To ten moment w miesiącu, kiedy ujawniam nową planszę z albumu na podstawie "Anny In w grobowcach świata" Olgi Tokarczuk. Przywitajcie Ninę Szabur, właściwą bohaterkę albumu!
Wiadomość dla fanów Olgi Wróbel - to ona jest modelką dla głównej bohaterki mojego nowego albumu. I bohaterka to właściwe słowo, bo Nina Szabur potrafi płakać, ale i mocno walnąć w mordę i postawić się systemowi! Prawdziwa mighty girl!
W październiku 2014 byłem świeżo po premierach Zapętlenia i zrobionego wspólnie z Marcinem PodolcemPodglądu. Zaczynały pojawiać się pierwsze recenzje, które czytałem między telefonami w punkcie obsługi klienta firmy kurierskiej, której byłem pracownikiem od 2010 roku. Za chwilę miałem podpisać umowę na czas nieokreślony, Olga działała prężnie z Kurzojadami i jej kariera felietonistki ruszyła z kopyta. Wyglądało na to, że jest dobrze, ciężka praca się opłaciła i mamy przed sobą niezłe perspektywy.
21 października szefowa poprosiła mnie do pokoju i wytłumaczyła, że nie jest zadowolona z moich wyników i nie przedłuży umowy. Już nawet nie musiałem przychodzić do biura (strategia wielu firm, by jak najszybciej pozbyć się pracowników, których zachowanie pozwala przypuszczać, że mogą np. powypisywać różne niemiłe maile na forum całej firmy. Choć mimo mojego kontestowania korpo-standardów - nigdy bym się nie dopuścił tego typu akcji odwetowych). Siedziałem w domu, rozsyłałem CV do kolejnych korporacji i nie dostawałem odpowiedzi.
Po dwóch tygodniach pogrążania się zdecydowałem, że teraz albo nigdy. Mam do wyboru: wreszcie trafić na jakąś korpo-pracę niskiego szczebla i pewnie zarabiać jeszcze mniej niż na dotychczasowym stanowisku, albo wykorzystać ten moment by zbudować swoją zawodową autonomię.
Słyszy się zawsze, że bycie komiksiarzem to hobby, coś robionego po godzinach. I autorzy komiksów zaczynają tak bardzo wierzyć w te słowa, że nawet nie zastanawiają się nad opcjami. Zakładają też, że skoro to hobby, to robią to dla siebie i swojej frajdy. Ale zazwyczaj wpadają w najgorszą pułapkę. Wymyślają krótkie popowe formy bez głębszych treści, bez jakiejkolwiek funkcji, często już wyeksploatowane przez seriale i filmy, którymi się karmią. Nie korzystają z wolności, jaka przysługuje ich niszowemu statusowi, by robić rzeczy bezkompromisowe, albo pożyteczne.
Postanowiłem udowodnić sobie rok temu, że mogę być autorem komiksów i mogę z tego żyć. Moje nowe dwa albumy są pozytywnie odbierane, jestem na fali, mam teraz wolny czas. Działam!
I kropla po kropli zaczął płynąć strumień pieniędzy. Moje sukcesy artystyczne już nie były kwestią ego, a ekonomii. I każda złotówka zarobiona w zgodzie z sobą, każda przepracowana godzina z myślą o tym, że mogę się publicznie pochwalić tym, co przez tę godzinę zrobiłem, pozwoliły mi poczuć swoją wartość. Mogłem po raz pierwszy od 2010 odstawić leki antydepresyjne.
Przez wiele lat odgrażałem się rzeczywistości, że to będzie mój rok! I wreszcie mogę powiedzieć, że tak, to BYŁ mój rok. I na horyzoncie widnieją kolejne fantastyczne projekty, których realizacji nie mogę się doczekać.
Poniżej prezentuję dla siebie, ale i dla Was, listę najciekawszych i najważniejszych projektów, które od końca października 2014 udało mi się zrobić. Jeśli coś przegapiliście, to teraz możecie nadrobić. Jak zawsze życzę miłej lektury! I dziękuję wszystkim, którzy czytają, piszą, motywują, dają mi odczuć, że ta praca ma sens!
