt;, który miał potem warsztat o niekonwencjonalności w komiksie, siedzi niby odpoczywając, a zapewne podglądając to co robią dzieci, by uszczknąć coś na swój warsztat.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4JZWtp1I/AAAAAAAABRY/Oi8QEYy1ouA/s1600/24_Olga_Wrobel_warsztat.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4JZWtp1I/AAAAAAAABRY/Oi8QEYy1ouA/s400/24_Olga_Wrobel_warsztat.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190461236324178" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ja ze swojego byłem bardzo zadowolony. Uczestnicy się wykazali, ciekawie zinterpretowali wiersze.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4GvZDUrI/AAAAAAAABRQ/BIXCpjraPXY/s1600/25_Daniel_Chmielewski_warsztat.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4GvZDUrI/AAAAAAAABRQ/BIXCpjraPXY/s400/25_Daniel_Chmielewski_warsztat.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190415612105394" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zwłaszcza „Torba” w wykonaniu jednego z redaktorów &lt;a href="http://www.beautifulmistakes.yoyo.pl/gtp1.html"&gt;Grupy Trzymającej Pędzle&lt;/a&gt; (jakoś nie złapałem imienia, bardzo przepraszam), dorównywało poza jednym niejasnym kadrem eksperymentom &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Wywiad-z-Jakubem-Woynarowskim-c18740"&gt;Woynarowskiego&lt;/a&gt;. Jak byście sami mieli ochotę spróbować wykonać ćwiczenie, na końcu wpisu wkleję zadanie, pytania pomocnicze i same wiersze, które wybrałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc po Oliviera, by go odebrać z hotelu, zobaczyłem coś, co przyciągnęło moją uwagę. W Warszawie schizofrenicy mają bardzo andergrałndowe podejście do swojej twórczości:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4Dyl6xQI/AAAAAAAABRI/1DjoBlq8Jj4/s1600/26_Malgorzta_Bozyczko.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn4Dyl6xQI/AAAAAAAABRI/1DjoBlq8Jj4/s400/26_Malgorzta_Bozyczko.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190364931769602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W Gdańsku z kolei, drukują swoje manifesty na wielkoformatowych plandekach i wystawiają na środku starówki.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn3_w6qHII/AAAAAAAABRA/XrmFf1kY8Js/s1600/27_Oszusci_judasze.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn3_w6qHII/AAAAAAAABRA/XrmFf1kY8Js/s400/27_Oszusci_judasze.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190295762410626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy schizofrenicy są jakoś zorganizowani, jak komiksiarze? Można faktycznie mówić o mejnstrimie i andergrałndzie? Mają jakiś festiwal? Jeśli ktokolwiek wie, proszę dać znać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drodze na dworzec odwiedziliśmy letnią rezydencję TeO. Jako, że wszyscy naprawdę zaangażowali się w festiwal w tym roku, była rzadko kiedy odwiedzana, ale grupowe spotkanie przed odjazdem było idealnym akcentem na koniec festiwalu. Nawet Radek i Magda Bolałkowie przyszli w odwiedzinach (i ugrali kolejne kapibary do swojej kolekcji, autorstwa &lt;a href="http://ajanicki.blogspot.com/"&gt;Andrzeja Janickiego&lt;/a&gt;, Oliviera i Mariusza).&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn381f_gNI/AAAAAAAABQ4/yc8NPDL8ctg/s1600/28_Kwadrat_TeO.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn381f_gNI/AAAAAAAABQ4/yc8NPDL8ctg/s400/28_Kwadrat_TeO.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190245453136082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro Szymon ubolewa nad tym, że w relacji Olgi został wycięty ze zdjęcia, swoja relację kończę z Szymonem w zestawie. Kamila (Mirzka), Rutu, Olivier, Olga, Szymon i ja (zza kadru) machamy na pożegnanie.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn35WlMj9I/AAAAAAAABQw/kqgfNbOCOzs/s1600/29_Pozegnanie.JPG"&gt;&lt;img style="float: left; margin: 0pt 10px 10px 0pt; cursor: pointer; width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn35WlMj9I/AAAAAAAABQw/kqgfNbOCOzs/s400/29_Pozegnanie.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5488190185613856722" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspaniała impreza, świetna atmosfera, profesjonalna organizacja (przy czym czuliśmy się nie jak w pracy, a w paczce znajomych, którzy nam pomagali). Czekam już na edycję czwartą!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej znajduje się to, co rozdawałem uczestnikom mojego warsztatu. Miłej zabawy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Interpretacja wiersza – warsztat&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Prowadzi Daniel Chmielewski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadanie: Wybrać jeden z wierszy i zinterpretować go w formie komiksu. Komiks może być paskiem, albo kilkustronicowym shortem. Nie chodzi o narysowanie ładnego komiksu, a o prosty, szkicowy storyboard. Pomocne będzie odpowiedzenie sobie na następujące pytania:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Jak „ugryźć” dany wiersz, czyli czy dosłownie go przetłumaczyć na formę komiksową, czy oprzeć na nim jakąś historię, czy stworzyć coś zupełnie innego, posiłkując się np. jednym wersem jako puentą, itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Które słowa zostaną użyte? Czy zostają w pierwotnej formie, a może przyjmą formę dialogu, monologu, obserwacji niewidzialnego narratora albo świadka wydarzeń? Czy zastąpić pewne partie tekstu własnymi słowami?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Co można zinterpretować obrazem, bez posługiwania się słowami? Jakie będą proporcje tekstu i obrazu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Gdzie rozmieścić tekst? Czy będzie pisany w dymkach i okienkach, a może na samych rysunkach lub poza ramami kadrów?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powodzenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tadeusz Różewicz&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Torba&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak długo szukałem&lt;br /&gt;odpowiedniego przedmiotu&lt;br /&gt;porównania&lt;br /&gt;od chwili kiedy weszła&lt;br /&gt;wyciągając do mnie rękę&lt;br /&gt;minęło pół roku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przecież twarz tej starej damy&lt;br /&gt;to zamknięta torba&lt;br /&gt;z krokodyla&lt;br /&gt;skóry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;siatka zmarszczek&lt;br /&gt;zbiegająca się w rogach&lt;br /&gt;rozbiegająca się&lt;br /&gt;usta&lt;br /&gt;jak zamek błyskawiczny&lt;br /&gt;dwa rzędy białych zębów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;otwarta&lt;br /&gt;cała&lt;br /&gt;damska&lt;br /&gt;torba z której sypią się&lt;br /&gt;kobiece drobiazgi spojrzenia&lt;br /&gt;gesty uśmiechy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbigniew Herbert&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Pijacy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pijacy są to ludzie, którzy piją do dna i duszkiem. Ale&lt;br /&gt;krzywią się, bo na dnie widzą znów siebie. Przez szyjkę&lt;br /&gt;butelki obserwują dalekie światy. Gdyby mieli silniejszą&lt;br /&gt;głowę i więcej smaku, byliby astronomami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czesław Miłosz&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Granica&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Śnił mi się sen o trudnej do przekroczenia granicy,&lt;br /&gt;a przekroczyłem ich sporo, na przekór strażnikom&lt;br /&gt;państw i imperiów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten sen nie miał sensu, bo właściwie był o tym,&lt;br /&gt;że wszystko dobrze, dopóki do przekroczenia granicy&lt;br /&gt;nie jesteśmy zmuszeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tej stronie zielony puszysty dywan,&lt;br /&gt;a to są wierzchołki drzew tropikalnego lasu,&lt;br /&gt;szybujemy nad nimi my, ptaki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tamtej stronie żadnej rzeczy, którą moglibyśmy&lt;br /&gt;zobaczyć, dotknąć, usłyszeć, posmakować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybieramy się tam, ociągając się, niby emigranci&lt;br /&gt;nie oczekujący szczęścia w dalekich krajach wygnania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Halina Poświatowska&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;font-size:130%;" &gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;trzeba życzyć temu kotu&lt;br /&gt;dobrej nocy&lt;br /&gt;sztywne nogi&lt;br /&gt;wskazują cztery koła&lt;br /&gt;wielkiego wozu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;papier szeleści&lt;br /&gt;na mordce suchej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kocie oczy zamknięte&lt;br /&gt;do pazurów przypięte&lt;br /&gt;skrzydło&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-6870186492017839758?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/6870186492017839758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=6870186492017839758' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6870186492017839758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/6870186492017839758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/06/batycki-festiwal-komiksowy-2010-w.html' title='Bałtycki Festiwal Komiksowy 2010 w samych superlatywach'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCn48RCDIJI/AAAAAAAABTo/wKiQcN70GPg/s72-c/02_Glinno_okladka.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-699394438401210796</id><published>2010-06-23T05:59:00.000-07:00</published><updated>2010-06-23T06:24:21.367-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='varia'/><title type='text'>Bez tytułu</title><content type='html'>Cały wypoczynek urlopowy szlag trafił, bo teraz żyję w kolejnej ze swoich próżni. Tym razem czuję niepokój związany z brakiem pracy, czyli z brakiem jakiegoś stałego rytmu dnia, a bez tego rytmu nie mogę brać się za kolejne strony komiksu, bo jak się za nie wezmę, będę czuł, że nie spędzam czasu na szukaniu pracy. Przy kolejnej edycji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Małego Księcia&lt;/span&gt; powinni zamiast pijaka dać mnie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nic to. Już w piątek jesteśmy z Olgą w Gdańsku na &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2010/06/484-batycki-festiwal-komiksu-2010.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BFK&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. W niedzielę o 10.00 prowadzę wykład o tym jak słowo i obraz współgrają w komiksie (posiłkując się mocno bardzo ciekawymi teoriami &lt;a href="http://scottmccloud.com/"&gt;Scotta McClouda&lt;/a&gt;), a godzinę później poprowadzę dla wszystkich chętnych warsztat, który będzie polegał na narysowaniu storibordu (umiejętności rysownicze nie są istotne) jedno, dwu stronicowego komiksu na podstawie wiersza (dam kilka prostych, czytelnych i bardzo plastycznych przykładów między innymi z Herberta i Różewicza). Gorąco zapraszam. I tym razem postaram się zmieścić z wykładem w regulaminowym czasie. I się nie spóźnić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla tych z Was, którzy zastanawiają się jak spędzić wakacje, a nie mają pomysłu, z pomocą przychodzi Heinrich Hoffmann, który napisał dwa bardzo ciekawe poradniki krajoznawcze - &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Z Hitlerem w Polskę&lt;/span&gt; i &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Z Hitlerem po Europie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCIKQVLY5BI/AAAAAAAABNY/53aPN2MWDak/s1600/Hitler_Heinrich_Hoffmann.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCIKQVLY5BI/AAAAAAAABNY/53aPN2MWDak/s400/Hitler_Heinrich_Hoffmann.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5485958571769783314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do Kupienia w antykwariacie w Alejach Ujazdowskich w Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza wspomnianymi na początku problemami, mam jeszcze jeden. Moja egzystencjalna rozkminka na dziś to:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się zachować wobec sąsiada, z którym już się tego dnia witało?&lt;br /&gt;Czy jeszcze raz powiedzieć "Dzień dobry"?&lt;br /&gt;A może porozumiewawczo kiwnąć głową, co oznacza: "No, widzę że wciąż dobrze. To dobrze. U mnie też dobrze, jak widać".&lt;br /&gt;Bo patrzenie w inną stronę lub schylenie się, by zawiązać sznurowadło w momencie, kiedy sąsaid akurat przechodzi, to chyba nie sluży budowaniu więzi sąsiedzkich?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bravo Girl&lt;/span&gt; (i wszyscy inni czytający te słowa) - proszę o pomoc!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-699394438401210796?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/699394438401210796/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=699394438401210796' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/699394438401210796'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/699394438401210796'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/06/bez-tytuu.html' title='Bez tytułu'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/TCIKQVLY5BI/AAAAAAAABNY/53aPN2MWDak/s72-c/Hitler_Heinrich_Hoffmann.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-844595344616269835</id><published>2010-06-01T04:34:00.001-07:00</published><updated>2010-06-01T04:41:02.385-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Sezon ogórkowy czas rozpocząć</title><content type='html'>Miałem zarejestrować się dziś jako bezrobotny, skoro studia skończone, a i 26 lat już dawno za mną, ale są takie długie kolejki, że postanowiłem nie rejestrować się i pozostać robotnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz czas się spakować i z &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olgą&lt;/a&gt; i naszym dzielnym psem, Bolkiem, wyruszyć nad morze. Już nie mogę doczekać się kąpieli, przejażdżek rowerowych i leżenia plackiem na plaży w przewidywanych jedenastu stopniach Celcjusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdy wrócimy zajmę się odświeżeniem bloga (wizualnie i funkcyjnie), znalezieniem pracy i kontynuacją &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt;. O, i jeszcze wyskakujemy z Olgą na &lt;a href="http://www.bfk.hanami.pl/index.php"&gt;BFK&lt;/a&gt;, gdzie Olga będzie prowadzić warsztaty dla młodszych, a ze mną będzie można zinterpretować wiersz. Zapraszam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miłego lata i do zobaczenia!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-844595344616269835?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/844595344616269835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=844595344616269835' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/844595344616269835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/844595344616269835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/06/sezon-ogorkowy-czas-rozpoczac.html' title='Sezon ogórkowy czas rozpocząć'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-3901527745628340935</id><published>2010-05-27T02:07:00.000-07:00</published><updated>2010-05-27T02:43:21.246-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ASP'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Wykształcenie: wyższe</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Trochę zamotałem tym wysypem różnych informacji ostatnio i właściwie nikt nie wie, co się dzieje. Więc po kolei. Takie są fakty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;16 maja oddałem pracę teoretyczną promotorowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;17 maja oddałem fragment &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt;, jaki przygotowałem na obronę dyplomu, do drukarni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;24 maja zawieszona została w &lt;a href="http://kawangarda.pl/"&gt;Kawangardzie&lt;/a&gt; wystawa towarzysząca mojemu dyplomowi, a zorganizowana przez &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olgę&lt;/a&gt;. Na niej można zobaczyć oryginalne planmsze z notkami o procesie powstania, makietę &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2010/05/462-pub-pod-picadorem.html"&gt;Pubu pod Picadorem&lt;/a&gt;, okładki w oryginalnej formie (narysowane węglem, o rozmiarze 100 x 70 cm) i przygotowany na dyplom fragment &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt; w formie zeszytowej (czyli to, co oddałem do drukarni 17. maja).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj rano miałem obronę dyplomu, gdzie stałem przed wielką grupą profesorów, rodziny i znajomych (obrony są publiczne na Akademii) i opowiadałem o swoim projekcie. Każdy profesor mógł sobie wziąć na własność pierwsze 39 stron &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt; w formie zeszytowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dyplom obroniłem. Bardzo pozytywnie wypadło. Byłem chwalony za unaocznienie skali problemów związanych z pewnymi aspektami działania Akademii i ogólnie młodych twórców współcześnie. Byłem ganiony za małe obrazki. Tak czy siak, tytuł magistra jest. Ocena będzie dziś o 14., bo tak działa Akademia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj wieczorem odbył się wernisaż zawieszonej 24. maja wystawy, bo chciałem ją oficjalnie otworzyć już jako magister. Wernisaż był bardzo udany. Dużo osób wpadło, poczytało, pooglądało, pokomentowało. Cudownie było zobaczyć w jednym miejscu wiele osób, których nie widziałem od lat. Dziękuję wszystkim, którzy tam byli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro kalendarium mamy z głowy, a ja za chwilę muszę znów uciekać na Akademię, szybko zaprezentuję dwie rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza, to okładki pierwszego tomu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt;. Przednia i tylna. Nie będzie na nich typografii, a na pewno nie na przedniej, tyle co tytuł i moje imię znajdą się na grzbiecie. Mają działać wizualnie, jako znak. Mam nadzieję, że Wam się spodobają:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_49OqPxvPI/AAAAAAAABNE/Fn0XxPXN4jc/s1600/Zapetlenie_okladka_przod.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 566px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_49OqPxvPI/AAAAAAAABNE/Fn0XxPXN4jc/s400/Zapetlenie_okladka_przod.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475881518997028082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_48n4UaJfI/AAAAAAAABM0/lSOxd63PUDs/s1600/Zapetlenie_okladka_tyl.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 571px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_48n4UaJfI/AAAAAAAABM0/lSOxd63PUDs/s400/Zapetlenie_okladka_tyl.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475880852759651826" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga rzecz to &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2010/05/mgr-daniel-chmielewski.html"&gt;najcudowniejszy prezent&lt;/a&gt;, jaki mogłem dostać z okazji ukończenia studiów. Właściwie najcudowniejszym prezentem to był wernisaż, który Olga zorganizowała i rozpromowała. Gdyby nie to, to po egzaminie poszlibyśmy do domu i spędzili zwykłe popołudnie. Ale tuż po wernisażu najcudowniejszym prezentem jest to:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_48Ihn7gsI/AAAAAAAABMo/7i5yFqdAyPg/s1600/Daniel_Chmielewski_i_Caravaggio.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 277px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_48Ihn7gsI/AAAAAAAABMo/7i5yFqdAyPg/s400/Daniel_Chmielewski_i_Caravaggio.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475880314091569858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogromna księga ze wszystkim pracami stworzonymi przez Caravaggia lub jemu przepisywanymi. Książka jest genialna, reprodukcje wspaniałe. Mamy taką małą książeczkę Taschena, ale jak porównałem ją z tą, to jest właściwie do wyrzucenia. Reprodukcje są w tragicznej jakości, zresztą nie ma ich wszystkich. No i oczywiście w tej nowej jest o wiele więcej tekstu o samym malarzu, który jest jedną z najważniejszych inspiracji w mojej twórczości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tu jeszcze jedno zdjęcie, byście zobaczyli jakie to jest wielkie:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_47zF7xcZI/AAAAAAAABMc/lJUbyBcEnfU/s1600/Caravaggio.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_47zF7xcZI/AAAAAAAABMc/lJUbyBcEnfU/s400/Caravaggio.