BLOG DANIELA CHMIELEWSKIEGO

środa, 15 kwietnia 2009

Andrzej

x


Nie stoi już przede mną Andrzej, który

szedł chodnikiem
stał na światłach
szedł chodnikiem
wysiadł z autobusu
jechał autobusem
wsiadł do autobusu
biegł na przystanek
schodził po schodach
wychodził z mieszkania
wypróżniał się
jadł
wstał

Tamtych Andrzejów już nie ma.


Napisane w Ogrodzie Saskim
pod wpływem rozmyślań o
pamięci ptaków
kwestii czasu
człowieku jako projekcie


x

6 komentarzy:

arcz pisze...

Danielu, też masz tak, że nieznajomy mężczyzna o którym np. opowiadasz drugiej osobie, odgórnie jest nazywany 'Andrzejem'?

Życiowy poemat swoją drogą.

Daniel Chmielewski pisze...

Dzień dobry, Łukaszu. Ten człowiek w mojej głowie sam się tak nazwał, nie wiem dlaczego. Widocznie drogą eliminacji zdyskwalifikowałem imiona wszystkich bliższych znajomych i zostało to. Nie wymyślam nigdy imion do anegdotek opowiadanych innym ludziom. Mówię tylko "mój znajomy/ moja znajoma". Ale to niezwykle ciekawe, z tym Andrzejem - masz tak właśnie? Że to imię zastępuje prawdziwe personalia?

arcz pisze...

Ano. Chociaż ostatnio zauważyłem, że często Andrzej zastępowany jest Markiem.

Andrzej Janicki pisze...

Poczułem, że powinienem zabrać głos w tym temacie, ale nie wiem co powiedzieć.

mtz&qba pisze...

powiedz: Danielu, napisz wiersz o komiksach.

Daniel Chmielewski pisze...

Do arcza: A znasz blisko jakichś Marków, czy Andrzejów, czy to są, że tak powiem, "niezawisłe imiona"?

A tak z innej beczki, myślałem, że się wreszcie poznamy osobiście na bitwie, a tu taka siupryza.

Do Andrzeja: Już swoją obecnością powiedziałeś wiele! Jak głosi porzekadło - jeden Andrzej wart jest tysiąca słów.