***
Grudniowa odsłona małej kultury współczesnej w 2014 nosiła hasło "Przemoc". Z tej okazji przygotowałem komiks wzniecić/spłonąć (do przeczytania TU). Jest to uzupełnienia Zapętlenia oparte na wywiadach z uczestnikami pleneru dłużewskiego z 2008, Grzegorzem Kowalskim, Arturem Żmijewskim, Karolem Sienkiewiczem i byłymi już studentami Kowalni. Ostatecznie chyba ten komiks jest dla mnie ważniejszy niż Zapętlenie i gdyby miała być kiedyś reedycja albumu, to ten komiks na pewno się w nim znajdzie.
Bez mapy do celu. Zostałem poproszony o zrobienie jednostronicowej wypowiedzi komiksowej o tym jak widzę psychiatrię. Rzecz oparta jest na faktach i można ją przeczytać w piśmie Psychiatra.
Bardzo ciekawą pracą było zrobienie komiksowych ilustracji podsumowujących kolejne punkty tekstu Łukasza Smolarowa i Pawła Habrata, Model przygotowania psychologicznego w piłce nożnej, który ukazał się w piśmie Asystent Trenera. Wykorzystałem język komiksowy ćwiczony w małej kulturze współczesnej, by zrobić klarowną i zabawną syntezę.
W styczniu 2015 okazało się, że moja praca wygrała konkurs Cydru Lubelskiego podczas Złotych Kurczaków. Nie chciałem brać udziału w konkursie, ale Łukasz Mazur mnie namówił. Reperkusją tej wygranej było późniejsze zlecenie na komiksy o cydrze, co mnie przekonało, że jak się ma wolna chwilę, to konkurs nie musi być marnotrawstwem czasu i może posłużyć do odprężającej zabawy z ewentualnym bonusem w postaci wygranej.
Wszyscy gracze są głupcami. Zredagowany przez Mikołaja Dusińskiego zbiór tekstów, z których większość ukazała się na CDBlogu. Wydany jako e-book. Ilustracje wyglądają przepięknie na Kindlu!
Czarne Fale. Kasia pokazała mi pierwszą wersję scenariusza jeszcze chyba w 2013 roku, potem było szukanie funduszy, spotkanie z młodymi pacjentami szpitala psychiatrycznego, konsultacje z lekarzami, wreszcie trzy miesiące intensywnej pracy rysunkowej na początku 2015 roku. I choć włożyliśmy w ten projekt z Kasią całą wiarę i siłę, jaką mieliśmy, to chyba nie wierzyliśmy, że rozwinie się to do takich rozmiarów. Obecnie w wielu gimnazjach poprowadzone zostały zajęcia o depresji, podczas których rozdawany jest komiks, można go nabyć prywatnie, doczekał się wielu recenzji i niedawno przetłumaczyłem go na angielski z myślą o rozsyłaniu go zagranicę. Bardzo polecam polubienie strony projektu na facebooku, gdzie Kasia publikuje wszystkie aktualne wieści.
Jak tylko skończyłem pracę nad Czarnymi Falami, dostałem zaproszenie do zrobienia komiksu dla Strapazinu i wystąpienia w Komiksofonie, do którego trzeba było zrobić film (do zobaczenia TU). Pomyślałem, że połączę jedno z drugim i zrobiłem film o procesie twórczym. Była to ogromna frajda, bo nie montowałem od czasów ASP, czego strasznie żałowałem. Na szczęście dostałem od cioci starą kamerę, dzięki której znów poczułem się jak student multimediów. Choć ciśnienie czasowe było straszne, komiks i dokument i występ na wrocławskiej imprezie zaliczam do bardzo udanych.
W kwietniu wróciłem do Wrocławia na zaproszenie Agnieszki Jamroszczak w celu przygotowania swojej pierwszej indywidualnej wystawy z prawdziwego zdarzenia. Pozwoliło mi to ostatecznie uporządkować i zamknąć projekt Zapętlenie i zadziałać w przestrzeni instalacjami, czego też mi brakowało od czasów studenckich.