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475879945881350546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję się wspaniale. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi w drodze do celu, jakim było ukończenie Akademii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dziś jest pierwszy dzień reszty życia mojego. Cudownie!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-3901527745628340935?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/3901527745628340935/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=3901527745628340935' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/3901527745628340935'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/3901527745628340935'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/05/wyksztacenie-wyzsze.html' title='Wykształcenie: wyższe'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S_49OqPxvPI/AAAAAAAABNE/Fn0XxPXN4jc/s72-c/Zapetlenie_okladka_przod.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-818085818899718143</id><published>2010-05-15T10:52:00.000-07:00</published><updated>2010-05-15T11:06:07.534-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ASP'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>It's the final countdown!</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Półtorej doby dzieli mnie od zamknięcia swojej edukacji na Akademii Sztuk Pięknych. Przed momentem wysłałem promotorowi pracę teoretyczną z oczekiwaniem ostatnich poprawek. A w poniedziałek oddaję pliki z pracą praktyczną do drukarni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca teoretyczna nosi tytuł: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zmiana percepcji czasu i tożsamości&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;w wyniku nowego przełomu technologicznego&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a praktyczna: &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenie&lt;/span&gt; (tytuły zaczynające się na literę "Z" rządzą).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętleniu&lt;/span&gt;, a właściwie wystawie pierwszego jego fragmentu możecie przeczytać na blogu &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2010/05/zapetlenie.html"&gt;mojej Ukochanej&lt;/a&gt;. Wernisaż jest w środę 26 maja o &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;19.00&lt;/span&gt; (bo ta ostatnia informacja jakoś nam się wymsknęła z prasówki). Zapraszamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale dziwne uczucie po tylu miesiącach pisać w interfejsie bloga. Już niedługo ogromne zmiany tu zajdą, i pod względem lejałtu i podawanych treści. Wszystkie stare notki i zgorzkniałe eseje zostaną ze względów czysto poznawczych, zresztą moje poglądy w wielu sprawach się nie zmieniły, ale jestem w innym punkcie swojego życia, szczęśliwy i spełniany (spełnioNYM można być w chwili śmierci) i chcę to oddać też na blogu. Zobaczymy jak to wyjdzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz żegnam się z matką, bo to do niej wpadłem skorzystać z sieci i do Olgi, wspierać ją w diecie (choć wspieranie to kiepsko mi wychodzi, zwłaszcza że ze względu na maksymalny wysiłek intelektualny w ostatnich dniach jem za pięciu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do przeczytania!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dla tych, którym tytuł od razu przypomniał pewien cudowny przebój z czasów niemowlęcych (albo i nie), macie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/sll3eTxsRpw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/sll3eTxsRpw&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-818085818899718143?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/818085818899718143/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=818085818899718143' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/818085818899718143'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/818085818899718143'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/05/its-final-countdown.html' title='It&apos;s the final countdown!'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-3804422735164160546</id><published>2010-02-09T23:47:00.001-08:00</published><updated>2010-02-10T00:20:59.562-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='imprezy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Ligatura 2010 - moim rzetelnym okiem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;.......................................not. (jakby to powiedział Borat).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olga właściwie wszystko już napisała, jeśli chodzi o nasze wrażenia z wyjazdu, ale fotorelacje z festiwalów nieźle podnoszą oglądalność bloga, więc cynicznie skleciłem coś z ochłapów, jakie mi zostały, bo mając małego penisa, przynajmniej chcę mieć wysokie słupki w statystykach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc, eee...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsze w historii międzyblogowe zdjęcie panoramiczne. Jeśli posiadacie dwa monitory, możecie zobaczyć pół naszego pokoju na raz. Następny festiwal postaramy się czteroblogowo objąć technologią 360.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmBsO3DlI/AAAAAAAABLE/FfA3m7G-YHU/s1600-h/mieta.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmBsO3DlI/AAAAAAAABLE/FfA3m7G-YHU/s400/mieta.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519879429000786" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Festiwalowa giełda znajdowała się w lochach Empiku, co można uznać za tyleż ironiczną, co banalną w swej dosłowności metaforę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JllWbne8I/AAAAAAAABKI/TtzlXC7KXQY/s1600-h/empik.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JllWbne8I/AAAAAAAABKI/TtzlXC7KXQY/s400/empik.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519392540588994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy ulicy jakiejśtam znajduje się cudowny lokal - Kociak. Urzeka nie tylko swoim retro-wystrojem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmAulfSkI/AAAAAAAABKk/6RxlLI66fN8/s1600-h/kociak_1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmAulfSkI/AAAAAAAABKk/6RxlLI66fN8/s400/kociak_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519862880913986" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...ale i pysznymi deserami. Smakując poznańskich specjałów oddawaliśmy się z Dominiką Węcławek dysputom o wychowywaniu dzieci (mówiła głównie Dominika - jako że my z Olgą na swoje musimy jeszcze poczekać), o dziennikarstwie (znów prym wiodła Dominika) i o kompleksach, frustracjach i oderwaniu od świata (to moja działka). Olga słuchała macierzyńskich rad Dominiki, a podczas moich monologów zastanawiała się, czy jeszcze nie jest za późno znaleźć sobie bardziej zrównoważonego partnera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmA7eEsUI/AAAAAAAABKs/hGgwLzwlXro/s1600-h/kociak_2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmA7eEsUI/AAAAAAAABKs/hGgwLzwlXro/s400/kociak_2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519866339471682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wernisaż wystawy "Komiks kobiecy z Europy Środkowej". Bardzo dobrze zorganizowana, w dobrym miejscu, z ciekawymi pracami. Na otwarciu zjawiło się kilkadziesiąt osób, w tym tylko garstka była z naszego aktywnego (w sieci, w publikacjach) komiksowego światka. Reszta to prawdopodobnie "zwykli ludzie". Co cieszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmBDQpJWI/AAAAAAAABK0/rWF3qSy4tgI/s1600-h/komiks_kobiecy.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmBDQpJWI/AAAAAAAABK0/rWF3qSy4tgI/s400/komiks_kobiecy.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519868430624098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Afterparty w klubie Meskal. Już tradycją stało się, że na każdym festiwalu musi mieć miejsce komiksowa sesja dżemowa. Po Łoczmenach, Muchach, Kto zabił polski komiks, nastał czas na Przygody Kapitana Kadra. Po niebywałym sukcesie i zaskakująco pozytywnych recenzjach wydanych na papierze Much, Przygody Kapitana Kadra zostaną wydane w pełnym kolorze, w twardej oprawie i z dodatkami. Jeszcze nie wiadomo przez kogo, bo Kultura Gniewu, timof, Egmont i L'Association wciąż podbijają stawkę, chcąc zapewnić sobie prawa do tego wyjątkowego albumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jlmaiie2I/AAAAAAAABKY/UI6zk6BZFf0/s1600-h/kapitan_kadr.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jlmaiie2I/AAAAAAAABKY/UI6zk6BZFf0/s400/kapitan_kadr.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519410823232354" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra fotorelacja nie może obyć się bez kompromitujących zdjęć. Poniżej przykład tego, co alkohol robi z ludźmi. Robert Sienicki, wypiwszy dwa redsy popadł w amok. Po znokautowaniu Karola Konwerskiego, Jacka Frąsia i Łukasza Babiela, rzucił się na biednego Jacka Jastrzębskiego, którego aż zmroziło ze strachu*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jlk9fgK_I/AAAAAAAABJ4/ZJkdBEUkeXM/s1600-h/bele_ystad.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jlk9fgK_I/AAAAAAAABJ4/ZJkdBEUkeXM/s400/bele_ystad.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519385846000626" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ktoś może pomyśleć, że to niepoważny komentarz do pozowanego zdjęcia, bo przecież widać, że w tle nikt nie zwraca uwagę na to, co się dzieje na pierwszym planie. Proszę nie dać się nabrać - wszyscy ci ludzie jedynie stosują znany mechanizm społeczny pt. "Pilnuję własnej dupy i patrzę gdzie indziej, a może do mnie nie podejdą".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez okno naszego hostelowego pokoju widać było słynny poznański Okrąglak. Mój bliski znajomy, Łukasz Dybalski, pełniący podczas Ligatury funkcję miejskiego przewodnika miał nam do powiedzenia o tym budynku to: "Kiedyś był tu ogromny sklep z zabawkami, ale zastąpiono go sekszopem, ku wielkiemu zaskoczeniu dzieci".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jman8AzgI/AAAAAAAABLM/eQzZyxQVyeU/s1600-h/okraglak.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jman8AzgI/AAAAAAAABLM/eQzZyxQVyeU/s400/okraglak.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436520307772935682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugiego wieczoru, w klubie Meskal, objawiło mi się w kałuży piwa na stole logo Ligatury. Nie przemówiło, nie płakało krwawymi łzami, ale na pewno jest to dobry omen. Jako dowód zrobiłem poniższe zdjęcie. Cudowne logo znajduje się akurat w świetle flesza, ale naprawdę tam jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmBennK2I/AAAAAAAABK8/nOQXuUjWPGM/s1600-h/logo_ligatura.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmBennK2I/AAAAAAAABK8/nOQXuUjWPGM/s400/logo_ligatura.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519875774720866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Największą atrakcją podczas festiwalowych afterparty było oglądanie wizualizacji składających się ze scen z seriali Batman (z Adamem Westem) i Wonder Woman. Kilkuminutowe sekwencje złożone wyłącznie z ujęć, jak Wonder Woman kręci się w kółko, transformując się ze zwykłej kobiety, w skąpo odziany obiekt fantazji seksualnych sfrustrowanych amerykańskich mężów z lat 60. było najbardziej hipnotycznym przeżyciem od czasu, gdy zobaczyłem film "Obrzędy intymne" na zakończonej ostatnio wystawie Libery w Zachęcie, na którym to filmie Libera przez 12 minut przewija swoja niedołężną niewidomą babcię*.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jlljg_rcI/AAAAAAAABKQ/ujuYLvFFPgU/s1600-h/joker.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jlljg_rcI/AAAAAAAABKQ/ujuYLvFFPgU/s400/joker.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519396052807106" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Żeby ktoś mi nie zarzucił nierzetelności - w filmie tym jest też scena, jak jego babcia się kąpie i próbuje wstać po tym, jak spadła z łóżka (albo jak starała się oddać kał do nocnika - nie jest to do końca klarowne), ale pomyślałem, że powyższe zdanie wielokrotnie złożone nie wytrzyma już ani jednego słowa więcej.&lt;br /&gt;Poniżej, psze Państwa, reklama.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmbC40vkI/AAAAAAAABLc/YX6W74JKIE8/s1600-h/Olga_Wrobel_pizza.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 300px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmbC40vkI/AAAAAAAABLc/YX6W74JKIE8/s400/Olga_Wrobel_pizza.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436520315007319618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piękna Pani z papierosem poleca nam pizzę z restauracji Pinokio znajdującej się obok naszego Hostelu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JllC4cd2I/AAAAAAAABKA/_jArIIrne24/s1600-h/cinnamon.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JllC4cd2I/AAAAAAAABKA/_jArIIrne24/s400/cinnamon.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436519387292792674" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pizza zajebista ziom,&lt;br /&gt;A nie jakiś syf i złom&lt;br /&gt;z Dominos, czy Pizza Hut.&lt;br /&gt;Mówi Ci to gangsta, mówi ci to brat.&lt;br /&gt;Jak nie masz kasy zabierz tacie.&lt;br /&gt;"Raperska" mówią na nią na kwadracie.&lt;br /&gt;Joł. HWDP! dwa zero jeden zero, ziąąą.&lt;br /&gt;Pizza raperska składa się z bekonu i szpinaku i czegośtam jeszcze, pewnie sera. Jak widać, po jej zjedzeniu raczej rapperem się nie stałem, choć wydaje mi się, że do Waszki G. mało mi brakuje. Gdy już wracaliśmy do Warszawy, chłopaki zasmucili mnie, sugerując, że może po prostu "T" odpadło na tablicy z daniami i jest to pizza traperska. Ale na święte logo Ligatury ze stołu w Meskalu, jestem pewien, że to była pizza raperska!&lt;br /&gt;No więc, podsumowując,&lt;br /&gt;Ligatura jest fajna.&lt;br /&gt;Nie wierzcie mi na słowo. Uśmiech Olgi odjeżdżającej do Warszawy zdradza pełną satysfakcję ze spędzonego w Poznaniu łikendu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jma9QmUUI/AAAAAAAABLU/ZqEv0WzdF9U/s1600-h/Olga_pociag.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3Jma9QmUUI/AAAAAAAABLU/ZqEv0WzdF9U/s400/Olga_pociag.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436520313496424770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest to festiwal nastawiony nie na marketing, a na edukację. Różnorakie wystawy i spotkania, na tyle zróżnicowane, że znajdzie coś dla siebie laik, jak i profesjonalista. A giełda zepchnięta do podziemia. Wydaje mi się, że taka propozycja festiwalu może się sprawdzić. Czy brak stałego miejsca konsolidacji gości (poza Meskalem wieczorami) jest dobre i skłania ludzi do zwiedzania atrakcji, zamiast przesiadywać na giełdzie, czy jest jednak przeszkodą w objęciu festiwalu jako jednej całości? Na to w tej chwili odpowiedzieć nie potrafię. Poczekam z wyrobieniem sobie zdania do kolejnej edycji, którą na pewno znów z Olgą postaramy się odwiedzić.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-3804422735164160546?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/3804422735164160546/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=3804422735164160546' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/3804422735164160546'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/3804422735164160546'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/02/ligatura-2010-moim-rzetelnym-okiem.html' title='Ligatura 2010 - moim rzetelnym okiem'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S3JmBsO3DlI/AAAAAAAABLE/FfA3m7G-YHU/s72-c/mieta.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-215481517325743678</id><published>2010-01-27T02:52:00.000-08:00</published><updated>2010-01-27T03:30:54.509-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Work in progress III</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kończy się pierwszy miesiąc 2010 roku, a na moim morzu cisza. Czas ją przerwać dwiema wieściami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwsza, o której i tak już trąbi się od tygodnia, to inicjatywa pt. &lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.zw.com.pl/artykul/440589.html"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Komiksowe Becikowe&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, czyli antologia O dzieciach (tematycznie) DLA dzieci (państwa Nowackich i państwa Kalinowskich - które mają lada chwila przyjść na świat).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://paski.org/"&gt;Tomek "Pełny Profesjonalizm Redaktorski" Pastuszka&lt;/a&gt; zebrał między dwiema okładkami antologii komiksy stworzone przez znajomych &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://strip-tiz.blogspot.com/"&gt;Piotrka Nowackiego&lt;/a&gt; i &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://lauma-krl.blogspot.com/"&gt;Karola Kalinowskiego&lt;/a&gt;, a cały dochód z przedsięwzięcia jest przeznaczone na tytułowe becikowe dla przyszłych ojców (czy raczej mam, bo ojcowie przepiją -&lt;a href="http://mrherring.blogspot.com/2010/01/becikowe-recenzowane-i-znikane.html"&gt; jak słusznie zauważył Michał Śledziński&lt;/a&gt;, również goszczący w albumie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok plejady gwiazd większego i mniejszego kalibru zaświeciliśmy również &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olga&lt;/a&gt; i ja... i nasz pies, Bolek. Jestem zadowolony z naszych komiksów i przede wszystkim jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem wystąpić w tym wyjątkowym przedsięwzięciu. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S2AiKslh-1I/AAAAAAAABJY/VntKauDuZ34/s1600-h/Przysposobienie_ojcowskie_01.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 565px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S2AiKslh-1I/AAAAAAAABJY/VntKauDuZ34/s400/Przysposobienie_ojcowskie_01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431378717771430738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę wszystkiego najlepszego Dorotce Kalinowskiej, Tymkowi Nowackiemu i ich rodzicom!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chcielibyście wesprzeć tę akcję, kupcie album za piętnaście złotych w którymś z &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://kartonkomiks.pl/49638"&gt;TYCH&lt;/a&gt; sklepów. Warto i ze względu na cel i ze względu na komiksy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz czas na drugą nowinę. Czas ujawnić rąbka tajemnicy, czyli pokazać dwie plansze z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt;, nad którym się tak pocę non stop. Dzisiaj co prawda chowam na miesiąc ten album do sejfu i skupiam się na zaliczaniu przedmiotów, by zostać dopuszczonym do dyplomu, ale już wiem teraz, że jestem na właściwym torze, wiem jak to ma wyglądać, jak ma być prowadzone i że zdążę wystarczającą partię zrobić na obronę dyplomu w czerwcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniższe dwie plansze nie są reprezentatywne dla całego albumu. Zresztą żadna nie będzie. Lecę po wszystkich możliwych sposobach komponowania plansz, jakie tylko przyjdą mi do głowy. Już na pierwszych 25 stronach mamy splasz pejdże, pełnoplanszowe kadry, strony podzielone na siatki 3x3, 4x4, strony podzielone na trzy pasy i plansze z porozrzucanymi kadrami. Cała ta matematyka komponowania sprawia mi ogromną frajdę, a Olgę, która widzi jak wygląda praca nad moimi komiksami od kuchni, zaczyna coraz bardziej niepokoić. Ale dopóki nie zaczynam wystukiwać całymi dniami "&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=NgMdz2fe0CY"&gt;All work and now play makes Jack a dull boy&lt;/a&gt;", jest względnie bezpieczna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pewnie znów minie miesiąc lub więcej, nim coś tu napiszę, więc nie wstrzymujcie oddechów. Choć jeśli wybieracie się na &lt;a href="http://www.centrala.org.pl/index.php?go=link&amp;amp;for=aktualnosci-Ligatura_a"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Ligaturę&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; do Poznania między czwartym a siódmym lutego, to na pewno się wtedy zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz, drrrrrrum roll:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S2AhkM_-tnI/AAAAAAAABJI/0bW2Bgllzes/s1600-h/Noosed_test_01.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 567px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S2AhkM_-tnI/AAAAAAAABJI/0bW2Bgllzes/s400/Noosed_test_01.