Zapraszam do zapisywania się na cykliczne warsztaty, które prowadzę. Poniżej spis aktualnych zajęć z linkami do opisów zajęć na stronach instytucji, gdzie możecie się zapisać. Jeśli macie pytania, piszcie w komentarzach. Do zobaczenia!
(fot. Monika Zwierz)
DOM KULTURY KADR
Przygotowanie do egzaminów na ASP (młodzież, dorośli, wtorki):
Jeśli znacie kogokolwiek na terenie Warszawy, kto wydaje lub chciałby wydawać cykliczne pismo na terenie szkoły albo instytucji (np. w domu kultury) - dzieci, opiekunów, nauczycieli, animatorów, to dajcie im proszę znać o spotkaniu 12 maja.
Myślałem, że raczej skupimy się na wieku gimnazjalnym i licealnym, ale dostaję sygnały, że dużo ciekawego dzieje się albo potencjalnie może się wydarzyć w szkołach podstawowych.
Nie robię jednorazowego projektu, narzuconego dzieciom ćwiczenia do wrzucenia do portfolio. Wyobrażam sobie stworzenie grupy wsparcia, która będzie dzieliła się swoim know-how, praktycznie pomagała w inicjatywach i tworzyła sieć kontaktów między twórczymi grupami młodzieży.
Szczegóły:
Mały Przegląd pod redakcją Janusza Korczaka wychodził w latach 1926-1939 i był demokratyczną platformą informacji i komunikacji dla dzieci i młodzieży. Jego współpracownicą była też Stefania Wilczyńska, bohaterka 5. edycja akcji Warszawa Czyta | 10-14 maja 2017. Gdy patrzymy na kolejne strony pisma w archiwach, widzimy nie narzucony przez dorosłych produkt, a oddolną inicjatywą dziecięcą. Jak obecnie wygląda papierowa (i cyfrowa) prasa adresowana do młodzieży, ale i przez nią tworzona?
Podczas tegorocznej edycji Warszawa czyta chcemy stworzyć laboratorium, gdzie: - redaktorzy gazetek szkolnych i innych cyklicznie wydawanych pism mogą pokazać innym co robią. - potencjalni redaktorzy mogą nauczyć się jak ruszyć z własnym pismem. - młodzież może spotkać się ze specjalistami z różnych dziedzin, którzy wspomogą ich swoją wiedzą. - może uda się wytworzyć zaskakujące formy komunikacji? Efemeryczne artykuły rzucane z rzutnika na ściany kamienic? Czemu nie!
To nie jest jednorazowy warsztat, to nie jest projekt z narzuconym pomysłem. To będzie żywe forum wsparcia i wymiany doświadczeń.
Zapraszamy młodzież redagującą albo chcącą redagować gazetkę szkolną albo inny typ pisma cyklicznego. Jeśli macie przykłady swojej pracy, koniecznie przynieście! Opiekunów/opiekunki, nauczycielki/nauczycieli, animatorów/animatorki również zapraszamy.
Jeśli macie ochotę wcześniej przedstawić nam gazetę, którą współtworzycie, piszcie: zerodc@wp.pl
Koordynatorem Laboratorium jest Daniel Chmielewski, scenarzysta i rysownik komiksowy, autor Zapętlenia, scenarzysta narysowanego przez Marcina Podolca Podglądu i rysownik napisanego przez Katarzynę Szaulińską komiksu Czarne fale. Jak radzić sobie z depresją. Poradnik dla młodzieży.
----------------------------------------------------------------------------------- Pierwsze spotkanie Otwartego Laboratorium Prasy Szkolnej kiedy: Fundacja Zmiana, Czytelnia na Bazarze Różyckiego, Brzeska 23 gdzie: Czytelnia na Bazarze Różyckiego, Brzeska 23 organizacja: Warszawa Czyta i Fundacja Zmiana
----------------------------------------------------------------------------------- To i inne wydarzenia akcji Warszawa Czyta odbywają się przede wszystkim dzięki waszemu wsparciu, które możecie przekazać tutaj: http://pomagam.pl/warszawaczyta2017 Liczy się każda kwota!
Otwarcie: niedziela 2 kwietnia 2017, godz. 18.00 Wystawa potrwa do 7 maja 2017 Koordynacja: Aleksander Ryszka
Pusta kartka naświetlona przez czas staje się zapełniona. Zarysowana kartka niszczeje.
Wystawa plansz komiksowych z albumów Zapętlenie, Zostawiając powidok wibrującej czerni i krótszych form. Notatki z pracy, szkice, instalacje z lat 2006-2017.
