BLOG DANIELA CHMIELEWSKIEGO
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podgląd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podgląd. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 listopada 2015

Pretty good year

W październiku 2014 byłem świeżo po premierach Zapętlenia i zrobionego wspólnie z Marcinem Podolcem Podglądu. Zaczynały pojawiać się pierwsze recenzje, które czytałem między telefonami w punkcie obsługi klienta firmy kurierskiej, której byłem pracownikiem od 2010 roku. Za chwilę miałem podpisać umowę na czas nieokreślony, Olga działała prężnie z Kurzojadami i jej kariera felietonistki ruszyła z kopyta. Wyglądało na to, że jest dobrze, ciężka praca się opłaciła i mamy przed sobą niezłe perspektywy. 

21 października szefowa poprosiła mnie do pokoju i wytłumaczyła, że nie jest zadowolona z moich wyników i nie przedłuży umowy. Już nawet nie musiałem przychodzić do biura (strategia wielu firm, by jak najszybciej pozbyć się pracowników, których zachowanie pozwala przypuszczać, że mogą np. powypisywać różne niemiłe maile na forum całej firmy. Choć mimo mojego kontestowania korpo-standardów - nigdy bym się nie dopuścił tego typu akcji odwetowych). Siedziałem w domu, rozsyłałem CV do kolejnych korporacji i nie dostawałem odpowiedzi. 

Po dwóch tygodniach pogrążania się zdecydowałem, że teraz albo nigdy. Mam do wyboru: wreszcie trafić na jakąś korpo-pracę niskiego szczebla i pewnie zarabiać jeszcze mniej niż na dotychczasowym stanowisku, albo wykorzystać ten moment by zbudować swoją zawodową autonomię. 

Słyszy się zawsze, że bycie komiksiarzem to hobby, coś robionego po godzinach. I autorzy komiksów zaczynają tak bardzo wierzyć w te słowa, że nawet nie zastanawiają się nad opcjami. Zakładają też, że skoro to hobby, to robią to dla siebie i swojej frajdy. Ale zazwyczaj wpadają w najgorszą pułapkę. Wymyślają krótkie popowe formy bez głębszych treści, bez jakiejkolwiek funkcji, często już wyeksploatowane przez seriale i filmy, którymi się karmią. Nie korzystają z wolności, jaka przysługuje ich niszowemu statusowi, by robić rzeczy bezkompromisowe, albo pożyteczne. 

Postanowiłem udowodnić sobie rok temu, że mogę być autorem komiksów i mogę z tego żyć. Moje nowe dwa albumy są pozytywnie odbierane, jestem na fali, mam teraz wolny czas. Działam!

I kropla po kropli zaczął płynąć strumień pieniędzy. Moje sukcesy artystyczne już nie były kwestią ego, a ekonomii. I każda złotówka zarobiona w zgodzie z sobą, każda przepracowana godzina z myślą o tym, że mogę się publicznie pochwalić tym, co przez tę godzinę zrobiłem, pozwoliły mi poczuć swoją wartość. Mogłem po raz pierwszy od 2010 odstawić leki antydepresyjne.

Przez wiele lat odgrażałem się rzeczywistości, że to będzie mój rok! I wreszcie mogę powiedzieć, że tak, to BYŁ mój rok. I na horyzoncie widnieją kolejne fantastyczne projekty, których realizacji nie mogę się doczekać.

Poniżej prezentuję dla siebie, ale i dla Was, listę najciekawszych i najważniejszych projektów, które od końca października 2014 udało mi się zrobić. Jeśli coś przegapiliście, to teraz możecie nadrobić. Jak zawsze życzę miłej lektury! I dziękuję wszystkim, którzy czytają, piszą, motywują, dają mi odczuć, że ta praca ma sens!

***

Grudniowa odsłona małej kultury współczesnej w 2014 nosiła hasło "Przemoc". Z tej okazji przygotowałem komiks wzniecić/spłonąć (do przeczytania TU). Jest to uzupełnienia Zapętlenia oparte na wywiadach z uczestnikami pleneru dłużewskiego z 2008, Grzegorzem Kowalskim, Arturem Żmijewskim, Karolem Sienkiewiczem i byłymi już studentami Kowalni. Ostatecznie chyba ten komiks jest dla mnie ważniejszy niż Zapętlenie i gdyby miała być kiedyś reedycja albumu, to ten komiks na pewno się w nim znajdzie.
 