W maju literowałem Magiczne pióro Dylana Horrocksa, byłem tłumaczem spotkań z autorami podczas Komiksowej Warszawy, a na koniec dostałem nagrodę: Scenarzysta roku 2014.
Foto z Dylanem Horrocksem i Adamem Gawędą: Daniel Hilbrecht, foto z Robertem Sienickim i Janem Mazuerm: Jarek Obważenek
W czerwcu z kolei kolejne uznanie - Podgląd wyszedł we Francji pod tytułem Voyuers. Spotkał się z dość przychylnym przyjęciem i doczekał się kilkunastu recenzji w radio i w prasie. Udzieliłem też wywiadu dla pisma Casemate. Przede wszystkim miałem szansę zobaczyć jak działa wydawnictwo na Zachodzie (Marcin już doświadczył tego przy kolejnych wydaniach Fugazi) - jest więcej ingerencji, ale też pogłębionej dyskusji o treści i formie, co bardzo mi się spodobało.
Przed wakacyjnym wyjazdem udało mi się skończyć kolejny komiks dla małej kultury współczesnej, napisaną wspólnie z Zuzanną KłyszejkoTopografię uwagi. Znów mało czasu, na położenie koloru miałem chyba 4 godziny, ale udało się. Zresztą cenię sobie ciasne dedlajny, bo każą człowiekowi skupić się na efektywnych rozwiązaniach, a jeśli chodzi o stronę plastyczną komiksów - wymuszają szybki, bezpretensjonalny rysunek. Nie ma czasu na szlifowanie, które często odnosi estetycznie odwrotny skutek do zamierzonego. Topografia jest lekka i bardzo ładna, czego nie powiedziałbym o swoich wcześniejszych albumowych dokonaniach. (Całość do przeczytania TU).
Lato upłynęło pod znakiem Cydru Lubelskiego, czyli reperkusji grudniowej wygranej. Wykonałem według hasłowych wskazówek autorskie komiksy o cydrze, do tego "wafle", czyli podkładki pod piwo (lub cydr!) i pocztówki - okolicznościowe gadżety rozdawane podczas Święta Młodego Cydru w Lublinie. Bardzo cenię sobie pracę w Ambrą i swobodę twórczą, jaką dostałem. W ogóle ani razu przez ten rok nie czułem, że robię coś wbrew sobie, głównie dzięki zaufaniu zleceniodawców.
We wrześniu wyjście do ludzi - warsztaty komiksowe z dziećmi w Muzeum Warszawskiej Pragi (niestety nie mam zdjęć) i konsultacje społeczne w sprawie rowerów miejskich Veturilo. Na potrzebę konsultacji musiałem wyciągnąć z szuflady tablet graficzny, który wygrałem podczas bitwy komiksowej trzy lata temu, a z którego nigdy nie korzystałem. Musiałem w dwa miesiące nauczyć się posługiwać tą zupełnie nową dla mnie technologią i zachwyciłem się możliwościami, zwłaszcza jeśli chodzi o efektywność pracy.
Potem jeszcze przygotowałem dla Zarządu Dróg Miejskich krótki komiks instruktażowy dla rowerzystów, który będzie umieszczony na mapkach turystycznych. Pozytywnie mnie zaskoczyło, że zgodzili się na moje dość makabryczne podejście - zależało mi na tym, by było trochę śmiesznie i trochę strasznie, by czytelnikowi zostało w głowie. Nie ma nic gorszego niż mdły (a przez to ulatujący od razy z pamięci) przekaz o bezpieczeństwie. Zresztą w Australii wychowywany byłem na uznanych na całym świecie naturalistycznych kampaniach, np. "If youdrink and drive, you're a bloody idiot".