To jest tekst z cyklu TLDR. Na początku jest esej, potem kilka słów o zrealizowanych w tym roku projektach, a to co najciekawsze, czyli zapowiedzi przyszłorocznych publikacji, jest na dole, więc możecie od razu tam zeskrolować.
***
I kończy się kolejny rok. Od 2014 mój kalendarz się
przestawił, gdy zostałem pod koniec października zwolniony z pracy na słuchawce
i zaczęło się moje nowe, trwające wciąż życie właściwe. O okolicznościach
zmiany trybu życia możecie poczytać w zeszłorocznym podsumowaniu.
Ludzie mnie często pytają: „I co, żyjesz z komiksu?” Na
pewno żyję z tego, że jestem autorem komiksów. Nigdy, niezależnie czy w
portfolio, czy na spotkaniu z przyszłym zleceniodawcą, czy w jakichkolwiek
innych okolicznościach, nie przedstawiam się inaczej niż: „Daniel Chmielewski,
scenarzysta i rysownik komiksowy”. Bo tym jestem. I to już samo w sobie jest
trudne zadanie. Studiowałem razem z Agatą Dudek i Małgorzatą Nowak. TO są
ilustratorki. Studiowałem z Alicją Kobzą, Małgorzatą Frąckiewicz i Tomaszem Głowackim,
z Urszulą Janowską i Filipem Tofilem. TO są graficy i graficzki. Każde z nas
spędza lata dopracowując swój warsztat, ucząc się o swojej działce, i z lektur
i z pracy i z bycia w pewnych środowiskach i związanych z nimi wydarzeniach. A
jednocześnie śledząc to, co dzieje się w ogólnopojętej kulturze wizualnej, by
nie zamykać się na nowe rozwiązania. Bo, jak zobaczycie pod koniec wpisu, nie ograniczam się tylko do sekwencji rysunków z dymkami.
Próbuje rzeczy nowych, ale zakorzenionych w tym, co umiem robić - czyli powolne, ewolucyjne sprawdzanie się w przyległych dziedzinach.Staram się nie obniżać poziomu biorąc się
za coś, co nie jest moją działką tylko po to, by zarobić. Jednocześnie, gdy
przedstawiam swoje pomysły zleceniodawcom, robię to na swoich zasadach. Jeśli
ktoś nie chce pomysłów Daniela Chmielewskiego, to wolę nie mieć zlecenia, niż tygodniami frustrować siebie, czuć ciężar związany z niezadowoleniem
zleceniodawcy i ostatecznie stworzyć produkt, który nie nadaje się do
portfolio. Bo wiadomo – kasę ze zlecenia się przeje, ale portfolio jest rosnącą
w siłę wizytówką. Żeby było jasne – nie jestem butnym artychą, który musi mieć
wszystko według swojej wizji. Zawsze rezerwuję sobie przy każdym zleceniu kilka
dni albo więcej na research, zrozumienie zagadnienia, codzienne maile z
pytaniami. Ja chcę się uczyć od swojego zleceniodawcy, zrozumieć jego pomysł.
Ale też oczekuję, że zleceniodawca bierze mnie, bo wie co JA robię, a nie
potrzebuje tylko rąk, którymi będzie kierował. Komunikacja, dyskusja, dobra
chemia i właściwie na ostatnim miejscu pieniądze – tyle, bym był zadowolony
pracując nad projektem, bym nie miał myśli typu: „Ktoś zarabia na mojej pracy”,
„Mógłbym spędzać ten czas z rodziną, a go marnuję”.
Znów, żeby była jasność, pieniądze są ważne i nie są na
ostatnim miejscu dlatego, że jestem lekkoduchem, tylko dlatego, że jest to
część mojej szerszej strategii życiowej. Zależy mi na czasie z córką Gretą i żoną Olgą. I
zależy mi na mojej autorskiej twórczości, bo nie przez nawet najładniejszą
ulotkę, czy najzabawniejszy pasek reklamowy będę zapamiętany, a przez moje
albumy. Bo jestem twórcą albumowym. Nie umiem memów. Nie umiem mediów społecznościowych.
Nudzą mnie krótkie formy (czasem jakąś zrobię dla zabawy, rozerwania, ćwiczenia
nowych trików, ale na potrafiłbym publikować tylko w antologiach, konkursach
lub po prostu w Internecie). Te wybory i faktyczne się ich trzymanie znaczy, że
żyję z tego co robię, ale pieniędzy mam w sam raz, by mieć na życie, wynajem
mieszkania, czasem jakąś płytę muzyczną, no i jednak co miesiąc drobną sumę na
konto oszczędnościowe (na czarną godzinę). Moje „żyję z komiksów” nie oznacza
trzech obiadów na mieście tygodniowo, zakupów bez patrzenia na metkę, ubrań bo
mi się podobają i co z tego, że już mam tyle a tyle marynarek.
