BLOG DANIELA CHMIELEWSKIEGO

wtorek, 23 czerwca 2009

Summertime

A ku ku.

Cały czas tu jestem, w sensie w sieci, tylko zamiast silić się na toporne teksty baraszkuję sobie po różnych ustrojstwach pozwalających na szybką wymianę krótkich myśli. Przez to i tu wymienię kilka krótkich informacji by być zgodnym z zeitgeistem, a może za jakiś czas powrócę do starej formuły elaboratów.

***

Zalogowałem się ostatnio na Second Life. Po co? Otóż, gdy byłem ostatnio w Portugalii poznałem na wernisażu zdjęć studentów naszej Akademii pewną, jak się potem okazało, bardzo ważną osobistość. Ma na imię Silvestre Pestana i jest uznanym w Portugalii krytykiem i kuratorem. Organizatorka naszego wernisażu uznała jego obecność jako coś bardzo nobilitującego. Pan Pestana wyróżniał się tym, że co chwilę wygłaszał jakiś hermetyczny żart, po czym odrzucał głowę do tyłu i śmiał się jak jakiś arcywróg Bonda tuż po wyjawieniu swego diabolicznego planu. Poza tym widocznie znudził mu się meatspace (moje ulubione słowo ostatnio) i stworzył wirtualną galerię w Second Life. Dostałem namiary i muszę go wreszcie odwiedzić na którejś wyspie, gdzie się galeria ta znajduje. Ale jak na razie nie wiem jak przefarbować swoje włosy z rudego na blond i jak okulary założyć. Do tego podczas pierwszego wieczoru trafiłem na wyspę, gdzie zblazowana amerykańska młodzież gadała o seksie a na głównym skwerku półnagie prostytutki przymierzały różne staniki, gdy wokół nich genetycznie modyfikowani robo-ludzie skakali po ulicach. Czułem się jak w Little Big Adventure w świecie antymaterii, albo przynajmniej jak na Ziemi 2 z komiksu Morrisona i Quitely'ego. Jak ogarnę się z szoku i nauczę się zakładać okulary, to możemy się umówić w Drugim Życiu na piwo. Ja się nazywam Leinad Shoreman.

***

Mam też swojego minibloga na Twitterze i konto na Facebook. Jak szaleć, to po całości. Tłiter jest o tyle dobry, że zastępuje opisy na gadu gadu, których i tak nikt nie czytał. A teraz wiem, że jak podzielę się jakimś wersem ze słuchanej właśnie piosenki, to skażę kilka(naście) osób na przeczytanie tego. Do tego Tłitera działa jak czat, co jest bardzo wygodne.

Z Fejsbókiem ociągałem się jak swego czasu z Gronem. Ale dałem się namówić i oczywiście wsiąkłem. Bardzo wygodne to w komunikowaniu się ze światem. Komentarze, mejle, czaty, wszystko bardzo intuicyjne. Czuję się jak podczas niektórych sennych sekwencji, kiedy to w jednym pomieszczeniu są wszyscy moi znajomi i mogę sobie chodzić od jednej grupki do drugiej i zagadywać. Na pewno mnie czasochłonne niż umawiać się z ludźmi z liceum, znajomymi z Akademii, komiksiarzami i wszystkimi nie mieszczącymi się w tych szufladkach z osobna. I nie muszę wydawać na piwo.

W ogóle ciekawe są te fluktuacje, jakie obserwuję. Przenoszenie ciężaru dyskusji z mejli do forów do blogów do kolejnych mediów. To wszystko staje się o wiele bardziej efemeryczne, ale coraz bardziej zbliżone do zwykłego spotykania się i rozmawiania - dystans jest coraz mniejszy. Znajomi z sieci teraz wiedzą o wiele więcej o moim codziennym życiu niż matka za ścianą.

***

Zbliża się wielkimi krokami Bałtycki Festiwal Komiksowy. Odbywa się w Gdańsku w ten łikend, czyli w sobotę i niedzielę, 27-28 czerwca, choć wiele ludzi związanych z komiksem będzie już w piątek zjeżdżało się na biforka. Nie wiem jak to wygląda od kuchni, ale bardzo pozytywnie odbieram profesjonalizm, z jakim ten młody festiwal jest organizowany. Będzie dużo wykładów i warsztatów prowadzonych przez młodych komiksiarzy, co jest o wiele ciekawszym rozwiązaniem niż spotkania z twórcami, gdzie to opowiadamy to samo, co na naszych blogach widnieje od miesięcy.

