BLOG DANIELA CHMIELEWSKIEGO

sobota, 9 lutego 2008

Poniedziałek - ja? Wtorek - ja? A w sobotę?

Każdy grafoman zaczyna bloga od Gombrowicza. Mogłem się tego domyślić. Na szczęście mało tu będzie o mnie. Może będzie dużo ode mnie, ale własnych słów pewnie wcisnę tylko kilka.

Powyższe słowa mogą brzmieć trochę mętnie, ale staną się zrozumiałe po lekturze komiksu mojego autorstwa, a wydania timofowego. Komiks wychodzi już na dniach, a nazywa się Zostawiając powidok wibrującej czerni.

O czym jest możecie się dowiedzieć klikając na powyższego linka. Poniżej z kolei zamieszczonych jest kilka plansz z "Powidoku", pierwsze trzy to jednostronicowe zamknięte całości (przynajmniej pozornie), zwane przeze mnie łanszotami. Czwarta plansza jest już fragmentem większej całości. Jak się mają łanszoty do tej całości? Tego już dowiecie się z lektury, do której serdecznie zapraszam.

5 komentarzy:

Maciej pisze...

Witam i o zdrowie pytam Pana szanownego. Komiks kilka dni temu przeczytałem i intensywnie szukałem jakiś Twoich projekcji w necie ale dotarłem tylko do portfolio na carbonmade. Przy okazji coś więcej o swoich wrażeniach z lektury napiszę. Życzę powodzenia w blogowaniu!

Daniel Chmielewski pisze...

A zdrowie dobre. Z Zakopanego wróciłem, tam czerwone krwinki się tworzą, jak mówi moja druga połowa, z powodów niedoboru tlenu, więc następne miesiace pełne zdrowia przeżyję.

Ucieszyło mnie bardzo, że Twój komentarz jest tutaj pierwszym, bo po przeczytaniu "Kafflików" odnalazłem Cię w sieci i Twój blog stał mi się bramą do komiksowej Polski, o której pojęcie miałem własciwie żadne. No i przy odkrytym na Twoim blogu Subliminal tworzyłem ostatnie strony "Powidoku" (których jeszcze nie ma w makiecie czytanej przez Ciebie). Zatem wielkie podziękowania.

Przyznam się niestety, że Kaffliki czytałem w Empiku, i pamiętam tylko że bardzo mnie zaintrygowały, tak treściowo jak i rysunkowo. Co prawda za bardzo oniryczne jak na mój gust, ale taka nasza polska przypadłość widocznie. Jak porządnie raz jeszcze przeczytam, to podzielę się już właściwie wrażeniami, mam nadzieję, że podczas osobistego spotkania w jakiejś niedalekiej przyszłości.

Na razie wirtualnie ściskam prawicę i pozdrawiam!

Protazy pisze...

Ekhm...

HEAR YE, HEAR YE!

DANIEL CHMIELEWSKI MA SWÓJ WŁASNY ISBN!!!!!

Gratuluję, stary.

Cieszę się z Twojego debiutu. Zasłużyłeś, to się tym też rozkoszuj!

(And I still hope for a copy, mate)

Banaś pisze...

Witam Daniel!
Świetne profilowe :)
Pozdrawiam!

Piotrek Nowacki pisze...

Hejka. Komiks na 100% zakupię. Przykładowe plansze zdecydowanie zachęcają.