Skończyłem też już pierwsze 33 strony szkicu konceptualnego mojego nowego albumu, adaptacji jednej z powieści Olgi Tokarczuk. Czekam na zielone światło od wydawcy, Wojtka Szota, i działam dalej. Jeśli mój pomysł na adaptację przejdzie, to szykujcie się na coś zupełnie wyjątkowego - dla mnie adaptacja ma sens, jak wchodzi w dialog z pierwowzorem, jednocześnie dając czytelnikowi coś zupełnie nowego. Kopiowanie do innego medium dla samego kopiowania jest pozbawione sensu.
Już nie wspominam o wszystkich małych zleconkach i wykładach, które urozmaicały mi czas. Mogę tylko powiedzieć, że jestem zadowolony. Ciężka praca, dobra sieć kontaktów (w tym nieocenionej żony), kilka zbiegów okoliczności i jeszcze raz ciężka praca - owocują.
Na zakończenie serwuję teledysk, z którego pochodzi tytuł wpisu. Czas zaczynać nowy rok!
W piątek szóstego we Wrocławiu premierowy pokaz komiksu "Echtzeit", jaki zrobiłem dla niemieckojęzycznego Strapazina (który ukaże się w czerwcu), a dokladnie - pokażę film o powstaniu tego komiksu.
Nicolas Grivel potwierdził wczoraj oficjalnie wiadomość o sprzedaży Podglądu francuskiemu wydawnictwu La Boîte à Bulles. Już od kilku miesięcy toczyły się dyskusje między redaktorem naczelnym, Vincentem Henry, tłumaczką, Marzeną Sową (tak, od Marzi i Powstanie. Za dzień, za dwa!), Marcinem i mną i jeśli wszystko dobrze pójdzie, album ukaże się w połowie tego roku.
Bardzo się cieszę, bo to prestiż, przygoda i też wgląd w to, jak działa praca redakcyjna gdzie indziej niż w Polsce.
Chciałbym w tym miejscu gorąco podziękować Szymonowi Holcmanowi i reszcie Kultury Gniewu, Nicolasowi, Marcinowi za piękny komiks i Wiktorii i Oldze za inspirowanie nas przy pisaniu i rysowaniu.
Dziękuję w tym miejscu wszystkim zaangażowanym w wydanie komiksu, przybyłym gościom, Agacie Macios za użyczenie lokalu, niezłomnemu Mariuszowi Ciechońskiemu za zawieszenie wystawy (która wisiała do dzisiaj), Jakubowi Zgierskiemu za wspaniale poprowadzone spotkanie, Janowi Mazurowi za logistykę niezbędnego rzutnika, i Oldze oczywiście. (Autorzy zdjęć w tym poście: Spotkanie na scenie: Jakub Wróblewski; Marcin Podolec i Wiktoria Nowak podczas lektury: Olga Wróbel; ostatnie dwa zdjęcia od dołu: Marcin Podolec; pozostałe: ja)
Zacznę od siebie, a właściwie Olgi i siebie. Zostaliśmy poproszeni przez znajomego z dawnych lat, kiedy to się miało siłę o ochotę "bywać", Tomasza Stabińskiego, o poprowadzenie warsztatów komiksowych na Pradze. Jako, że duch społecznikowski jest we mnie silny (gdy ktoś mi wskaże palcem coś społecznie użytecznego, w czym mogę się udzielić), od razu krzyknąłem: Tak!
Zapraszamy zatem z Olgą w TEN czwartek (26 czerwca) na adres:
Praska Światoteka, ul. Szwedzka 6/82
o godzinie 18.00.
Nie trzeba umieć rysować. Nie trzeba mieć ciekawych rzeczy do opowiedzenia o sobie. A my damy ćwiczenia, a potem indywidualnie z każdym zależnie od potrzeb i chęci, będziemy na bieżąco rozmawiać.
TUTAJ oficjalna strona Stowarzyszenia Serduszko dla Dzieci - a dokładnie podstrona o praskiej Światotece.
