BLOG DANIELA CHMIELEWSKIEGO

piątek, 4 lutego 2011

Grrrówno

Ma się czasem taki dzień, kiedy przepełnia człowieka kipiąca nienawiść do wszystkiego i wszystkich, gdzie mówi sie przez zaciśniete zęby w słuchawkę, by nie wylać morza żółci na niewinnych klientów.

I wtedy człowiek sobie zaczyna klikać po statystykach bloga i trafia po linkach do dawna zapomnianej strony, czyli bloga Kuby Dąbrowskiego.

I nagle przeżywa się estetyczną epifanię, która wyzwala etyczną epifanię i człowieka ogarnia miłość do otaczającego go świata, a wyniki w pracy od razu wzrastają o 200% (dosłownie).

Uwielbiam zdjęcia Kuby Dąbrowskiego. Bycie na zdjęciu zrobionym przez niego jest większym marzeniem, niż skończenie mojego komiksowego opus magnum. Kto zna, ten pewnie się zgodzi co do wspaniałości tych prac. Kto nie zna, powinien koniecznie nadrobić stracony czas.

2 komentarze:

M. Sledzinski pisze...

Faktycznie - doskonałe poprawiacze nastroju!

tO mY: pisze...

Śledziu jest wszędzie ;-) Nie wiem, czy poprawiacze nastroju, ale zdjęcia git malina.