Z drugiej strony moje życie kulturalne i towarzyskie jest
wystarczająco bogate. Więc wystarczy trochę minimalistycznego podejścia do konsumpcji,
dobra organizacja czasu i rozeznanie się w tym co się dzieje w moim mieście, by
być szczęśliwym ze obecnego miejsca w życiu. Oczywiście, nie można też tego
ukrywać, by nie zacierać realnego obrazu, że mam lepiej zarabiającą od siebie żonę
(mnie nie stać na koty z hodowli, ale żonę stać, więc de facto mam dwa koty z
hodowli). Ale dbamy o to, by uciec od innego niebezpiecznego, a często
spotykanego w tym kraju modelu – mężczyzna artysta i jego autonomia / kobieta
ciężko-pracująca i jeszcze zajmująca się sprawami domowymi. Moja autonomia trwa
od wyszykowania Olgi i Grety i pożegnania ich rano do momentu, gdy odbieram
Gretę z przedszkola. Ja robię większość obiadów (kiedyś broniłem się, że nie
potrafię i nie robiłem wcale), ja sprzątam, piorę, zabieram Gretę na popołudnia,
by Olga mogła w spokoju dokończyć obowiązki zawodowe, wreszcie ja kąpię córkę i
czytam jej do snu. I uwielbiam to robić i umiem to robić.
To wszystko napisałem, by pokazać, że za pytaniem: „Czy
żyjesz z własnej twórczości?” nie ma prostej odpowiedzi Tak/Nie. Albo nawet
jeśli odpowiem „Tak”, to za tymi trzema literami kryje się ogrom rzeczy, które
trzeba przepracować, i to nie raz i nie samemu, ale z bliskimi.
Tyle się rozpisałem o etyce zawodowo-życiowej, że tylko
nakreślę kilka ciekawszych rzeczy, które się działy w tym roku.
Wybrane zlecenia:
Kolekcjoner historii
Dla Muzeum Pragi przygotowałem ulotkę edukacyjną, którą
można wziąć przy kasach. Szukałem w niej nietypowych rozwiązań, jeśli chodzi
chociażby o sposób rozkładania kartek. Jedno z moich ulubionych zleceń i
idealnie ilustrujące to, co pisałem o uczeniu się i dyskusji.
Kliknij w obrazek, by powiększyć.
European Cycling Challange
Po udanej współpracy z warszawskim ZDM w 2015 roku, zostałem
poproszony o zrobienie spotu i plakatów dla tegorocznej edycji ECC. To była
moje pierwsza animacja w życiu, bo jednak trzeba próbować nowych rzeczy, kiedy
się wie, że na pewno zrobi się coś przynajmniej na poziomie. Patrząc po
prostych animatikach, jakie są spotykane często na ekranach tramwajów i
autobusów, jestem zadowolony z siebie, że wykorzystałem czas nad tym zleceniem,
by poćwiczyć ruch, plany, przejścia i przemycić moją komiksową praktykę ilustrowania
realnych rzeczy w metaforyczny sposób (transformacja samochodów w rowery).
Apostrof
Olga i ja zostaliśmy poproszeni o pasek na potrzeby gazetki
festiwalowej. Prosiłem Olgę o różne tropy i pomysły, które potem zacząłem lepić
i formować. Miałem już doświadczenie w tej materii po „Zapętleniu” i wydaje mi
się, że wyszło coś ciekawego i dla fanów Pilcha i Głowackiego, jak i dla
nieznających ich twórczości zbytnio.
Warsztaty i spotkania:
Zlecenia są super i zazwyczaj pozwalają szybko dużo zarobić,
ale o wiele ciekawsze są dla mnie warsztaty, wymiana wiedzy, jaka następuje. Bo
nigdy nie prowadzę warsztatów z myślą, że to JA uczę, a inni UCZĄ SIĘ. Lubię
podchwytywać nietypowe rozwiązania, którymi zwłaszcza potrafią zaskoczyć
dzieci. Podczas warsztatów asamblażowych w warszawskiej Królikarni z
przedszkolakami, byłem zaskoczony, gdy zamiast liści, jedna dziewczynka chciała
nakleić na kartkę znaleziony w trawie samochodzik. Podchwyciłem to i zaczęły
powstawać bardzo ciekawe kompozycje połączone ze śmieci, liści i elementów
rysowanych.
W tym roku prowadziłem zajęcia dla dzieci w Muzeum Pragi i
wspomnianej Królikarni. Odwiedziłem Częstochowę, by poprowadzić zajęcia z
narracji dla młodzieży i dorosłych w ramach Willi Kreatywnych Działań.