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431378056457401970" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S2Ahordi-AI/AAAAAAAABJQ/H3uY84EYNy0/s1600-h/Noosed_test_17.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 567px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S2Ahordi-AI/AAAAAAAABJQ/H3uY84EYNy0/s400/Noosed_test_17.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5431378133353953282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-215481517325743678?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/215481517325743678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=215481517325743678' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/215481517325743678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/215481517325743678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2010/01/work-in-progress-iii.html' title='Work in progress III'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/S2AiKslh-1I/AAAAAAAABJY/VntKauDuZ34/s72-c/Przysposobienie_ojcowskie_01.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-39814564005616022</id><published>2009-12-21T00:42:00.000-08:00</published><updated>2009-12-21T03:53:24.236-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Work in progress II</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zaraz święta, więc szybkie podsumowanie tego, co ostatnio udało się Oldze i mi osiągnąć:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Wystąpiliśmy w &lt;a href="http://motywdrogi.pl/2009/12/02/mpk-6-7-olga-wrobel-i-daniel-chmielewski/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;MPK&lt;/span&gt; na Motywie Drogi&lt;/a&gt;, co było bardzo miłym przeżyciem. Naprawdę mamy tak posprzątane biurko, wbrew temu, co niektórzy sądzą. Zresztą, kiedy we troje (bo z psem, Bolkiem) mieszkamy w kawalerce, trzeba dbać o porządek, bo nie ma innych pokoi, do których można by uciec przed bałaganem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Narysowany przeze mnie &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2009/11/298-batmans-ii-track-14.html"&gt;Batman&lt;/a&gt; dołączył do zespołu na Kolorowych Zeszytach. Już wcześniej &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2009/09/248-batmans-ii-track-05-olga-wrobel.html"&gt;Olga wystąpiła&lt;/a&gt; w cyklu &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Batmans&lt;/span&gt; ze swoim harmonikogrającym mrocznym rycerzem w serdżiolionowskim stylu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Olga została wytypowana jako reprezentantka Polski w &lt;a href="http://www.centrala.org.pl/index.php?go=link&amp;amp;for=aktualnosci-calendar"&gt;kalendarzu przygotowanym przez Centralę Komiksu&lt;/a&gt;. Jeszcze jest czas na kupienie miłego prezentu pod choinkę, który będzie towarzyszył komuś przez cały rok.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O innych rzeczach na razie cicho sza, choć co nieco kryje się w naszych rękawach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/"&gt;Jacek Gdaniec&lt;/a&gt; już opublikował naszą kartkę świąteczną. Zanim nastąpi kolejna nudna notka z pola walki nad moim nowym albumem, chciałbym życzyć Wam od Olgi i mnie wspaniałych, rodzinnych świąt, jak i kolejnych 365 dni spędzonych w tym duchu!&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/news/2009/12/kartka-od-olgi-i-daniela/kartka-640.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 401px; height: 289px;" src="http://img1.gildia.pl/_n_/komiks/news/2009/12/kartka-od-olgi-i-daniela/kartka-640.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;A teraz dla tych dwóch i pół ludzi, których interesuje mój warsztat pracy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praca wre! Jeśli wszystko dobrze pójdzie, w styczniu będę miał za sobą pierwsze dwadzieścia stron &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt; już gotowych. Z drugiej strony, sam prolog wprowadzający do pięciorozdziałowego albumu rozciąga mi się już na jakieś 40-50 stron, więc może trzysta-ileś stron, jakie planowałem na cały album będzie trzeba podbić trochę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Definitywnie zrezygnowałem z robienia krótkich form w najbliższym czasie (przynajmniej następne pół roku), więc nic nowego w &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kolektywie&lt;/span&gt; lub innych zinach/magazynach ode mnie nie uświadczycie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na poniższym zdjęciu warsztat pracy w trakcie pisania dialogów i rozrysowywania storibordu.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sy9CH1YKVKI/AAAAAAAABI4/gzeUCNqZlh8/s1600-h/Zapetlenie_scenariusz.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sy9CH1YKVKI/AAAAAAAABI4/gzeUCNqZlh8/s400/Zapetlenie_scenariusz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417621579104933026" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W lewym górnym rogu widać karteczki, które do niedawna wisiały na ścianie w naszym wolskim mieszkaniu, te rysuneczki pośrodku to storibord pierwszych 15 stron. Jako, że wiele rozkładówek będzie wchodziło na spady (czyli że rysunki będą dochodziły do brzegów kartki), już na tym etapie musiałem obliczyć i ustalić format komiksu, by wychodzić rysunkami 5 mm poza właściwy obszar planszy. Jest to istotne, gdyż w drukarni cięcie papieru odbywa się z błędem jednego, dwóch milimetrów. Piszę o tym, bo często komiksiarze, jak i inni ludzie przygotowujący prace plastyczne do składu, dociągają swój rysunek do brzegów kartki i tak wysyłają do drukarni. Jest to błąd, który trzeba poprawiać, a jeśli nie ma dodatkowego obszaru, trzeba rozciągnąć oryginalny rysunek i z niego tworzyć obszar na spady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak widać, przygotowanie komiksu to nie jest hop siup. Na początku trzeba myśleć o takich rzeczach. Też trzeba myśleć o tym, czy będzie klejony na grzbiecie, czy szyty. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenie&lt;/span&gt; musi być szyte, bo zależy mi na eksponowaniu pełnych rozkładówek, czyli trzeba je w pełni otwierać. Wewnętrzne brzegi stron nie mogą chować się w grzbiecie, łamiąc otwarty album na dwie "tablice".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o metodę pisania, to wpierw wizualizuję sobie w głowie (lub czasem szkicuję) co ogólnie ma się dziać na jakieś liczbie stron. Np. będzie scena, w której troje bohaterów rozmawia w samochodzie. Następnie szkicuję storibord z tymi kilkoma stronami, by mieć orientację, gdzie w rysunkach będę mógł umieścić tekst. Następnie piszę dialog. Kiedy dochodzę do jakieś puenty, i widzę, że jest to ilość tekstu pasująca na rozkładówkę, "łamię tekst", czyli zaznaczam, że te i te dialogi mają być na stronie 12/13. Biorę już przygotowane do właściwej pracy kartki, szkicuję ramy kadrów i wpisuję delikatnie tekst. Jeśli mi się nie mieści, to albo go podcinam, albo odpowiednio rozciągam, dodając kolejne kwestie, by pasował do takiego układu, jaki jest mi potrzebny. Widzę teraz ile jeszcze stron będę potrzebował, by dokończyć dialog i rozszkicowuję sobie w storibordzie kolejne np. 5 stron jazdy samochodem, do których rozpisuję tekst.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście jest to takie ogólne postawienie sprawy. Czasem mam już całą sekwencję obrazów i stojącej za nimi idei w głowie i dopiero jak całość rozszkicuję, to biorę się za właściwy tekst. Rzadziej w odwrotną stronę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętleniu&lt;/span&gt; postanowiłem działać na matrycach, czyli gotowy tekst będzie pisany na innych kartkach, niż te, na których będę rysował. Co prawda wpierw faktycznie lekko zaznaczam tekst na "matrycach rysunkowych", ale potem kalkuję pola, w które ma się zmieścić tekst, na kolejną matrycę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co dokładam sobie pracy? Po pierwsze, pozwala mi to na szybszą pracę z tekstem. Mogę teraz pisać dialogi orientacyjnie i wrócić do nich za rok, dwa i poprawić. Łatwiej będzie to robić, pisząc na czystej białej kartce, niż ingerując w gotowy rysunek, na który będzie naniesiony tekst, a w przypadku &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt; będzie to pewnie częsta praktyka, jako że tradycyjnie rozumiane dymki denerwują mnie - wielkie białe plamy rozwalające obraz, nawet gdy są wkomponowane w niego. Po drugie, będzie mi łatwiej przygotować pliki z tekstem w lepszej rozdzielczości, niż rysunek, co pozytywnie odbije się na jakości. Podobnie zrobiłem w &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/lajka/01"&gt;polskiej wersji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Łajki&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, z której jestem niesamowicie dumny, gdyż jest technicznie doskonalsza od oryginału.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W oryginalne &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Łajce&lt;/span&gt; plansze były przygotowane w 600 dpi - kolor i tekst. Pliki ważyły dużo, bo dla koloru wystarczy 300 dpi, a tekst, jak i wszystkie czarne linie były ząbkowane, bo nie były czystymi, czarnobiałymi bitmapami. Rozdzieliłem więc plansze na dwie matryce, jak to się robi we frankofońskich komiksach kolorowych i złożyłem je w indizajnie. Najpierw nałożyłem matrycę z kolorem w 400 dpi, a następnie cały lineart wraz z tekstem w 1200 dpi jako bitmapy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można się też przekonać o tym, jak dobrym pomysłem są dwie matryce, przyglądając się komiksowi Olgi, &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2009/12/duch-banka.html"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Duch Banka&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Tu również tekst został wklejony w postprodukcji. Olga rysuje i maluje na mocno fakturowym papierze, który jednak przeszkadza w czytelnym pisaniu. Do tego malowanie farbą po literach potrafi je przyćmić. Druga matryca pozwala Oldze dostosować papier drugiej matrycy do pisania, po czym może łatwo w postprodukcji podbić czerń liter, nie naruszając kolorów rysunku. Zresztą, gdyby w starym trybie pracy Olga chciała np. przesunąć tekst o kilka milimetrów w lewo, by ładniej wyglądała kompozycja kadru, to musiałaby to zrobić, wycinając również fakturowane tło, co mogłoby być widoczne, nawet przy skrupulatnym i czasochłonnym retuszu. Matryce rozwiązują te wszystkie problemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trochę przynudziłem, ale może komuś się te technikalia przydadzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz wszystkiego najlepszego i do przeczytania wkrótce!&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-39814564005616022?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/39814564005616022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=39814564005616022' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/39814564005616022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/39814564005616022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/12/work-in-progress-ii.html' title='Work in progress II'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sy9CH1YKVKI/AAAAAAAABI4/gzeUCNqZlh8/s72-c/Zapetlenie_scenariusz.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-8375107837259857011</id><published>2009-12-08T06:56:00.000-08:00</published><updated>2010-01-22T01:35:03.399-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><title type='text'>Work in progress</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Prosiliście o dowód. Oto jest:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sx5qzdje-MI/AAAAAAAABIo/k3YBOe0EeUI/s1600-h/Zapetlenie_sciana.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sx5qzdje-MI/AAAAAAAABIo/k3YBOe0EeUI/s400/Zapetlenie_sciana.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5412881234485246146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończony szóstego grudnia szkielet &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenia&lt;/span&gt;. Notatki z ostatnich dwóch lat zebrane i uporządkowane na jednej ścianie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem ogromnie zadowolony z konstrukcji tego komiksu. Kto widział &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Godziny&lt;/span&gt; może mieć jakiś obraz tego, jak to będzie wyglądało. A jakościowo już wiem, że ten album będzie tym dla &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powidoku&lt;/span&gt;, czym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;OK Computer&lt;/span&gt; było dla &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pablo Honey&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle miałem czasu w sieci na dziś. Biorę się teraz za rozpisywanie dialogów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na komentarze nie mam czasu teraz odpowiadać, ale czytam je i bardzo dziękuję, że tu zaglądacie!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-8375107837259857011?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/8375107837259857011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=8375107837259857011' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8375107837259857011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8375107837259857011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/12/work-in-process.html' title='Work in progress'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sx5qzdje-MI/AAAAAAAABIo/k3YBOe0EeUI/s72-c/Zapetlenie_sciana.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-423072724290730584</id><published>2009-11-26T09:30:00.001-08:00</published><updated>2009-11-26T09:38:20.058-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>Flamastery vs Majki</title><content type='html'>Joł, ziomy!&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Wpadłem na 3 minuty do cybersfery, by Was zachęcić do wpadnięcia 28 listopada do stołecznego klubu Index, gdzie odbędzie się &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Komiksiarze-kontra-raperzy-czyli-Flamastery-vs-Majki-w35423"&gt;bardzo ciekawa bitwa komiksowa / rapowa&lt;/a&gt;. Uczestniczyć w niej będą &lt;a href="http://paski.org/"&gt;Tomek Pastuszka&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://strip-tiz.blogspot.com/"&gt;Piotr Nowacki&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://rrrrysss.blogspot.com/"&gt;Marek Oleksicki&lt;/a&gt; i yours truly. Nad całością pieczę sprawuje &lt;a href="http://szawelplociennik.blogspot.com/"&gt;Paweł Płóciennik&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdro foczki, siema chłopaki. Do zoba!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_xINxdFwTIC4/SwlCZ7PJmPI/AAAAAAAAARA/netGF27v2jI/s1600/FLAMASTERYVSMAJKIplakat222.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 563px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_xINxdFwTIC4/SwlCZ7PJmPI/AAAAAAAAARA/netGF27v2jI/s1600/FLAMASTERYVSMAJKIplakat222.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-423072724290730584?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/423072724290730584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=423072724290730584' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/423072724290730584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/423072724290730584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/11/flamastery-vs-majki.html' title='Flamastery vs Majki'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_xINxdFwTIC4/SwlCZ7PJmPI/AAAAAAAAARA/netGF27v2jI/s72-c/FLAMASTERYVSMAJKIplakat222.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-5893177975092058923</id><published>2009-11-09T02:02:00.000-08:00</published><updated>2009-11-09T02:50:13.435-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapętlenie'/><title type='text'>lubieżność i obraza zejście i degrengolada nieczystość zeszmacenie szambo bagno zbydlęcenie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jednak nie ma co się spodziewać częstszych aktualizacji na tym blogu w tym roku akademickim. Siedzę na Woli w naszym mieszkaniu i zajmuję się sprzątaniem i spacerami z psem lub siedzę nad &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętleniem&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna ze ścian naszego liwing-rómu jest cała obklejona notatkami, jak w jakimś filmie, gdzie policjanci zbierają dowody przeciwko seryjnemu mordercy. Te notatki sobie odpowiednio przesuwam (przyklejone są na &lt;a href="http://www.papiera4.pl/masa-uhu-patafix-50g-wielokrotnie-klejaca-p-3264.html"&gt;Uhu Patafix&lt;/a&gt;) i doklejam nowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla nie zaznajomionych z tematem, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenie&lt;/span&gt; to mój kolejny album. Będzie miał pewnie ponad 300 stron, prapremiera (pierwszych 80-100 stron) będzie w czerwcu podczas mojego dyplomu, a całość mam nadzieję, wyjdzie przed mistrzostwami świata w piłce nożnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiks będzie czarnobiały i ponownie ja będę na okładce. Ale styl rysowania będzie inny niż to, co dotychczas prezentowałem. Jeśli chodzi o komponowanie plansz, to &lt;a href="http://ziniol.blogspot.com/2009/03/ziniol-4-plansze-i-layout.html"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zakład&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, jaki ukazał się w czwartym &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ziniolu&lt;/span&gt;, jest najbliższy drodze, jaką teraz podążam. Choć tak naprawdę będą tu i splesz-pejdże a la Miller, i kilka wątków lecących równolegle pasami na rozkładówce, i komentarze na paginie i trochę kolażu - słowem, cały arsenał formalny, jakim w tej chwili dysponuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O treści można poczytać na &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2009/07/200-black-hole-obok-baudrillarda-wywiad.html"&gt;Kolorowych Zeszytach&lt;/a&gt; lub &lt;a href="http://www.komiksomania.pl/publicystyka/nie-bede-rysowal-o-sprzataczkach-ulicznych-wywiad-z-danielem-chmielewskim.html"&gt;Komiksomanii&lt;/a&gt;, gdzie Kubie Oleksakowi i &lt;a href="http://pstraghi.blox.pl/html"&gt;Tomkowi Pstrągowskiemu&lt;/a&gt; dałem wyczerpujące odpowiedzi na ten temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć obok dokumentu o plenerze akademickim będzie to też komiks o mojej pogłębiającej się depresji, o rozpadzie poprzedniego związku, o frustracji seksualnej i wreszcie rozpadzie świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytałem ostatnio &lt;a href="http://czytelnia.onet.pl/0,6073,0,1,nowosci.html"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Platform&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;ę &lt;span class="a4b"&gt;Houellebecqa i pomyślałem po niej: O co tyle szumu? Dobra, silna książka, ale czym się tak szokować? Poczułem absolutną pogardę dla tych wszystkich krytyków, tych kretynów na swoich posadeczkach, którzy nic o życiu nie wiedzą. Poczułem pogardę dla większości ludzi, którzy większość tego, o czym czytają w książkach i widzą na filmach znają tylko stamtąd, a prowadzą tak beznadziejnie nudne życia, że zostaje im tylko eskapizm, bo są zbytnimi asekurantami, by samemu czegoś spróbować. A jak obnażą pierś na jakiejś imprezie lub wybiją szybę na przystanku uważają to za totalne szaleństwo, bunt, lub jakkolwiek inaczej chcą to nazywać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a4b"&gt;Przeczytałem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Platformę&lt;/span&gt; i pomyślałem: Tym się ludzie szokują? Przecież nie trzeba wymyślać powieści o seksturystyce w krajach muzułmańskich, by walnąć kogoś po ryju. Wystarczy opowiedzieć o tym, o czym twórcy, przynajmniej w Polsce, boją się mówić. Bo boją się o swoje relacje z rodziną, ze znajomymi, z partnerami od biznesu. A jak nawet mówią, to wybielają siebie, tuszują te najbardziej wstydliwe rzeczy. Też będę musiał to i owo ukryć, ale same zachowania to rzecz peryferyjna. Stan psychiczny do nich doprowadzający mnie najbardziej interesuje.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a4b"&gt;Postanowiłem zgwałcić swoich czytelników. Zostawić ich zeszmaconych na podłodze. I nie dlatego, że ja coś im zrobię. Zgwałcę wyłącznie trzymając lustro pod właściwym kątem.