Ja będę w niedzielę prowadził o 10.00 wykład z kompozycji komiksu. Mówił będę o montażu całości jak i o kompozycji elementów na rozkładówce, na stronie, na kadrze, o tym jak czytać pewne rozwiązania kompozycyjne i jak wprowadzać pewne zabiegi, by one niosły nam historię i byśmy nie musieli polegać tylko na słowach albo na literackiej wartości rysunków. Potem z chętnymi pójdziemy do małej sali, gdzie o 11.00 poprowadzę warsztaty z kompozycji. Nie wiem jeszcze jak to będzie wyglądało, ale chyba będą to proste ćwiczenia z układania elementów na stronie. Talent rysunkowy nie będzie potrzebny - wystarczy wyobraźnia. Zatem i na warsztaty zapraszam nie tylko rysowników, ale i czytelników stroniących od ołówka i piórka.

O BFK w pigułce napisał Łukasz Babiel na Motywie Drogi. Zerknijcie tam po wszelkie informacje dotyczące gości, punktów programu, zniżek w pubach dla odwiedzających. Z jednym z organizatorów BFK, Radosławem Bolałkiem, przeprowadził wywiad inny Łukasz - Mazur z Kolorowych Zeszytów. Gorąco polecam lekturę obydwu tekstów i zapraszam na BFK!

***
Na odbywającym się w Gdańsku festiwalu powinna mieć premiera nowego, piątego Ziniola. Jest to pewnie najlepszy dotychczasowo wydany numer. Wywiady i artykuły bardzo ciekaw, a komiksy z całego świata na wysokim poziomie. Żadnego zapchajdziurstwa.

W tym miejscu chciałbym podzielić się radą ze składaczami prasy. Jeśli wisi nad Wami dedlajn, którego i tak nie uda się dotrzymać mimo trzech dób nie spania, nie upijajcie się do nieprzytomności w noc poprzedzającą pracę. Na moje usprawiedliwienie mam to, że znajomi wyciągnęli mnie na Antychrysta von Triera i trzeba było omówić szczegółowo sens filmu. Do tego jeden ze znajomych jest wcielonym szatanem i zawsze sprowadza mnie na złą drogę w takich chwilach.

***
Timof wydał ostatnio fantastyczny komiks - Wykiwanych. Nie mieszałem w nim palców, więc polecam po prostu, dlatego że to świetna lektura. Ostrożnie podchodziłem do określenia "życiowy komiks", jakim określono tę pozycję. Ale faktycznie jest życiowa. Alex Robinson przedstawia nam losy sześciu głównych i kilkoro pobocznych postaci w realistyczny sposób, kładąc nacisk na podyktowane cechami charakteru wybory, jakie jego bohaterowie podejmują. Może niczego nowego nie odkryłem, ale niewątpliwie pewne wątki pozwoliły mi spojrzeć na pewne aspekty mojego życia z dystansu i z innej perspektywy. Do tego postać Nicka wyzwoliła we mnie fizyczną agresję, której nie czułem względem literackiego bohatera od czasów Ameryki Franza Kafki. Choć czuję, że ta nienawiść jest mocno podyktowana tym, że podświadomie sam mógłbym postąpić jak on i nie chcąc dopuszczać takiej myśli do siebie, odreagowuje się na bohaterze komiksowym lub literackim.

***

Dużo będzie się działo przez to lato, jeśli chodzi o moją pracę komiksową. Nie chcę niczego zdradzać, póki to jest wszystko w postaci luźnych szkiców, ale tak czy siak, przez ostatni rok użalałem się i pisałem smętne wywody - teraz czas na wykorzystanie tych przemyśleń i działanie!

Sobie i Wam życzę owocnego lata i do przeczytania wkrótce. A żeby Was rozruszać, kawałek który kojarzy mi się z jednym z obozów harcerskich z mojej młodszej młodości:

4 komentarze:

Dźwiedziu pisze...

Twitter zamiast opisów na gadzinie... And Dźwiedziu was Enlighted...

mtz&qba pisze...

mam nadzieję, że mimo tego, iż wiedziesz bujny żywot sieciowy, wychyniesz jutro sprzed komputera na spotkanie z panem Delisle ;-)

Vigor pisze...

hej Daniel, godai dal mi cynk, ze masz jakis scenariusz do nowego kolektywa. jesli nie masz nic przeciw chcialbym sprobowac go zrealizowac. chociaz nie mam poki co pojecia co to za klimaty.

pzdr.

kolec pisze...

Na pewno mnie czasochłonne niż umawiać się z ludźmi z liceum, znajomymi z Akademii, komiksiarzami i wszystkimi nie mieszczącymi się w tych szufladkach z osobna. I nie muszę wydawać na piwo.

>> Oszty.

PS. Pozdrów ode mnie Guya.