Warsztaty w Częstochowie. Zdjęcie: Adam Florczyk
Miałem zorganizowany przez Multiprops czteroczęściowy cykl warsztatów dla dorosłych w warszawskim ZaczarowanymOgrodzie (bardzo pouczające dla mnie – jednak cykl daje o wiele więcej
możliwości – uczestnicy poznają się, więcej dyskutują i więcej na pewno
wynoszą).
I wisienka na torcie – zostałem zaproszony do krakowskiego MOCAK-u,
by porozmawiać z Pawłem Timofiejukiem i Jerzym Szyłakiem o powieściach
graficznych. Całe spotkanie zostało zarejestrowane i jest do obejrzenia:
Nadchodzące projekty.
Przede wszystkim po zeszłym roku, gdzie przeważały zlecenia,
w tym skupiłem się na albumie. Zlecona mi przez Wojtka Szota w grudniu 2014
roku adaptacji powieści Olgi Tokarczuk Anna In w grobowcach świata po
dokładnym researchu i cyzelowaniu scenariusza, dopiero w kwietniu 2016 ruszyła
z kopyta. Obecnie mam narysowanych i pokolorowanych 52 strony ze 140. Mam
ostateczne dialogi napisane dla około 70 stron. Premiera albumu, który obecnie
ma już własny tytuł – Ja, Nina Szubur powinna odbyć się w lipcu 2017 roku i
wszystko wskazuje na to, że się uda.
Kliknij w obrazek, by powiększyć.
Żeby nie oszaleć nad jednym projektem, zacząłem pisać rzeczy
poboczne. Przez ostatni rok napisałem trzy.
Pierwsza rzecz, to scenariusz do antologii wrestlerskiej
Bartka Glazy, zwanego Henrykiem, 7x7. Poza mną scenariusze napisali m. in Grzegorz Janusz,
Bartosz Sztybor i Robert Popielecki. Ja swój pomysł zakorzeniłem we wspaniałym
i mocnym filmie R.W. Fassbindera, Dlaczego Pan R. oszalał i oparłem go na
prawdziwej historii ze świata amerykańskiego wrestlingu. Gdy Bartek narysował
moją siedmiostronicową nowelkę, to aż mnie ciarki przeszły – co innego
wyobrażać coś sobie, a co innego widzieć to i to w taki, a nie inny sposób
oddane. Bardzo czekam na premierę, też pewnie w połowie 2017 roku, bo rysunki Bartka bardzo działają na emocje. Zresztą nowelka do
scenariusza Sztybora wygrała Grand Prix na MFKiG i niewątpliwie ogromna zasługa
w tym warstwy wizualnej właśnie.
Kliknij w obrazek, by powiększyć.
Następne dwie rzeczy, które napisałem, to książki dla
dzieci. Uwielbiamy czytać z Gretą, moją czteroletnia córką i to była kwestia
czasu, nim sam coś dla niej napisałem. I tu wracam do początku dzisiejszego
wpisu. Zdecydowałem, że NAPISZĘ książki, ale oddam je we właściwsze ręce -
ludzi którzy wytworzą swoimi ilustracjami właściwy dla danej książeczki klimat,
jakiego ja ze swoim dość topornym realizmem rysunkowym nigdy bym nie oddał.
Pierwsza napisana książeczka, i będąca na finiszu, jeśli
chodzi o rysunek, to Burze kuchenne i bestie bezsenne. Rzecz jest o
dziewczynce i jej rodzicach, którzy szukają sposobów na porozumienie się ze
swoją córką w kwestiach sprzątania, zasypiania i przygotowywania się do
przedszkola. Maciej Łazowski to człowiek, z którym od lat próbowaliśmy coś zrobić - prawie nawet udało nam się założyć studio graficzne! - ale inne tryby działania (ja potrzebuję długich form, Maciek raczej od kolejnych długich form się odżegnuje), nie pozwalały nam znaleźć wspólnego terenu. Do czasu! Maciek odnalazł się w ilustracji dziecięcej, a ja miałem gotowy w głowie scenariusz książki dziecięcej. A jako że najbardziej mi się podoba to, co magister Łazowski wyrabia przy Głosach w mojej głowie - ustaliliśmy formułę prostych, analogowych ilustracji podpierających tekst. Poniżej próbka, jeszcze bez koloru:
Druga książeczka jest poważniejsza, choć tez adresowana do
starszych przedszkolaków i dzieci zaczynających szkołę. Dotyczy urbanistyki i
autonomii życiowej. I gdy próbowałem sobie wyobrazić, jeszcze na etapie wymyślania historii, jak pokazać człowieka i miasto w atrakcyjny dla dziecka (i nie tylko) sposób, przez co rozumiem pobudzający do myślenia, ale jednocześnie przedstawiający jakąś realność, w którą chce się wejść, a nie suchy, minimalistyczny, estetyzm - zobaczyłem przed oczami obrazy Magdy Rucińskiej. I jakaż była moja radość, gdy Magda postanowiła wejść w ten projekt! Poniżej prezentuję próbkę kilku z kilkunastu już skończonych prac do książki pt. Miasto Złotej.