Bez mapy do celu. Zostałem poproszony o zrobienie jednostronicowej wypowiedzi komiksowej o tym jak widzę psychiatrię. Rzecz oparta jest na faktach i można ją przeczytać w piśmie Psychiatra.


Bardzo ciekawą pracą było zrobienie komiksowych ilustracji podsumowujących kolejne punkty tekstu Łukasza Smolarowa i Pawła Habrata, Model przygotowania psychologicznego w piłce nożnej, który ukazał się w piśmie Asystent Trenera. Wykorzystałem język komiksowy ćwiczony w małej kulturze współczesnej, by zrobić klarowną i zabawną syntezę.


W styczniu 2015 okazało się, że moja praca wygrała konkurs Cydru Lubelskiego podczas Złotych Kurczaków. Nie chciałem brać udziału w konkursie, ale Łukasz Mazur mnie namówił. Reperkusją tej wygranej było późniejsze zlecenie na komiksy o cydrze, co mnie przekonało, że jak się ma wolna chwilę, to konkurs nie musi być marnotrawstwem czasu i może posłużyć do odprężającej zabawy z ewentualnym bonusem w postaci wygranej. 
Wszyscy gracze są głupcami. Zredagowany przez Mikołaja Dusińskiego zbiór tekstów, z których większość ukazała się na CDBlogu. Wydany jako e-book. Ilustracje wyglądają przepięknie na Kindlu! 


Czarne Fale. Kasia pokazała mi pierwszą wersję scenariusza jeszcze chyba w 2013 roku, potem było szukanie funduszy, spotkanie z młodymi pacjentami szpitala psychiatrycznego, konsultacje z lekarzami, wreszcie trzy miesiące intensywnej pracy rysunkowej na początku 2015 roku. I choć włożyliśmy w ten projekt z Kasią całą wiarę i siłę, jaką mieliśmy, to chyba nie wierzyliśmy, że rozwinie się to do takich rozmiarów. Obecnie w wielu gimnazjach poprowadzone zostały zajęcia o depresji, podczas których rozdawany jest komiks, można go nabyć prywatnie, doczekał się wielu recenzji i niedawno przetłumaczyłem go na angielski z myślą o rozsyłaniu go zagranicę. Bardzo polecam polubienie strony projektu na facebooku, gdzie Kasia publikuje wszystkie aktualne wieści.



Jak tylko skończyłem pracę nad Czarnymi Falami, dostałem zaproszenie do zrobienia komiksu dla Strapazinu i wystąpienia w Komiksofonie, do którego trzeba było zrobić film (do zobaczenia TU). Pomyślałem, że połączę jedno z drugim i zrobiłem film o procesie twórczym. Była to ogromna frajda, bo nie montowałem od czasów ASP, czego strasznie żałowałem. Na szczęście dostałem od cioci starą kamerę, dzięki której znów poczułem się jak student multimediów. Choć ciśnienie czasowe było straszne, komiks i dokument i występ na wrocławskiej imprezie zaliczam do bardzo udanych.




W kwietniu wróciłem do Wrocławia na zaproszenie Agnieszki Jamroszczak w celu przygotowania swojej pierwszej indywidualnej wystawy z prawdziwego zdarzenia. Pozwoliło mi to ostatecznie uporządkować i zamknąć projekt Zapętlenie i zadziałać w przestrzeni instalacjami, czego też mi brakowało od czasów studenckich.

W maju literowałem Magiczne pióro Dylana Horrocksa, byłem tłumaczem spotkań z autorami podczas Komiksowej Warszawy, a na koniec dostałem nagrodę: Scenarzysta roku 2014. 

Foto z Dylanem Horrocksem i Adamem Gawędą: Daniel Hilbrecht, foto z Robertem Sienickim i Janem Mazuerm: Jarek Obważenek

W czerwcu z kolei kolejne uznanie - Podgląd wyszedł we Francji pod tytułem Voyuers. Spotkał się z dość przychylnym przyjęciem i doczekał się kilkunastu recenzji w radio i w prasie. Udzieliłem też wywiadu dla pisma Casemate. Przede wszystkim miałem szansę zobaczyć jak działa wydawnictwo na Zachodzie (Marcin już doświadczył tego przy kolejnych wydaniach Fugazi) - jest więcej ingerencji, ale też pogłębionej dyskusji o treści i formie, co bardzo mi się spodobało.


