BLOG DANIELA CHMIELEWSKIEGO

poniedziałek, 27 lipca 2009

Hiper Kampinoski Rajd Komiksowy 2009

Moja ekipa !!!! Z nami nie ma żartów!! Fikasz to znikasz!! KOMIKS HOOLIGANS!!!! Ja to ten najbardziej garbaty w zielonej koszulce ;)
(Zdjęcie ustawił Ystad)

Wróbel, kobieta hardkor, na boisku od kosza nie ma ruwnych nawet wśród facetów, na rowerze szaleje jak by w jakimś tur de poloń występowała a w kalamburach rozwala pszeciwników jak prawdziwy gangsta!

mc.owiec na dwuh kółkach mknie jak szczała. Jak mu podpadniesz, to zdejmuje z pasa łańcuch i bawi się w dentystę.

Ystad. Ma muzg i mieśnie. Nikt nie odkręca tablic szybciej i dyskretniej niż on.

Wonder. Totalny świr, nie ma takiej zasady, której nie potrafiłby złamać!

I ja. Całe dni z ziomami na kwadracie, a nocami panuję na warszawskich ulicahc, jeżdżac rowerem bez świateł, bo niczego bardziej nie lubie, niż procenty i adrenaline!

Ustawkę mieliśmy na placu Wilsona w niedziele o 11.00. Ja se szluga zapaliłem, bo tak lubie przed wyciskiem na rowerze, a Wonder zajehał drogę jakiejś babie co do autobusa chciała wsiąść, bo to taki zgrywus z niego! (zdjęcie zrobił Ystad)

W Opaleniu zatrzymaliśmy się, by poćwiczyć układ taneczny do teledysku, gdzie dissujemy Waszkę G. Jak porwiemy się na najlepszego rappera w Polsce i go lirycznie zmiażdżymy, to usłyszy o nas 38 milionów ziomów, yo! Jak widać na zdjenciu, Ystad i mc.owiec będą stali twardzi jak skała, a Wonder i Wróbel zaciskają wokół szyi pętlę (że to taka metafora, że to przeciwnika czeka pętla u szyi, a nie nas!!)

Dwa strony jednego medalu. Ystad to chłop do picia! A mc.owiec to człowiek honoru, co to od gimnazjum jest czysty od alkoholu, dragów i papierosów. Człowiek z żelazną siłą woli, za co rispekt ma od całej ekipy!

Wu Wu A, ziąąą! (Ystad właśnie pokazuje "U")

Na rajdzie było naprawdę ZIELONO ;)

Te ścieżki to oni tak oznaczają, że trzeba na ślepo pojechać kilkaset metrów w jakas stronę, żeby wreszcie zobaczyć jakieś oznaczenie na drzewie. Bo oznaczenie drzew przy rozwidleniach to było by za łatwe, nie???

Ystad w kozackim zielonym płaszczu przeciwdezszcowym wyglądał jak batman. Z takim twardzielem to nie ma żartów!

W sklepie Sami Swoi zaopaczyliśmy się w dużo procentów, by mieć siły na dalszą podruż!

Jak się nie ma kominiary, to trzeba korzystać z parasola i kwaitków.

Wróbel na hardkorze sprawdza wytrzymałość chuśtawki. Potrafilibyście tak wysoko?! ...Ha, wiedziałem, że spękacie!

Otagowaliśmy plac zabaw, bo takie z nas wandale! HWDP!

Deszcz?! Co to dla nas? Przecież nie jesteśmy z cukru!

Ystad ustala gdzie najbliższy sklep z alko. To nasz następny przystanek!

Wróbel nic se nie robi z dziurawych polskich dróg! Daje po garach!

Ale to i tak było za wygodne, więc znaleźliśmy drogę z zerwanym asfaltem! Z pichacza i 11 na godzinę! Sajonara frajerom w sardynkowych puszkach!

Moje eLO. Tu się wychowałem, pierwsze drinki, blanty, miłości! Chciałem pokazać ekipie moje korzenie.

Mieliśmy nawet darmową solarkę!

Na rozstaju dróg, gdzie Ystad se siedział, zapytałeś: dokąd iść? Frasobliwą minę miał. (Pozdro dla pani Zaremby, co to nas uczyła tej piosenki w eLO!)

Miasto jst nasze!

Jeszcze jedno bro przy Moście gdańskim.

Wonder opowiada zajebisty dowcip. On to potrafi rozbawić towarzycho. Co bysmy zrobili bez tego świra?!!!

***

Relacja napisana w hołdzie Porwity Hools.

Olga ma merytorycznie pełniejszą relację z rajdu. Gorąco zapraszam na jej blog.

Trasa wyglądała trochę inaczej, niż zaplanowaliśmy,
ale jak widać na zdjęciach powyżej i u Olgi, nie narzekaliśmy na brak wrażeń.

Miała być również relacja z happeningu Jaśminy Wójcik, ale jak na prawdziwego street-artowca przystało, robiła na nielegalu, więc KMWTW. Jakby co, mogę w cztery oczy opowiedzieć co tam się działo i pokazać niespodziankę, jaką od autorki dostał każdy chętny widz.

11 komentarzy:

Dominika Węcławek pisze...

A ja myślałam, że komiksiarze nigdy nie wychodzą ze swych ciemnych nor i rowery oglądają tylko na obrazkach:P A tak na poważnie to szacun. My zrobiliśmy taki troche krótszy rajd po Kampinosie z wózkiem dziecięcym, ale strasznie grzęzł w piachu po drodze do Palmir:)

Ystad pisze...

o tak. pomimo ścięcia w pewien sposób trasy która miała wynieść około 37 kilometrów, zrobiliśmy około 60 ;)

Dominika Węcławek pisze...

Oj myśmy się tak dwa tygodnie temu na szwedzka Olandie wpakowali na pozyczonych rowerach. Mialo byc ekspresowe 27 kilometrow, wyszlo ponad 60. No ale uznanie na Ursynowie jest, niematotamto:P

otoczak pisze...

nareszcie jakoś normalnie napisane...
a zakwasów nie ma?

Maciej pisze...

Mocarny komentarz!

skil pisze...

rispekt!

Olga Wróbel pisze...

To się nazywa relacja, chylę czoła!

qba pisze...

ech, typowi polscy sportowcy: piją, palą i uprawiają sport ;-)

kiedy następna wyprawa?

Łukasz Okólski pisze...

ostary, prze wpis...
mocarne crew macie

Siegfried pisze...

wszystko pieknie ale z tym tagowaniem to przesadzilista :)

a pierwsze zdjecia wygladaja jakby byly robione w studiu, na sztucznym tle. Pewnie ta cala historia jest sfingowana i nikt nigdzie nie pojechal :D

Dalvia pisze...

no, fajnie było, fajnie...zazdroszczę...

wczoraj po centrum łaziłam (nie sama), i Cię widzieliśmy pod rotunda, prowadzącego rower. Ale zanim zdołałam Cię zmolestować, to już zniknąłeś za rogiem ze swoim kolegą o bujnym owłosieniu ;)