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="a4b"&gt;Co jeszcze mogę dodać? Chciałbym, by to wyszło w twardej oprawie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-5893177975092058923?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/5893177975092058923/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=5893177975092058923' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5893177975092058923'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5893177975092058923'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/11/lubieznosc-i-obraza-zejscie-i.html' title='lubieżność i obraza zejście i degrengolada nieczystość zeszmacenie szambo bagno zbydlęcenie'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-256158688794769736</id><published>2009-10-08T04:29:00.000-07:00</published><updated>2009-10-11T23:38:51.732-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>NARESZCIE KOLEJNY DŁUGI WPIS NA KILKA ZIMNYCH JESIENNYCH WIECZORÓW czyli MFKiG JAKO PRETEKST DO PISANIA O TYM I OWYM</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center; font-weight: bold;"&gt;lub&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(204, 102, 0);font-family:arial;font-size:130%;"  &gt;KAŻDY, KOMU UDA SIĘ DOCZYTAĆ TĘ RELACJĘ DO KOŃCA JEST MASOCHISTĄ ZE ZBYT DUŻĄ ILOŚCIĄ WOLNEGO CZASU I POWINIEN ZACZĄĆ BRAĆ PSYCHOTROPY (MI POMOGŁY)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;To nie jest tak, że znudziło mnie blogowanie. Po prostu u Olgi i mnie nie ma internetu, a do mieszkania matki i mojego superwypasionego kompa z supermegaszybkim łączem jest mi niespecjalnie po drodze, a jak już czasem do matki wpadnę, to starcza czasu na przeczytanie zaległych notek blogowych u znajomych i na opanowanie kolejnych zawodów w fejsbókowym Mafia Wars i skasowanie spamu ze skrzynki mejlowej. Ale skoro ostatnio w wywiadzie dla Kolorowych Zeszytów &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2009/07/200-black-hole-obok-baudrillarda-wywiad.html"&gt;zachwalałem życie w sieci&lt;/a&gt; do tego stopnia, że właściwie negowałem &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Meatspace"&gt;meatspace&lt;/a&gt; i skoro ostatnio popełniłem &lt;a href="http://szymkiewicz.net/blog/01010011-01101101-01101001-01110100-01101000/"&gt;wespół z Bartkiem Szymkiewiczem komiks&lt;/a&gt; jeszcze bardziej negujący wartość realu, muszę postarać się o większą &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;spójność&lt;/span&gt; mnie i mojej twórczości. Bo jak chwalić sieć, to praktycznie – czynem, nie słowem. "Słowa, słowa, słowa", jak napisał Szekspir, a nie zamierzam kłócić się z autorytetem &lt;a href="http://www.online-literature.com/forums/showthread.php?t=19753"&gt;włoskiego wieszcza&lt;/a&gt;. Reasumując, wymyśliłem, że będę pisał swoje notki w formie dokumentów łerdowskich* w naszym mieszkanku na warszawskiej Woli, a potem je wrzucał podczas wizyt na Bemowie pomiędzy lekturą blogów i kolejnymi podbojami w Mafii. Czy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kwestia spójności&lt;/span&gt; zostanie rozstrzygnięta pozytywnie – czas pokaże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*Nie! Nie łerdowskich! Przeszedłem piekło z wklejaniem tego z łerda! W nołtpadzie trzeba pisać!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, to odbył się &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://www.komiksfestiwal.com/"&gt;Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier&lt;/a&gt; w zeszły łikend. Jako komiksiarz mam obowiązek o tym wielkim wydarzeniu napisać i jako bloger muszę skorzystać z tej okazji, by nabić sobie oglądalność, nawet jeśli nie mam specjalnie o czym pisać. Tak przykazuje etos blogera, a z "wartościami, obyczajami, normami, wzorami postępowania składającymi się na styl życia i charakter danej grupy ludzi, określającymi jej odrębność" nie zamierzam się kłócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na imprezę pojechaliśmy z &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/"&gt;Łukaszem Mazurem&lt;/a&gt; i Kasią Kapuścińską, która robiła za szofera. Wrażeniami z podróży &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2009/10/witam-witam-wrocio-sie-z-odzi-i-sie.html"&gt;podzieliła się Olga&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3Wne2qT6I/AAAAAAAABHM/uXvDT4pGmj0/s1600-h/lukasz_batman.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3Wne2qT6I/AAAAAAAABHM/uXvDT4pGmj0/s400/lukasz_batman.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390200302817922978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Umieszczam to zdjęcie, bo kojarzy mi się kolorystycznie z okładką komiksu &lt;a style="font-style: italic;" href="http://merlin.pl/Batman-ksiega-2-Mroczny-Rycerz-kontratakuje-czesc-3_Frank-Miller-Lynn-Varley,images_big,31,83-237-1354-5.jpg"&gt;Mroczny Rycerz Kontratakuje&lt;/a&gt;, a i okładka i to zdjęcie bardzo mi się estetycznie podobają. Cztery godziny w zupełnej izolacji od świata zewnętrznego pozwoliły Łukaszowi i Kasi zindoktrynować nas zespołem &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=pDwlGbEcJ6Y"&gt;Flogging Molly&lt;/a&gt;, którego teraz też jesteśmy fanami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątkowy biforek jak biforek. Cała masa znajomych, picie na umór. Do tego stopnia, że musiałem zostawić niedopitą szklankę piwa, co traktuję jako zupełne marnotrawstwo. Sobotni kac był tak ogromny, bo był głównie natury moralnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poniżej pamiątkowe zdjęcie z piątku. &lt;a href="http://www.hell-hotel.com/"&gt;Maciej Łazowski&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://motywdrogi.pl/"&gt;Łukasz Babiel&lt;/a&gt; pokazują, że Łódź i Warszawa potrafią żyć w pokoju.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3WY0uoDgI/AAAAAAAABHE/i6UikYruRvw/s1600-h/eastside_westside.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3WY0uoDgI/AAAAAAAABHE/i6UikYruRvw/s400/eastside_westside.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390200050991762946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Co prawda Macieja "Ł" trochę zdrętwiało, ale miał w zapasie pudełeczko niebieskich pigułek. Łukasz swoją dawkę spożył przed imprezą, stąd też mimo późnej pory wciąż dumnie pręży swoje wielkie "W".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydarzeniem podczas biforka była premiera &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Skin-n22151"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skina&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;. Nie dlatego, że jest to komiks treściowo bezkompromisowy i plastycznie piękny. Nie dlatego, że udało mi się dokonać niemożliwego i z tych materiałów, jakie dostałem, odrestaurować pełny komiks (oryginalne plansze już dawno zniknęły)*. Nie dlatego nawet, że jest to pierwszy komiks, w którego stopce widniejemy wspólnie z Olgą (choć pierwszą wspólną pracą komiksową było &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Opowiesci-z-hrabstwa-Essex-n21973"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Essex County&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; – tak, połączyła nas praca – ja zakochałem się w Olgi "onomatopejach", a Olga w moich "umiejętnościach fotoszopa"). Powodem, dla którego &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skin &lt;/span&gt;był taką sensacją był fakt, że w świetle, jakie panowało w Łodzi Kaliskiej, czerwone literki na zielonym tle, przy drobnym poruszaniu komiksu, lewitowały nad komiksem! &lt;a href="http://www.pastelportal.com/stories/"&gt;Mateusz Skutnik&lt;/a&gt; przez godzinę nie mógł oderwać wzroku.&lt;p style="text-align: justify; font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3WNqW3VYI/AAAAAAAABG8/D9uHksdu7eQ/s1600-h/skin_mateusz.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3WNqW3VYI/AAAAAAAABG8/D9uHksdu7eQ/s400/skin_mateusz.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390199859229185410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;Obok niego coraz bardziej zniecierpliwieni &lt;a href="http://karolkonw.blogspot.com/"&gt;Karol Konwerski&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://maciejpalka.blogspot.com/"&gt;Maciej Pałka&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zafascynowani tym fenomenem, i nie bacząc na racjonalne wyjaśnienia &lt;a href="http://timof.pl/"&gt;timofa&lt;/a&gt;, wydawcy komiksu, wzięliśmy z Bartkiem Szymkiewiczem &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skina&lt;/span&gt; do toalety (&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_rt1xx5EJTso/SsxMdLNsq5I/AAAAAAAACCU/CcJ8fw0dmjI/s1600-h/P1050730_resize.JPG"&gt;zwyczajowego&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_rt1xx5EJTso/SsxM4fQ32dI/AAAAAAAACCc/WNXoWViGfMo/s1600-h/P1050732_resize.JPG"&gt;miejsca&lt;/a&gt; spotkań &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_rt1xx5EJTso/SsxNYZkCHjI/AAAAAAAACCk/7rziR3SnyXc/s1600-h/P1050733_resize.JPG"&gt;komiksiarzy&lt;/a&gt;). Jakiż był nasz zawód, gdy okazało się, że w białym świetle literki nie lewitują.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3WGtQd4uI/AAAAAAAABG0/wLVphAnT_6k/s1600-h/skin_bartek.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 535px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3WGtQd4uI/AAAAAAAABG0/wLVphAnT_6k/s400/skin_bartek.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390199739748573922" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bartek do końca łikendu nie odzyskał humoru, nawet wtedy, gdy &lt;a href="http://strip-tiz.blogspot.com/"&gt;Piotr Nowacki&lt;/a&gt; wyraził zachwyt nad tym, jak pięknie Bartek komponuje się z czerwonym narożnikiem w &lt;a href="http://www.klub.lodzkaliska.pl/"&gt;Łodzi Kaliskiej&lt;/a&gt;.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/StLO3lDR1FI/AAAAAAAABIM/Rx1MNgHyBBY/s1600-h/symphony_in_red.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/StLO3lDR1FI/AAAAAAAABIM/Rx1MNgHyBBY/s400/symphony_in_red.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391599158149895250" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* Polska wersja &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skina&lt;/span&gt; nie powstałaby bez cennych rad &lt;a href="http://www.gniazdoswiatow.net/japonfan/"&gt;Wojtka Grzegorka&lt;/a&gt;, któremu chcę podziękować czarno na białym w tym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję deficyt Daniela Chmielewskiego w fotorelacjach znajomych, więc dam se tu zdjątko siebie. &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3y4rpiTjI/AAAAAAAABHY/qHbji08dlGk/s1600-h/skin_daniel.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 534px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3y4rpiTjI/AAAAAAAABHY/qHbji08dlGk/s400/skin_daniel.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390231384635887154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Praca dobrego liternika nie kończy się z momentem skończenia albumu. Komiks zostaje w człowieku i zaczyna oddziaływać na inne sfery jego życia. Tu widać mnie jako skina, z przykrótkimi spodniami  i glanami, jak rozmawiam ze Stefanem Stefańcem, autorem krótkich form komiksowych w &lt;a href="http://ziniol.pl/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ziniolu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i bratem swego bardziej znanego brata, &lt;a href="http://ws-stefaniec.blogspot.com/"&gt;Wojtka&lt;/a&gt;. Miałem nadzieję, że Peter Milligan, autor &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Skina&lt;/span&gt;, wpadnie do Łodzi Kaliskiej i będzie pod wrażenie m mojej identyfikacji z jego dziełem, ale niestety kilka godzin wcześniej zgubił się w krętych, zapubionych ulicach Łodzi i odnaleziono go dopiero nad ranem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sobotę zjedliśmy (Olga i ja) z &lt;a href="http://przemekp.blogspot.com/"&gt;Przemkiem Pawełkiem&lt;/a&gt;, Łukaszem Mazurem, &lt;a href="http://blenderfinger.blogspot.com/"&gt;Mariuszem Ciechońskim&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pstraghi.blox.pl/html"&gt;Tomkiem Pstrągowskim&lt;/a&gt; obiad w lokalu Sioux. W zeszłym roku jadło się tu bardzo przyjemnie, danie były pyszne i obsługa miła. Chcąc podzielić się tym wszystkim z Olgą, zaprosiłem ją i chłopaków do restauracji na Piotrkowskiej, by być bardzo niemile zaskoczonym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Olga, jakie są Twoje wrażenia z Sioux?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;- Czekaliśmy na jedzenie nieprawdopodobnie długo (a lokal był pusty), porcje były małe, żeberka Przemka składały się z żeberek, frytki zimne, a poproszony o rachunek kelner przepadł na kolejne kwadranse. Tomek Pstrągowski nie dostał faktury, bo nie było managera. Nas tam nie chce być. I was też nie. Pamiętajcie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trudno mi się z Olgą nie zgodzić. Zdjęcie poniżej pokazuje Tomka cicho chlipiącego nad brakiem faktury.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3Vvi1RM7I/AAAAAAAABGk/1SmCtrGYj6M/s1600-h/sioux.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3Vvi1RM7I/AAAAAAAABGk/1SmCtrGYj6M/s400/sioux.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390199341813150642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przemek zaoferował, że sam narysuje Tomkowi ładną fakturę na serwetce w ramach pocieszenia. Ale Tomek się uparł – chciał koniecznie z podpisem menadżera, żadne inne go nie zadowalały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O samym MFKiG nie potrafię wiele napisać. Atrakcji związanych z grami nie widziałem, byłem raptem na dwóch spotkaniach, z Milliganem i z &lt;a href="http://surpiko.digart.pl/digarty/"&gt;Przemkiem Surmą&lt;/a&gt; (autorem fantastycznego albumu – &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Hmmarlowe-i-niedole-Julitty-n22112"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Hmmarlowe i niedole Julitty&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;). Rozdanie nagród dłużyło się i samo miejsce, w którym się odbywało, choć gustownie się prezentujące, było jakoś tak rozwlekłe, że wszyscy porozchodzili się po kątach i powstał klimat dużej gali, gdzie to z kieliszkiem (plastikowym kubkiem) w dłoni spacerujesz sobie dostojnym krokiem, wymienisz dwa zdania z kimś i spacerujesz dalej. Wolę jednak bardziej kameralne miejsca. Choć narzekał nie będę, bo (prawie) wszystko było zorganizowane bardzo profesjonalnie, &lt;a href="http://videosift.pl/story.php?id=17957"&gt;Tomasz Knapik&lt;/a&gt; był lektorem, wreszcie był dobry tłumacz, ba, wyśmienity tłumacz (imienia nie pamiętam). Tylko kolejki po piwo były ogromne, i ta rozległość hali jakoś mi (i kilku innym osobom) były nie w smak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co faktycznie było zupełnie nieprofesjonalne, to konkurs na Miss – czyli rysownicy stają przed sztalugami i rysują swoją wariację na temat "Miss festiwalu". Organizacja bitwy komiksowej była totalną klapą na gdańskim BFK, tu była również. Sztalugi upchnięte w kąt, pierwszy rząd ludzi zasłaniał widok pozostałym. Jaki jest problem, psze państwa, załatwić rzutnik i dać obraz na ścianie nad lub gdzieś obok, by więcej osób widziało, zainteresowało się, miało szansę kibicować? Sztaluga z prawego brzegu była tak wciśnięta, że ja stojąc w drugim rzędzie w okolicach środkowej sztalugi, już tej z brzegu nie widziałem i mogłem właściwie głosować tylko na pozostałe cztery. Czyli kto rysował przy piątej od razu przegrywał, bo był praktycznie niewidoczny. Do tego panował wokół sztalug taki ścisk, gdyż było kilku fotografów biegających w tę i wewtę, że biednemu Mariuszowi Ciechońskiemu wylano piwo, po które stał w tragicznie długiej kolejce. Poniżej zdjęcie upamiętniające tę smutną chwilę.&lt;br /&gt;&lt;p style="text-align: justify; font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3U2FlFLBI/AAAAAAAABGU/7xjCIWpfKjs/s1600-h/miss.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 535px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3U2FlFLBI/AAAAAAAABGU/7xjCIWpfKjs/s400/miss.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390198354708081682" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;(Na pierwszym planie głowa Filipa Warulika z bardzo ciekawego magazynu - &lt;a href="http://www.l8k.pl/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;LOOK&lt;/span&gt; lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;L8K&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mariusz jako Miss narysował &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/tworcy/bartosz-sztybor"&gt;Bartka Sztybora&lt;/a&gt;. Kto tam nie był, niech &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=QkPizwj4otk&amp;amp;feature=player_embedded"&gt;obejrzy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ten&lt;/span&gt; film&lt;/a&gt; i zrozumie dlaczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę tu kolejną dygresyjkę zrobić. Niejaki Piotr Lipa zaczepił mnie w bardzo niefortunnym momencie, gdy szedłem kibicować Mariuszowi podczas jego bitwy. Piotrek poprosił mnie o autograf do Powidoku i został zbyty przeze mnie tekstem, że zaraz wrócę, tylko skończę kibicować. A wiadomo, człowiek se pokibicuje, pełen emocji potem pójdzie do grupki znajomych, pogada z nimi chwilkę, pójdzie do kolejnej grupki i wtedy dopiero przypomina sobie, że zostawił biednego czytelnika bez autografu. Jak można było się spodziewać, gdy dotarłem na miejsce gdzie zaczepił mnie Piotrek, już go tam nie było. Zrozumiawszy swój straszny błąd, zacząłem biegać po hali, szukając go. Muszę podziękować w tym miejscu &lt;a href="http://puste-niebo.blogspot.com/"&gt;Rafałowi Bąkowiczowi&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Demoniczny-detektyw-n22021"&gt;Michałowi Lebiodzie&lt;/a&gt;, którzy, siedząc przy przejściu między halą imprezową, a palarnią, wypatrywali dla mnie wszystkich chłopaków w dredach, bo taką to fryzurą Piotrek się wyróżniał. Nareszcie dorwałem Piotrka, gdy wpisywał mu się do&lt;a href="http://maciejpalka.blogspot.com/2009/10/krl-auma-komiks-roku.html"&gt; &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Łaumy&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://krlcomics.blogspot.com/"&gt;Karol Kalinowski&lt;/a&gt; i mogłem odkupić swoje przewinienie. Tym samym serdecznie pozdrawiam Piotrka i jego Monikę, która również na imprezie była. Pozdrawiam również dzielną czytelniczkę, Ulę, która nie obawiała się podejść do mnie i Tomka Pstrągowskiego i zagadać. Powodzenia ze studiami i mam nadzieję, że sobie jeszcze przy kolejnej imprezie utniemy pogaduszkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do imprezy – gdy w sali obok grała &lt;a href="http://www.myspace.com/zelaznabrama"&gt;Żelazna Brama&lt;/a&gt; Pawła Płóciennika, a potem &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=t0tjZxPIONo"&gt;Cool Kids of Death&lt;/a&gt;, w hali głównej za konsoletą szalał didżej. Tak podjudził do tańca komiksiarzy, że spontanicznie zorganizowali breakdance’ową bitwę między sobą. Tomek Pastuszka, redaktor naczelny &lt;a href="http://magazinjeju.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeju&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; i współtwórca &lt;a href="http://kartonkomiks.pl/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kartonu&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, potraktował nazwę tańca zbyt dosłownie i z całą siłą upadł na podłogę, roztrzaskując się na małe kawałki, niczym w teledysku &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=KFSksHgJ6EQ"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Afrika Shox&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Leftfield.&lt;p style="text-align: justify; font-family: arial;" class="MsoNormal"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3UqS0kqoI/AAAAAAAABGM/xUzhD2wiiD4/s1600-h/break_dance.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3UqS0kqoI/AAAAAAAABGM/xUzhD2wiiD4/s400/break_dance.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390198152104290946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt; And all the kings horses and all the kings men couldn’t put &lt;a href="http://www.paski.org/"&gt;Asu&lt;/a&gt; together again.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss35QoGf88I/AAAAAAAABH4/CBLZO-Iiofg/s1600-h/wonder_diss.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss35QoGf88I/AAAAAAAABH4/CBLZO-Iiofg/s400/wonder_diss.