Czerwień i złoto
Druga rzecz, którą chciałbym zareklamować, to site-specific wystawa Łukasza Dybalskiego, mojego najbliższego w kwestiach twórczych towarzysza od prawie dekady. W mieszkaniu na Gagarina w Warszawie można zobaczyć jego malarstwo, choć nie chodzi tylko o obrazy, ale i intelektualny ładunek (teoria optyki, badania nad pierwiastkami) i wykorzystanie przestrzeni (tej fizycznej, w której ogląda się obrazy) i tej abstrakcyjnej, istniejącej tylko w głowie.
Dzieje się ostatnio. A właściwie zaczyna się dziać.
Na culture.pl ukazał się artykuł o nowym projekcie Marcina Podolca i moim. Ja w roli scenarzysty, Marcin jako rysownik*, całość będzie miała ponad 80 stron.
* rozróżnienie to jest w tym wypadku dość nieprzystające, bo jako że obaj jesteśmy rysownikami i scenarzystami, to sam proces powstawania albumu jest o wiele ciekawszy, niż podział na tego, co napisał i tego, co potem rysuje. Z istotnych kolaboracji tego typu w ostatnich latach w Polsce do głowy przychodzi mi jedynie Maczużnik.
Poniżej przykładowy kadr, plansze do obejrzenia w artykule, czyli
Nie wiem o czym będę mówił. Zależy kto będzie. Może coś o sobie, albo o Podglądzie i Zapętleniu, albo o teoretycznych sprawach związanych z pisaniem i komponowaniem. Albo przeczytam Wielkiego Gatsby'ego.
Tymczasem, Olga Wróbel i nasz znajomy, Jakub Zgierski, założyli bloga i stronę na FB, gdzie mozna przeczytać o tym, co ostatnio przeczytali i co o tym sądzą. Bardzo gorąco zapraszam do
Przeprowadziliśmy się w ten weekend z Olgą, Gretą i psem Bolkiem na warszawską Pragę, tuż za plac Hallera i mieszkamy w bloku z lat 50. Nim nastąpi okres krytyczno-analityczny, każde spojrzenie przez okno, każdy spacer z psem i każde nadepnięcie na skrzypiące drewniane deski w kuchni napawa euforią.
Jak tylko córka zaśnie po porannej sesji zabawowej to biorę się z powrotem za porzucony z powodu przeprowadzki projekt, czyli książeczkę dla dzieci. Przeglądając dziś z nią półki z książkami natrafiłem na Komiksowe Becikowe, inicjatywę Tomka Pastuszki z jego najpłodniejszego okresu jako środowiskowego aktywisty. Chodziło o stworzenie antologii prac związanych z rodzicielstwem (lub do niego luźno nawiązujących), a cały dochód z przedsięwzięcia miał trafić do kieszeni Karola Kalinowskiego, Piotra Nowackiego, ich żon i przyszłych dzieci w ramach dodatkowego becikowego.
- Jako, że oboje z Olgą zostaliśmy zaproszeni, ja zrobiłem swój komiks po niej, żeby móc się nim zainspirować i do niego nawiązać. Ten sam sposób pracy zastosowałem znów w Ogrodach Babilonu, gdzie Olga wpierw wymyśliła swoje ilustracje, a ja ustawiłem je w pewnej kolejności, po czym dorobiłem swój równoległy wątek nawiązujący do poszczególnych kadrów Olgi.
- Po raz pierwszy w swojej karierze wykorzystałem tu elementy schematyczne do przekazywania informacji. Strzałka dochodząca do pionowej linii jako znak zamknięcia zamku i perforowana linia, po której odbywa się ruch.
- Jest to też pierwsza praca lawowana akwarelą (wcześniej rysowałem wyłącznie cienkopisami, markerami i ołówkami, a jedyny komiks z szarościami był kolorowany przez Bartka Szymkiewicza na komputerze).
- Dość wiernie jest tu odwzorowana kawalerka na Wieluńskiej obok parku Szymańskiego, czyli pierwsze samodzielne mieszkanie Olgi, do którego przeprowadziłem się od rodziców, gdy się poznaliśmy.
- Z perspektywy szesnastu miesięcy od urodzenia Grety, uważam, że sprawdzam się wcale nieźle jako ojciec, choć sceny jak ta z parku oczywiście potrafią się zdarzać.