Przed wakacyjnym wyjazdem udało mi się skończyć kolejny komiks dla małej kultury współczesnej, napisaną wspólnie z Zuzanną Kłyszejko Topografię uwagi. Znów mało czasu, na położenie koloru miałem chyba 4 godziny, ale udało się. Zresztą cenię sobie ciasne dedlajny, bo każą człowiekowi skupić się na efektywnych rozwiązaniach, a jeśli chodzi o stronę plastyczną komiksów - wymuszają szybki, bezpretensjonalny rysunek. Nie ma czasu na szlifowanie, które często odnosi estetycznie odwrotny skutek do zamierzonego. Topografia jest lekka i bardzo ładna, czego nie powiedziałbym o swoich wcześniejszych albumowych dokonaniach. (Całość do przeczytania TU).

Lato upłynęło pod znakiem Cydru Lubelskiego, czyli reperkusji grudniowej wygranej. Wykonałem według hasłowych wskazówek autorskie komiksy o cydrze, do tego "wafle", czyli podkładki pod piwo (lub cydr!) i pocztówki - okolicznościowe gadżety rozdawane podczas Święta Młodego Cydru w Lublinie. Bardzo cenię sobie pracę w Ambrą i swobodę twórczą, jaką dostałem. W ogóle ani razu przez ten rok nie czułem, że robię coś wbrew sobie, głównie dzięki zaufaniu zleceniodawców.



We wrześniu wyjście do ludzi - warsztaty komiksowe z dziećmi w Muzeum Warszawskiej Pragi (niestety nie mam zdjęć) i konsultacje społeczne w sprawie rowerów miejskich Veturilo. Na potrzebę konsultacji musiałem wyciągnąć z szuflady tablet graficzny, który wygrałem podczas bitwy komiksowej trzy lata temu, a z którego nigdy nie korzystałem. Musiałem w dwa miesiące nauczyć się posługiwać tą zupełnie nową dla mnie technologią i zachwyciłem się możliwościami, zwłaszcza jeśli chodzi o efektywność pracy. 




Foto z konsultacji: Konsultacje Społeczne Warszawa

Potem jeszcze przygotowałem dla Zarządu Dróg Miejskich krótki komiks instruktażowy dla rowerzystów, który będzie umieszczony na mapkach turystycznych. Pozytywnie mnie zaskoczyło, że zgodzili się na moje dość makabryczne podejście - zależało mi na tym, by było trochę śmiesznie i trochę strasznie, by czytelnikowi zostało w głowie. Nie ma nic gorszego niż mdły (a przez to ulatujący od razy z pamięci) przekaz o bezpieczeństwie. Zresztą w Australii wychowywany byłem na uznanych na całym świecie naturalistycznych kampaniach, np. "If youdrink and drive, you're a bloody idiot".


Podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi komiks do scenariusza Jana Mazura z moimi rysunkami, Contra entropiae, został wyrózniony (można przeczytać go w całości TU), a okładka mojego autorstwa zdobiła nowe wydanie Planety uciętych kończyn Łukasza Mazura.

Kolory na okładce położył Łukasz. Praca wkrótce będzie dostępna do kupienia w Artkomiks!

Skończyłem też już pierwsze 33 strony szkicu konceptualnego mojego nowego albumu, adaptacji jednej z powieści Olgi Tokarczuk. Czekam na zielone światło od wydawcy, Wojtka Szota, i działam dalej. Jeśli mój pomysł na adaptację przejdzie, to szykujcie się na coś zupełnie wyjątkowego - dla mnie adaptacja ma sens, jak wchodzi w dialog z pierwowzorem, jednocześnie dając czytelnikowi coś zupełnie nowego. Kopiowanie do innego medium dla samego kopiowania jest pozbawione sensu.



Już nie wspominam o wszystkich małych zleconkach i wykładach, które urozmaicały mi czas. Mogę tylko powiedzieć, że jestem zadowolony. Ciężka praca, dobra sieć kontaktów (w tym nieocenionej żony), kilka zbiegów okoliczności i jeszcze raz ciężka praca - owocują.