Kliknij w obrazek, by powiększyć.
Więcej o powyższych projektach będziemy pisać, gdy zostaną
ustaleni wydawcy, daty, etc. Ale czuję, że rok 2017 będzie, przynajmniej dla
mnie i osób, z którymi współpracuję, bardzo, bardzo ciekawy!
Jeszcze nie wspomniałem na blogu, ale wraz z organizatorem warsztatów Multiprops będę we wrześniu i październiku prowadził czteroczęściowy cykl warsztatów komiksowych na warszawskim Jazdowie.
Jeśli znacie kogoś, kto interesuje się komiksem od kuchni, albo sami chcielibyście nauczyć się czegoś o pisaniu scenariusza, rysowaniu, składaniu, publikowaniu - czyli właściwie wszystkim związanym z komiksem, zapraszam!
Czas i miejsce: Zajęcia odbywają się w środy, od 17:30 do 21:30.
Terminy zajęć to: 14.09, 21.09, 28.09, 05.10.
Miejsce: Zaczarowany Ogród, ul. Jazdów 3/17
Cena: 60 zł od osoby za pojedyncze zajęcia (4h).
Cały cykl: 230 zł od osoby.
Uwaga! Osoby, które się zapiszą do 8. września, mają zniżkę i płacą 50 zł za pojedyncze zajęcia, 200 zł za całość.
Zapisy: multiprops@op.pl, 882116464
Opis:
Czytasz? Piszesz? Rysujesz? Uderz w medium komiksowe. Naucz się, co przekazywać i jak. Oto warsztaty z rysownikiem i scenarzystą Danielem Chmielewskim!
Co będziesz umieć po warsztatach? Będziesz znać sposoby wykorzystywania komiksu w nauce, w opisie zjawisk psychologicznych, społecznych i historycznych. Jeśli piszesz i rysujesz, zyskasz krytyczne spojrzenie na każdy element twojej pracy, dzięki czemu będziesz lepiej komunikować się z czytelnikiem, czytelniczką.
Co będzie się działo na warsztatach? Pierwsza godzina to część teoretyczna: omówienie istotnych zagadnień i przyjrzenie się przykładom (będą dostępne albumy komiksowe). Pozostałe trzy godziny to ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia.
Tematy, które zostaną poruszone: Postać, anatomia, mimika; Ruch w kadrze i między kadrami; Kompozycja elementów w kadrze i na stronie; Liternictwo, dymki, narracja – komunikacja z czytelnikiem; Scenariusz paska komiksowego i krótkiej formy; Proces powstawania komiksu – od adaptacji pomysłu/scenariusza, przez szkic, po końcowy produkt; Przygotowanie do publikacji (druk / internet); Techniki – ołówek, cienkopis, komiks czarnobiały i kolorowy, kolorowanie w komputerze i farbami.
Prowadzący zapewnia indywidualne podejście, co pozwoli każdej osobie rozwijać te umiejętności, które chce. Daniel będzie do dyspozycji mailowej przez cały okres trwania kursu!
Materiały: Każda osoba uczestnicząca może przynieść ze sobą te materiały, z którymi czuje się dobrze – cienkopisy, ołówki, kredki, akwarele, urządzenie elektroniczne z programem do rysowania. Na miejscu będą papier, ołówki, gumki, kredki, cienkopisy.
W październiku 2014 byłem świeżo po premierach Zapętlenia i zrobionego wspólnie z Marcinem PodolcemPodglądu. Zaczynały pojawiać się pierwsze recenzje, które czytałem między telefonami w punkcie obsługi klienta firmy kurierskiej, której byłem pracownikiem od 2010 roku. Za chwilę miałem podpisać umowę na czas nieokreślony, Olga działała prężnie z Kurzojadami i jej kariera felietonistki ruszyła z kopyta. Wyglądało na to, że jest dobrze, ciężka praca się opłaciła i mamy przed sobą niezłe perspektywy.
