BLOG DANIELA CHMIELEWSKIEGO

niedziela, 4 stycznia 2009

Jak Marinettiemu przeszkodzono w podpalaniu świata

Za 14 godzin egzamin z historii sztuki, przede mną kilkaset stron tekstów i manifestów XX wiecznych plastyków, a ja powieść muszę pisać.

Bez sensu.

Ale muszę.

Bo manifest Marinettiego wygląda tak:

... i mocna Niesprawied xxxxxxxxxx Niesprawiedliwość xxx dla nas.


Zdrowa i nocna Niesprawiedliwość xx
mocna Niesprawiedliwość xxx wybuchnie promieniami z ich oczu.

- Sztuka, w istocie, może gwałtem okru
xxxxxxxx
xxxxxx
xxxxxxxxxxxxxx
- Sztuka, w istocie, może







Zdrowa i mocna Niesprawiedliwość wy xxxxx



cieństwem i niesprawiedliwością. Najstarsi

kurwa.




Więc piszę powieść.
x
x

3 komentarze:

Julek pisze...

Promienie z oczu...

Hyhyhyhy :)

Może nie Marinetti, ale coś z futuryzmu na moim egzaminie też się trafi.

kiamil pisze...

Tekst fajny, ale ja nie o tym.
Tylko o sobie.
A dokładniej o internetowych przyzwyczajeniach - gdy zobaczyłem tak zakomponowany wpis to pierwsze co zrobiłem to przejechałem po nim kursorem przekonany, że reszta tekstu to jakieś spojlery, które są widoczne tylko dla chętnych po podświetleniu.
Powoli czuję się jak Christa, który od razu w muzeum, szuka obok na ścianie kolejnego obrazu, dokąd te konie dobiegły...

Daniel Chmielewski pisze...

Do Julka: Taki naiwny faszyzm z tego wszystkiego emanuje. Cudownie widzieć z perspektywy, jak się we własne trybiki wpędzili.

Do Kiamila: Dziękuję, bardzo miło mi Ciebie tu gościć, Kamilu. Zawsze mnie znajomi pytają dlaczego czytam teksty w internecie klikając i zaznaczając całość jak czytam. Cieszę się, że nie jestem w tym odosobniony.

A tutaj żadnych ukrytych tekstów nie dałem, bo musiałbym zdradzić o czym jest powieść. Choć już kiedyś na blogu ukryłem w ten sposób jeden żarcik.

Anegdota o Chriście bardzo mi się spodobała, muszę ją sprzedać znajomym. Pozdrawiam.