Na zakończenie serwuję teledysk, z którego pochodzi tytuł wpisu. Czas zaczynać nowy rok!




poniedziałek, 18 maja 2015

Scenarzysta roku 2014



Podczas gali wręczania nagród Polskiego Stowarzyszenia Komiksowego w trakcie Festiwalu Komiksowa Warszawa ogłoszono, że wygrałem w kategorii Najlepszy scenarzysta (Zapętlenie nominowane było jeszcze w kategoriach Najlepszy polski komiks i Najlepsza okładka).

Dziękuję Oldze, Marcinowi Podolcowi za zilustrowanie Podglądu, który inaczej leżałby w szufladzie, Jackowi Gdańcowi za wysiłki włożone w publikację Zapętlenia, i wszystkim zaangażowanym w publikację moich albumów z wydawnictw Kultura Gniewu, timof i cisi wspólnicy i Wydawnictwa Komiksowego.

I dziękuję Wam, drodzy czytelnicy! Mam nadzieję nie zawieźć przy kolejnych publikacjach!

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Podgląd = Les Voyeurs




Nicolas Grivel potwierdził wczoraj oficjalnie wiadomość o sprzedaży Podglądu francuskiemu wydawnictwu La Boîte à Bulles. Już od kilku miesięcy toczyły się dyskusje między redaktorem naczelnym, Vincentem Henry, tłumaczką, Marzeną Sową (tak, od Marzi i Powstanie. Za dzień, za dwa!), Marcinem i mną i jeśli wszystko dobrze pójdzie, album ukaże się w połowie tego roku.

Bardzo się cieszę, bo to prestiż, przygoda i też wgląd w to, jak działa praca redakcyjna gdzie indziej niż w Polsce. 

Chciałbym w tym miejscu gorąco podziękować Szymonowi Holcmanowi i reszcie Kultury Gniewu, Nicolasowi, Marcinowi za piękny komiks i Wiktorii i Oldze za inspirowanie nas przy pisaniu i rysowaniu.

A jesli nie macie jeszcze swojego egzemplarza polskiego, to TU jest bardzo dobra analiza Szymona Gumienika, która może zachęci Was do kupna.

poniedziałek, 3 listopada 2014

Dochodząc do siebie - komiks dla małej kultury współczesnej

Zanim przejdę do sedna, chciałbym się podzielić pierwszą recenzją, jaką dostał wspólny album Marcina Podolca i mój, Podgląd. Na razie dość cicho o tym komiksie, ale kroją się ciekawe rzeczy, o których wkrótce. 

A wspomniana recenzja, autorstwa Natalii Kaniak, jest TU, czyli na portalu ArtPapier.

***

W zeszłym roku Olga namówiła mnie do spróbowania sił w komiksie dla małej kultury współczesnej - projekcie naukowym będącym młodszą siostrą pisma Kultura Współczesna.

Esej Austalgia okazał się dużym sukcesem i jednocześnie pchnął mnie na nowe ścieżki myślenia o narracji wizualnej. Po bardzo wizualnych albumach, jakim są Podgląd i Zapętleniu, potrzebuję czegoś świeżego - poligonu, na którym mogę od nowa odkrywać medium i ograniczenia albo możliwości, z których nie zdawałem sobie wcześniej sprawy.

Dzisiaj pojawiła się nowa odsłona mkw - poświęcona selfie. Jako, że CFP zbiegł się z moimi poszukiwaniami w dziedzinie teorii fotografii, wykorzystałem nagromadzoną przez ostatni rok wiedzę, by stworzyć nowy, trzynastostronicowy esej. Już teraz widzę, że dwie strony więcej dobrze by mu zrobiły, ale na tym polega radość odkrywania nowych lądów. Sprawia mi ogromną frajdę komponowanie nie filmowymi sekwencjami narracyjnymi, a tekstem - dzielenie go na cząstki, odpowiednie ich rozmieszczanie, by tworzyć współgrające albo rozdzielne wątki, uzupełnianie treści tylko najbardziej potrzebną informacją obrazową. 