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390238393070252994" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Powyżej Mariusz Ciechoński wykonuje diss &lt;a href="http://wrak.pl/index.php?strona=nazywo&amp;amp;img=ostra_biel_01"&gt;komiksu Grzegorza Janusza i Jacka Frąsia&lt;/a&gt;, krusząc na antologię konkursową (otwartą oczywiście na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ostrej Bieli&lt;/span&gt; wspomnianych panów) dworcową zapiekanką. Zamieszczając tę fotografię na blogu, dołączam się do dissu (dissa?), gdyż jestem zaskoczony wygraną tego komiksu. Scenariusz jest bardziej pretensjonalny niż opowiadanie piętnastoletniej emo-dziewczynki, której wydaje się, że odkrywa prawidła świata, pisząc o swoim artystycznym umęczeniu. Co prawda niektóre łanszoty z mojego Powidoku są równie pretensjonalne, ale pisałem je trzy do ośmiu lat temu, będąc umęczonym emolatkiem. Od dojrzałego wiekowo i doświadczeniowo scenarzysty wymaga się o wiele więcej. Do strony wizualnej nie będę się przyczepiał, jak niektórzy, nie jest wybitna, ale nie uważam jej za złą, choć i tak przyłączam się do dissa (dissu?) na Jacka Frąsia za to choćby, że ma nieudanych znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy wychodziłem raz na papierosa, zaczepia mnie człowiek, który z Jackiem Frąsiem rozmawiał przy jednym stoliku przez cały wieczór. Nasz stolik był niedaleko sceny, więc ten człowiek musiał za mną przebiec jakieś na oko 15 metrów. Zaczepia mnie i pyta o papierosa. Hej, impreza trwa, jesteśmy wszyscy jedną rodziną – kimże jestem, by poskąpić temu człowiekowi papierosa? Wydzielam mu jednego ajsa. I wtedy słyszę: "A mógłbyś mi dać dwa, wiesz, jeden na później". Patrzę do swojej coraz skromniejszej kolekcji tytoniowych rurek, patrzę na tego człowieka i wydaję z siebie przeciągłe "EEEE..." kalkulując coś w głowie, w trakcie czego towarzysz imprezy robi wielce obrażoną minę i mówi "Jak tak, to nie chcę." Kończę proces myślowy, wymyśliłem, że drogą barteru dam mu drugiego papierosa i poproszę o to, by poprosił Jacka Frąsia o szybki kadr do zbiorowego komiksu, jaki na imprezie powstawał. Próbuję go powstrzymać, ale słyszę już tylko: "Ja biorę papierosy tylko od tych, którzy chcą dawać".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro już mowa (Skoro już pismo...) o nietaktownych chamach, muszę podzielić się czymś, co mnie ostatnio tak oburzyło, że spędzam ostatnie dni uprzykrzając życie wszystkim znajomym następującą anegdotką. Wychodzimy ostatnio z Olgą z mieszkania, gdy na nasze piętro wchodzi sąsiadka. Nie jakaś stara baba w berecie, tylko koło czterdziestoletnia kobieta, sugerująca ubiorem średniozamożność i nadążanie z zeitgeist. Jako żem nowy w tym bloku, staram się o wyrobienie sobie dobrych stosunków z sąsiadami – nie puszczam zbyt głośno muzyki nocą, nie wydaję dziwnych, skrzekliwych odgłosów podczas kąpieli (mój odpowiednik śpiewu pod prysznicem) i mówię "Dzień dobry". Powiedziałem więc i "Dzień dobry" i tym razem. A sąsiadka mija mnie i wchodzi bez słowa piętro wyżej. Rozumiem, że może ma jakąś traumę z dzieciństwa, że miły pan w okularach mówił jej "Dzień dobry" na klatce schodowej, a potem pewnego wieczoru przywiązał do balustrady schodów i zgwałcił na tejże klatce, gdy sąsiedzi bezpiecznie nasłuchiwali zza swoich drzwi. Tłumaczyłoby to niechęć sąsiadki do odpowiedzenia na moje serdeczne pozdrowienie i przeszedłbym nad tym do porządku dziennego. Ale! Ale wchodząc wyżej po schodach, w zupełnym milczeniu wpatrywała się bez przerwy i ostentacyjnie przez wciąż otwarte drzwi naszego mieszkania do środka. Aż sam potem sprawdziłem co też ona mogła zobaczyć, czy czego ona mogła u nas szukać. Z jej perspektywy widać było tylko usłane komiksowymi planszami biurko. Głowy z kostnicy, które służą mi do rysunków z natury były akurat schowane w kredensie. Kiedy Michał Śledziński jakiś czas temu &lt;a href="http://mrherring.blogspot.com/2009/07/sasiedzi.html"&gt;pisał o swoich dziwnych sąsiadach&lt;/a&gt;, nie do końca mogłem uwierzyć, że aż taka plejada kuriozalnych charakterów zamieszkuje jego klatkę. Teraz widzę, że naprawdę zdarzają się takie skupiska (opisany wypadek nie jest jedynym dziwnym wydarzeniem, jakie mnie tu spotkało, lecz jest najbardziej oburzającym).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kontynuując wątek dziwnych ludzi i miejsca zamieszkania, w samej Łodzi nocowaliśmy w hostelu &lt;a href="http://www.wikom.pl/syrenanoclegi/"&gt;Syrena&lt;/a&gt;. Już na samym początku zapewniono nam atrakcje, gdy do jednego z mieszkań w kamienicy obok musiała się na naszych oczach wbijać straż pożarna, bo od kilku tygodni nie dawano stamtąd znaku życia. Nikt nie odpowiadał na pukanie policji, mąż nie przychodził od jakiegoś czasu do pracy. Wreszcie nie wiemy, jak się akcja skończyła, bo zew pubu był silniejszy niż potrzeba taniej sensacji, ale nagłówki gazet nie trąbiły następnego dnia o masowym mordzie, więc pewnie wyjaśnienie okazało się zbyt prozaiczne, by konkurować z Polańskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hostel Syrena jest idealnym miejscem do zakwaterowania w wypadku epidemii zombie. Wyjście ewakuacyjne wygląda tak:&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3484tOYjI/AAAAAAAABHw/EyeZHko0aRw/s1600-h/syrena.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 534px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3484tOYjI/AAAAAAAABHw/EyeZHko0aRw/s400/syrena.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390238053930263090" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A podsufitowe okienka w naszym pokoju prowadzące na korytarz były okratowane, więc nawet gdyby się mózgożercy wdarli do samego hostelu, my z Mariuszem i Łukaszem, z którymi mieszkaliśmy, bylibyśmy bezpieczni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możliwe zresztą, że już tam nieumarli grasują. Gdy w piątek (czyli w sobotę nad ranem) wracaliśmy do pokoju, na korytarzu siedział typ z pod ciemnej gwiazdy, wyglądający jak alfons z gangsterskich filmów, ćmiąc papierosa i rozglądając się nerwowo na boki, a obok niego stał mężczyzna w szlafroku i z lewym okiem zakrytym opatrunkiem. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Rafa%C5%82_Ko%C5%82sut"&gt;Rafał Kołsut&lt;/a&gt; nie zdradził, czy byliśmy świadkami originu &lt;a href="http://www.dolnapolka.pl/2009/02/11/szrama-istota-legendy/"&gt;Szramy&lt;/a&gt;, a może ja nie byłem, bo reszta towarzystwa zaprzeczała jakoby przy ćmiącym papieros alfonsie stał ktokolwiek inny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ogóle alkohol jaki w Łodzi piliśmy miał jakieś magiczne właściwości. Ja widziałem półślepych panów w szlafrokach, a Mariusz Wonder Ciechoński mógł uzasadnić słuszność swojego pseudonimu, zsuwając razem po pijaku swoją bluzę z kurtką.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss34u7Y9meI/AAAAAAAABHo/3oUtGh2xKBA/s1600-h/Mariusz_kurtka.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 533px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss34u7Y9meI/AAAAAAAABHo/3oUtGh2xKBA/s400/Mariusz_kurtka.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390237814132414946" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wykonaliśmy post factum badania na reprezentatywnej grupie jednej osoby w Warszawie i okazało się, że podobny wyczyn był już niemożliwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wyglądało MFKiG moim okiem. Większość tego, co napisałem jest nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością konfabulacją, ale skoro większość osób do tego tu zdania nie doczyta, będzie mogła wyrobić sobie błędne zdanie na temat opisywanych powyżej osób i sytuacji i podawać dalej, tworząc szum informacyjny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdrawiam wszystkich, z którymi stuknąłem się kieliszkiem (plastikowym kubkiem), z którymi podaliśmy sobie rękę i/lub z którymi zamieniłem kilka zdań (nie licząc papierosowego sępa, którego nie pozdrawiam).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie przedstawiam kolejny komiks dżemowy, w sensie robiony podczas jamu, spontanicznie, przez kilkoro rysowników. Jest dość skromny, bo, jak wspominałem już, hala imprezowa była rozległa i brakowało klimatu do wspólnego siądnięcia i porysowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Publikuję w sieci, by jakiemuś wydawcy znów nie strzelił do głowy pomysł, by gdziekolwiek to puszczać drukiem, jak było w przypadku nieszczęsnych &lt;a href="http://komiks.polter.pl/Muchy-n22154"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Much&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; – zabawnego doświadczenia z &lt;a href="http://www.bfk.hanami.pl/"&gt;BFK&lt;/a&gt;, ale absolutnie nie nadającego się do wciskania przypadkowym osobom i potencjalnym czytelnikom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Also (z niemieckiego – czyt. alzo):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;KTO ZABIŁ POLSKI KOMIKS?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;(Kliknij &lt;a href="http://img405.imageshack.us/img405/131/ktozabilpolskikomikssie.jpg"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TU&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, żeby zobaczyć komiks w pełnym rozmiarze)&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Sekwencja obrazów i słów autorstwa następujących osób:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss34cPISOrI/AAAAAAAABHg/qq-eh2DkI-U/s1600-h/Kto_zabil_polski_komiks_siec.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 76px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss34cPISOrI/AAAAAAAABHg/qq-eh2DkI-U/s400/Kto_zabil_polski_komiks_siec.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390237493013658290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Maciej Łazowski (tytuł, kadr 1)&lt;br /&gt;Tomasz Pastuszka (k. 2)&lt;br /&gt;Rafał Kołsut (k. 3, 8, 16, 17)&lt;br /&gt;Zuzanna Kochańska (k. 4)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.skarza.boo.pl/"&gt;Jan Skarżyński&lt;/a&gt; (k. 5, 14)&lt;br /&gt;Jacek Kuziemski (k. 6, 9, 15, 18)&lt;br /&gt;Daniel Chmielewski (k. 7)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.gniazdoswiatow.net/"&gt;Bartosz Biedrzycki &lt;/a&gt;(k. 10)&lt;br /&gt;Olga Wróbel (k. 11, 12)&lt;br /&gt;Łukasz Babiel (k. 13, 19)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-256158688794769736?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/256158688794769736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=256158688794769736' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/256158688794769736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/256158688794769736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/10/nareszcie-kolejny-dugi-wpis-na-kilka.html' title='NARESZCIE KOLEJNY DŁUGI WPIS NA KILKA ZIMNYCH JESIENNYCH WIECZORÓW czyli MFKiG JAKO PRETEKST DO PISANIA O TYM I OWYM'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Ss3Wne2qT6I/AAAAAAAABHM/uXvDT4pGmj0/s72-c/lukasz_batman.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-7333033844964512441</id><published>2009-09-09T02:57:00.001-07:00</published><updated>2009-09-09T03:48:14.955-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>Pięć ćwierci do śmierci - część druga</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kto czyta bloga Olgi &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2009/09/pozegnanie-lata.html"&gt;wie, że w zeszły łikend&lt;/a&gt; baraszkowaliśmy sobie w kilka osób na działce u Jacka "Ystada" Jastrzębskiego. Oprócz tarzania się po sianie i zabaw z maskami gazowymi zajmowaliśmy się bardziej kulturalnymi zajęciami. Najdorodniejszym owocem naszej wspólnej pracy jest prolog do wielkiego eposu kryminalnego, który, jeśli zostanie dobrze przyjęty przez publikę, zostanie wydany, następnie zekranizowany i zaowocuje całą franczyzą, której &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Włatcy móch&lt;/span&gt; będą mogli pozazdrościć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komiks, o jakim piszę, a który nosi tytuł &lt;span style="font-style: italic; font-weight: bold;"&gt;Pięć ćwierci do śmierci&lt;/span&gt;, jest wyjątkowy nie tylko ze względu na jego walory treściowe i plastyczne, nie tylko ze względu na fakt, że pracowało nad nimi pięcioro autorów (Mariusz Ciechoński, Jacek Jastrzębski, Łukasz Mazur i ja jako rysownicy i Olga Wróbel jako kolorystka), ale głównie dlatego, że jest to pierwszy w historii polskiej blogosfery (nie poprawiajcie mnie, jeśli się mylę) mega komiksowo-blogowy crossover, gdzie na czterech blogach równocześnie pojawiają się fragmenty omawianego komiksu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kto jeszcze nie widział początku, niech zacznie &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2009/09/245-piec-cwierci-do-smierci-1.html"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;TU.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A pod fragmentem, jaki widnieje u mnie znajduje się link do części trzeciej z czterech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Proszę kliknąć na obrazek, by powiększyć.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sqd8JdPeznI/AAAAAAAABD0/oCzSnvZhLT4/s1600-h/Piec_cwierci_do_smierci_2z4.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 355px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sqd8JdPeznI/AAAAAAAABD0/oCzSnvZhLT4/s400/Piec_cwierci_do_smierci_2z4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379404781827575410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;a href="http://blenderfinger.blogspot.com/2009/09/piec-cwierci-do-smierci-part-3.html"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;CDN...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;x&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-7333033844964512441?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/7333033844964512441/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=7333033844964512441' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7333033844964512441'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7333033844964512441'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/09/piec-cwierci-do-smierci.html' title='Pięć ćwierci do śmierci - część druga'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sqd8JdPeznI/AAAAAAAABD0/oCzSnvZhLT4/s72-c/Piec_cwierci_do_smierci_2z4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-2621854204358309944</id><published>2009-09-01T04:41:00.000-07:00</published><updated>2009-09-01T07:17:45.889-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='muzyka'/><title type='text'>O 01010011 01101101 01101001 01110100 01101000 i innych rzeczach.</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Hm, nie wiem co tu właściwie pisać ostatnimi czasy. Przez ostatni rok rozpędzałem się z tymi swoimi esejami i wywodami i jak na to teraz patrzę, to mi trochę głupio. Ale, że  był to pewien etap w rozwoju twórczym, to zostawię to dla potomnych, by mieli na podstawie czego pisać magisterki, albo przynajmniej by mieli podpowiedzi do kłizu na fejsbóku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dwumiesięcznej przerwie wróciłem do czytania. Dostałem jakąś awersję do zadrukowanego papieru. Leciałem tylko tytułami i nagłówkami, taka dieta "małych kąsków". Choć może i dobre takie wakacje, przyjemnie jest  teraz poczytać Herberta w porannym tramwaju lub &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zwrotnik raka&lt;/span&gt; w wieczornej kąpieli lub przed snem. A już za chwilę przerzucam się na cięższy kaliber i zagłębiam się w Foucaulta, bo wielkimi krokami nadchodzi czas pisania pracy magisterskiej i przygotowania kolejnego albumu komiksowego w ramach dyplomu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powoli uczę się magicznego słowa "nie" i staram się tak rozplanowywać czas, by mieć go na pracę i przyjemności, zamiast, jak to było jeszcze niedawno, z wielkim uśmiechem mówić "Tak, zrobię to, już za chwilę, dawajcie, genialny pomysł, robimy!", po czym zyskiwałem sobie powoli przydomek &lt;a href="http://www.gniazdoswiatow.net/2009/08/27/kolektyw-cmd-i-reszta-lesbijek/"&gt;absolutnej mendy dedlajnowej&lt;/a&gt;, który jest zabawny, ale nie najlepiej wygląda w CV.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Miałem napisać trochę o koncercie Radiohead, na którym &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2009/08/fistful-of.html"&gt;byliśmy z Olgą&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0Xiu3vMEI/AAAAAAAABDU/xdDaHOvTt18/s1600-h/Radiohead.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0Xiu3vMEI/AAAAAAAABDU/xdDaHOvTt18/s400/Radiohead.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376479415615041602" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Choć, jak &lt;a href="http://kaj-man.blogspot.com/2009/08/radiohead-na-zimno.html"&gt;zauważył Kajetan Wykurz&lt;/a&gt;, jest to raczej zamrożony kotlet, zważając na pęd czasu i informacji, jaki mamy teraz. Dla tych, którzy już zapomnieli, to w tym roku odbył się koncert Radiohead. W przeciwieństwie &lt;a href="http://przemekp.blogspot.com/2009/08/karma-police.html"&gt;do kolegów&lt;/a&gt;, byliśmy zachwyceni. Łza niejedna się tamtego wieczoru przelała i niejedną osobę złokciowałem, kiwając się szaleńczo do &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Myxomatosis&lt;/span&gt;, czy niesamowitej wersji &lt;span style="font-style: italic;"&gt;The Gloaming&lt;/span&gt;, która ma tyle wspólnego z albumową, co koncertowe wydania piosenek Fisza i Emade z oryginałami (przynajmniej tak było kilka lat temu, gdy ich widziałem na Era Nowe Horyzonty).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakościowo było niesamowicie. Faktycznie brakowało mi trochę improwizacji w tym, choć były smaczki, jak &lt;span style="font-style: italic;"&gt;National Anthem&lt;/span&gt;, do którego przygrywały ściągnięte z radia fragmenty polskich talk show, albo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Videotape&lt;/span&gt;, będący czymś pomiędzy albumową wersją, a tą graną kiedyś na koncertach, mającą taką samą strukturę, jak budowany do crescenda &lt;span style="font-size:85%;"&gt;(to się odmienia? W ogóle właściwie tego tu użyłem?!) &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;All I need&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mnie olśniło, gdy słuchałem tych utworów bez tych wszystkich producenckich sztuczek, jakimi są okraszone na albumach, to to, że &lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.youtube.com/watch?v=yoN6XfyQsr4"&gt;Radiohead are just a band&lt;/a&gt;. Oni grają rockowe piosenki w pewnej wypracowanej stylistyce. Ale gdy mieli do dyspozycji tylko kilka gitar i brak Godricha, to &lt;span style="font-style: italic;"&gt;You and whose army?&lt;/span&gt; brzmiało tak, że mogłoby spokojnie sąsiadować na jednym albumie z &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lucky&lt;/span&gt;, czy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Street Spirit&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, żebym był jakimś psychofanem z ołtarzykiem Thoma przy szafie, uważającym że Radiohead jest czymś więcej, niż zwykły zespół, ale to zetknięcie z nimi na żywo było bardzo pouczającym, urealniającym przeżyciem, zważając na to, że ich piosenki towarzyszyły mi w tylu ważnych chwilach mojego życia, że zostały wchłonięte przez magię wspomnień i stały się czymś wręcz sakralnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moderat, który grał przed nimi, również bardzo mi się podobał.&lt;/div&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0XeXjv3UI/AAAAAAAABDM/yTpT33sA1-k/s1600-h/Moderat.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0XeXjv3UI/AAAAAAAABDM/yTpT33sA1-k/s400/Moderat.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376479340637707586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Były mielizny, zwolnienia, zgrzyty, ale np. pierwszy utwór zdmuchnął mnie zupełnie. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=LLzeY-9NR2Y"&gt;Można go usłyszeć w sieci&lt;/a&gt;, ale tu brzmi jak zwykły utworek. Na żywo, gdy basy trzęsły mi wnętrznościami, czułem się unoszony w ekstazie. A między zespołami puszczono bardzo przyjemną elektronikę, m. in. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=lrBZeWjGjl8"&gt;Boards of Canada&lt;/a&gt;. Szkoda tylko, że po koncercie nagle poleciało coś wesołego chyba z Bollywood, które bezsensownie wybijało z pewnego stanu, w jakim byliśmy. Zresztą to samo jest w kinach, gdzie zawsze przeżywam dylemat - wyjść w trakcie napisów i słyszeć za sobą muzykę końcową, czy poczekać do końca i natknąć się na jakiś idiotyzm pozostawiający niesmak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Z wieści komiksowych -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;drukuje się &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://www.dolnapolka.pl/2009/08/26/kolektyw-5-gra/"&gt;nowy Kolektyw&lt;/a&gt;. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Będzie dostępny dopiero od października, ale już teraz warto sobie odłożyć 15 złotych na zakup. Do autorskiej ekipy &lt;a href="http://www.netkolektyw.pl/?page_id=198"&gt;dołączyła Olga&lt;/a&gt; z komiksem o zaciemniającej rzeczywistość pamięci, a i ja przygotowałem krótką formę o równie krótkim tytule, a mianowicie - &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;01010011 01101101 01101001 01110100 01101000&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Jest to komiks dla mnie w kilku aspektach wyjątkowy. Po pierwsze, po raz pierwszy współpracowałem z drugą osobą. Kolorami, a właściwie odcieniami szarości zajął się współtwórca &lt;a href="http://www.bugcity.nazwa.pl/index.php?strip_id=1#komiks"&gt;Bug City&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.hell-hotel.com/2008/10/08/introduction/"&gt;Hell Hotel&lt;/a&gt;,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a style="font-weight: bold;" href="http://szymkiewicz.net/"&gt;Bartosz Szymkiewicz! &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Obaj mieliśmy opory - ja, bo lubię brać pełną odpowiedzialność za to co dobre, i zwłaszcza za to co złe w komiksie, a Bartek, bo nie był specjalnie zadowolony ze swoich wcześniejszych prób kolorowania szarością. To, co mi przesłał, zrzuciło mnie z krzesła, dosłownie. Dlatego też, na pierwszej stronie komiksu nie ma podziału na role twórcze, a widnieją tylko nasze nazwiska, bo uważam Bartka za pełnoprawnego współtwórcę &lt;span style="font-style: italic;"&gt;01010011 01101101 01101001 01110100 01101000&lt;/span&gt; (choć oczywiście krytykę na klatę wezmę ja). Nasza współpraca uświadomiła mi jak niesamowicie kilka plam szarości może wytworzyć nastrój, jak pewne subtelności, typu faktura lub jakiś drobny akcent ściągający uwagę na pewien przedmiot, potrafią zupełnie odmienić rysunek. Było to wielce edukacyjne przeżycie i bardzo udana współpraca. Bartku, raz jeszcze, dziękuję Ci!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0XpGP8UjI/AAAAAAAABDk/fwYDSjKtegk/s1600-h/SMITH_DC.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 389px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0XpGP8UjI/AAAAAAAABDk/fwYDSjKtegk/s400/SMITH_DC.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376479524969796146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Fragment kadru gotowy do wysłania Bartkowi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0jfR_x3QI/AAAAAAAABDs/U00NoHwPqSg/s1600-h/SMITH_BS.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 389px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0jfR_x3QI/AAAAAAAABDs/U00NoHwPqSg/s400/SMITH_BS.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376492550464068866" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Fragment kadru po interwencji Bartka (jeśli jest za ciemny, to znaczy, że jak ja, macie źle sprofilowany monitor).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;01010011 01101101 01101001 01110100 01101000&lt;/span&gt; jest nietypowe dla mnie też ze względu na to, że postanowiłem zbliżyć się do stylu &lt;a href="http://lambiek.net/artists/d/darrow_g.htm"&gt;Darrowa&lt;/a&gt;, który był odpowiedzialny za projekty robotów w Matrixie, a o Matrixie właśnie traktuje mój komiks. Oznacza to przede wszystkim, że strona wizualna nie jest podrzędna treści, jak to dotychczas u mnie bywało. Trochę się boję, że może nawet treść zepchnąć na dalszy plan. Nic to, czasem trzeba zaryzykować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie, w komiksie tym nie ma dymków. Cała dyskusja między dwoma postaciami, która tworzy fabułę komiksu, jest wypisana po prostu na tle, obok kadrów. Jednym z moich ulubionych komiksów, jakie kiedykolwiek czytałem, to &lt;a style="font-style: italic;" href="http://www.amazon.com/Grendel-Devil-Tales-Matt-Wagner/dp/1569714282"&gt;Devil Tales&lt;/a&gt; Matta Wagnera. Tam również wszystko opiera się wyłącznie na tym, co wypowiedzą lub pomyślą bohaterowie, bez dodatkowej treści. I zestawione to jest z czystymi, niezaśmieconymi jakimikolwiek słowami obrazkami. Efekt jest fenomenalny i bardzo filmowy.  Dymki to jest kolejny komiksowy element, który w wielu wypadkach jest zupełnie zbędny, psuje kompozycję kadru i planszy, jest dawany często bez jakiegokolwiek zastanowienia i głównie dlatego, bo tak się autorowi wydaje, że będzie bardziej komiksowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O, i mam temat na kolejny przydługi esej. Ale to kiedy indziej. Teraz czas uciec znów od internetu i pospacerować we dwoje po parku. Przyjemniejsze to i zdrowsze od siedzenia przed monitorem.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="text-decoration: underline;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-2621854204358309944?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/2621854204358309944/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=2621854204358309944' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2621854204358309944'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2621854204358309944'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/09/hm-nie-wiem-co-tu-wasciwie-pisac.html' title='O 01010011 01101101 01101001 01110100 01101000 i innych rzeczach.'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sp0Xiu3vMEI/AAAAAAAABDU/xdDaHOvTt18/s72-c/Radiohead.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-8989060847142879616</id><published>2009-08-22T05:28:00.000-07:00</published><updated>2009-08-22T05:37:28.216-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='my'/><title type='text'>Jestem...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/So_mYXmBaJI/AAAAAAAABDE/AILPV-utNgQ/s1600-h/Olga_i_Daniel.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 347px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/So_mYXmBaJI/AAAAAAAABDE/AILPV-utNgQ/s400/Olga_i_Daniel.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372766186801031314" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;...&lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;szczęśliwy&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;x&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-8989060847142879616?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/8989060847142879616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=8989060847142879616' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8989060847142879616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8989060847142879616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/08/jestem.html' title='Jestem...'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/So_mYXmBaJI/AAAAAAAABDE/AILPV-utNgQ/s72-c/Olga_i_Daniel.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-8248834724481369004</id><published>2009-07-27T04:52:00.000-07:00</published><updated>2011-11-16T04:15:30.109-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><title type='text'>Hiper Kampinoski Rajd Komiksowy 2009</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moja ekipa !!!! Z nami nie ma żartów!! Fikasz to znikasz!! KOMIKS HOOLIGANS!!!! Ja to ten najbardziej garbaty w zielonej koszulce ;)&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2v0ablIeI/AAAAAAAABCY/U5ZsutPAbcw/s1600-h/CIMG9183.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363136046251188706" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2v0ablIeI/AAAAAAAABCY/U5ZsutPAbcw/s400/CIMG9183.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;(Zdjęcie ustawił Ystad)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Wróbel&lt;/a&gt;, kobieta hardkor, na boisku od kosza nie ma ruwnych nawet wśród facetów, na rowerze szaleje jak by w jakimś tur de poloń występowała a w kalamburach rozwala pszeciwników jak prawdziwy gangsta!&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vpm2ZZKI/AAAAAAAABCQ/5MwQ5eBgouE/s1600-h/P7260098.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363135860606330018" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vpm2ZZKI/AAAAAAAABCQ/5MwQ5eBgouE/s400/P7260098.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.netkolektyw.pl/?page_id=63"&gt;mc.owiec&lt;/a&gt; na dwuh kółkach mknie jak szczała. Jak mu podpadniesz, to zdejmuje z pasa łańcuch i bawi się w dentystę.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vjycBYHI/AAAAAAAABCI/0MvVdvT0F-A/s1600-h/P7260104.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363135760637714546" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vjycBYHI/AAAAAAAABCI/0MvVdvT0F-A/s400/P7260104.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ystad. Ma muzg i mieśnie. Nikt nie odkręca tablic szybciej i dyskretniej niż on.&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vebK1WWI/AAAAAAAABCA/xlZBH4YroVc/s1600-h/P7260096.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363135668492261730" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vebK1WWI/AAAAAAAABCA/xlZBH4YroVc/s400/P7260096.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wonder. Totalny świr, nie ma takiej zasady, której nie potrafiłby złamać!&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vYUNFn6I/AAAAAAAABB4/MMDVVPKw6Io/s1600-h/P7260097.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363135563543453602" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vYUNFn6I/AAAAAAAABB4/MMDVVPKw6Io/s400/P7260097.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I ja. Całe dni z ziomami na kwadracie, a nocami panuję na warszawskich ulicahc, jeżdżac rowerem bez świateł, bo niczego bardziej nie lubie, niż procenty i adrenaline!&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vR0dvYtI/AAAAAAAABBw/XIzwurVYloo/s1600-h/P7260099.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363135451944149714" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vR0dvYtI/AAAAAAAABBw/XIzwurVYloo/s400/P7260099.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ustawkę mieliśmy na placu Wilsona w niedziele o 11.00. Ja se szluga zapaliłem, bo tak lubie przed wyciskiem na rowerze, a Wonder  zajehał drogę jakiejś babie co do autobusa chciała wsiąść, bo to taki zgrywus z niego!&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vI8ifmGI/AAAAAAAABBo/vf4SCJXQ1CU/s1600-h/CIMG9165.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363135299492747362" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2vI8ifmGI/AAAAAAAABBo/vf4SCJXQ1CU/s400/CIMG9165.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt; (zdjęcie zrobił Ystad)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Opaleniu zatrzymaliśmy się, by poćwiczyć układ taneczny do teledysku, gdzie &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Zffe_4p2o-c"&gt;dissujemy Waszkę G&lt;/a&gt;. Jak porwiemy się na najlepszego rappera w Polsce i go lirycznie zmiażdżymy, to usłyszy o nas &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=W_z1Tvl8G5U"&gt;38 milionów ziomów, yo&lt;/a&gt;! Jak widać na zdjenciu, Ystad i mc.owiec będą stali &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=g_PYnzjzcs0"&gt;twardzi jak skała&lt;/a&gt;, a Wonder i Wróbel zaciskają wokół szyi pętlę (że to taka metafora, że to przeciwnika czeka pętla u szyi, a nie nas!!)&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2u8RYV9mI/AAAAAAAABBg/xSMDH-3z3yw/s1600-h/P7260051.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363135081749018210" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2u8RYV9mI/AAAAAAAABBg/xSMDH-3z3yw/s400/P7260051.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa strony jednego medalu. Ystad to chłop do picia! A mc.owiec to człowiek honoru, co to od gimnazjum jest czysty od alkoholu, dragów i papierosów. Człowiek z żelazną siłą woli, za co rispekt ma od całej ekipy!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2u11SPJCI/AAAAAAAABBY/r4iI4PrewR8/s1600-h/P7260053.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363134971127997474" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2u11SPJCI/AAAAAAAABBY/r4iI4PrewR8/s400/P7260053.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=DayHya8hlCE"&gt;Wu Wu A&lt;/a&gt;, ziąąą! (Ystad właśnie pokazuje "U")&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uvX3aopI/AAAAAAAABBQ/6YS-jyuzkfw/s1600-h/P7260056.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363134860151661202" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uvX3aopI/AAAAAAAABBQ/6YS-jyuzkfw/s400/P7260056.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na rajdzie było naprawdę ZIELONO ;)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uofVDntI/AAAAAAAABBI/fj_x2bjPA8s/s1600-h/P7260062.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363134741895945938" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uofVDntI/AAAAAAAABBI/fj_x2bjPA8s/s400/P7260062.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Te ścieżki to oni tak oznaczają, że trzeba na ślepo pojechać kilkaset metrów w jakas stronę, żeby wreszcie zobaczyć jakieś oznaczenie na drzewie. Bo oznaczenie drzew przy rozwidleniach to było by za łatwe, nie???&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2ufkly0wI/AAAAAAAABBA/bMZStsT-43I/s1600-h/P7260065.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363134588689502978" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2ufkly0wI/AAAAAAAABBA/bMZStsT-43I/s400/P7260065.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ystad w kozackim zielonym płaszczu przeciwdezszcowym wyglądał jak batman. Z takim twardzielem to nie ma żartów!&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uOeuUMFI/AAAAAAAABAw/Tex_Os8Mq4w/s1600-h/P7260069.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363134295056855122" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uOeuUMFI/AAAAAAAABAw/Tex_Os8Mq4w/s400/P7260069.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uS-RSPhI/AAAAAAAABA4/FCsD3pDxchA/s1600-h/P7260068.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363134372244504082" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uS-RSPhI/AAAAAAAABA4/FCsD3pDxchA/s400/P7260068.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W sklepie Sami Swoi zaopaczyliśmy się w dużo procentów, by mieć siły na dalszą podruż!&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uF1K_FaI/AAAAAAAABAo/NoJRTpubG6c/s1600-h/P7260074.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363134146463864226" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2uF1K_FaI/AAAAAAAABAo/NoJRTpubG6c/s400/P7260074.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak się nie &lt;a href="http://csw.art.pl/ns/2007obraz/radziszewski_02.jpg"&gt;ma kominiary&lt;/a&gt;, to trzeba korzystać z parasola i kwaitków.&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2t2oks8rI/AAAAAAAABAg/0AjLfPx-yxI/s1600-h/P7260076.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363133885384028850" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2t2oks8rI/AAAAAAAABAg/0AjLfPx-yxI/s400/P7260076.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróbel na hardkorze sprawdza wytrzymałość chuśtawki. Potrafilibyście tak wysoko?! ...Ha, wiedziałem, że spękacie!&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2tsY90leI/AAAAAAAABAY/8koJO32Hv6Q/s1600-h/P7260078.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363133709395727842" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2tsY90leI/AAAAAAAABAY/8koJO32Hv6Q/s400/P7260078.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otagowaliśmy plac zabaw, bo takie z nas wandale! HWDP!&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2tkcZCz-I/AAAAAAAABAQ/3eWD9DJur0E/s1600-h/P7260083.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363133572876259298" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2tkcZCz-I/AAAAAAAABAQ/3eWD9DJur0E/s400/P7260083.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Deszcz?! Co to dla nas? Przecież nie jesteśmy z cukru!&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2ta7nB8pI/AAAAAAAABAI/2NIi9ikn7rA/s1600-h/P7260087.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363133409457730194" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2ta7nB8pI/AAAAAAAABAI/2NIi9ikn7rA/s400/P7260087.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ystad ustala gdzie najbliższy sklep z alko. To nasz następny przystanek!&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2tTiXKxLI/AAAAAAAABAA/mdoT9Y8t2pY/s1600-h/P7260090.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363133282421228722" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2tTiXKxLI/AAAAAAAABAA/mdoT9Y8t2pY/s400/P7260090.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wróbel nic se nie robi z dziurawych polskich dróg! Daje po garach!&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2tLkuW4eI/AAAAAAAAA_4/r16dfoellCs/s1600-h/P7260092.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363133145616409058" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2tLkuW4eI/AAAAAAAAA_4/r16dfoellCs/s400/P7260092.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to i tak było za wygodne, więc znaleźliśmy drogę z zerwanym asfaltem! Z pichacza i 11 na godzinę! Sajonara frajerom w sardynkowych puszkach!&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2s78svuwI/AAAAAAAAA_w/KWktmEo23To/s1600-h/P7260102.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363132877174192898" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2s78svuwI/AAAAAAAAA_w/KWktmEo23To/s400/P7260102.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.pulaski.waw.pl/"&gt;Moje eLO&lt;/a&gt;. Tu się wychowałem, pierwsze drinki, blanty, miłości! Chciałem pokazać ekipie moje korzenie.&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2s3bOUQRI/AAAAAAAAA_o/ZYIUWEjv-L0/s1600-h/P7260105.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363132799468716306" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2s3bOUQRI/AAAAAAAAA_o/ZYIUWEjv-L0/s400/P7260105.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy nawet darmową solarkę!&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sjG0f3YI/AAAAAAAAA_g/3uusnQZXaFQ/s1600-h/P7260107.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363132450394332546" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sjG0f3YI/AAAAAAAAA_g/3uusnQZXaFQ/s400/P7260107.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na rozstaju dróg, gdzie Ystad se siedział, zapytałeś: dokąd iść? Frasobliwą minę miał. (Pozdro dla pani Zaremby, co to nas uczyła &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ZoXOcr8YttQ"&gt;tej piosenki&lt;/a&gt; w eLO!)&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sdOyf16I/AAAAAAAAA_Y/tOsWGJLLBn0/s1600-h/P7260108.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363132349454210978" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sdOyf16I/AAAAAAAAA_Y/tOsWGJLLBn0/s400/P7260108.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wiri2eS607o"&gt;Miasto jst nasze&lt;/a&gt;!&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sYUAGp7I/AAAAAAAAA_Q/tGpRG2Irmjk/s1600-h/P7260110.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363132264954111922" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sYUAGp7I/AAAAAAAAA_Q/tGpRG2Irmjk/s400/P7260110.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze jedno bro przy Moście gdańskim.&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sTp14ZnI/AAAAAAAAA_I/qG6Jq9PjeU0/s1600-h/P7260115.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363132184917468786" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sTp14ZnI/AAAAAAAAA_I/qG6Jq9PjeU0/s400/P7260115.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wonder opowiada zajebisty dowcip. On to potrafi rozbawić towarzycho. Co bysmy zrobili bez tego świra?!!!