21 października szefowa poprosiła mnie do pokoju i wytłumaczyła, że nie jest zadowolona z moich wyników i nie przedłuży umowy. Już nawet nie musiałem przychodzić do biura (strategia wielu firm, by jak najszybciej pozbyć się pracowników, których zachowanie pozwala przypuszczać, że mogą np. powypisywać różne niemiłe maile na forum całej firmy. Choć mimo mojego kontestowania korpo-standardów - nigdy bym się nie dopuścił tego typu akcji odwetowych). Siedziałem w domu, rozsyłałem CV do kolejnych korporacji i nie dostawałem odpowiedzi.
Po dwóch tygodniach pogrążania się zdecydowałem, że teraz albo nigdy. Mam do wyboru: wreszcie trafić na jakąś korpo-pracę niskiego szczebla i pewnie zarabiać jeszcze mniej niż na dotychczasowym stanowisku, albo wykorzystać ten moment by zbudować swoją zawodową autonomię.
Słyszy się zawsze, że bycie komiksiarzem to hobby, coś robionego po godzinach. I autorzy komiksów zaczynają tak bardzo wierzyć w te słowa, że nawet nie zastanawiają się nad opcjami. Zakładają też, że skoro to hobby, to robią to dla siebie i swojej frajdy. Ale zazwyczaj wpadają w najgorszą pułapkę. Wymyślają krótkie popowe formy bez głębszych treści, bez jakiejkolwiek funkcji, często już wyeksploatowane przez seriale i filmy, którymi się karmią. Nie korzystają z wolności, jaka przysługuje ich niszowemu statusowi, by robić rzeczy bezkompromisowe, albo pożyteczne.
Postanowiłem udowodnić sobie rok temu, że mogę być autorem komiksów i mogę z tego żyć. Moje nowe dwa albumy są pozytywnie odbierane, jestem na fali, mam teraz wolny czas. Działam!
I kropla po kropli zaczął płynąć strumień pieniędzy. Moje sukcesy artystyczne już nie były kwestią ego, a ekonomii. I każda złotówka zarobiona w zgodzie z sobą, każda przepracowana godzina z myślą o tym, że mogę się publicznie pochwalić tym, co przez tę godzinę zrobiłem, pozwoliły mi poczuć swoją wartość. Mogłem po raz pierwszy od 2010 odstawić leki antydepresyjne.
Przez wiele lat odgrażałem się rzeczywistości, że to będzie mój rok! I wreszcie mogę powiedzieć, że tak, to BYŁ mój rok. I na horyzoncie widnieją kolejne fantastyczne projekty, których realizacji nie mogę się doczekać.
Poniżej prezentuję dla siebie, ale i dla Was, listę najciekawszych i najważniejszych projektów, które od końca października 2014 udało mi się zrobić. Jeśli coś przegapiliście, to teraz możecie nadrobić. Jak zawsze życzę miłej lektury! I dziękuję wszystkim, którzy czytają, piszą, motywują, dają mi odczuć, że ta praca ma sens!
***
Grudniowa odsłona małej kultury współczesnej w 2014 nosiła hasło "Przemoc". Z tej okazji przygotowałem komiks wzniecić/spłonąć (do przeczytania TU). Jest to uzupełnienia Zapętlenia oparte na wywiadach z uczestnikami pleneru dłużewskiego z 2008, Grzegorzem Kowalskim, Arturem Żmijewskim, Karolem Sienkiewiczem i byłymi już studentami Kowalni. Ostatecznie chyba ten komiks jest dla mnie ważniejszy niż Zapętlenie i gdyby miała być kiedyś reedycja albumu, to ten komiks na pewno się w nim znajdzie.
Bez mapy do celu. Zostałem poproszony o zrobienie jednostronicowej wypowiedzi komiksowej o tym jak widzę psychiatrię. Rzecz oparta jest na faktach i można ją przeczytać w piśmie Psychiatra.
Bardzo ciekawą pracą było zrobienie komiksowych ilustracji podsumowujących kolejne punkty tekstu Łukasza Smolarowa i Pawła Habrata, Model przygotowania psychologicznego w piłce nożnej, który ukazał się w piśmie Asystent Trenera. Wykorzystałem język komiksowy ćwiczony w małej kulturze współczesnej, by zrobić klarowną i zabawną syntezę.
W styczniu 2015 okazało się, że moja praca wygrała konkurs Cydru Lubelskiego podczas Złotych Kurczaków. Nie chciałem brać udziału w konkursie, ale Łukasz Mazur mnie namówił. Reperkusją tej wygranej było późniejsze zlecenie na komiksy o cydrze, co mnie przekonało, że jak się ma wolna chwilę, to konkurs nie musi być marnotrawstwem czasu i może posłużyć do odprężającej zabawy z ewentualnym bonusem w postaci wygranej.