Pogoda była idealna, Asia Bordowa zaproponowała nam wystawienie prac na strychu, dotychczas zagospodarowanym tylko przez pająki. Jak zobaczyłem tę przestrzeń, wiedziałem że to miejsce dla nas.
Zabawa z cyklu Where's Olga?
Tędy się wchodziło.
A tak się stało i oglądało.
Przestrzeń wymogła na mnie nietypowe myślenie o ekspozycji, więc niektóre rysunki leżały, niektóre były przyklejone do ściany, niektóre wisiały, zaczepione tylko górnymi rogami do pochyłego sufitu.
Była też idealna półeczka na naszego zina.
Nasze prace będą do obejrzenia pewnie przez tydzień lub dwa jeszcze. W dolnej sali można z kolei zobaczyć prace wykonane podczas wieczornych jamów komiksowych z przełomu lipca i sierpnia.
Jest też zaangażowana i angażująca gra paragrafowa (na końcu akapitu masz wybór - lub nie - i idziesz do innego akapitu z właściwym numerem) dotykająca kwestii m. in. niechcianej ciąży, zmiany płci, gwałtu.
A tu uczestniczki i organizatorki (nie wszystkie) przy najlepszym cieście marchewkowym, jakie w życiu jadłem i przy pysznej lemoniadzie Olgi (składniki: woda, imbir, mięta z ogródka, cytryna, odrobina herbaty liściastej).
Daniel Chmielewski [1983], scenarzysta i rysownik komiksów oraz autor książek dla dzieci. Twórca komiksów naukowych i terapeutycznych („Przygotowanie psychologiczne w piłce nożnej” — z Łukaszem Smolarowem i Pawłem Habratem, „Czarne fale. Jak radzić sobie z depresją” — scenariusz: Katarzyna Szaulińska, segmenty „Kacper” i „Weronika” w serii „Przerysowani”, dotykającej uzależnienia od narkotyków i samouszkadzania), jak również adaptacji literatury. W 2018 roku ukazała się jego pełnometrażowa adaptacja powieści Olgi Tokarczuk „Anna In w grobowcach świata” pt. „Ja, Nina Szubur”, a w 2023 adaptacja „Antygony” Sofoklesa w ramach międzynarodowego projektu instytutów teatralnych w Polsce, Słowenii i Słowacji. „Podgląd” z jego scenariuszem i rysunkami Marcina Podolca został wydany we Francji pod tytułem „Voyeurs”, a „W głowie tłumaczy”, napisany przez tłumacza Tomasza Pindla i współrysowany m. in. z Jackiem Świdzińskim, w Niemczech ukazał się jako „Im Kopf der Übersetzerin”. We współpracy z ilustratorem Maciejem Łazowskim wydał książkę dla przedszkolaków „Burze kuchenne i bestie bezsenne”, a z malarką Magdą Rucińską „Miasto Złotej”, która znalazła się na pokonkursowej liście bis Książka Roku Polskiej Sekcji IBBY. Od wielu lat prowadzi stałe zajęcia, cykle i pojedyncze warsztaty z narracji komiksowej dla dzieci, młodzieży i dorosłych na terenie całego kraju.
Bieszczady w komiksowych kadrach
-
Zapraszam do zapoznania się z pakietem materiałów cyfrowych projektu
stypendialnego "Bieszczady w komiksowych kadrach - warsztaty tworzenia
zinów DIY" w...
Szelki / Historia okładki / Cover facts
-
W 2011 roku ukazał się komiks SZELKI (scenariusz Jerzy Szyłak, ilustracje
Ja). Jest to druga część trylogii SZ. Pierwszy tom SZMINKA zilustrowała
Joanna K...
Wewnętrzna Inkwizycja
-
Po komunie zostało nam w Polsce dużo brzydkich rzeczy. Wytarte krzesła i
tapczany, pawlacze załadowane zupełnie zbędnymi gratami, lampki stołowe w
kolorz...