&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sQZTdCwI/AAAAAAAAA_A/V8TGNPOYc7c/s1600-h/P7260117.JPG"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363132128938494722" src="http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2sQZTdCwI/AAAAAAAAA_A/V8TGNPOYc7c/s400/P7260117.JPG" style="cursor: pointer; float: left; height: 300px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Relacja napisana w hołdzie &lt;a href="http://demotywatory.pl/2032/Ekipa"&gt;Porwity Hools&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Olga ma merytorycznie pełniejszą &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2009/07/komiksowy-kampinoski-rajd-rowerowy.html"&gt;relację z rajdu&lt;/a&gt;. Gorąco zapraszam na jej blog.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trasa wyglądała trochę inaczej, niż zaplanowaliśmy,&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2ryYvuhpI/AAAAAAAAA-4/8WFBLLy36pM/s1600-h/trasa+kompinos_niedziela_wlasciwa.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5363131613392570002" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2ryYvuhpI/AAAAAAAAA-4/8WFBLLy36pM/s400/trasa+kompinos_niedziela_wlasciwa.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 176px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;ale jak widać na zdjęciach powyżej i u Olgi, nie narzekaliśmy na brak wrażeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miała być również relacja z &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sml-rYUmMiI/AAAAAAAAA94/gehK2jqgWj4/s1600-h/Jasmina.jpg"&gt;happeningu Jaśminy Wójcik&lt;/a&gt;, ale jak na prawdziwego street-artowca przystało, robiła na nielegalu, więc KMWTW. Jakby co, mogę w cztery oczy opowiedzieć co tam się działo i pokazać niespodziankę, jaką od autorki dostał każdy chętny widz.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-8248834724481369004?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/8248834724481369004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=8248834724481369004' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8248834724481369004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/8248834724481369004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/07/hiper-kampinoski-rajd-komiksowy-2009.html' title='Hiper Kampinoski Rajd Komiksowy 2009'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sm2v0ablIeI/AAAAAAAABCY/U5ZsutPAbcw/s72-c/CIMG9183.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-4391858901033768670</id><published>2009-07-24T02:09:00.000-07:00</published><updated>2011-11-16T04:15:54.744-08:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><title type='text'>Terminarz kulturalno-sportowy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mocno na wyrost powyższy tytuł, bo tylko dwie rzeczy chcę krótko zareklamować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Dziś (piątek, 24 lipca) o 19.00 pod Mostem Świętokrzyskim&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odbywa się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;happening Jaśminy Wójcik. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właściwie przez całe lato na barce przy moście odbywają się pokazy filmów, koncerty, prezentacje twórczości, a w kontenerze stojącym na brzegu odbywają się wystawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można sobie przynieść piwo i porozmawiać lub pobawić się i trochę ukulturalnić (a nawet wszystkie trzy rzeczy naraz!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak więc, jeśli akurat jesteście umówieni na spotkanie wieczorem w okolicach śródmieścia, to wpadnijcie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sml-rYUmMiI/AAAAAAAAA94/gehK2jqgWj4/s1600-h/Jasmina.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361956115089601058" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sml-rYUmMiI/AAAAAAAAA94/gehK2jqgWj4/s400/Jasmina.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 400px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.jasminawojcik.pl/"&gt;Jaśmina&lt;/a&gt; ma to do powiedzenia o tym, co dziś będzie robiła (krótko, lecz treściwie):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;Spotkajmy się pod Syrenką Warszawską, pod Mostem Świętokrzyskim w ten piątek o 19. Aby... no właśnie... przypomnieć legendę o Warsie i Sawie (legendarnych założycielach naszego miasta).&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli żadna nieprzychylna i zawistna jednostka nie zatańczy nam tańca deszczu w niedzielę, to wtedy też odbywa się&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: 130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kampinoski Rajd Komiksowy&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jacek Jastrzębski, nasz sprawny organizator, opracował ścieżkę, którą przebędziemy na rowerach. Nie jest to trasa długa, za to ciekawa krajoznawczo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sml-NuSeqrI/AAAAAAAAA9o/eOCttY-Ewho/s1600-h/trasa+kompinos_niedziela.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361955605590223538" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sml-NuSeqrI/AAAAAAAAA9o/eOCttY-Ewho/s400/trasa+kompinos_niedziela.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 176px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 400px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Spotykamy się przy wejściu do Parku Żeromskiego na Placu Wilsona o 11.00 w niedzielę, 26 lipca. Każdy uczestnik musi mieć sprawny rower.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innych warunków nie ma. Jak już wspominałem, słowo "komiksowy" jest tak dla zabawy. Zapraszamy &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wszystkich&lt;/span&gt; chętnych do przyłączenia się, bo blogi, fejsbóki i tłitery przyjemna rzecz, kawiarniane rozmowy też, ale nic nie przebije dobrego rajdu rowerowego, wzmacniającego ciało, umysł i samopoczucie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do zobaczenia!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-4391858901033768670?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/4391858901033768670/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=4391858901033768670' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/4391858901033768670'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/4391858901033768670'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/07/terminarz-kulturalna-sportowy.html' title='Terminarz kulturalno-sportowy'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sml-rYUmMiI/AAAAAAAAA94/gehK2jqgWj4/s72-c/Jasmina.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-5064707947883659823</id><published>2009-07-21T15:57:00.000-07:00</published><updated>2009-07-22T04:51:58.346-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Powidok'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='recenzja'/><title type='text'>Who could this be? I do believe it's me</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify; font-family: arial;"&gt;Przepraszam. Przepraszam, że nagromadziło się &lt;a href="http://www.dailymotion.pl/video/x9si8t_morrissey-all-you-need-is-me_music"&gt;tyle mnie&lt;/a&gt; w sieci ostatnio, że aż źle się z tym czuję. Gdyby to jeszcze polegało na tym, że co chwilę pojawiają się plansze nowych komiksów, albo przynajmniej szkice, ale nie! Ja wciąż odcinam kupony od tego, co zrobiłem prawie półtora roku temu, gdy tymczasem najwięcej aktywności przejawiam w &lt;a style="font-style: italic;" href="http://apps.facebook.com/inthemafia/"&gt;Mafia Wars&lt;/a&gt; na fejsbóku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zostałem przepytany przez &lt;a href="http://pstraghi.blox.pl/html"&gt;Tomka Pstrągowskiego&lt;/a&gt; dla &lt;a href="http://www.komiksomania.pl/publicystyka/nie-bede-rysowal-o-sprzataczkach-ulicznych-wywiad-z-danielem-chmielewskim.html"&gt;Wirtualnej Polski&lt;/a&gt; i przez Kubę Oleksaka &lt;a href="http://kolorowezeszyty.blogspot.com/2009/07/200-black-hole-obok-baudrillarda-wywiad.html"&gt;dla Kolorowych Zeszytów&lt;/a&gt;. Pierwszy wywiad robiony był na żywo, z dyktafonem. Do tego Tomek jest jak &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=C_i1McYq38A&amp;amp;hl=pl"&gt;Steve Albini&lt;/a&gt; - minimum ingerencji ze strony redaktora, z zachowaniem szorstkości języka mówionego. Podejście skrajnie różne od mojego, bo gdy przepytywałem &lt;a href="http://www.komiks.gildia.pl/komiksy/kobieta-mego-zycia-kobieta-moich-snow/1/recenzja"&gt;Brito i Fazendę&lt;/a&gt; dla &lt;a href="http://ziniol.blogspot.com/"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ziniola&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;, to właściwie napisałem wszystkie wypowiedzi od nowa, zostawiając tylko ich sens i pewne aspekty charakteru twórców, który oddaje język mówiony.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wywiad przeprowadzony przez Kubę był dokładnie skonstruowaną ankietą, na którą odpowiedziałem mejlowo za jednym zamachem. Tak dobrze to zostało skonstruowane, że niektórzy czytelnicy dali się nabrać, że mój finałowy, pełen patosu bełkot został z zaskoku przycięty lekkim pytaniem Kuby o komiksach superbohaterskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy tak patrzę z boku, nie zważając na to, że to ja udzielałem odpowiedzi, to bardzo ciekawie prezentuje się zestawienie tych trzech podejść ("na żywo i surowo"; "na żywo z mocną postprodukcją"; "korespondencyjnie"). U Tomka jest kilka fragmentów naprawdę pięknych w szczerości dialogu, jaki miał między nami miejsce. Nie dałoby się tego uchwycić, gdybyśmy nie siedzieli twarzą w twarz, zbaczając od zapisanych na kartce pytań w różne, wywołane chwilą,  rozważania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony, kiedy udzielali mi wywiadu Portugalczycy, to w pewnym momencie Brito otworzył komiks &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kobieta mego życia, kobieta moich snów&lt;/span&gt;, wskazał rysunek i machając długopisem powiedział: "O, a tu zrobiłem tak, żeby był ruch w czasie, widzisz? Tik, tak". Doszedłem do wniosku, że czytelnik wywiadu nie musi mieć gruntownej wiedzy o komiksie autorów, ba, nie musi go nawet mieć przeczytanego! Czy wywiad ma być tylko dla tych kilku wtajemniczonych? Jak wydobyć uniwersalny sens formalnych działań twórców z tej niejasnej wypowiedzi? Na papierze brzmi ona: "Przykładowo, na początku komiksu Tomas siedzi nad rzeką ze swoją maszyną do pisania. Pali papierosa i rozmyśla. Narysowaliśmy jego głowę dwa razy. W jednej pozycji na czarno, w trochę innej pozycji na czerwono. Powstał w ten sposób rytm myślenia - tik tak - jego głowa jest jak metronom".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dokumentalna wartość takiego zdania je&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;st ż&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;adna - jest to sztuczny twór na podstawie wypowiedzi autora i zobrazowanie ruchu długopisu porównaniem do metronomu. Ma jednak wartość literacką i jest w pełni klarowna dla każdego czytelnika.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Nie uważam, by jakakolwiek z tych metod była jedyną słuszną. Dużo zależy od tego kto będzie czytał, gdzie to będzie umieszczone, ile z wypowiedzi zostanie wycięte, jak się wypowiada osoba przepytywana i jak pisze, czy dziennikarz lubi twórczość danej osoby lub przepytuje ją z obowiązku. Wszystkie te i inne czynniki są do rozważenia, gdy się wybiera formę wywiadu. Oczywiście duży wpływ ma też charakter pytającego - czy jest Albinim, czy &lt;a href="http://www.dailymotion.pl/video/x2fezt_timbaland-feat-nelly-furtado-justin_extreme"&gt;Timbalandem&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Chciałem ze znajomym dziennikarzem przeprowadzić wywiad o robieniu wywiadów, bo jest to zagadnienie niesamowicie ciekawe (przynajmniej dla mnie), ale nie mam w tej chwili do tego głowy. Może kiedyś, jak będzie odpowiednia chwila i wolny dyktafon.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Skoro była mowa o Tomku, to należy się słowo o &lt;a href="http://www.komiksomania.pl/#"&gt;Komiksomanii&lt;/a&gt;, serwisie komiksow&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;ym działającym pod szyldem Wirtualnej Polski, a którym Tomek przewodzi. Inicjatywa zacna, kilka rozwiązań bardzo ciekawych, ale jak to bywa, gdy się pracuje dla wielkich molochów, opór materii jaki będzie musiał przebić Tomek jest niemały. Ciekawy artykuł o tym &lt;a href="http://motywdrogi.pl/2009/07/21/wirtualna-polska-zwariowala-na-punkcie-komiksu/"&gt;napisał Ł&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a href="http://motywdrogi.pl/2009/07/21/wirtualna-polska-zwariowala-na-punkcie-komiksu/"&gt;ukasz Babiel&lt;/a&gt;. Przykładowe plansze Powidoku w dwa dni miały 499 odsłon, z czego pewnie niemałą liczbę oględzin nabili mi ludzie po raz pierwszy stykający się z moją twórczością, więc zamierzam wspierać to źródło darmowej reklamy, jak tylko będę mógł. Komiksiarzu, jeśli jeszcze nie wrzuciłeś żadnych plansz na &lt;a href="http://www.komiksomania.pl/#"&gt;Komiksomanię&lt;/a&gt;, uczyń to teraz. Wesprzesz siebie i serwis, który potrzebuje jak największe zainteresowanie na starcie, by zainwestowali reklamodawcy. A jeśli, drogi Czytelniku lub Czytelniczko, nie macie nic wspólnego z komiksem, to i tak wejdźcie i nabijcie &lt;a href="http://www.komiksomania.pl/#"&gt;Komiksomanii&lt;/a&gt; statystyki - dla dobra nas wszystkich!  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kończąc już z wiadomościami dotyczącymi sieci, to jeszcze raz przeproszę za przesyt mnie, tym razem z winy &lt;a href="http://www.gniazdoswiatow.net/"&gt;Bartka Biedrzyckiego&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://numer8529.blogspot.com/"&gt;Roberta Wyrzykowskiego&lt;/a&gt;, którzy postanowili &lt;a href="http://kulturaliberalna.pl/2009/07/20/biedrzyckiwyrzykowski-nad-dachami-przelecial-o-komiksie-%E2%80%9Ezostawiajac-powidok-wibrujacej-czerni%E2%80%9D/"&gt;podyskutować sobie o zeszłorocznym śniegu&lt;/a&gt;, czyli o &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Powidoku&lt;/span&gt;. Połechtali mi ego komplementami, ale i zwrócili też uwagę na kilka mielizn, w które znów zamierzam zabrnąć w najbliższych produkcjach. Dziękuję, Panowie*! Będę uważał jakimi szlakami przez to bagno megalomanii tym razem iść, by nie wejść &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;dalej, niż po kolana.   &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;* Słowa napisane bez ironii.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Co do rozważań nad finało&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;wym przesłaniem w dyskusji Bartka i Roberta - przesłanie jest niejednoznaczne i właściwie ma wynikać z nastroju i charakteru konkretnego czytelnika. Zresztą, jak zdążyłem już zauważyć, niektórzy odkładają ten komiks zdołowani - inni, podbudowani. Chciałbym, by moje zakończenia pisał czytelnik, ale żeby same komiksy uwidaczniały mu jakim jest pisarzem (nie w kategoriach "dobry/zły", a raczej - "autor tragedii lub komedii"). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Ale żeby nie było, że przez kolejne półtora roku wciąż tu będę pisał o jednym i tym samym - mam nadzieję, że te wywiady i dyskusje to podsumowanie i uporządkowanie kilku niejasności i oczyszczenie terenu przed nowym.  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Bo nadchodzi nowe. Chcę tego, czy nie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;W zeszły czwartek podpisałem na siebie wyrok, a profesor Stanisław Wieczorek przypieczętował mój los słowem "Zgoda".  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenie&lt;/span&gt;, mój następny album, będzie jednocześnie moją pracą dyplomową. Oczywiście nie ma szans, bym w rok skończył tak ogromne przedsięwzięcie, więc pewnie wykonam z połowę komiksu na dyplom, a drugą połowę zakończę, jeśli wszystko dobrze pójdzie, w połowie 2011 roku. Po czym uwolniony od zobowiązań Akademii i pracy komiksowej, zatrudnię się w jakimś stołecznym Ke&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;babie i spędzę spokojny, nudny żywot, o którym tak marzę, mimo że rzeczywistość wciąż te marzenia mi zabiera.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Na przykład dziś. Pojechałem do takiego Kebabu, bo mieli karteczkę, że zatrudnią człowieka. Wpierw była kartka, że zatrudnią kobietę, ale gdy zmienili napis z "kobiety" na "człowieka", to rzuciłem się na szansę. A właściciel powiedział mi, że jednak kobietę chce. I gdy dopytywałem się, czy chodzi o atrakcyjność, czy uczciwość, czy inne względy, uciął - mówiąc, że to jest jego wybór i on chce kobietę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Tym samym zgłaszam się do Was z apelem. Jeśli w Kebabie obok Was będę poszukiwali do pracy człowieka, a nie kobietę, dajcie mi cynk.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;I nie zawracajcie mi głowy zleceniami reklamowymi, bo są mi tylko źródłem rozterek, wewnętrznych batalii na tle moralnym&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt; i kolejną przyczyną wiecznej chandry.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;No, więc &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapętlenie&lt;/span&gt;. Zapraszam Was teraz już na uroczystą prapremierę, która odbędzie się koło czerwca lub września 2010 roku. Jako, że będzie to powstawało pod czujnym okiem profesora Wieczorka, to może nawet i rysunkowo się postaram.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Oczywiście innych projektów nie porzucam. &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/"&gt;Olga Wróbel&lt;/a&gt; zabrała mnie ostatnio na &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Requiem&lt;/span&gt; Mozarta do Kościoła Seminaryjnego na Krakowskim Przedmieściu. Chór i Orkiestra Warszawskiej Opery Kameralnej pod przewodnictwem dyrygenta Rubena Silvy zrobiła takie w&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;rażenie na widowni, że ta wymogła bis w postaci &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Lacrimosy&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SmZk6B_odiI/AAAAAAAAA9g/0NjTlPIfpqg/s1600-h/Kosciol.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SmZk6B_odiI/AAAAAAAAA9g/0NjTlPIfpqg/s400/Kosciol.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361083354561672738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Scena już po bisie.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Requiem było jedyną kompozycją muzyki klasycznej, którą w liceum nosiłem w łokmenie. Ostatnio porażający film, &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nIgnwQkZ56k&amp;amp;feature=PlayList&amp;amp;p=7E798237FFD2C2AD&amp;amp;index=0&amp;amp;playnext=1"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Idź i patrz&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;, przypomniał mi ten utwór. Jestem muzycznym laikiem, może to jest oklepane i proste, a może nie, ale uwielbiam &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Requiem&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Podczas samego koncertu objawiła mi się nowa wersja enigmatycznego projektu, nad którą sobie cicho, ale coraz głośniej dyskutujemy z &lt;a href="http://ws-stefaniec.blogspot.com/"&gt;pewnym rysownikiem&lt;/a&gt;. Stara wersja komiksu, napisana kilka lat temu i dopieszczana co kilka miesięcy, runęła pod siłą głosów i muzyki, a to co zostało, odsłoniło przede mną zupełnie nową panoramę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Takie to proste. Niecała godzina koncertu rozwala dwa lata pracy i konstruuje Ci przed oczami w mig dzieło o wiele doskonalsze, niż pierwowzór.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Dziękuję, Olgo!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Olga również popełniła relację z &lt;a style="font-weight: bold;" href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2009/07/kabacki-piknik-komiksowy.html"&gt;Kabackiego Pikniku Komiksowego&lt;/a&gt;, jaki się odbył zeszłej niedzieli. Niech Was jednak nie zmyli to hermetyczne słówko na Ka (bynajmniej nie "Kabacki"). Każdy jest zaproszony na nasze wyjścia, które z komiksami mają akurat nie dużo wspólnego. Za to ze świetną zabawą i rozwojem intelektualnym i fizycznym - tak.