Wszyscy gracze są głupcami. Zredagowany przez Mikołaja Dusińskiego zbiór tekstów, z których większość ukazała się na CDBlogu. Wydany jako e-book. Ilustracje wyglądają przepięknie na Kindlu!
Czarne Fale. Kasia pokazała mi pierwszą wersję scenariusza jeszcze chyba w 2013 roku, potem było szukanie funduszy, spotkanie z młodymi pacjentami szpitala psychiatrycznego, konsultacje z lekarzami, wreszcie trzy miesiące intensywnej pracy rysunkowej na początku 2015 roku. I choć włożyliśmy w ten projekt z Kasią całą wiarę i siłę, jaką mieliśmy, to chyba nie wierzyliśmy, że rozwinie się to do takich rozmiarów. Obecnie w wielu gimnazjach poprowadzone zostały zajęcia o depresji, podczas których rozdawany jest komiks, można go nabyć prywatnie, doczekał się wielu recenzji i niedawno przetłumaczyłem go na angielski z myślą o rozsyłaniu go zagranicę. Bardzo polecam polubienie strony projektu na facebooku, gdzie Kasia publikuje wszystkie aktualne wieści.
Jak tylko skończyłem pracę nad Czarnymi Falami, dostałem zaproszenie do zrobienia komiksu dla Strapazinu i wystąpienia w Komiksofonie, do którego trzeba było zrobić film (do zobaczenia TU). Pomyślałem, że połączę jedno z drugim i zrobiłem film o procesie twórczym. Była to ogromna frajda, bo nie montowałem od czasów ASP, czego strasznie żałowałem. Na szczęście dostałem od cioci starą kamerę, dzięki której znów poczułem się jak student multimediów. Choć ciśnienie czasowe było straszne, komiks i dokument i występ na wrocławskiej imprezie zaliczam do bardzo udanych.
W kwietniu wróciłem do Wrocławia na zaproszenie Agnieszki Jamroszczak w celu przygotowania swojej pierwszej indywidualnej wystawy z prawdziwego zdarzenia. Pozwoliło mi to ostatecznie uporządkować i zamknąć projekt Zapętlenie i zadziałać w przestrzeni instalacjami, czego też mi brakowało od czasów studenckich.
W maju literowałem Magiczne pióro Dylana Horrocksa, byłem tłumaczem spotkań z autorami podczas Komiksowej Warszawy, a na koniec dostałem nagrodę: Scenarzysta roku 2014.
Foto z Dylanem Horrocksem i Adamem Gawędą: Daniel Hilbrecht, foto z Robertem Sienickim i Janem Mazuerm: Jarek Obważenek
W czerwcu z kolei kolejne uznanie - Podgląd wyszedł we Francji pod tytułem Voyuers. Spotkał się z dość przychylnym przyjęciem i doczekał się kilkunastu recenzji w radio i w prasie. Udzieliłem też wywiadu dla pisma Casemate. Przede wszystkim miałem szansę zobaczyć jak działa wydawnictwo na Zachodzie (Marcin już doświadczył tego przy kolejnych wydaniach Fugazi) - jest więcej ingerencji, ale też pogłębionej dyskusji o treści i formie, co bardzo mi się spodobało.
Przed wakacyjnym wyjazdem udało mi się skończyć kolejny komiks dla małej kultury współczesnej, napisaną wspólnie z Zuzanną KłyszejkoTopografię uwagi. Znów mało czasu, na położenie koloru miałem chyba 4 godziny, ale udało się. Zresztą cenię sobie ciasne dedlajny, bo każą człowiekowi skupić się na efektywnych rozwiązaniach, a jeśli chodzi o stronę plastyczną komiksów - wymuszają szybki, bezpretensjonalny rysunek. Nie ma czasu na szlifowanie, które często odnosi estetycznie odwrotny skutek do zamierzonego. Topografia jest lekka i bardzo ładna, czego nie powiedziałbym o swoich wcześniejszych albumowych dokonaniach. (Całość do przeczytania TU).
Lato upłynęło pod znakiem Cydru Lubelskiego, czyli reperkusji grudniowej wygranej. Wykonałem według hasłowych wskazówek autorskie komiksy o cydrze, do tego "wafle", czyli podkładki pod piwo (lub cydr!) i pocztówki - okolicznościowe gadżety rozdawane podczas Święta Młodego Cydru w Lublinie. Bardzo cenię sobie pracę w Ambrą i swobodę twórczą, jaką dostałem. W ogóle ani razu przez ten rok nie czułem, że robię coś wbrew sobie, głównie dzięki zaufaniu zleceniodawców.