Wychodzę obecnie z założenia (już od dłuższego czasu), że samo obcowanie z tekstem, filmem komiksem, autor może tak spreparować, by po jakimś czasie czytelnik lub widz miał w głowie coś zupełnie innego - uzupełnionego. Miałem tak z Melancholią von Triera - która wydawała mi się niesamowicie wyrafinowaną wizualnie epopeją. Jednak gdy obejrzałem ją po raz drugi - okazało się, że reżyser wpierw dał wspaniałe wizualia na początku, które w pamięci nakładają się na resztę filmu, który krecony jest z ręki i rozgrywa się dosłownie w dwóch lokacjach (ogród / dom). Wierzę, że można zbudować taki szkielet komiksu, który jak te herbaty rozwijające się w piękne kwietne kształty w dzbanku, rozwija się w głowie do pełnowymiarowej doświadczenia literackiego albo naukowego.

Dochodząc do siebie jest kolejnym krokiem w tym kierunku.

Komiks można w całości przeczytać 


środa, 1 października 2014

Chmielewski na MFKiG 2014

W ten weekend Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier w łódzkiej Atlas Arenie.

Będę tam promował dwa komiksy - Zapętlenie, rzecz jasna (podałem link do recenzji z Onetu - gdybyście się zastanawiali, czy warto kupić) - i Podgląd, który będzie miał w Łodzi premierę.




Jeśli chcecie ze mną porozmawiać, albo dostać autograf, poniżej informację o tym gdzie i kiedy można mnie spotkać w sobotę, 4 października:

10.30-11.30 - stoisko Kultury Gniewu - będziemy z Marcinem Podolcem podpisywali Podgląd
11.30-12.00 - sala B - spotkanie z Marcinem i mną - poprowadzi Maciej Pałka

14.00-15.30 - będę rozdawał autografy w Strefie Autografów

16.00-16.30 - znów sala B, znów z Maciejem Pałką będę rozmawiał, ale tym razem o Zapętleniu
16.30-18.30 - stoisko timof i cisi wspólnicy - będę podpisywał się na tym, co mi podsuniecie.

Zapraszam!

środa, 10 września 2014

Chmielewski w Prosto z kadru - do posłuchania

Poranna kawa już schodzi, zaczyna się najsilniejsza fala prokrastynacji zanim koło 12.00 weźmiecie dupę w troki? Idealnie. 

Zatem możecie posłuchać audycji Prosto z Kadru, gdzie z Filipem Bąkiem rozmawiamy o architekturze, specgrupie komiksowej Maszin, Podglądzie współtworzonym z Marcinem Podolcem i nowym projekcie z Katarzyną Szaulińską, no i też o Zapętleniu. 

Do odsłuchania poniżej (sam wywiad to pierwsza połowa audycji).


poniedziałek, 12 maja 2014

Udany dzień czyli o Podglądzie i Architekturze Murator

Miałem dzisiaj przypomnieć komiks opublikowany w 2009 roku na papierze, a jeszcze nie udostępniony w dziale krótkich form, ale "co się zwlecze, nie uciecze" (jak mawiałem do niedawna, wciąż nieobeznany z niuansami języka, którym się posługuję prawie cale życie).

Są priorytety. Pierwszym jest napisanie o tym, co znalazłem dzisiaj w skrzynce pocztowej, a mianowicie nowy numer Architektury Murator. W środku znajduje się jednostronicowy komiks narysowany przeze mnie do wytycznych scenariuszowych redakcji. W ten oto sposób dołączyłem do Jakuba Woynarowskiego, Marcina Podolca i Unki Odyi, którzy wcześniej już stworzyli krótkie formy opisujące ważne wydarzenia z historii pisma. 



Zdjęcie wykonała Olga Wróbel (bo ja nie ogarniam ostrości), można kliknąć po większą wersję.

Sama praca nad komiksem była bardzo ciekawym wyzwaniem, bo miałem wyznaczone ile portretów ma się znaleźć na tej stronie i jakie teksty, a moim zadaniem było zakomponowanie tego, by miało to sens. Byłem świeżo po lekturze Zaczynu Filipa Springera i poczułem wielką zbieżność konstruowania komiksu z takimi danymi z planowaniem budynku dla ileś tam rodzin, biur, etc. Sam opracowywany przeze mnie temat, Konfrontacje Młodzi do Łodzi, odbywające się co 5 lat i gromadzące śmietankę młodych polskich architektów, jest równie fascynujący co lektura Springera, a zlecenie okazało się najprzyjemniejszą współpracą za pieniądze, jaka dotychczas mi się trafiła (bardzo profesjonalne podejście, płynny przepływ informacji, egzemplarz autorski), więc bardzo polecam!