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Zapraszam tym samym w imieniu nas wszystkich, a zwłaszcza w imieniu pomysłodawcy, Jacka  Jastrzębskiego, na &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Kampinoski Rajd Komiksowy&lt;/span&gt;, jaki odbędzie się w najbliższą niedzielę, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;26 lipca&lt;/span&gt;. Potrzebny będzie rower i dobry nastrój. Jeszcze nie wiem, gdzie się spotkamy i o której, ale dopiszę, jak zostanie uzgodnione.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Na deser dla tych, co dobrnęli do końca - powrót do domu z KPK. Już po północy, więc karoca wróciła do pierwotnej postaci - może nie tak wytwornej, ale wciąż funkcjonalnej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SmZkNARTFKI/AAAAAAAAA9Y/kZCdNWhxwno/s1600-h/Olga_i_TeO.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SmZkNARTFKI/AAAAAAAAA9Y/kZCdNWhxwno/s400/Olga_i_TeO.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5361082581004784802" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:11;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-5064707947883659823?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/5064707947883659823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=5064707947883659823' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5064707947883659823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/5064707947883659823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/07/who-could-this-be-i-do-believe-its-me.html' title='Who could this be? I do believe it&apos;s me'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SmZk6B_odiI/AAAAAAAAA9g/0NjTlPIfpqg/s72-c/Kosciol.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-2369322780829095781</id><published>2009-07-14T20:52:00.000-07:00</published><updated>2009-07-14T21:29:41.963-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><title type='text'>It was daylight when you woke up in your ditch. You looked up at your sky then. That made blue be your color.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sl1ZI2AuAzI/AAAAAAAAA9Q/I5vfjGzgvx0/s1600-h/Boltucia.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sl1ZI2AuAzI/AAAAAAAAA9Q/I5vfjGzgvx0/s400/Boltucia.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5358537140113113906" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sl1ZFt-d47I/AAAAAAAAA9I/0_PJw9W8YQI/s1600-h/rower_Daniela.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sl1ZFt-d47I/AAAAAAAAA9I/0_PJw9W8YQI/s400/rower_Daniela.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5358537086416577458" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skończyłem po nocnym posiedzeniu storibord do animowano-komiksowej reklamy, wyszedłem po papierosy i wodę oligoceńską i wracając przystanąłem. Przede mną niebo żarzyło się różami, pomarańczami, fioletami - buchało nimi i kipiało. Wiem, że wiele ludzi ma taki widok codziennie w drodze do pracy. Dla mnie, wstającego koło południa przez większość roku jest to widok rzadko spotykany. Dzisiaj jest właściwie moim widokiem dobranocnym. I może też dlatego takie wrażenie wywarł. Bo nie spieszę się nigdzie. Wykonałem pracę, jaką sobie na ostatnią dobę założyłem, już nie dostaję ataków spazmów od kaszlu, więc miałem w ustach pierwszego od tygodnia Łesta Ajsa. I poczułem takie dziwne uczucie, związane z czasami liceum, kiedy to przez większość wakacji w 2000 r. nocowałem u kumpla, po raz pierwszy czatowałem (ze studentką psychologii, z którą się niestety kontakt po jakimś czasie urwał, ku mojej wielkiej, nastoletniej rozpaczy), po raz pierwszy słuchałem zespołu &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=07pLGIgyfjw"&gt;Tool&lt;/a&gt; i codziennie jeździeliśmy z kumplem na rowerach. Był to piękny czas. Poza tym, że mocno przesadzaliśmy z ziołem, ku utrapieniu mojej matki i niewiedzy jego rodzicielki. Teraz nie ma marihuany. Jest za to rower - wyjęty wczoraj po dwóch latach rdzewienia w piwnicy. Zerkam co chwilę na piękną, wyczyszczoną ramę i nie mogę wyjść z zachwytu dla tego urządzenia. Po kilku godzinach snu pójdę wreszcie kupić nowe części i będę znów mógł jak w liceum szaleć sobie po fortach Bema, wzdluż Wisły i na trasie Warszawa - Łomianki prowadzącej do mojego dobrego znajomego, Jacka, u którego kiedyś zasypiało się na trawniku i budziło dopiero, gdy zimno było od rosy i trzeba było dobijać się do gospodarza, bo wszyscy poszli spać do cieplych pokoi i zamknęli wszystkie drzwi do domu. Teraz dopiero, jak mój cudowny rower jest tak blisko mnie, widzę ile ja straciłem przez te ostatnie lata właśnie przez to, że zamknąłem mojego przyjaciela w piwnicy.  Bądźcie mądrzejsi ode mnie. Nigdy nie zamykajcie przyjaciół ani rodziny w piwnicy.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-2369322780829095781?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/2369322780829095781/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=2369322780829095781' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2369322780829095781'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2369322780829095781'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/07/it-was-daylight-when-you-woke-up-in.html' title='It was daylight when you woke up in your ditch. You looked up at your sky then. That made blue be your color.'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/Sl1ZI2AuAzI/AAAAAAAAA9Q/I5vfjGzgvx0/s72-c/Boltucia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-2236494870858599794</id><published>2009-07-13T07:06:00.000-07:00</published><updated>2009-07-13T07:32:23.213-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><title type='text'>40 stopni w cieniu, czyli o urodzinowych szaleństwach</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Olga Wróbel &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2009/07/witam-oto-jak-mogoby-sie-wydawac.html"&gt;już pokazała&lt;/a&gt; mały wycinek naszych imienino-urodzin zorganizowanych na działce Jacka Jastrzębskiego od piątku do niedzieli. Bartek Biedrzycki &lt;a href="http://www.gniazdoswiatow.net/2009/07/12/46-siedlecki-grill-komiksowy/"&gt;też podzielił się&lt;/a&gt; swoimi wrażeniami.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;To teraz obszerna fotorelacja ode mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piątek. Warszawskie Bemowo.&lt;br /&gt;Prawie 40 stopni gorączki.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SltDzkPpGNI/AAAAAAAAA84/gFQPOtsZp64/s1600-h/Daniel_chory_1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SltDzkPpGNI/AAAAAAAAA84/gFQPOtsZp64/s400/Daniel_chory_1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5357950734869010642" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedziela. Wciąż warszawskie Bemowo.&lt;br /&gt;Wciąż prawie 40 stopni gorączki.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SltDs11mbII/AAAAAAAAA8w/bJEN-4c2tlQ/s1600-h/Daniel_chory_2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SltDs11mbII/AAAAAAAAA8w/bJEN-4c2tlQ/s400/Daniel_chory_2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5357950619332537474" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jednakże, te kilka dni spędzonych pod warstwami zimnych okładów, potu, smarków i klejącego się syropu na kaszel, którym się oblewałem podczas ataków kaszlu, miało swoje plusy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem bardzo ciekawe sny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nadrobiłem zaległości filmowe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zauważyłem jak tragicznie marnuję czas. Ale tak naprawdę patologicznie marnuję czas. Więc zaczynam walczyć ze swoim największym nałogiem, internetem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I przestaję się wykręcać podziwem dla Duchampa, który przestał tworzyć i zaczął grać w szachy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczynam rozumieć słowa Beuysa - "Milczenie Marcela Duchampa jest przeceniane".&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SltDinPJ0hI/AAAAAAAAA8o/g6cnE_6fCH4/s1600-h/Das_Schweigen_von_Marcel_Duchamp.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 367px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SltDinPJ0hI/AAAAAAAAA8o/g6cnE_6fCH4/s400/Das_Schweigen_von_Marcel_Duchamp.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5357950443614491154" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem na czas najbliższy lub dalszy koniec długich, smętnych wywodów człowieka, który patrzy w sufit, kiedy mógłby wyjść na rower lub wreszcie zacząć rysować nowy komiks. Będę  po prostu dawał krótko znać o kolejnych osiągnięciach. Mam nadzieję, że jak najczęściej.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-2236494870858599794?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/2236494870858599794/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=2236494870858599794' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2236494870858599794'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/2236494870858599794'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/07/40-stopni-w-cieniu-czyli-o-urodzinowych.html' title='40 stopni w cieniu, czyli o urodzinowych szaleństwach'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SltDzkPpGNI/AAAAAAAAA84/gFQPOtsZp64/s72-c/Daniel_chory_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-7755857695721209264</id><published>2009-07-03T16:42:00.000-07:00</published><updated>2009-07-03T17:19:26.995-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='ego'/><title type='text'>Duszności</title><content type='html'>&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;x&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mężczyzna z dłonią w kieszeni prowadzi psa po osiedlu, dziewczęta na balkonie wzbogacają ciszę nocną, na chodniku tli się pet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeczytane przed kilkoma godzinami porno-opowiadanie rezonuje w głowie przeciążonego duchotą wspomnień młodzieńca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szuka sakralnej przestrzeni&lt;br /&gt;w cegłach kościoła&lt;br /&gt;w pisku dziewcząt&lt;br /&gt;w trawie, w trzewiach.&lt;br /&gt;Szuka świętego&lt;br /&gt;w mężczyźnie z psem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrząka przez suche gardło, wraca do mieszkania, kładzie się, wymyśla kolejne epifanie, dostaje ataku kaszlu, uspokaja się, nasłuchuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez otwarte na oścież okno wleciały owady i stukają o sufit niczym deszcz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;x&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/725622603274905397-7755857695721209264?l=pubpodpicadorem.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/feeds/7755857695721209264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=725622603274905397&amp;postID=7755857695721209264' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7755857695721209264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/725622603274905397/posts/default/7755857695721209264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pubpodpicadorem.blogspot.com/2009/07/dusznosci.html' title='Duszności'/><author><name>Daniel Chmielewski</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03152766369640134129</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='27' height='32' src='http://bp0.blogger.com/_lMgYGGveVSc/R6zN9jhwrKI/AAAAAAAAABM/EwSpqy5CJ4s/S220/daniel-opetany.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-725622603274905397.post-980132710963376054</id><published>2009-06-29T05:01:00.000-07:00</published><updated>2010-04-16T06:21:26.592-07:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='impreza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='komiks'/><title type='text'>Bałtycki Festiwal Komiksowy - retrospekcja</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jeśli już zdążyliście przekląć się za nie bycie na &lt;a href="http://www.bfk.hanami.pl/"&gt;Bałtyckim Festiwalu Komiksowym&lt;/a&gt; po lekturze relacji &lt;a href="http://krlcomics.blogspot.com/2009/06/prawdziwa-impreza-komiksowa.html"&gt;Karola&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://unka.blog.pl/archiwum/index.php?nid=14372371"&gt;Unki&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://odmianymasochizmu.blogspot.com/2009/06/fotorelacja-z-bfk.html"&gt;Olgi&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.pastelportal.com/stories/bfk-2009/"&gt;Mateusza&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://pstraghi.blox.pl/2009/06/BFK-dzien-pierwszy-i-drugi-goraca-relacja-na-kacu.html"&gt;Tomka&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://strip-tiz.blogspot.com/2009/06/bfk-i-love-it-and-no-problem.html"&gt;Piotrka&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://ws-stefaniec.blogspot.com/"&gt;Wojtka&lt;/a&gt; to jeszcze ja dorzucę swoje trzy grosze, bo lubię kopać leżącego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Impreza, choć kameralna, była zorganizowana w pełni profesjonalnie. W jednej sali odbywały się wykłady, w drugiej warsztaty, w trzeciej rozdawano autografy i przeprowadzano wywiady, a piętro wyżej znajdowała się giełda. Przestrzeń biblioteki była idealnie dopasowana do celu. Nie było mowy o spotkaniach w małej klitce za toaletami, jak to bywa na WSK. Prelegenci mieli do dyspozycji mikrofony,  rzutniki, laptopy, sztalugi i Bogdana z jego ekipą, którzy czuwali, by nie było żadnych technicznych ani logistycznych problemów.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dzięki temu, że organizatorzy postawili w dużej mierze na młodych, którzy mieli przygotować autorskie warsztaty i wykłady, nie było mowy o nudzie. Spotkania z rodzimymi twórcami, które przybierają formę jedynie wywiadu przed publicznością są wtórne wobec tego, co czytelnicy już od dawna wiedzą z blogów i serwisów, a i pytania zazwyczaj są bezpieczne, a odpowiedzi nic nie wznoszące. Formuła wykłado-warsztatów pozwoliła na przekazanie publiczności ogromnego bagażu nowej wiedzy, jak i na większą interakcję między opowiadającym, a słuchaczami. Byłem bardzo pozytywnie zaskoczony, gdy na prezentacji Karola Kalinowskiego publiczność wchodziła w dyskusję, a nie siedziała w milczeniu, jak to zazwyczaj bywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzień później na moim wykładzie z kompozycji w komiksie miałem największą w dotychczasowej karierze publiczność (a odbywało się to o 10 rano! Po interparty!), a na warsztat stawiła się grupa o wiele większa, niż przewidywałem . Bardzo mnie to ucieszyło, gdyż przygotowałem dość wymagające ćwiczenia warsztatowe, gdzie uczestnicy dostali fragment scenariusza i niezależnie od talentu plastycznego mieli zakomponować ten tekst w formie obrazowej na planszy. Sami mieli zdecydować ile kadrów dadzą, jakie informacje ze scenariusza przekażą, a z których zrezygnują. Wszyscy spisali się świetnie, prezentując bardzo zróżnicowane rozwiązania, nad którymi wspólnie dyskutowaliśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już napisali inni goście festiwalu - zadbano o nas, jak byśmy byli zagranicznymi vipami. Na piątkowym wernisażu wystawy &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Komiks j&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;ap&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;oński - bogactwo stylów, bogactwo treści&lt;/span&gt; czekał na nas stół pełen tradycyjnych japońskich potraw. Sama wystawa odbyła się w &lt;a href="http://www.laznia.pl/"&gt;Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia&lt;/a&gt;, w której wyżej prezentowane były bardzo ciekawe prace współczesnych twórców. Sobotni obiad w innej bibliotece był tak wykwintny, że aż czułem się nie na miejscu. Radek Bolałek na Interparty co chwila podbiegał do nas, by sprawdzić, czy jesteśmy kontent. Zdaję sobie sprawę, że w dużej mierze ta gościnność była wynikiem kameralności imprezy i w późniejszych latach, gdy będzie się rozrastała, już nie będzie jak tak dbać o wszystkich. Ale przecież nie chodzi o wytrawne obiady, a o te drobne, a ważne gesty. To, że idąc na swój wykład nie muszę się obawiać, że będzie półgodzinna obsuwa, bo komputer nie chce działać. To, że organizator osobiście wymienia kilka zdań z każdym z uczestników. To, że choć pewnie za kulisami było wiele stresu w dopinaniu wszystkiego na ostatni guzik, ani Radka, ani Magdę, ani Bogdana i jego asystentów nie opuszczał dobry humor, który udzielał się wszystkim innym. Oczywiście w tym miejscu również muszę pozdrowić panie ze stoiska Unii Europejskiej, które stały przy wejściu na imprezę, ale integrowały się z nami jakby były częścią naszej ekipy, a nie płatnymi propagatorami molocha, który finansuje festiwal.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedyne zastrzeżenia mam do bitwy komiksowej, która była zorganizowana &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ad hoc&lt;/span&gt;. Sztalugi były wetknięte w róg Irish Pubu, jedna oparta o ścianę pod takim kątem, że trudno było dojrzeć co uczestnik narysował. Prowadzący, Bartek Sztybor, nie miał mikrofonu, przez co jego funkcja ograniczała się wyłącznie do prezentowania swojej urody i przekazywania rysownikom tematów. Czuję również, że &lt;a href="http://www.guydelisle.com/"&gt;Guy Delisle&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://www.lforlloyd.com/"&gt;David Lloyd&lt;/a&gt;, zagraniczni goście, którzy wzięli udział w bitwie, czuli się trochę zagubieni, zwłaszcza ten pierwszy, bo Lloyd po prostu dał popis warsztatowy. Tradycyjna formuła bitwy, gdzie wymyślane są dość abstrakcyjne hasła-tematy działa wśród młodych. Jestem pewien, że &lt;a href="http://www.mawil.net/"&gt;Mawil&lt;/a&gt;, gdyby był, bez problemu by sobie poradził. Wśród starszych, nie do końca rozumiejących specyfikę konkursu i będący pod wielkim ciężarem bariery językowej i kulturowej, lepiej byłoby dawać bardziej konkretne tematy, jak to bywa na MFK, gdzie jest jasny cel - narysować Miss Festiwalu. Przemyślenia te są wypadkową moich rozmów z &lt;a href="http://ws-stefaniec.blogspot.com/"&gt;Wojtkiem Stefańcem&lt;/a&gt; i Tomkiem Pstrągowskim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz, żeby już Was nie męczyć, a może właśnie pomęczyć psychicznie - fotorelacja. Zapewne na serwisach pojawią się zdjęcia z oficjalnych spotkań, ja kontynuuję tradycję pozostałych gości i zamieszczę galerię kuluarów imprezy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;BFK - &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;FOT&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;ORELACJA&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W piątek zainspirowani wystawami współczesnej fotografii i video-artu w Łaźni, postanowiliśmy przygotować performance. Tutaj kulminacyjny moment pracy pt. &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pasja 2&lt;/span&gt;, gdzie Bartek Sztybor wchodzi w dialog &lt;a href="http://independent.pl/nieznalska_dorota"&gt;ze znaną wystawą&lt;/a&gt; gdańskiej twórczyni - Doroty Nieznalskiej. Zaraz nastąpi odsłonięcie genitaliów.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SkjShcrJLxI/AAAAAAAAA3k/BVd2pzc46kw/s1600-h/berek.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SkjShcrJLxI/AAAAAAAAA3k/BVd2pzc46kw/s400/berek.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5352759629204500242" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W sobotę Unka Odya zabrała mnie do byłych zakładów mięsnych, tak zwanej Rzeźni. Teraz są to tylko ruiny. Ale jakie! Ogromne hale, z których największe wrażenie robi ta, cała spalona od wewnątrz.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SkjSV5v6D-I/AAAAAAAAA3c/aqqtbgcfLNI/s1600-h/rzeznia.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SkjSV5v6D-I/AAAAAAAAA3c/aqqtbgcfLNI/s400/rzeznia.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5352759430850678754" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(255, 255, 255);"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Rzeźnię, poza gdańską młodzieżą odwiedziły już takie osobistości jak &lt;a href="http://www.maximus.pl/bw-czeslaw_milosz_3ci3epiosenka_o_koncu_swiata3c2fi3e-1088.html"&gt;Czesław Miłosz&lt;/a&gt;, który popełnił okolicznościowy wrzut,&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SkjSMwajx4I/AAAAAAAAA3U/Z5H95LOcNeY/s1600-h/Milosz_piosenka_o_koncu_swiata.JPG"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lMgYGGveVSc/SkjSMwajx4I/AAAAAAAAA3U/Z5H95LOcNeY/s400/Milosz_piosenka_o_koncu_swiata.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5352759273726396290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(2