We wrześniu wyjście do ludzi - warsztaty komiksowe z dziećmi w Muzeum Warszawskiej Pragi (niestety nie mam zdjęć) i konsultacje społeczne w sprawie rowerów miejskich Veturilo. Na potrzebę konsultacji musiałem wyciągnąć z szuflady tablet graficzny, który wygrałem podczas bitwy komiksowej trzy lata temu, a z którego nigdy nie korzystałem. Musiałem w dwa miesiące nauczyć się posługiwać tą zupełnie nową dla mnie technologią i zachwyciłem się możliwościami, zwłaszcza jeśli chodzi o efektywność pracy.
Potem jeszcze przygotowałem dla Zarządu Dróg Miejskich krótki komiks instruktażowy dla rowerzystów, który będzie umieszczony na mapkach turystycznych. Pozytywnie mnie zaskoczyło, że zgodzili się na moje dość makabryczne podejście - zależało mi na tym, by było trochę śmiesznie i trochę strasznie, by czytelnikowi zostało w głowie. Nie ma nic gorszego niż mdły (a przez to ulatujący od razy z pamięci) przekaz o bezpieczeństwie. Zresztą w Australii wychowywany byłem na uznanych na całym świecie naturalistycznych kampaniach, np. "If youdrink and drive, you're a bloody idiot".
Skończyłem też już pierwsze 33 strony szkicu konceptualnego mojego nowego albumu, adaptacji jednej z powieści Olgi Tokarczuk. Czekam na zielone światło od wydawcy, Wojtka Szota, i działam dalej. Jeśli mój pomysł na adaptację przejdzie, to szykujcie się na coś zupełnie wyjątkowego - dla mnie adaptacja ma sens, jak wchodzi w dialog z pierwowzorem, jednocześnie dając czytelnikowi coś zupełnie nowego. Kopiowanie do innego medium dla samego kopiowania jest pozbawione sensu.
Już nie wspominam o wszystkich małych zleconkach i wykładach, które urozmaicały mi czas. Mogę tylko powiedzieć, że jestem zadowolony. Ciężka praca, dobra sieć kontaktów (w tym nieocenionej żony), kilka zbiegów okoliczności i jeszcze raz ciężka praca - owocują.
Na zakończenie serwuję teledysk, z którego pochodzi tytuł wpisu. Czas zaczynać nowy rok!
Daniel Chmielewski [1983], scenarzysta i rysownik komiksów oraz autor książek dla dzieci. Twórca komiksów naukowych i terapeutycznych („Przygotowanie psychologiczne w piłce nożnej” — z Łukaszem Smolarowem i Pawłem Habratem, „Czarne fale. Jak radzić sobie z depresją” — scenariusz: Katarzyna Szaulińska, segmenty „Kacper” i „Weronika” w serii „Przerysowani”, dotykającej uzależnienia od narkotyków i samouszkadzania), jak również adaptacji literatury. W 2018 roku ukazała się jego pełnometrażowa adaptacja powieści Olgi Tokarczuk „Anna In w grobowcach świata” pt. „Ja, Nina Szubur”, a w 2023 adaptacja „Antygony” Sofoklesa w ramach międzynarodowego projektu instytutów teatralnych w Polsce, Słowenii i Słowacji. „Podgląd” z jego scenariuszem i rysunkami Marcina Podolca został wydany we Francji pod tytułem „Voyeurs”, a „W głowie tłumaczy”, napisany przez tłumacza Tomasza Pindla i współrysowany m. in. z Jackiem Świdzińskim, w Niemczech ukazał się jako „Im Kopf der Übersetzerin”. We współpracy z ilustratorem Maciejem Łazowskim wydał książkę dla przedszkolaków „Burze kuchenne i bestie bezsenne”, a z malarką Magdą Rucińską „Miasto Złotej”, która znalazła się na pokonkursowej liście bis Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY. Od wielu lat prowadzi stałe zajęcia, cykle i pojedyncze warsztaty z narracji komiksowej dla dzieci, młodzieży i dorosłych na terenie całego kraju.
Bieszczady w komiksowych kadrach
-
Zapraszam do zapoznania się z pakietem materiałów cyfrowych projektu
stypendialnego "Bieszczady w komiksowych kadrach - warsztaty tworzenia
zinów DIY" w...
Szelki / Historia okładki / Cover facts
-
W 2011 roku ukazał się komiks SZELKI (scenariusz Jerzy Szyłak, ilustracje
Ja). Jest to druga część trylogii SZ. Pierwszy tom SZMINKA zilustrowała
Joanna K...
Wewnętrzna Inkwizycja
-
Po komunie zostało nam w Polsce dużo brzydkich rzeczy. Wytarte krzesła i
tapczany, pawlacze załadowane zupełnie zbędnymi gratami, lampki stołowe w
kolorz...