***

Drugim priorytetem (choć może pierwszym) jest poinformowanie tych, którzy jeszcze nie przeczytali u Marcina, że Podgląd jest skończony. To z kolei okazało się najprzyjmniejszą współpracą w ogóle, jaka mi się trafiła. Marcin jest niesamowitym twórcą, poszukującym i w pełni świadomym możliwości medium, którym się posługujemy. I udało mu się przerobić mój scenariusz (gdzie czasem sam się zastanawiałem - czy to się da zrobić w komiksie), na wielowymiarowe, ale jednocześnie silne i przejrzyste dzieło (a co mi tam, użyję tego słowa, najwyżej recenzenci zweryfikują). 


Marcinie, bardzo Ci dziękuję! A Was zapraszam teraz do salonów prasowych po Architekturę Murator (nie tylko ze względu na mój komiks), a w październiku pewnie na MFKiG, gdzie z Marcinem będziemy promować owoc wspólnej pracy.


niedziela, 23 lutego 2014

Fanpejdż na Fejsie i aukcja powidocznej marynarki

W tym roku mają ukazać się dwa moje albumy (Zapętlenie i współtworzony z Marcinem Podolcem Podgląd), więc będę żądny lajków.

Dlatego założyłem fanpejdż, na który zapraszam. Będę tam wrzucał wszystko związane z moją publiczną personą, może jakiś konkurs zrobię od czasu do czasu, a żeby nie było martwo, będę didżejował, wrzucając linki do ulubionych piosenek i jakieś rysunki lub zdjęcia czasem zaprezentuję.

Więc LUBCIE.

Z tej okazji sprzedaję marynarkę, w której wystąpiłem w sesji promującej Powidok (zdjęcia wykonał Krzysztof Kasprzak).

Zapraszam więc i

na stronę Allegro. 

Marynarka plus przechowywany w szafie autografowany debiutancki album mogą być Wasze.


piątek, 6 grudnia 2013

Podgląd, Seminaria z Wyobraźni, Kurzojady

Dzieje się ostatnio. A właściwie zaczyna się dziać.

Na culture.pl ukazał się artykuł o nowym projekcie Marcina Podolca i moim. Ja w roli scenarzysty, Marcin jako rysownik*, całość będzie miała ponad 80 stron. 

* rozróżnienie to jest w tym wypadku dość nieprzystające, bo jako że obaj jesteśmy rysownikami i scenarzystami, to sam proces powstawania albumu jest o wiele ciekawszy, niż podział na tego, co napisał i tego, co potem rysuje. Z istotnych kolaboracji tego typu w ostatnich latach w Polsce do głowy przychodzi mi jedynie Maczużnik.

Poniżej przykładowy kadr, plansze do obejrzenia w artykule, czyli 


***

W następny piątek pierwsze od trzech lat spotkanie ze mną tak totalnie tylko ja w roli głównej. Dokładne dane:

Lublin, Dom Słów - Pracownia Komiksu
w ramach cyklu Seminaria z Wyobraźni
13 grudnia 2013.
Godzina 17:00.
Ul. Żmigród 1.

Spotkanie będzie ogarniał Maciej Pałka.

 
Nie wiem o czym będę mówił. Zależy kto będzie. Może coś o sobie, albo o Podglądzie i Zapętleniu, albo o teoretycznych sprawach związanych z pisaniem i komponowaniem. Albo przeczytam Wielkiego Gatsby'ego.

Będę miał ze sobą zina Ogrody Babilonu, do wzięcia za darmo, i może na wszelki wypadek wezmę z egzemplarz czy dwa Zostawiając powidok wibrującej czerni, gdyby ktoś chciał kupić i dostać autograf.

***

Tymczasem, Olga Wróbel i nasz znajomy, Jakub Zgierski, założyli bloga i stronę na FB, gdzie mozna przeczytać o tym, co ostatnio przeczytali i co o tym sądzą. Bardzo gorąco zapraszam do